Palazzo Ducale - Page 2
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

avatar

Rola / pozycja :
Główny Administrator

Wiek :
Nie dotyczy

Multikonto :
Nie dotyczy





PisanieTemat: Palazzo Ducale    Czw Maj 11, 2017 9:51 pm

First topic message reminder :


Palazzo Ducale



Początek. Wenecja. To tutaj mają miejsce dziwne zamieszki spowodowane dziwnym wystąpieniem jeszcze dziwniejszego starca. Straż stara się zaprowadzić porządek, ale na jak długo? Niebawem ma dojść do publicznej egzekucji podejrzanych o herezję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Wto Cze 27, 2017 10:00 pm

No no no, nieźle panowie strażnicy. Teraz już nie tylko Silla był zainteresowany, ale również sam Kruk przestał rozglądać się za żarciem, choć to może było po części spowodowane tym, że takowego w pobliżu nie było.
Kult nieśmiertelnych? Wreszcie jakaś religia, którą mógł zdzierżyć. Zamierzają go nosić w lektyce i podawać codziennie tyle pysznej krwi, ile dusza zapragnie? Żeby życie było takie piękne. A może kiedyś zostać takim guru i założyć własną sektę? Hmm... może nie, w końcu już mocno namieszał w dziejach świata.
No i łowcy. Skoro była grupa wyznawców, to musieli być też jacyś idioci pragnący jego ptasiej wampirzej głowy (z ptasią pewnie niewiele mogliby zrobić). Czego ci ludzie się boją, że Silla wychla ich do cna? Skoro tak, to mają rację
W tym miejscu muszę niestety poprawić naszego kochanego Mistrza Gry, ponieważ Silla istotnie nie znał Iriny, lecz jak najbardziej pamiętał Ad z ich spotkania w Kiloni. I jakoś go nie dziwiło, że spotkał tu tę wampirzycę, ale póki co nie zamierzał jej pomagać. Z taktyką Jacka Sparrowa chyba dawała sobie radę.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Sro Cze 28, 2017 12:56 am

Wodził spojrzeniem po wszystkim, za czym w sumie był w stanie wodzić spojrzeniem. A wspomnieć by należało, ze widział całkiem sporo. Można by nawet powiedzieć, ze więcej niż sporo. Bo poza obserwowaniem dość rzucającego się w oczy Ojca, miał doskonały widok na czarnego osobnika, za którym jego Ojciec podążył, a który to podążał za jakąś damą. Może ze względu na odległość, jaka dzieliła go od centrum wydarzeń, a może właśnie przez ten dystans uważał, że podążanie za tą damą było raczej… formą dość niekonwencjonalnych zalotów. Może dlatego zbytnio się tym nie przejmował, chociaż widząc, że Ojciec podąża śladem tego osobnika w czerni, chcąc nie chcąc, ruszył w ślad za Ojcem. Chociaż on preferował wciąż poruszanie się wysoko nad tym tłumem, a nie w samym jego sercu. Głównie dlatego, że gdyby się coś stało, to mógłby zdecydowanie szybciej zareagować niż ktokolwiek inny, bowiem nie musiałby się przeciskać przez te tłumy, a po prostu zeskoczyłby sobie wygodnie w odpowiednim miejscu albo nawet przeleciał kawałek z użyciem skrzydeł, chociaż tych wolał nie używać.
Zbyt wielu świadków.
Niemniej szedł powoli po dachach, tak by nie stracić Ojca z oczu.
Powrót do góry Go down

avatar

Rola / pozycja :
Ulubienica tłumów

Wiek :
11 lat

Multikonto :
Żona Putina




http://intodarkness.forumpolish.com/t63-momoko#200
http://intodarkness.forumpolish.com/t93-informator#416
http://intodarkness.forumpolish.com/t95-dziennik#418

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Sro Cze 28, 2017 5:43 pm

Symbol.
Gardło Momoko zacisnęło się chyba zupełnie odruchowo, pod wpływem silnych emocji. Nie powinna przecież tak reagować na zwykłego, martwego człowieka. Śmierć się zdarza, zdarzają się i psychopaci, więc jak w takim wypadku mogła postąpić wampirzyca? Nadal była jeszcze bardzo młoda - w porównaniu ze swoją matką była wręcz niemowlęciem. Jednak instynkty były przecież tak silne, tak dobrze byłoby po prostu dowiedzieć się, co się stało. Krew dopełniała dzieła, Momoko chciała nawet unieść się w miejscu, by mieć lepszy widok, jednak...
Najpierw głos strażnika. Sprawił on, że młoda wampirzyca została wyprowadzona z równowagi, przez co zachwiała się na gondoli. Udajmy na razie, że było to pierwsze zarzucenie spowodowane nagłą utratą sił, omdleniem typowym dla panien z tego okresu, które nie musiały nawet widzieć zmasakrowanego truchła, by pokazać światu podobną reakcję. Momoko faktycznie, była przerażona. Jednakże z innego powodu.
Brak równowagi sprawił, że gondola zaczęła się kołysać. Miała wprawę przy takich sytuacjach, przecież jakąś część swojego życia spędziła na morzu, nie było jej to obce. Ciężka suknia jednak solidnie zmieniła poziom ciężkości, a sama Momo walczyła ze sobą, by nie wpaść do wody. W ostatnim momencie uczepiła się więc gondoliera, by uchronić się przed upadkiem. Kiedy była na pokładzie, woda była tylko ewentualnym zagrożeniem. Będąc jednak mimo wszystko na otwartej przestrzeni, jej lęk przed utonięciem wzrósł, zwłaszcza w chwili, gdy straciła równowagę.
Wszystko jednak było w należytym porządku, przynajmniej z perspektywy zewnętrznej. Momoko wstrzymała oddech, jeszcze w szoku spowodowanym lękiem. Dopiero po krótkiej chwili nakazała gondolierowi odpłynąć. Nadal jednak śledziła strażników, czy przypadkiem nie będą przenosić ciała w inne miejsce. Musiała się dowiedzieć o nim wszystkiego, co w tym momencie było możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Sro Cze 28, 2017 7:42 pm

MOMOKO/SHIRAI

Shirai
Charakterystyczne mundury oraz broń typowa dla „gwardii” jednoznacznie wskazywały na przynależność strażników. Byli tutejsi czego nie można było powiedzieć o dziwnym symbolu wykrojonym na czole martwej kobiety. Jego dokładny zarys był nieznany, tym nie mniej nawet z „kąta” szło dostrzec lekko zaokrąglony kształt.
Czekasz.

Momoko
Romantyczna scena omdlenia i upadku na gondoliera skutecznie poruszyła sercem strażnika. Wzruszony machnął ręką poganiając wampirzycęi jej Romea (który warto dodać był bardzo zdziwiony, ale i oczarowany damą w ramionach) do odpłynięcia z miejsca zbrodni. Jak widać skutecznie.
Kąt pod jakim obecnie patrzyła Momoko umożliwił jej częściowe rozpoznanie symbolu wykrojonego na twarzy. Lekko owalne kształty wskazywały na okrąg, zaś precyzyjne cięcia sugerowały wykonanie z iście niemiecką precyzją. To jednak nie koniec. Tuż obok martwej kobiety leżał sztylet i to dość dziwny. Ostrze było mocno zakrzywione i nijak nie pasowało do tych europejskich. Przypominało raczej broń z Bliskiego Wschodu.
Odpływasz.
Jeden ze strażników odchodzi uprzednio poinformowawszy towarzysza w następujący komunikat: trzeba to zgłosić. Przy ciele stoi już tylko jeden strażnik.
Nagle coś ci przemknęło przed oczami, albo gdzieś na górze? To na pewno nie był ptak.

Shirai
Podejrzana gondola zaczynała się powoli odpływać. Najwyraźniej gondolier (który jeszcze chwilę temu trzymał omdlałą damę) trochę zboczył z kursu. Zdarza się. Zaraz to miał naprawić
Skupiasz się na miejscu zbrodni.
Kolumna, tudzież ściana skutecznie chroniła Japończyka przed wykryciem. Co więcej taki kąt patrzenia umożliwił mu pełne rozpoznanie symbolu. Półksiężyc na krzyżu. Każdy wiedział, każdy nieśmiertelny znaczy się, że było to przedstawienie symbolu Lilith. Niedobrze.
Gondola oddaliła się, a w ten sam czas i jeden ze strażników. Po wypowiedzeniu krótkiego komunikatu do towarzysza ruszył w drugą stronę chcąc dostać się do papieża, któremu miał niebawem złożyć raport. Oj, bardzo niedobrze. Gość nie będzie zadowolony.
Zostajesz ty i strażnik oraz sztylet – tutaj dodam, że ostrze nie przypominało żadnego ze znanych. Broń nie była pochodzenia europejskiego, ani nawet azjatyckiego. Zakrzywione ostrze wskazywało raczej na pochodzenie z Bliskiego Wschodu.
Nagle słyszysz za sobą czyjeś kroki w liczbie mnogiej.


IRINA/AD/SILLA

Irina
Tajemnicza kobieta była wyjątkowa. Świadczył o tym nie tylko strój, ale przede wszystkim sam sposób bycia. Emanowała dziwną pewnością siebie, której nie sposób spotkać u tutejszych Panien.
Irina stojąc w małej odległości od Ad słyszy wszystko co ona mówi i co robi.
Oh? Ktoś tutaj nazwał kogoś siostrą, a tym kimś była tajemnicza kobieta! Powiem więcej. Nieznajoma podeszła bliżej!

Ad
Strażnicy zaliczyli niezły mindfuck. Spojrzeli po sobie, a potem na Ad i na Irinę. Głośne westchnięcie sugerowało jawną rezygnację wobec żałosnego zachowania damy. Damy! Damom tak nie przystoi! Gdyby jeszcze byli dżentelmenami, ale nie! Papieskie psy umyły rączki przed obrzydliwym obrazkiem i zamiast pomóc rozeszli się w dwie strony „świata” jak gdyby udając, że wracają do patrolowania okolicy.
Ad stoi bardzo blisko Iriny. Miała idealną okazję, aby się jej przyjrzeć.

Silla
Silla wszystko widział. No i słyszał. Powiem więcej. Może i znał Ad, lecz pytanie czy zdoła ją rozpoznać? Jeżeli posiadała maskę to niestety nie. W innym wypadku jak najbardziej. Na ten moment był świadkiem ckliwego obrazka między dwiema Paniami oraz zrezygnowanego rozejścia się gwardzistów. Jeden faktycznie poszedł patrolować okolicę. Drugi zaś podejrzanie powędrował jeszcze bardziej za budynek.


YIN/DES

Yin
Plotki w istocie były bardzo niebezpieczne. Co gorsza rozmawiało o nich coraz więcej ludzi. Zaraz padły kolejne słowa klucze; heretycy, tajemnicze zgromadzenia, paranoja papieża, dziwny starzec i uwaga… łowcy. Ci ostatni byli najgorsi. Jeśli wierzyć słowom starszych wampirów, to ci sami łowcy przyczynili się do pogromu pierwszych wampirów. Pierwszych! Do czego to doszło. Nic dziwnego, że Nergui postanowiła się tym zainteresować. Być może była to sprawa osobista, na przykład chęć pomszczenia stwórcy? Albo chęć zduszenia zagrożenia jeszcze w zarodku?
Wędrówka za dziwną postacią w czerni doprowadziła Yina do nadbrzeża, gdzie nie tak dawno temu stało dwóch, a obecnie jeden strażnik. Yin wprawdzie jeszcze nie wiedział o co chodzi, aczkolwiek jego zmysły już na dzień dobry przywitała ostra metaliczna woń. Krew. I to w dodatku stosunkowo świeża!
Prócz tego dodam, że najwyraźniej nie tylko Paw ruszył śladem Pana w czerni. Dziwnie zaczęła się zachowywać tajemnicza kobieta w czarno – czerwonej sukni. Ponadto… no właśnie. Pan w czerni najwyraźniej także był zainteresowany znaleziskiem bo czaił się jak… no jak Tygrys.

Des
Des idąc za postacią w zasadzie Yina i Shiraia także dotarła do nadbrzeża. Zobaczyła lub raczej zobaczy to samo co Pan Paw o ile odważy się podejść bliżej.
W nozdrza wampirzycy podobnie jak i u Yina, uderzy ostry zapach świeżej krwi.


KOORI
Poruszanie się po dachach miało kilka plusów. Po pierwsze większe pole widzenia, a po drugie… No dobra, to może i nie było ułatwienie, ALE! Japończyk musiał trochę się pofatygować ponieważ grupka istot – Shirai, Des, Yin, Strażnik – zaczęła się gromadzić na wybrzeżu, co niestety, ale automatycznie odcinało jedną stronę, generalnie tą najbardziej odsłoniętą można rzec. W takim zestawieniu najlepszym rozwiązaniem było podejście od lewej lub prawej strony dzięki czemu wampir uzyska widok na:
Shiraia, który się skradał.
Yina, który był niedaleko Shiraia.
Des, która była niedaleko Yina i dalej od Shiraia.
Ponadto czujnym ślepiom nie umknie gondola, a na niej dwie postaci – niestety tutaj Japończyk nie zgadnie kim te postacie były.

Prócz tego:
Strażnik stojący nad martwym ciałem zadźganej chyba kobiety. Ostatnim dodatkiem będzie niewyraźny widok plam krwi – tutaj niestety gorzej z zapachem, ot taki minus bycia na „górze”.


WSZYSCY
Na głównym placu padło ogłoszenie, że niebawem swoje przemówienie wygłosi papież.

/ >> SYMBOL <<
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Sro Cze 28, 2017 7:50 pm

Uniosła wargi w nikłym uśmiechu. Musiała przyznać, że fortel nieznajomej kobiety ubranej kobiety strojną w piękną suknię był ciekawy. Udowodniło to jednak coś, o czym mogła nie wiedzieć, ponieważ nie znała jej tożsamości. Również miała coś do ukrycia. Niewątpliwie w innych okolicznościach zachowałaby się inaczej. Nie udawałaby siostry Iriny. Z trudem zdusiła w sobie odruch parsknięcia śmiechem.
Bez problemu dała się jej złapać - przecież jako pijana osoba musiała skorzystać z tej pomocy.
- Dzie... Dziękuję siostro - wymruczała bełkotliwie, spoglądając na nieznajomą spod ronda kapelusza. Nie chcąc tracić ani chwili przyjrzała jej się uważnie. Była... inna. Bardziej odważna. Bardziej pewna siebie. Między innymi tym różniła się od głupich panienek brylujących w ramionach swoich partnerów.
- Pro... Proszę... ode... odejdźmy gdzieś dalej - westchnęła, dalej z wielką przyjemnością ciągnąc ten teatrzyk.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Sro Cze 28, 2017 8:36 pm

Całe szczęście, że Shirai był bardzo cierpliwą bestią, zwłaszcza, gdy coś wywęszył - a tutaj zdecydowanie wszystko pachniało... polowaniem. Polowaniem, w które nie powinien się angażować. Dwójka strażników, trup i jeszcze kobieta, która wyglądała, jakby zasłabła (albo zwyczajnie straciła równowagę na gondoli, która zresztą zaraz odpłynęła), a która obserwowała ciągle miejsce zdarzenia. Co za przykra sytuacja. I pewnie odwróciłby się i odszedł w swoją stronę, gdyby nie symbol wyryty na ciele ofiary, który przyciągał spojrzenie. Znak od Nergui? Zaraz potem ślepia drapieżnika przesunęły się na broń leżącą przy ofierze. Nergui przy sobie takich nie nosiła. Może to broń ofiary?
Słysząc za sobą kroki Japończyk nie oglądał się nawet za siebie - ruszył do przodu, odbijając od ściany, przy której stał - nie zamierzał czekać, aż inni gapie (a może sprawcy zdarzenia?) zajdą go za pleców. Nie zamierzał dać się wciągnąć w żadne bardziej mętne sprawy, w końcu Shirai... bardzo nie lubił rzeczy skomplikowanych. Naturalnie jakby zatrzymał się tutaj tylko na moment, zaciekawiony trupem, skierował się za strażnikiem. Gdzie mężczyzna dokładnie szedł było dla niego sekretem, ale może wiedział coś o samym zdarzeniu? Przyśpieszył nieco kroku żeby mężczyzny nie zgubić i wyciągnął do niego dłoń, chcąc go złapać.
- Zatrzymaj się. - Cichy, miękki głos zupełnie tonął w ogólnym rabanie, ale z całą pewnością dotarł do uszu strażnika w tym prostym rozkazie.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Sro Cze 28, 2017 8:55 pm

Fakty zaczynały się łączyć w jedną logiczną całość - pojedyncze zebrane perły stworzyły przepiękny naszyjnik. Wniosek był taki, że o wampirach dowiedziało się za dużo ludzi... jedni ich czczą, a inni na nie polują. Niedobrze.
W dodatku Yin zdał sobie sprawę, że trafił na miejsce zbrodni. Powietrze było przesiąknięte zapachem krwi, która zaczęła drażnić młodego wampira. Wyraźnie popełniono tu morderstwo, które ci strażnicy usiłowali zatuszować. Tajemniczy typ w czerni również był zainteresowany tą zbrodnią - więc może warto sprzymierzyć z nim siły?
Yin podążył za typem w czerni, ale przedtem skorzystał z osłony cienia, aby wejść w tryb niewidzialności - no to zaczynamy zabawę! Dzięki temu, że znikł z pola widzenia, mógł spróbować zbliżyć się do strażnika i utrudnić mu ucieczkę... wystarczyło by zwykłe podstawienie nogi. Jakie to nieeleganckie! Ale za to skuteczne.
Gdyby jednak ten fortel się nie udał, to Yin skorzystałby z okazji, aby przyjrzeć się trupowi.
Ech, Koori pewnie się wścieknie, że Ojciec mu tak znikł. Ale powinien być do tego przyzwyczajony. Yin często tak robił.
Powrót do góry Go down

avatar

Rola / pozycja :
Ulubienica tłumów

Wiek :
11 lat

Multikonto :
Żona Putina




http://intodarkness.forumpolish.com/t63-momoko#200
http://intodarkness.forumpolish.com/t93-informator#416
http://intodarkness.forumpolish.com/t95-dziennik#418

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Czw Cze 29, 2017 6:48 pm

Symbol. Na czole. W dodatku nie było to jakieś słowo, które mogło wskazywać na to, że ta panna po prostu zalazła za skórę niewłaściwym ludziom - poborcom podatków, rzezimieszkom, czy może jakiejś bandzie. Symbol wskazywał na coś znacznie poważniejszego, na to, że może za tym stać jakaś grupa ludzi, organizacja, która danym symbolem się posługuje. Może był to herb jakiegoś rodu? Z racji tego, że nie mogła przyjrzeć się temu czemuś bliżej i musiała odpłynąć - na razie te rozmyślenia zeszły na plan dalszy.
Poderwała jednak głowę do góry, gdy coś nad nią... Przeleciało? Przeskoczyło? Zrzućmy to na karb jej udawanego omdlenia i nagłego powrotu sił. Nie miała ochoty tłumaczyć się gondolierowi, a chyba i ten był niesamowicie zdziwiony całą sytuacją. Jak najlepiej skończyć te epizod? Przybić do brzegu, oczywiście.
Przy wychodzeniu pomogła sobie znów jej miłym towarzyszem, jednakże coś nie dawało jej spokoju. Będąc już na lądzie zastanawiała się, czemu ten symbol wydaje jej się tak znajomy i z czym się kojarzy. Bo wydawało jej się, że już to gdzieś widziała, ale...
Ale najwyraźniej nie tylko ona zaciekawiła się ciałem, gdyż sama chcąc ruszyć za jednym z oddalających się strażników (poprawić makijaż, oczywiście!), potrąciła swą dość szeroką suknią tego stojącego na czatach. Dziś najwyraźniej nie był jej najlepszy dzień, a przypadki chodziły zarówno po ludziach, jak i po wampirach. Teraz już nie wolno było zgrywać głupa. Trzeba było się odezwać.
- Najserdeczniej pana przepraszam... To krew tak na mnie działa. Czy... mógłby mi pan uczynić przysługę i odprowadzić? Obawiam się, że mogłabym znów- - dobry losie, jak te panny europejskie potrafiły tak na zawołanie mdleć? Momoko musiała jednak zrobić z siebie kompletną ofiarę losu (nie, żeby już nią nie była) i tym razem wesprzeć się na ramieniu strażnika. No chyba nie zostawi damy w potrzebie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Pią Cze 30, 2017 11:16 am

Niestety, maska na twarzy kobiety wykluczała rozpoznanie jej jako znanej mu już istoty. Nie był też więc w możności, by zakwalifikować je jako nieśmiertelnych.
Skoro nie był w stanie tego zrobić, to wzruszył tylko ramionami, czy co tam miał i obserwował strażników. Akurat w momencie, w którym jeden z nich zrobił coś interesującego, na placu pojawiła się zapowiedź wystąpienia samego guru mafii w sułtannach.
Tu Silla stanął przed trudnym wyborem, gdzie lecieć, jednak ostatecznie stwierdził, że lubi swój słuch i nie chce go stracić poprzez kazania tego zwyrodnialca, a czyny strażnika mogą mu łatwo umknąć.
Dlatego przeleciał parę metrów i znów obserwował dziwne zachowanie mężczyzny.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Pią Cze 30, 2017 11:40 am

Tak to już w tym życiu bywa, im więcej pijesz, tym mniej zapamiętasz, a potem nazywasz obcych ludzi "siostrami"... nie żeby Ad, na trzeźwo (!), jej tak nie nazwała... ale to były dzikie tricki prosto z Afryki... czy jakoś tak. Nigdy nie miała głowy do tych rymowanek, czy jak to się zwie, skrętosłówek? Za to o pierdolnięciu wewnątrzmózgowym papieża to niespecjalnie słyszała, więc w sumie mogło być zabawnie... "Gdybym tylko miała kuszę..." Rare Ezionna Auditore assassin mode by było, a tak, no w sumie tylko tyle pozostało... Śledzenie strażnika wykluczyła bo i tak ją już stosownie chłopak odnotował, nie była ninją albo Dostojnym Pawiem Wpierdolu z funkcją taktycznego kamuflażu.  To se przynajmniej posłucha głowy Kościoła...?
Ale do rzeczy, miała zamiar, trzymając "Irinę", wrócić bardziej w okolice placyku, i odstawić "człowieka" gdzieś na uboczu.
- Rewanż za to, że nakablowałas matce jak pożyczyłam miecz ojca - mruknęła, nie wychodząc z roli do końca. Heh, gdyby miała normalne dzieciństwo, bo to mocno specyficzny temat, to pewnie tak by wyglądało... Ale bez przesady żeby teraz miała pilnować nawalonej mieszczanki, czy kim tam kapeluszniczka jest, na tym więzi się kończą... heh, nieświadomości cudzego wampiryzmu.
Ale że geny asasyna w Adrienne silne... to może było gdzieś w okolicy jakieś zdatne do użytku "wejście" na jakiś daszek, albo coś w tym stylu? Dla lepszej pozycji do słuchania orędzia i takie tam... jeśli tak to chętnie by skorzystała! Ze sprytem pantery! Przebiegłością wilczycy! Dostojnością powyższego Pawia! I urokiem lemura... KRÓLA JULIANA, psia jego mać!
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Pią Cze 30, 2017 6:17 pm

AD/IRINA/SILLA

Irina
Irina została zaciągnięta przez nieznajomą centralnie na placyk. Tam też ta sama nieznajoma ją zostawiła i sama ruszyła w stronę pobliskiego budyneczku, co by wspiąć się na ściany, a potem dach. Irina miała prawo zobaczyć ten dziwny wyczyn.

Ad
Odprowadzenie niewiasty to jedno, wspinaczka zaś to drugie. Dostanie się na dach skutecznie poszerzyło pole widzenia wampirzycy, ale jednocześnie naraziło ją na wykrycie w trakcie samej wspinaczki.

Silla
Strażnik dotarłszy na sam tył wielkiego budynku zatrzymał się przed wejściem. Tylnym rzecz jasna. Szepnął coś na ucho gwardziście strzegącego wejścia. Ten kiwnął głową i przepuścił „mundurowego. Sadząc po zabezpieczeniu tylnego wejścia, w budynku musiał przebywać ktoś ważny. Mowa oczywiście o samym papieżu, który wkrótce miał się pojawić na balkonie.

MOMOKO/YIN/SHIRAI

Shirai
No więc sprawa ciała i strażnika przy tym ciele stojącego zeszła na drugi plan. Główną atrakcją dzisiejszego wieczoru stał się szanowny strażnik uciekinier. Nie owijając w bawełnę. Typ popierdalał jak gdyby paliły mu się gacie. Widać, że gdzieś się spieszył i zapewne dotarłby tam w dość krótkim czasie, gdyby nie nagły głos nieznajomego.
Kwestia rozkazu to kwestia sporna. Ciężko powiedzieć czy facet się zatrzymał ze strachu czy z faktycznego nakazu. Może to i to jednocześnie? Nieistotne. Ciężkim krokiem obrócił się w stronę Shirai’a mają przy tym bardzo niemrawy i niezadowolony wyraz twarzy.
Nic nie odpowiedział. Jeszcze. Mimo to miał w pogotowiu broń w postaci prostego miecza.

Yin
Wejście w tryb niewidzialności to niewątpliwie bardzo mądre posunięcie. Pomogło to Pawiowi w podążeniu za czarnowłosym, który wkrótce potem zatrzymał strażnika. Ten strażnik był najprawdopodobniej towarzyszem pierwszego strażnika stojącego przy martwym ciele. W dodatku jego pośpiech sugerował chęć niezwłocznego złożenia raportu komuś niezwykle ważnemu, a więc Papieżowi.
Pech chciał, że do akcji wkroczył Japończyk.
Zatrzymany śmiertelnik odwrócił się w stronę „napastnika” z czego nie był mocno zadowolony o czym świadczył strach w dość „młodych” ślepiach. W dodatku przyspieszony rytm bicia serca. Śmiertelnik, aż się prosił o atak.

Momoko
Chwila zamyślenia pomogła Momoko połączyć fakty. Symbol był przedstawieniem symbolu Lilith – półksiężyc na krzyżu. Mogło to jednoznacznie wskazać na znak jakiegoś rodu lub nawet znak tajemniczego zgromadzenia. Być może chodziło o to, o którym wszyscy plotkowali wokół?
Momoko straciła z oczu czarnowłosego i Pawia. W zamian za to skutecznie skupiła na sobie uwagę mężczyzny pilnującego ciało martwej. Ten jako „dżentelmen” z automatu złapał niewiastę o ile ta miała w planach ponowne omdlenie.
- Naturalnie Pani. – odpowiedział jednak podtrzymując kobietę po czym ruszył. Swoje kroki stawiał bardzo powoli, aby zbytnio nie narażać damę na kolejne omdlenie czy też wymiociny spowodowane odorem krwi. Jedna ofiara w zupełności mu wystarczyła.
Momoko musiała zdecydować. Czy podąży za strażnikiem na główny plac czy też zaatakuje go w połowie drogi, aby uzyskać pełny i tym razem swobodny dostęp do ciała.

WSZYSCY
Każdy stał tam gdzie stał. Widział i słyszał wiele różnych rzeczy. Niewątpliwie jednak wszyscy winni zwrócić uwagę na cichnącą muzykę oraz wielkie poruszenie. Oto na balkonie zaraz przy centralnym placu pojawił się nie kto inny jak sam Papież.
Przywitał wszystkich zgromadzonych gestem uniesionych dłoni oraz błogosławieństwem wypowiedzianym zarówno w łacinie jak i po włosku. Serdecznie współczuję wszystkim nieznoszącym świętych słów.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Pią Cze 30, 2017 8:48 pm

Irina odstawiona na środek placyku nie miała po co dalej udawać pijanej. Wmieszała się w tłum, jednocześnie nie tracąc z oczy nieznajomej - czujnie obserwowała każdy jej krok. Stąpała za nią w pewnym oddaleniu, nie chcąc, żeby została zauważona. Była ciekawa, co takiego kobieta poszukuje na Palazzo Ducale i jakie tajemnice ze sobą niesie.
Zdążyła dojść do ściany budynku, na który wspięła się nieznajoma, kiedy to słowa papieża spowodowały u niej niemałe dolegliwości. Jęknęła dość głośno, czując, jak ból powoli rozprzestrzenia się po całym ciele. Mimo sporej dezorientacji znów zaczęła grać pijaną, nie chcąc, żeby ktokolwiek zauważył te dziwne symptomy po wypowiedzeniu świętych słów.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Pią Cze 30, 2017 11:54 pm

Jeszcze tego by brakowało, żeby musiał biec za jakimś człowieczkiem. Nie. Po prostu nie. Wydłużył nieco kroku żeby nie stracić mężczyzny z oczu, zresztą chciał odejść od miejsca wydarzenia, żeby tamci... "ludzie", których kroki słyszał nie zlecieli się w razie czego - wystarczy jeden budynek, drugi, parę metrów - to miasto tej nocy pożerało wszystko i wszystkich. W zamian za ofiarowane gorącym murom swoich umysłów i ciał oddawało palącą ciekawość - co tym razem przyniesie Los w podarku?
Strażnik się zatrzymał, ale Shirai nie. Nawiązał kontakt wzrokowy z mężczyzną i to zupełnie wystarczyło - skupienie na sobie jego uwagi i skupienie swojej uwagi na mężczyźnie. Jedyne, co Japończyk zrobił, to zwolnił, wciągając biedną ofiarę w świat dzikiej dżungli, zapraszając do zajrzenia w czerń ślepi tygrysich przecinających na wskroś siłą swej woli. Nie wiedział, że w pobliżu jest jego młodszy brat, bo i niby skąd miałby to wiedzieć? Skubaniec nie był dlań rozpoznawalny wcześniej w stroju pawia i nie był możliwy do zauważenia teraz, gdy okrył się płaszczem niewidzialności.
- Odpowiesz na każde moje pytanie. - Głos Shiraia nie był podniesiony, nie przekrzykiwał tłumu - stali na uboczu, w cieniu budynków, gdzie nie błąkali się zabłąkani, a chociaż gwar wciąż był tutaj tak samo wyraźny, to nie było potrzeby, by krzyczał. Ważne, by docierał do uszu mężczyzny, przed którym wampir się zatrzymał spoglądając na niego z góry. - Co wydarzyło się w zaułku?
Było to jedyne pytanie, które zdążył zadać, kiedy pojawił się papież. Święty ściągnął na siebie na chwilę uwagę Shiraia, nim ta znów powróciła na człowieczka.
Należało być podwójnie przezornym. Łowcy coraz bezczelniej sobie poczynali.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Nie Lip 02, 2017 12:00 am

Ojciec mu zniknął, a on w tym momencie doszedł do wniosku, że go zabije, jak znów się pojawi. I to nie będzie, ani trochę przyjemne. Bo naprawdę nienawidził sytuacji, kiedy ten stary wampir mu to robił. Jedno było pewne, był bezpieczny. Tak długo, jak pozostanie w trybie niewidzialności, był bezpieczny. A przynajmniej takimi słowami mamił się Koori. A skoro tak, to mógł się zająć innymi rzeczami.
Wycofał się, by zobaczyć, co to za poruszenie na głównym placu. Wciąż mógł się wszystkiemu przyglądać z góry, z czego w sumie skrzętnie korzystał. A jeszcze przykucnął sobie na dachu, tak by widzieć, to co ma miejsce na głównym placu. Gdy pojawił się ten dziwny mężczyzna zmarszczył lekko brwi. Nie rozumiał, co ten osobnik mówił, bo w sumie nie znał łaciny, nigdy nawet nie odczuwał potrzeby uczenia się tego języka. Zresztą na co dzień nie miał wielkiej styczności z Białymi Demonami. Niemniej teraz pełnił rolę bardziej obserwatora, niż faktycznie osoby biorącej w tym wszystkim udział. Chociaż… powiedzmy sobie szczerze, pewne rzeczy nie zmieniają się nigdy.
W każdym języku nadchodzi moment w którym się wszystkich wita – nawet jeśli nie zawsze tymi samymi słowami – a wspomnieć by należało, że mężczyzna na balkonie wyglądał na kogoś ważnego, bo nagle wszystko ucichło.
Spod materiału płaszcza, który miał w sumie specjalne wycięcia, wysunęły się skórzaste, jak u nietoperza lub smoka skrzydła, jako iż posiadały – podobnie jak u nietoperza – dodatkowy „palec” zaczepiły się one wygodnie na barkach Kooriego. Jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie mógł się szybko wzbić w powietrze, tudzież wykorzystać je jako spadochron podczas zeskakiwania z dachu.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Nie Lip 02, 2017 2:26 pm

W związku z kacem siły sterującej postacią, będzie szybko i bez rzucania Sparrowami... To tak, mając lepsze miejsce do przyglądania się teatrzykowi ludzkich lalek, miała zamiar nie robić niczego innego jak tylko pozwolić wydarzeniom spokojnie się realizować... Lecz uwagi nie skupiała na, ponoć szalonym papieżu, w stopniu całkowitym, ale i na otoczeniu. A nóż przyuważy czyjeś, hello Irina, reakcję na święte słownictwo?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Nie Lip 02, 2017 6:03 pm

Oho, konspiracja. Najwyraźniej fani obcinania wieczne młodych i przystojnych (czego Silla był najlepszym i najtrafniejszym przykładem) łbów, mają jakieś tajne i sekretne plany. Chyba są zazdrośni o to, że sami nie są równie przystojni jak on. Na szczęście, dzięki swojej wrodzonej elokwencji i uroku osobistym, Silla mógł z nimi przeprowadzić rozmowę.
Toteż właśnie planował uczynić, podrywając się do lotu, kiedy nagle stała się rzecz wręcz skandaliczna. Któż śmiał rozpocząć tak irytującą i niegodną mowę, prawdziwą mowę nienawiści. Zaczął gubić orentację. Myśl Silla myśl. Jakoś się dostaniesz do tego przeklętego budynku. Wylądował wiec na dachu po przeciwnej stronie uliczki, wbił pazury w dachówkę i wyrwał kilka, po czy miotnął je prosto w okiennice budynku papieskiego.
Był wściekły
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Nie Lip 02, 2017 7:45 pm

Jaka to ironia! Wokół tylu potomków Nergui, a nikogo nie dało się rozpoznać. Maski zrobiły swoje. Nie mówiąc już o fakcie posiadania zdolności taktycznego kamuflażu. Yin znikł, mając zamiar dopaść strażnika i tym samym wspomóc swojego starszego brata (heh, gdyby wiedział, że to jego brat, pewnie by go jakoś powitał, a tu taka sytuacja). Okazało się jednak, że wsparcie nie było potrzebne. Shirai zatrzymał strażnika samymi słowami.
Wyglądało jednak na to, że zaraz dojdzie do pojedynku.
Zapewne Yin spróbowałby coś zdziałać w tej sytuacji, ale dokładnie w tej chwili usłyszał, że muzyka cichnie i że jakiś ważniak zapowiada przybycie papieża. Papież! Ludzie plotkowali o jego dziwnym zachowaniu, więc trzeba to sprawdzić. Zacny Paw spojrzał w górę, poszukując spojrzeniem swojego Syna. Chciał mu przekazać w myślach, że trzeba się udać na główny plac, ale jak widać, Koori okazał się szybszy.
Tak więc korzystając z ułatwienia w postaci niewidzialności, Yin wycofał się w stronę głównego placu. Wychodząc z ciemnej uliczki, "wyłączył" niewidzialność. Nie było sensu marnować krwi w takim momencie, kiedy mógł po prostu wniknąć w tłum ludzi słuchających papieża.
Ha, dobrze znać łacinę.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Nie Lip 02, 2017 10:47 pm

Shirai
Strażnika zamurowało i to dosłownie. Niepewność i strach skutecznie zmusiły do spuszczenia gardy – dłoń puściła rękojeść miecza, a kiedy opadła swobodnie w dół oczy spowiło przerażenie. Ten mężczyzna mocno się czegoś obawiał Czegoś lub nawet kogoś.
- Morderstwo Panie. Zamordowano. Nie. Zadźgano kobietę. To już trzecia, albo nawet czwarta w przeciągu kilku dni. To ich sprawka… Gdyby nie ja i mój kolega zabraliby ją i pewno zrobili to samo co z resztą. To ci heretycy! Papież przestrzega. Każe uważać, bo niewierni czają się na każdym kroku. Mamią, a potem zabijają składając te swoje ofiary dla diabla. Ha. Ponoć to jakiś wampir.
Coś złego wisi w powietrzu. Wszyscy to czujemy. Dzisiejszy karnawał to tylko przykrywka. Widziałem ich… łowcy. Ukryli się pośród gośćmi. Czekają cierpliwie na ujawnienie się jakiegoś demona lub heretyka. Dzisiejszej nocy przeleje się sporo krwi.
– mężczyzna zaczął się w pewnym momencie plątać we własnych zeznaniach. Widać, że nie kłamał, tym nie mniej strach skutecznie uniemożliwiał mu płynne zdanie raportu.
- Muszę iść... muszę zdać mu raport... - dodał.

WSZYSCY.
- Niech będzie pochwalony… - przemówił raz jeszcze Papież w języku łacińskim i włoskim. Publika odpowiedziała. Potem znów głos zabrał Papież i publika i tak kilka razy do momentu zakończenia błogosławionej modlitwy. Po wszystkim zapadła cisza. Ludzie w skupieniu spoglądali na swojego przewodnika, który postanowił zacząć przemowę:
- Pan jest łaskawy. Dał nam wolną wolę mówiąc; oto oddaję wam świat. Niemniej ten sam Pan jest również surowy i nie waha się karać swe dzieci. Ciemne chmury zawisły nad naszymi głowami. Lecz nawet w najgorszej agonii pojawia się światło. Dziś świętujemy – bawcie się i korzystajcie. Przepędźcie smutki codziennego życia, a jednocześnie wytężcie uszy. Wystawiono was na próbę… - i tak dalej i dalej. Przemówienie było dosyć długie, a jego końcówka ponownie zakończyła się modlitwą. Ludzie się bali, ale i też ufali swojemu „przewodnikowi”. Stąd też na koniec jego słów wszyscy zaczęli klaskać.
Potem Papież zniknął otoczony grupą gwardzistów. Nim jednak do tego doszło szepnął coś na ucho swojemu przybocznemu. Było w tym coś podejrzanego, zupełnie jakby lada moment radosny festiwal miał się przeistoczyć w czystą rzeź.
Papież zniknął w ciemnościach ogromnego budynku.

AD/KOORI/SILLA/IRINA/YIN
Adrienne, Koori. Przebywanie na dachach budynków dawało spore pole widzenia, ale też niosło ze sobą pewne ryzyko. Tym ryzykiem byli strażnicy, niewielu, ale nadal.

Jeden łucznik stał na drugim… trzecim dachu od dachu, gdzie aktualnie skrywała się Pani rycerz. Uważnie obserwował okolicę i jeszcze nic nie znalazł. Do czasu.
Nagle odwrócił się w stronę Silli, który wpadając w furię (a który był w zasadzie najbliżej AD) zaczął rzucać dachówkami w stronę ogromnego budynku, gdzie schował się Papież.

Drugi łucznik stał dwa dachy za dachem, gdzie aktualnie skrywał się Japończyk. I tym razem nikt nic nie zauważył, aczkolwiek wzrost skrzydeł, a potem ich nagłe zniknięcie skutecznie zwróciło na siebie uwagę. Wspomniany łucznik zaczął bacznie obserwować miejsce, gdzie siedział sobie nieśmiertelny.
Uwaga: KOORI. Gwałtowne ruchy sprowokują łucznika.

Silla
Słowa Papieża dla potępionego były jak czerwona płachta na byka. Nic dziwnego, że Silla po kiepskim wylądowaniu na pobliskim dachu wrócił do ludzkiej formy. W dodatku rzuty dachówkami.
Takie zachowanie niewątpliwie narobiło sporo hałasu, co z kolei zwróciło uwagę łucznika. Wprawdzie znajdował się dość daleko, ale hej! Co za problem wypuścić kilka strzał? Mężczyzna dobył broni próbując wypatrzeć sprawcę, który swoim haniebnym czynem trafił kilkoma dachówkami w jedną z okiennic.
Silla nie ma problemu z trafienie. Jest dość blisko „pałacu” stąd trafia i wybija szybę. Łucznik zaczyna do niego celować jak do ptaka.

Irina
Wampirzyca usłyszała każde słowo, a nawet słowa. To tylko spotęgowało nieprzyjemne uczucie, co w efekcie uniemożliwiło baczną obserwację Panny Ad. Irina ją zgubiła. W zamian za to potrąciła kilku przechodniów, z których dwójka wyglądała dość podejrzanie. Niby Panowie mieli normalne stroje tylko po cóż komu taki arsenał pod płaszczem? Miecz, sztylety i Lilith wie co jeszcze. To nie byli normalni „uczestnicy”. Dobrze, że chociaż odeszli, choć nie omieszkali przy tym NIE spojrzeć na dziwnie „dygoczącą się” wampirzycę. Udawanie pijanego mogło nie zadziałać.

Yin
W zasadzie Pan Paw również wyłapał kilku takich podejrzanych typów. A jako, że był bardziej uważny, to dopatrzył się także zdobionych symboli w postaci krzyża. Czyżby ci Panowie pracowali dla Papieża?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Pon Lip 03, 2017 2:40 pm

Najwyraźniej nie udało jej się pozostać niezauważoną, chociaż prawda o wampirycznej naturze nie ujrzała prawdy. Czując na sobie spojrzenie dwóch dziwnie ubranych mężczyzn nie odważyła odpowiedzieć tym samym, nie ściągając na siebie dodatkowej uwagi. Tylko łut szczęścia pozwolił jej dojrzeć sztylety skryte pod płaszczem.
Słowa papieża nie polepszały sytuacji, jedynie bardziej ją gmatwając. Ostrożnie próbowała dotrzeć do ściany najbliższego budynku i się o nią oprzeć, przy czym bełkotliwym tonem prosiła panie i panów o ustąpienie z drogi. Modlitwa na koniec przemowy głowy tego przeklętego kościoła wpędziła ją w jeszcze większy dyskomfort. Miała wrażenie, że nie jest to koniec nieprzyjemnych zdarzeń tej nocy.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Pon Lip 03, 2017 2:46 pm

Strach. Rzecz tak bardzo ludzka, że aż robiło się niedobrze, ale w tym wypadku działał raczej pozytywnie. Sprawił, że czarnowłosy nieznacznie przekrzywił głowę i przyglądnął strażnikowi z nową uwagą. Strach. Czego ten mężczyzna się boi? Shirai podszedł do niego bliżej i wyciągnął do niego dłoń - wydawałoby się, że to na powitanie, a on tylko oparł tą dłoń na ramieniu mężczyzny. Zupełnie, jakby byli starymi, dobrymi znajomymi i chciał dodać mu otuchy kiedy zobaczył, że mężczyzna drży i szeroko rozwiera swe powieki. W jego ruchach nie było niczego agresywnego. Wszystko to dla zachowania pozorów gdyby jednak ktoś z boku patrzył.
Ściany mają uszy.
- Stój spokojnie. - Shirai zagłębił się w umysł mężczyzny by odczytać jego wspomnienia. Jak wyglądali łowcy? gdzie ich widział? Przede wszystkim tego chciał się dowiedzieć. I przede wszystkim: komu musiał zdać raport i skąd mężczyzna wiedział o wampirach? Mieli chwilę, stojąc na uboczu - ha! - gdyby tylko wiedział, że jego młodszy, kochany braciszek kręcił się tuż obok jego nosa, a on nic o tym nie wiedział...
Instynkt znów go nie zawiódł. Tylko w takim razie czemu Nergui ściągała go prosto w paszczę lwa? Czyżby były tutaj inne wampiry? Jeśli tak, to musiał je znaleźć.
Shirai przeniósł wzrok na papieża, kiedy ten kończył modlitwę i przemawiał jeszcze przez chwilę do zebranych - trwało to trochę, zwłaszcza, że przemowa i modlitwa prowadzone były w dwóch językach. Mężczyzna stojący na balkonie wyglądał wręcz na natchnionego. Kapłani. Wszyscy byli tak samo nawiedzeni, ale takich jak on łączył jeden atut, przez który masy za nimi podążał - charyzma.
Czarnowłosy przymrużył lekko oczy widząc jak papież szepcze coś swoim strażnikom. Niedobrze. Tutaj miała odbyć się rzeź.
Łowca znów spojrzał na strażnika.
- Przestań się bać. Musisz mnie chronić. - Shirai rozglądnął się nieco po otoczeniu i oderwał dłoń od mężczyzny. Hipnoza działała i robiła swoje. - Możesz mnie bezpiecznie zaprowadzić do tego, któremu masz zdać raport? Będą jakieś podejrzenia? - Były oddziały i oddziały - istniały takie, w które łatwo się było wślizgnąć i takie, w których szeregi dostać się nie sposób. Shirai obawiał się, że ten konkretny należał do tej drugiej grupy.
Powrót do góry Go down

avatar

Rola / pozycja :
Ulubienica tłumów

Wiek :
11 lat

Multikonto :
Żona Putina




http://intodarkness.forumpolish.com/t63-momoko#200
http://intodarkness.forumpolish.com/t93-informator#416
http://intodarkness.forumpolish.com/t95-dziennik#418

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Pon Lip 03, 2017 5:05 pm

Momoko ucieszyła się z takiego, a nie innego sposobu, w jaki zareagował strażnik. Po krótkim rachunku, jaki został przeprowadzony w jej umyśle, doszła do wniosku, że najlepszą rzeczą będzie po prostu pozwolić mężczyźnie się odprowadzić. Biedaczyna nie wiedział jednak, że nie ma do czynienia z delikatną, europejską białogłową. Wręcz przeciwnie. Nieświadom niczego, mogący posiłkować się jedynie głosem, który mówił płynnie w języku włoskim i czarnymi włosami, które wystawały spod maski... biedny był ten nasz "drugi" strażnik. Jednak nie w manierze Brzoskwini było, by litować się nad ludźmi, którzy stali jej na przeszkodzie w dowiedzeniu się prawdy.
W końcu w grę wchodziła Lilith.
Ruszyli więc - on i ona, uczepiona wręcz jego ramienia, z ciałem tak wątłym, że każdy silniejszy podmuch wiatru, wydawało się, mógł ją załamać. Kiedy oddalili się już odrobinkę, a przynajmniej zostawili za sobą tłum wiernych i mówiącego gdzieś z daleka papieża (Momo nie należała do szczególnie religijnie bojaźliwych wampirów, ale nadal przez plecy przeszedł jej zimny dreszcz), wampirzyca nagłym ruchem, zupełnie niepodobnym do niewieściej delikatności, przycisnęła mężczyznę do ściany, łapiąc go za gardło. Jednym ruchem uniosła maskę tak, by jej nie popsuć, ale jednocześnie ukazać wampirze kły. Wiedziała, że miała mało czasu - błogosławieństwo i modlitwa nie mogły trwać długo. Posłała więc mężczyźnie jedynie słodki uśmiech, prezentując swe kły i już pół sekundy później wbiła je w delikatną skórę jego szyi, przebijając również aortę.
Piła łapczywie, jakby już dawno się nie posilała. Nawet, gdyby mężczyźnie zachciało się nagle uciekać, wzywać pomocy, tracił zapał z każdą sekundą, a celem wampirzycy było to, by napoić się co do ostatniej kropelki. Wyschnięte truchło rzuciła niedbale, sama postanawiając uwolnić się z tamtej scenki i wrócić znów do ciała zamordowanej kobiety.
Momoko, już na powrót w masce, kuca obok kobiety i dotyka jej. Dzięki swoim nekromantycznym zdolnościom chce zobaczyć wizję - co widziała i słyszała kobieta przed własną śmiercią. Na pytania przyjdzie czas kiedy indziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Pon Lip 03, 2017 5:37 pm

Modlitwa wiernych nie zrobiła na Yinie najmniejszego wrażenia, ale biedne te wampiry, które nie mogły znieść świętych słów. Potem papież zaczął przemawiać, a że mówił bardzo dużo i bardzo długo, to ciężko się było skupić na całej wypowiedzi. Yin starał się więc wyłapać słowa-klucze i wychwycić wszelkie podejrzane ruchy w zachowaniu papieża... w końcu mowa ciała potrafi powiedzieć więcej niż zwykłe słowa, zwłaszcza że tutaj trudniej o kłamstwo.
Uwadze wampira nie uszło dziwne zachowanie papieskiego doradcy, który coś szemrał swojemu zwierzchnikowi na ucho. Yin wiedział, do czego są zdolni doradcy - przecież za życia był chińskim księciem i obracał się wśród polityków. W większości przypadków doradcy to fałszywe szuje, które usiłują wykorzystać głowę państwa. Czy tak było w przypadku papieża?
Trochę te słowa o próbie, karaniu dzieci i surowości Pana brzmiały jak jakaś ukryta groźba. A jeśli doda się do tego fakt, że w tłumie bawiących się ludzi czaili się łowcy czy też inkwizytorzy (te krzyże!), to już w ogóle zrobiło się nieciekawie.
Wampir postanowił dyskretnie podejść do łowców, aby wychwycić, czy o czymś rozmawiali. Może uda mu się dowiedzieć czegoś więcej na temat ich rozkazów. Tak czy siak... zachował czujność. Nie miał zamiaru skończyć ze sztyletem między żebrami.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Wto Lip 04, 2017 1:00 pm

- Oby cię gruby szwed wypierdolił w głebokim śniegu, dziadzie! - Zaklął Silla po fińsku, co dla nieznających języka mogło brzmieć jak czarnomagiczne zaklęcie. Gdyby dostał tego obłudnika w swoje ręce - Putoa alasti avantoon! - To przekleństwo o tyłkach i przeręblach, dla zachowania jako takiego poziomu kulturowego, zostawię w niezmienionej, fińskiej formie.
W końcu jednak ten grubas skończył swoje zbrodnialcze formułki i przeszedł do gadania o święcie. Mało to Sillę obchodziło, zamierzał wykorzystać moment spokoju by dostać się do tego brzuchatego sukinsyna. Tym bardziej, że miał problem w postaci łucznika. Celował jak do ptaka? Niech złapie szczura. Z takiej odległości, Silla musiał dla niego po prostu rozpłynąć się w powietrzu. Przebiegł swoimi małymi łapkami w kierunku, w którym mógł zniknąć z pola widzenia łucznika. Tylko, czy udało mu się to, przed skończeniem modłów?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Wto Lip 04, 2017 8:50 pm

IRINA
Dygoczące się ciało wzbudzało coraz więcej podejrzeń. Miejscowi zdawali się ignorować Irinę. Ich pochłonął karnawał. O wiele gorzej wyglądała sprawa z pozostała częścią publiki. Ci wykazywali większe zainteresowanie personą wampirzycy – czujne spojrzenia co rusz wędrowały za jej osobą. To nie wyglądało dobrze. Nie mogło! W dodatku to dziwne uczucie, gdy ktoś z nich przemknął tuż obok. Wszystkiemu winne były wiszące na zdobionym łańcuchu krzyże.
Uwaga: Irina zwróciła na siebie uwagę w skutek czego każdy jej krok był śledzony przez dwójkę zamaskowanych ludzi. Dyskretnie podążali jej krokiem.

SILLA
Czarnoksięskie krzyki całkowicie przykuły uwagę łucznika. Dostrzegając dziwnego mężczyznę krzyknął doń coś po włosku, a następnie dobył swój łuk, strzałę i po prostu wycelował. Wystarczyła chwila, aby śmiercionośna strzała ruszyła w stronę wampira.
Na całe szczęście zmiana w szczura ocaliła Sillę, ale też zdradziła jego nieludzkie pochodzenie. W tym momencie człowiek faktycznie uznał go za maga co poskutkowało głośnym krzykiem; HERETYK! Nie trzeba mówić, że takie zachowanie niemalże natychmiast zwróciło spojrzenia wszystkich łuczników w okolicy dokładnie na to miejsce, gdzie stał ten konkretny. Lada moment, a zacznie się nagonka na ogromne bydle.
Rezultat: Silla przemienia się w szczura dzięki czemu unika strzały. Ta upada i odbija się od dachówki kilka centymetrów od niego. Krzyk łucznika zwraca uwagę innych. Wampir jest w potrzasku, albowiem każda kolejna zmiana spowoduje natychmiastowy atak ze strony śmiertelnych.

YIN
Pan Shen miał niebywałe szczęście. Nie bycie potępionym niosło ze sobą wiele korzyści np. niewrażliwość na bolesne modlitwy. Co więcej. Czujne ślepia pozwoliły dostrzec jedną zasadniczą rzecz; Papież nieustannie pocierał o siebie ręce. Oznaczało to, że był czymś wyraźnie zdenerwowany. Ponadto jego głos w końcowej fazie przemowy zdawał się lekko drżeć. Przeciętny człowiek tego nie wyłapie, ale dociekliwy słuchacz i obserwator już owszem! Starzec ewidentnie coś ukrywał.
W samych słowach zaś nie było nic nadzwyczajnego. Tutaj więc Chińczyk nie wyłapał żadnych kluczowych słów nie licząc ukrytego przekazu. Przy poprawnym połączeniu kropeczek idea karnawały naprawdę służyła tylko i wyłącznie za przykrywkę. Możliwe nawet, że sam Papież specjalnie zwabił tutaj całe rzesze ludzi, aby wyłapać i zamordować tych, których potajemnie oskarżono o szerzenie herezji. Jeśli tak, to ten dzień… przepraszam, noc z pewnością zapadnie w pamięć wielu osób.
Rozmowa łowców nie była zbyt interesująca. Z czasem jednak przybrała intensywniejszych bark, gdy na jaw wyszło ich niecodzienne zainteresowanie dziwnie dygoczącą się niewiastą (Iriną) w nazwijmy to… męskim stroju. Tutaj znów czujne oczy Shena sprawdziły się na medal; chwiejna postawa z pewnością nie była efektem upojenia alkoholowego. Wyglądało to raczej na poważny zawrót głowy spowodowany czymś z zewnątrz. Jeśli połączyć kropki, to wychodziło na przemówienie Papieża. Przypadek?
Łowcy ruszyli śladem dziwnej kobiety. Oh? Czyżby szykowało się polowanie? Bo na pewno nie wyglądali na chętnych do niesienia pomocy.

MOMOKO
Zabicie strażnika było dla Momoko jak bułka z masłem. Wyschnięte ciało upadło, gdzieś na ziemię. Huk metalu zbroi i miecza powinien zwrócić uwagę ludzi. Na szczęście tak się nie stało ponieważ swoje pięć groszy dorzuciła dość głośna muzyka, śmiechy, klaski i donośne stukoty obuwia wszystkich bawiących się. Momoko była bezpieczna.
Ciało jak leżało przy brzegu, tak leżało tam nadal. Dotyk dłoni, skupienie i wykorzystanie mocy uderzyło w Azjatkę jak grom z jasnego nieba:

Przechadzasz się wąską uliczką. Dochodzisz do brzegu niewielkiego skrawka okrytego kolumnami, za którym znajduje się główny plac. Jest noc – czyste niebo, gwiazdy i księżyc poruszają twym sercem jak poruszył nim także twój towarzysz. Jesteś w nim zakochana. Patrzycie sobie głęboko w oczy – czujesz przyspieszenie rytmu serca. Masz nadzieję na oświadczyny – heh, rodzinka by się ucieszyła, wszak taki młody brązowooki młodzieniec z wysokiego rodu? Istne marzenie.
Chwyta cię za dłonie. Czujesz jak serce przyspiesza z każdą sekundą. Chcesz coś powiedzieć, lecz wtedy czujesz ból. Spuszczasz wzrok i widzisz krew. Unosisz wzrok i ponownie czujesz ból. Tak kilka razy. Zaczynasz płakać – on dalej cię dźga dziwnym nożem. Skąd go miał? Gdzie go miał?
Łapiesz go za fraki, chcesz szarpać, ale jesteś na to za słaba. W końcu upadasz. Obraz zaczyna się rozmywać. Sekunda po sekundzie zapada ciemność. Nie widzisz nic. Po raz ostatni słyszysz jego głos:
- A teraz staniesz się pokarmem dla przedwiecznej Lilith. – zapada cisza.

Wizja Momoko się urwała. Wampirzyca czuje lekkie zawirowanie. Jest także w stanie odtworzyć obraz mężczyzny w głowie; młodzieniec o brązowych oczach i włosach. Dość dobrze zbudowany i ubrany. Wyglądał na szlachcica, którym zresztą był. Nic szczególnego, gdy… Amulet. Mężczyzna miał na sobie amulet. Przedstawiał dokładnie taki sam symbol jak ten wykrojony na czole ofiary. Ta w kilka sekund przed śmiercią zerwała go z szyi oprawcy. Gdzie zatem był? Pewno sprawca go wziął i uciekł, co z kolei prowadziło do czegoś jeszcze. Krew! Musiał pozostawić po sobie ślady krwi, bo przecież jego ręce były nią umorusane!

SHIRAI
Wystarczyła sekunda, aby w Shiraia uderzyły wizje wspomnień wystraszonego:

Kilka… Nie. Grupa. Nie! Całe grupy! Dwie spore grupy łowców stały przed osobą Papieża w pałacu papieskim. Ty byłeś jego personalnym gwardzistą. Może to właśnie przez to dostąpiłeś zaszczytu? Nieważne. Łowcy…
Każdy z tych ludzi nosił bardzo charakterystyczny uniform. Był on zależny od preferencji łowcy – część nosiła ciężkie ubiory z elementami metalowych zbroi. Inna część miała luźniejszą garderobę – luźne szaty z kapturem, a jeszcze inna… Ci ostatni wyglądali najgorzej. Podszywali się pod ówczesnych medyków. Okropność. Podobnie było z bronią.
W zależności od upodobań każdy z łowców dysponował innym typem oręża. Nie zabrakło więc pseudo ukrytych ostrzy, sztyletów, sztyletów do rzucania, strzałek z truciznami, mieczy krótkich i długich, a nawet toporów czy kusz. To co jednak ich łączyło to symbol krzyża. Inkwizycja… Widać, że służyli Papieżowi, który w zamian inwestował w nich naprawdę spore ilości pieniężne.
Stoisz dalej, gdy nagle przed szereg wychodzi najgorszy z nich. Cały odziany w czerń. Twarz ma zakrytą przez chustę i kapelusz. To ci jednak nie przeszkadza przyjrzeć mu się bliżej. Nie. Nie dajesz rady. Szpetne blizny oraz brak prawego oka skutecznie cię odstrasza. Ten był najgorszy. Ten był najokrutniejszy. Ten pokazał odcięty łeb wilkołaka. Ci łowcy to nie przelewki.
Papież się uśmiecha. Daje mężczyźnie skrzynię złota. Potem pokazuje na okiennicę… Karnawał… Wizja się urywa… Shirai czuje lekki zawrót głowy.

Zahipnotyzowany strażnik pokręcił głową.
- Papież nikogo do siebie nie dopuszcza. Ciebie nie przepuszczą. Zbyt mocno wyróżniasz się w tłumie. – odpowiedział na pytanie swojego Pana. Mógł go doprowadzić do wejścia do ogromnego budynku, gdzie zniknął Papież, ale co dalej? Tam kończyła się zabawa. Shirai musiał pomyśleć jak skutecznie zakamuflować swoją „odmienność”. A gdyby tak się przebrać za strażnika? Pełno ich tutaj. Prócz tego jeden uparcie strzegł ciała czyż nie? Szkoda, że już nie żył.

KLIK
KLIK
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    Wto Lip 04, 2017 10:45 pm

Wampir przymknął na moment czarne ślepia, kiedy poczuł lekkie zawroty głowy, by złapać równowagę, by się nie zachwiać i odzyskać kontrolę nad błędnikiem - świat na szczęście nie chwiał się zbyt mocno i zbyt długo, ta chwila wystarczyła, moment wyciszenia... tylko że tu i teraz nie było nawet dwóch chwil. te twarze, te ubiory - musiał zapamiętać każdego z nich, musiał ich namierzyć, zabić - i to nie był przymus paniczny. Strach? Przecież był Szalonym Księciem, coś takiego jak strach umykało jego jaźni, chociaż, naturalnie - wszyscy się czegoś boją. I niestety Tygrys również miał rzeczy, które budziły w jego sercu zgrozę - śmierć do nich jednak nie należała, tak samo jak fakt że znalazł się właśnie w dziupli węży. Oczywiście, że jego instynkt działał, niebezpieczeństwo osaczało go ze wszystkich stron, ciężko było przewidzieć, z której strony nadejdzie, po prostu robienie jakichkolwiek gwałtownych ruchów nie miało najmniejszego sensu. Podróżował sam, był w masce, nikt nie miał powodu, by podejrzewać go o cokolwiek bardziej niż tamtą panią stojąca na środku placu i jej męża, który stał tuż obok, albo tamtą kobietę, która zataczała się, pijana, nim zniknęła w tłumie.
Tak, przebrać się za gwardzistę... tylko co dalej? Nie miał idealnego akcentu, skapną się, że coś jest nie tak. Przedrzeć się niepostrzeżenie? Zmusić strażników do współpracy? Ilu mógł tak zmusić? Wystarczyłoby tylko tych, którzy pilnowali przejścia, dalej poszłoby już z górki.
- Pójdź złożyć przed papieżem raport. Zabij papieża. Potem zabij siebie.
Nie był aż takim samobójcą, by pchać się do samego legowiska węży... ach tak?
Ktoś na niego czekał w dalekich Chinach i zamierzał wrócić stąd żywy.
Shirai skierował się w stronę bawiących, idąc nieco okrężnie, by nie wyszło, że wszedł w drogę strażnika, który miał teraz swoją misję do wykonania.
Powrót do góry Go down




Sponsored content

PisanieTemat: Re: Palazzo Ducale    

Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ Zanurz się w ciemności ☦ :: Prolog :: Włochy-
Skocz do: