Effie Morgan
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

avatar

Grupa :
Ludzie

Rola / pozycja :
Rude, czyli zło wcielone

Wiek :
707 (25)





PisanieTemat: Effie Morgan   Czw Maj 11, 2017 6:46 pm

Effie Morgan

Oksana Butovskaya

WIEK POSTACI (data urodzenia): 707 (1310)
RASA: Wampir
DATA SPOKREWNIENIA: 1334
RODZIC: Skadi
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Piegowata buźka i w sumie całe ciało; spora ilość blizn, głównie na plecach. Wystające kły (próżniak).





Wiem, że tam jesteś
Wiem, że mnie obserwujesz
Wiem, że znasz każdą moją myśl
Prawie czuję dotyk Twojej dłoni
Prawie czuję Twój wzrok sunący po mnie
Prawie czuję Twój oddech na karku
To tylko sen
To tylko nocna mara
To tylko iluzja


Byłam
Jestem
Będę







W bajkach szlachcianki mają całkiem przyjemne życie. W bajkach. Także albo Effie nie miała szczęścia urodzić się w bajce, albo po prostu... Cóż. Miała ogólnego pecha być sobą. Wyjątkiem potwierdzającym regułę.
O jej rękę nie stawali w szranki cni rycerze, nie rozwijano dywanu pod jej stopami i zdecydowanie nie spełniano każdej jej zachcianki. "Dlaczego?", zapytacie. Otóż... Urodziła się Rudzielcem.
A przynajmniej od tego się wszystko zaczęło.


"Zgrzeszyłam samym swym istnieniem."



Jej matką była siostrą pewnego szwedzkiego lorda i została wydana za mąż, za irlandzkiego szlachcica, ot by zacieśnić polityczne zażyłości. Ale nie o to tu się rozchodzi.
Ruda pół-Irlandka urodzona w 1310 roku. Niby nic niezwykłego, ale na dworze raczej mało spotykane. Może jeszcze dałoby się przymknąć na to oko, gdyby nie... Och. Ta dziewczyna to od początku były same kłopoty.
Pierwszym jej przewinieniem było... Bycie kobietą. Jej ojciec marzył o męskim pierworodnym, a niestety trafiła mu się Effie. I wcale nie krył swojego rozczarowania, które zamiast blaknąć z biegiem lat, tylko się pogłębiało.
Jak na tamte czasy, dziewczę to miało bardzo niezdrowe zainteresowanie zdobywaniem wiedzy. I wcale nie mówię tu o dworskiej etykiecie, czy lekcjach muzyki. Była ciekawska. Na każdym możliwym polu. Uczyła się niezmiernie szybko i kiedy tylko zaczęła czytać płynnie, pochłaniała książki, zaszywając się w bibliotece na długie godziny. Może i przymykano by na to oko, gdyby... Gdyby nie była tak bardzo sobą. Ona jednak nie mogła przepuścić najmniejszej okazji, by kogoś nie upomnieć, nie poprawić, czy najzwyczajniej w świecie uświadomić o jego własnej głupocie. Włącznie z własnym ojcem. Tym też raczej nie zdobyła jego sympatii, a kary jakie jej wymierzał łagodziła jedynie matka rudowłosej, która mimo wszystko kochała córkę ponad wszystko.
Niestety. Im starsze to stworzenie było, tym gorzej się działo. Jej młodsze rodzeństwo było "normalne". Żadnych piegów, żadnych rudych włosków i to posłuszeństwo, które ojciec nagradzał dając im wszystko. Dwóch, najukochańszych synków. Dziewczyna nie radząc sobie najlepiej z odtrąceniem, szukała sposobów na zwrócenie na siebie uwagi ojca. Sięgała już nie tylko po wiedzę, ale też typowo męskie dyscypliny. Strzelała z łuku, doskonaliła walkę mieczem. Wszystko po to, by jej rodziciel dostrzegł w niej to, co w jej braciach. Każdy wygrany z którymkolwiek z nich pojedynek, był dla niej ogromnym tryumfem. Jednak Lord Morgan uważał, że jej zachowanie jest karygodne i upokarzanie braci to ostatnie, czego powinna pragnąć.
Gdy po raz setny została skarcona za swe niewłaściwe zachowanie i po raz kolejny zostało jej odmówione uznanie ze strony ojca, w końcu się poddała.
Zaczęła szukać dla siebie nowego celu i... Chyba gorzej trafić nie mogła. Ciekawość. Nie na darmo nazywana pierwszym stopniem do Piekła.
Nastoletnia panienka Morgan, zamiast interesować się kandydatami do jej ręki, zajęła się "badaniami". Zgłębiała wiedzę na temat własnych korzeni. Tych pogańskich. Co w chrześcijańskiej rodzinie było nie do pomyślenia.
Początkowo nikt nie wiedział, czym tak naprawdę się zainteresowała. Wiadomo było tylko, ze książki jej nie wystarczyły i coraz częściej zaczęła wymykać się do chłopstwa, by wysłuchać baśni, przekazywanych ustnie, od dawien, dawna. Aż w końcu zaczęły się plotki wśród służby, że ta piegowata, rudowłosa dziewczyna mamrocze jakieś zaklęcia pod nosem. Od służby poszło to dalej, do innych dworzan. Część osób zaczęła się jej bać, omijać szerokim łukiem. Mówili, że z pewnością tą burzę ognistych loków odziedziczyła po Diable. Musiała być dzieckiem demona, który skalał żonę Lorda. Jak inaczej wyjaśnić jej dziwne zainteresowania, czy to, że tak różniła się od braci? Kolejni kandydaci o jej rękę wycofywali się. Czy to w obawie o swoje dobre imię, czy nawet o własne życie.
A kiedy jej ojciec w końcu poznał prawdę o powodach tego wszystkiego, to był koniec. Upokorzenie, gniew i bezradność. Całą swoją frustrację wyładował na prawie dorosłej już córce. Właściwie nikt nie wiedział jak została ukarana, ale wszyscy wiedzieli, że zapamięta to do końca życia. Krzyki, szloch Effie i jej matki, która zaszyła się we własnej komnacie. Trzask bicza. Wszyscy mogli się tylko domyślać. A rudowłosa dostała na pamiątkę blizny, które już zawsze miały jej przypominać o tych wydarzeniach.
Mijały tygodnie, miesiące, a matka nie mogła patrzeć bezczynnie na przygaszoną córkę, która z jej ognistej Iskierki stała się wyrzutkiem. Wiedziała, że mąż nigdy nie wyrazi zgody, by córka wyjechała i hańbiła ich rodzinę gdzie indziej, jednak nie mogła pozwolić, aby obecny stan rzeczy się utrzymywał. Wiedziała, że to by zniszczyło Effie.
Rodzicielka zorganizowała wyjazd córki w tajemnicy. Odesłała ją w swoje rodzinne strony, wierząc, że jest jedna osoba, która się nią zaopiekuje. Chciała jej w ten sposób dać szansę na nowy start.


"Czy w tym świecie jest miejsce dla mnie?"


Effie Morgan odesłana została do rodziny. Do jednej z bratanic swojej matki, by tam zostać jedną z dwórek własnej kuzynki. Tam nie tak od razu odzyskała swoje "wewnętrzne" światło, przygaszone przez ojca. Sporo czasu zajęło jej odnalezienie się w nowej sytuacji, ale w końcu znalazła tam dla siebie miejsce.
Wróciła do swoich badań, książek, a ten jasny uśmiech znów zagościł na jej piegowatej buźce. Nareszcie poczuła się potrzebna.
Gdzieś na przełomie 1326 i 1327 roku, cała świta wybrała się na przyjęcie organizowane przez Szwedzką szlachtę. Z jakiej okazji? A czy to ważne?
Najważniejsze chyba w tym wydarzeniu było to, że poznała tam Jego. Czyżby nagle zapragnęła poznać rycerza z bajek? Nie, to nie było do końca tak. Jej kuzynka spotkała brata, więc... Tak. Byli rodziną.
Aczkolwiek... Był inny. Traktował ją inaczej. Nie było w nim tej rezerwy w stosunku do niej. A ona kompletnie przepadła. Sama nie do końca rozumiejąc co się dzieje. Na sam jego widok dostawała rumieńców na swych policzkach. Ręce jej się pociły, a serce tłukło się w piersi.
A to był dopiero początek. Brat zwierzył się siostrze, że przydałby się mu ktoś zaufany, kto mógłby towarzyszyć mu w podróżach. I w sumie nie wiadomo, czy chciała zrobić bardziej na złość bratu, czy ewidentnie zakłopotanej w jego towarzystwie gadule, ale uznała za świetny pomysł, by Effie została z Sillą.


"Pokaż mi cały świat, pomóż mi odkryć jego tajemnice, a w zamian, nigdy Cię nie opuszczę."


Myślała, że to dziwne uczucie zniknie, że to tylko chwilowe zagubienie. Niestety. Im dłużej ze sobą przebywali, tym ona mocniej się do niego przywiązywała. I mimo, że z czasem nie była już tak nieśmiała w stosunku do niego, to jej serce biło szybciej za każdym razem, gdy był blisko.
Stała się jego kompanem, czasem giermkiem, a nawet powiernikiem. I pasowało jej to. Była zawsze w pobliżu, gdy tylko czegoś potrzebował. Wykonywała dla niego zadania, których sam podjąć się nie mógł, a i była dla niego wsparciem w tych gorszych chwilach. Opatrywanie ran, zbieranie go po wypiciu kilku głębszych...
Młodsza od niego o osiem lat, zawsze była w jego oczach, jak mała siostra, nad którą powinien roztaczać pieczę. Jej niski wzrost wcale nie pomagał, aczkolwiek cięty język często dawał jakieś efekty.
Była młoda. Bardzo młoda. Ledwie skończyła osiemnaście lat. Ale jak na tamte czasy, to równie dobrze mogła być starą panną. Nie oznaczało to jednak, że zrezygnowała ze swych uczuć. Kiedy uznała, że nie pokona tej rosnącej w jej sercu miłości do kuzyna, postanowiła ją skrzętnie pielęgnować. Uzbroić się w cierpliwość i czekać, aż on zobaczy w niej coś więcej.
Była śliczna. Wyjątkowa. Wyróżniała się w tłumie i przyciągała nie jedno spojrzenie, ale nigdy to, którego wyczekiwała. Przynajmniej nie w ten sposób w jaki ona tego chciała.
Bywała strasznie zazdrosna, dlatego też i tej nocy śledziła go, gdy kochany kuzyn wybrał się na późnowieczorny spacer. I wtedy widziała ich walkę. Chciała wkroczyć, pomóc Silli, ale zanim zdążyła zareagować, okazało się, że kuzyn walczył z kobietą. Piękną blondwłosą wojowniczką.
Jej ukochany dał się jej łatwo omotać, ale słodka Effie pozostawała podejrzliwa. Koniec końców, gdy mężczyzna dołączył do wyprawy swojej nowej przyjaciółki, Rudzielec jak zawsze podążył za nim. Kobiety nie przepadały za sobą specjalnie. Zawsze traktując się z rezerwą, ale tolerując siebie tylko i wyłącznie ze względu na rycerza.


"Jestem Twoim więźniem, aż po wieczność chcę nim być, zostać z Tobą, aż zabraknie mi sił."

Effie po latach czekania i swojej nie zmąconej cierpliwości dostała to czego, tak bardzo pragnęła.
Silla był już wtedy ghulem Skadi, ale wciąż pozostawał blisko z Effie. Jej uczucie nie osłabło.
Jeden wieczór, zbyt dużo alkoholu i w końcu jej kuzyn skusił się tym, co oferowała mu rudowłosa. Oj potrafiła być przekonująca, a jemu coraz trudniej było jej odmawiać.
Kochali się, spędzili ze sobą noc, ciasno spleceni pod skórami w jednym z namiotów. Nie wiedzieli, że ten jeden raz mógł mieć takie konsekwencje.
Niedługo po tym miesiąc, może dwa, najbliższy jej człowiek umarł dla światłości. Miało to być nagrodą za jego zasługi, ale Effie tak tego nie widziała. Nie mogła tego pojąć.
Pewnie, gdyby nie syn, Skadi dawno pozbyłaby się tej problematycznej dziewczyny. Sama nie dostrzegała w niej potencjału i nie chciała, by tak jak Silla, została jej podwładną. Tyle, że Fin, nigdy wcześniej o nic nie prosząc, oznajmił swojej nowej matce, że sam przygotuje swoją kuzynkę i kiedy nadejdzie właściwy czas sam ją przemieni, jako swoją córkę.
Nie kochał jej tak, jak ona jego, lecz był do niej bardzo przywiązany. Była jego jedyną, prawdziwą rodziną.
Wszystko skomplikowało się, gdy niedługo później okazało się, iż rudzielec jest w ciąży. W swoim łonie nosiła ich wspólne dziecko.
Właśnie wtedy, gdy najmniej się tego spodziewała otrzymała wsparcie wampirzycy. Ze względu na jej własną przeszłość i doświadczenia, roztoczyła nad ciężarną swoją pieczę, gdy jej "nowo narodzony" syn kompletnie zagubił się po otrzymaniu tej informacji. Mieli zostać rodzicami, a przecież on dopiero co sam... umarł.
Moment porodu przyszedł niespodziewanie. U boku Effie zabrakło ukochanego, ale czuwała nad nią blond włosa opiekunka. Gdyby nie ona, młoda matka, zapewne by nie przetrwała. Na świat przyszła dwójka zdrowych chłopców, ale wycieńczony porodem Rudzielec wykrwawiał się i najpewniej nie doczekałby poranka.
Skadi podjęła wtedy decyzję wbrew sobie. Nie mogła czekać na powrót syna. Przemieniła dziewczynę, robiąc z niej swoją córkę. Bała się, że jeśli matka jego dzieci umrze, on jej tego nigdy nie wybaczy. Dobrze wiedziała, jak byli ze sobą zżyci, więc nie mogła pozwolić na to, by do tego doszło.

"Jeśli umrę zanim się obudzę, modlę się, do Pana by zabrał moją duszę"

Od tej pory wszystko już potoczyło się szybko. Effie nie była najłagodniejszą córką nocy, ale jej brat z troską się nią zajmował i opiekował. To on ją wszystkiego nauczył, on się nią zajmował i on zawsze jej strzegł. Skadi nie spodziewała się pewnie, że przemieniając Rudą, zacieśni więzy nieśmiertelnego rodzeństwa.
Wspólnie opiekowali się swoimi synami, dopóki byli w stanie. Osiedli z nimi na kilka lat, a potem, kiedy już dłużej nie mogli być w pobliżu, odeszli, pozostawiając chłopców pod opieką zaufanych ludzi.
Effie przez lata otrzymywała informację o swojej rodzinie i po dziś dzień, doskonale wie, gdzie szukać własnych potomków.

Miłość rodzeństwa zmieniała się przez lata. Wybuchowy rudzielec nie odstępował brata na krok, zawsze będąc jego wsparciem i opoką. Pomagała mu w realizacji planów, w odkrywaniu świata i nigdy nie przestała go kochać.

Trochę chore, prawda?
Prawdą jest to, że rudowłosa Irlandka nigdy nie była normalna, co podkreślał tylko jej nieśmiertelny byt. Wiecznie nienasycona, chorobliwie przywiązana do Silli, żyje po części we własnym świecie.
Czy to jest tak do końca złe?




ZALETY

○ Ludzki - 4pkt
○ Poliglota - 3pkt
○ Przekonujący - 4pkt
○ Wyczulony - 3pkt
○ Wizjoner - 5pkt

WADY

○ Alergik: pyłki brzozy - 1pkt
○ Nerwus - 1pkt
○ Bezdusznik - 2pkt
○ Nienasycony - 3pkt
○ Potępiony - 1pkt
○ Próżniak - 1pkt
○ Psychopata - 2pkt
○ Smakosz (preferuje krew swojego brata, ale nie pogardzi krwią żadnego ciemnowłosego mężczyzny) - 1pkt
○ Wybrakowana (liczne blizny na ciele, głównie na plecach) - 1pkt

UMIEJĘTNOŚCI

○ Odczytanie historii (4 poziom) - 10pkt
○ Telepatia (3 poziom)- 6pkt
○ Wspomnienia (3 poziom) - 6pkt
○ Skrzydła - 5pkt
○ Zmiennokształtność (2 poziom) - 3pkt

JĘZYKI

○ angielski
○ łacina
○ francuski
○ języki skandynawskie
○ irlandzki
○ włoski
○ koreański
○ chiński
○ japoński
○ hiszpański


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar

Rola / pozycja :
Główny Administrator

Wiek :
Nie dotyczy

Multikonto :
Nie dotyczy





PisanieTemat: Re: Effie Morgan   Nie Paź 01, 2017 10:41 pm

Akceptacja Karty Postaci
Twoja karta została zaakceptowana. Możesz już rozpocząć grę fabularną! Pamiętaj jednak o stworzeniu Informatora i Korespondencji. W razie pytań, napisz do kogoś z ekipy. Życzymy miłej gry na Into Darkness!
ILOŚĆ POZOSTAŁYCH PUNKTÓW: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ Rozkoszuj się ciszą ☦ :: Dział postaci :: Zaakceptowane :: Kobiety :: Effie Morgan-
Skocz do: