Katherine von Manstein
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 




Gość

PisanieTemat: Katherine von Manstein   Nie Paź 29, 2017 4:08 pm

Katherine von Manstein

Kate Beckinsale

WIEK POSTACI (data urodzenia): 95 (05.03.1922)
RASA: Wampir
DATA SPOKREWNIENIA: 21.01.1945
RODZIC: Wład Palownik
STANOWISKO: Niezarejestrowana
ZNAKI SZCZEGÓLNE: krótkie (sięgające do szyi) czarne włosy, błękitne oczy, 170 cm



Dzieciństwo Kate, przynajmniej jej imię w krótszej wersji nie brzmi jak rozkaz to rozstrzelania, to wspaniała i bardzo wesoła opowiastka, o ile ktoś gustuje w czarnym humorze. Jeśli odwołać się do wspominek z przeszłości to jej matka była naprawdę wspaniałą osobą, którą sama zamordowała wraz z chwilą własnych narodzin, o czym ojciec nie dał jej zapomnieć. Często przy swoich pijackich posiedzeniach przed lustrem raczył wypominać dzieciakowi, że zrujnowało mu rodzinę, a co za tym dalej szło, życie. W zasadzie było winne wszystkiego co spotkało tego nieszczęsnego człowieka: alkoholizmowi i przepijaniu resztki majątku, utracie pracy... i tak dalej można ciągnąć kolejne następstwa życiowego spierdolenia. W pierwszych latach nie miała wiec lekko, a niech fakt tego że faktycznie kogoś zamordowała z premedytacją mając zaledwie sześć lat, będzie tego dowodem. Zgadza się, za wszystkie ciosy jakie w nią wymierzył, z każdym kolejnym upodleniem, wyzwiskiem... czekała, cierpliwie czekała aż schleje się i zaśnie, tylko po to aby zrzucić mu na głowę cegłę. Taszczyła ją do domu ponad godzinę, dla gówniary to było wyzwanie, ale zabiła go... i jakkolwiek to nie zabrzmi, z cholerną satysfakcją.
Nie poniosła z tego tytułu żadnych konsekwencji, nikt nie podejrzewał tak uroczej i skrzywdzonej przez los dziewczynki, aby była w stanie popełnić tak straszliwą z perspektywy moralności ludzkiej zbrodnię. Niemniej wylądowała w sierocińcu, bo i tak nie miał się kto zająć smykiem, nie miała żadnego kontaktu z resztą rodziny. Jedyne co zostało to cicha nadzieja, że od tego momentu jej życie będzie choć troszeczkę prostsze, gdy zabraknie w nim ojca skurwiela. Myliła się, z deszczu pod rynnę. Trafiła do chyba najgorszego z możliwych miejsc, oczywiście nieoficjalnie, gdyż miejsce to miało za dobre finansowanie aby wypadać przed publiką rynsztokowo. Nadużycia ze strony opiekunów, przemoc, używki... wystarczyło wymienić grzeszek a mogła doprowadzić do konkretnego miejsca, w którym miał miejsce. Demoralizująca placówka porównywalna ze szkołą przetrwania... aczkolwiek zawdzięcza jej całkiem sporo, charakter i nadspodziewanie rozwiniętą socjopatię, z której potrafiła skorzystać. Idealna okazja pojawiła się niebawem po jej dziesiątych urodzinach...
... otóż w przytułku zjawił się Erich von Manstein. Powód był prosty, chciał mieć czwórkę dzieci: dwie córki i dwóch synów. Niestety dorobił się zaledwie trójki i brakowało mu niewiasty w zestawieniu, lecz obawiał się o żonę gdyż ta ledwie przeżyła ostatni poród i małżeństwo nie chciało już ryzykować, chociażby dlatego że miało dla kogo żyć. Dlatego zdecydowali się na przygarnięcie brakującego ogniwa, a decyzja przyszła szczególnie łatwo dla wojskowego, gdyż sam był dzieciątkiem adoptowanym. Samo przypodobanie się oficerowi było dla Kate niczym partia szachów, poobserwowała go, nieco podsłuchała... i zaprezentowała się z jak najlepszej strony, dojrzale, aczkolwiek nienachalnie jak to reszta kmieci jakie ją otaczały robiła. Niczym perła w gnoju, właśnie ten frazes przyszedł jej na myśl gdy opuszczała mury tego chlewu.
Była wzorową córeczką, a przynajmniej udawało jej się ukrywać największe brudy za kurtyną, tam gdzie nowi rodzice zajrzeć nie mogli. Dobre oceny, nieskazitelna opinia, miła i uśmiechnięta... a to że niektórzy tracili kieszonkowe i ich kończyny ulegały złamaniu, wymówek wiele, no i hej, każdemu mógł zdarzyć się nieszczęśliwy wypadek w postaci potknięcia się i zlecenia ze schodów. Diabełek z anielskimi skrzydłami i nieprzerwanie świecącą aureolą... ale to nie tak, że była dwulicową szują. Znała pojęcie respektu i takowym obdarzała ojca, a nawet więcej, podziwiała go... powszechny szacunek społeczny, mundur, kompetencje i zarobki... był jej idolem, zazdrościła mu i chciała pójść w jego ślady, na tyle na ile mogła bo przecież była TYLKO kobietą. O Wehrmachcie mogła pomarzyć, no chyba że zdecydowałaby się pozostać czyjąś sekretareczką, o czym nawet nie chciała słyszeć. Zostawało SS... chociaż i tu pole do manewru specjalnie większe nie było, ale każdy promyczek nadziei był na wagę żydowskiego złota. Potrzebowała jednak czegoś więcej niż nazwiska przybranego ojca, kontaktów u przedstawicieli tej pięknie prezentującej się w propagandzie organizacji, dlatego starała się trzymać jak najbliżej osób chcących do niej wstąpić i mających tam znajomych...
... kolejne pokazówki. Sporo czytała, nie tylko to co głosiła propaganda, ale i wzorce z których czerpała i do których odwoływała się, po odpowiednich korektach. W skrócie, historia, co w połączeniu z resztą jej osobowości, sprzyjało elokwencji i prezentowaniu się w towarzystwie. Gdy przyszło uzasadniać wyższość Niemców nad żydkami, trafiała w sedno równie skutecznie słowem co i kijem, pod warunkiem że wzrok był na nią skierowany. W dyskusjach militarnych również miała całkiem sporo do powiedzenia, ot chociażby dlatego, że Erich miał w rodowodzie pruskich generałów... a i taką "Achtung-Panzer" znała całkiem nieźle i zbudzona w środku nocy mogłaby rzucić najważniejszymi wytycznymi. Zbierając to do kupy, dwoiła się o troiła aby tylko mieć szansę na zostanie żołnierzem z prawdziwego zdarzenia.
Opłaciło się, wstąpiła w szeregi SS mając zaledwie osiemnaście lat, w sam raz na Kampanię Francuską. Nie oznaczało to jednak, że zaraz z karabinem poleciała flankować Linię Maginota, to by było za proste... oficjalnie była tą która pilnowała porządku w papierach, nie zaś ścierała się z Francuzami na pierwszej linii. W praktyce bywało różnie, gdyż jej przełożonym był nie kto inny jak... Vlad Tepes, oczywiście występujący pod zgoła odmiennym nazwiskiem. Tak zwany "specjalista od walk nocnych", w końcu był wampirem ale tego nikt nie wiedział. Lubił bywać w centrum akcji i wtedy jeszcze los Kate był mu obojętny, więc nie miał oporów z wzięciem takiej ochotniczki do walki. Tego kwiatu jest pół światu, a taka gówniarę mógł zarówno on jak i Rzesza wymienić od ręki. Dziewczę nabierało wprawy i jakoś pozostawało przy życiu, robiąc całkiem niezłą karierę... chociaż mina jej przybranego ojca, gdy dowiedział się co też robi jego ukochana kruszynka w czasie służby, była ponoć nietęga a on sam nieźle zbladł... Przynajmniej tak słyszała bo osobiście opierdol zebrała dopiero gdy los Francji został przypieczętowany, przynajmniej na jakiś czas. Oczywiście próbował wycofać ją z frontu, wpierw ojcowskim rozkazem któremu śmiała się nie podporządkować, przez co ich dalsze relacje w przeciągu najbliższych miesięcy były beznadziejne. Następnie poprzez swoje możliwości jako generał, jednak Palownik skutecznie mu to uniemożliwił, załatwiając sprawę tak że Katherine miała wolną rękę odnośnie swego dalszego przydziału. Dobrze wiedział że pójdzie tam gdzie jej kariera miała największą szansę na rozkwit, czyli jako jego podwładna, którą ostatecznie uznał za... przydatną. Usposobienie miała odpowiednie, z kolei doświadczenie było kwestią czasu, zwłaszcza że terminarz wojenny był długi.
Od chwili wybuchu wojny z Sowietami, konkretnie do lutego '42, pod względem czystości sumienia była nawet... w porządku. Jako że priorytetem w odznaczeniach stawały się zasługi na froncie a nie tłuczenie cywili lub składających broń, nie marnowała kul z tak błahego powodu. Owszem, los jeńca był ciężki, obozy, prace na terenie Rzeszy... ale co ją to obchodziło? Suma sumarum jakieś procenty przetrwały, może nawet unormowały życie w dalszej przyszłości, więc jako tako lepsze to niż śmierć. Ot taka drobna dygresja na którą pokusiła się, ale to znów skacząc naprzód kilka ładnych lat. Powiedzmy że czasem w dyskusji bardziej opłacalnym było wprowadzić nutkę smutku niźli szczerości, taką miała pracę i tyle. Poza tym, mówiąc wprost, zakochała się w jednym z niewiele od niej starszym oficerze, a i ten zdawał się mieć na nią oczko. Więc w momencie w którym zginął wyjątkowo paskudną śmiercią z rąk Rosjan, a Kate nie miała innego wyjścia jak tylko zgrywać trupa aby nie podzielić jego losu, lakonicznie odnosząc się do tych niemiłych dla niej wspomnień, zmieniła swoje stanowisko na... cóż, można by zacząć spekulować czy aby nie miała w sobie krwi Vlada... Tak jak Walther Model stosował taktykę spalonej ziemi, tak ona upewniała się że niewielu będzie miało okazję ujrzeć zgliszcza na własne oczy...
Swoją drogą, wspominając już tego wampira, warto wspomnieć że udało się dziewczynie odkryć jego tożsamość. Otóż latem '43 przez przypadek natknęła się na jegomościa, który to raczył posilać się krwią poległych. Skończyło się na tym, że pod groźbą utraty życia, musiała trzymać gębę na kłódkę i miała specjalny nadzór jego przybocznego ghula, gdyż nieśmiertelny nie mógł pozwolić sobie na karmienie kolejnej osoby. O ile, czysto formalnie, robiła to samo co do tej pory jako jego podwładna, to jednak jej zasób wiedzy odnośnie ludzkich komarków powiększał się w zastraszającym tempie. Ot kolejna człeczyna uwiązana do konkretnego truposza. I tak na marginesie, to czy jej szyjka gościła w sobie cudze kły pozostanie kwestią sporną, intymności kurwa mać!
Została przemieniona w wampira w drugiej połowie stycznia '45. Dochrapała się stopnia będącego odpowiednikiem Kapitana w tylko (lub aż, zależy od perspektywy wystawiania się na głównie ruski ostrzał) cztery lata, jako kobieta na froncie a nie sztabowa cizia w kiecce, z paroma dodatkami za efektywność... i bez parcia na awans od strony wampira któremu podlegała, ten jedynie "umożliwiał jej noszenie spodni." Poza tym nie skręcił jej karku w momencie gdy odkryła jego malusieńki sekret, wiec musiała być w jakiś sposób użyteczna dla jego osoby. I najważniejsze, nadrzędnym celem Vlada była zemsta na zdradzieckich członkach ugrupowania któremu niegdyś przewodził, a do tego potrzebował wsparcia i solidnego argumentu siły zarazem. Przemienił więc kilku swoich podwładnych, zwiększając ich możliwości, i nie musząc przejmować się specjalnie omawianiem wampiryzmu gdyż ci, przebywając z nim, mieli okazję poznać zalety i wady tejże rasy. I jako wisienka na torcie, będąc żywymi trupami, sami mogli ulepszyć kilku innych ludzi do poziomu ghula, a mięsa armatniego nigdy dość...
Formalnie zginęła w tak zwanej "bitwie o Berlin", gdzieś na południe od miasta. W rzeczywistości zastawili zasadzkę na czmychających przed Sowietami wampirami które podpadły Vladowi, i dzięki elementowi zaskoczenia, wyrżnęli ich co do ostatniego. Na papierze brzmi to świetnie, w rzeczywistości 3/4 strony Palownika poległo. Jednak w tym gronie, siłą rzeczy, nie było Kate, ta jak zwykle w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, ledwo bo ledwo, ale przetrwała. Ludzie twierdzili co innego... i tak było w sumie najlepiej.
W przeciwieństwie do Vlada, w powojennej Europie przebywała do 1955, czyli dziesięć lat. Z kilku powodów, chociażby dlatego że czuła dług wdzięczności wobec przybranego ojca i usiłowała wyciągnąć go z więzienia oraz podrzucić nową fuchę w Bundeswehre, co przy nie rzucaniu się w oczy Sojuszowi (to samo tyczyło się każdej innej działalności) nieco trwało. Oprócz tego miała kilku dobrych znajomych którym pomogła w opuszczeniu tegoż uroczego miejsca na rzecz Ameryki Południowej, jak to na Nazistów przystało. Ponad to uraz do ruskich jakoś jej nie przeszedł, ie od razu w każdym razie, i musiała jakoś się na nich wyładować... Poza tym, chyba po raz pierwszy w życiu, nie miała żadnego celu, a i Palownik specjalnie jej w Stanach Zjednoczonych nie potrzebował, a przynajmniej nie na tyle aby wzywać ją do siebie w trybie natychmiastowym.
Dopiero w ostatnich miesiącach przed wyjazdem z rodzimych (a przynajmniej będących względnie blisko) ziem złapała kilka perspektyw na dalszy los, otóż pieniędzmi, niegrzecznie mówiąc, nie srała... więc zmiana tego stanu rzeczy była zawsze ciekawą alternatywą. Dodatkowo wpadło jej kilka znajomości niezadowolonych z obecnego pracodawcy ludzi związanych z przemysłem zbrojeniowym, a że sama Katherine lubiła wojnę i dziedziny z nią związane, podwędziła tychże ludzi komunistycznemu reżimowi. Z kolei sam "desant" do USA to czysta formalność, z resztą wampir który ją przemienił sam zafundował bilety...
Zajęła się (z dodatkową pomocą jej dawnych znajomych od strony komarzego ojca, ten zdążył już się tam zadomowić) produkcją broni i różnych dodatków, które z czasem zaczęły trafiać w armijne gusta. Dzięki temu jej firma miała wręcz wymarzonego klienta, który przymykał oczka na pewne testy nowych zabawek i udostępniał nieco swoich zasobów, jeśli korzyści z tego miały mieć obie strony. W końcu rozrosło się to do całkiem sporej korporacji, mającej też kilka przyjacielskich wtyk i wśród kilku polityków. Tylko aby było jasne, to nie odpowiednik Umbrelli, nie ta skala... i nie te szefostwo. Ot mające co nieco do powiedzenia, nieźle prosperujące przedsiębiorstwo. Poza tym, mniej oficjalna działalność została rozszerzona o usługi najemnicze, bo co jak co ale ludzi chcących ganiać z karabinem za pieniądze było, jest i będzie całkiem sporo. To prawie jak z prostytucją, stary zawód na który jest wieczny popyt... i podaż, tak działa mniej lub bardziej wolny rynek. I pod względem zawodowym praktycznie nic się nie zmieniło do dnia dzisiejszego...

* * *

- Co prawda jedyne na co jest uczulona pod względem kulinarnym to małże, jednak krzywo spogląda na rodzynki, szczególnie skryte w serniczku albo makowcu.

- Z oczywistych względów nie posługuje się na co dzień swoim prawdziwym nazwiskiem, z resztą imienia również nie używa. Zamiast tego, w świetle (a raczej ciemnościach) wampiryzmu korzysta ze zmyślonego miana "Teriel". Jednak jeśli spytać o genezę imienia zarówno ją jak i Vlada, to może pojawić się pewien problem, gdyż niewiele pamiętają z procesu twórczego... Las Vegas we włoskim wydaniu, don't ask.

- Będąc w Japonii, w ramach spotkania biznesowego, otrzymała specjalnie dla niej wykutą katanę oraz "błogosławieństwo" jej użytkowania (w końcu Zachodni Demon) od jednego z tamtejszych wampirów mającego na karku sporo więcej lat niż ona sama. Ponad to ma do tego kraju swego rodzaju sentyment, gdyż w momencie gdy chce mieć odrobinę świętego spokoju, chwilę wytchnienia "najlepiej" łapała właśnie tam. Zainwestowała nawet w niewielki domek na takie okazje, choć na co dzień mieszka w Stanach...

- Jak na trepa, zaskakująco dobrze opanowała kilka hakerskich sztuczek i składanie złomu w jedną całość; dobre zabezpieczenia leżą w zasięgu jej możliwości (z odrobinką rezerwy), a złożenie karabinu lub kombinezonu zdolnego wytrzymać nieco ostrzału i wpływów nieprzyjaznego środowiska to pestka. Mając odpowiednie schematy, tudzież egzemplarz na którym mogłaby się wzorować, czas oraz narzędzia... możliwości rosną. Niemniej Gwiazdy Śmierci albo Getha z w pełni rozwiniętym AI nie zrobi... ale nauka to potęgi klucz i może kiedyś...


ZALETY

○ Ludzka [-4]
○ Przekonywująca [-4]
○ Wyczulona [-3]

WADY

○ Alergiczka - małże [+1]
○ Lęk - monofobia [+1]
○ Psychopatka - socjopatia [+2]
○ Smakoszka - krew mężczyzn (biali i żółci), syntetyczna, zwierząt egzotycznych (względem występujących w Niemczech) [+1]
○ Syta [+1]
○ Wrażliwa [+1]

UMIEJĘTNOŚCI

○ UMYSŁ: Kontrola umysłów - poziom 3 [-6]
○ UMYSŁ: Telepatia - poziom 1 [-1]
○ PRĘDKOŚĆ: Akceleracja - poziom 3 [-6]
○ ZNIKNIĘCIE: Niewidzialność - poziom 2 [-3]
○ TRUPY: Nekromancja - poziom 1 [-1]

JĘZYKI

○ niemiecki 5/5
○ angielski 5/5
○ japoński 4/5
○ rumuński 3/5
○ rosyjski 2/5
○ francuski 2/5


Powrót do góry Go down

avatar

Rola / pozycja :
Główny Administrator

Wiek :
Nie dotyczy

Multikonto :
Nie dotyczy





PisanieTemat: Re: Katherine von Manstein   Czw Lis 02, 2017 7:48 pm

Akceptacja Karty Postaci
Wampirzyca sporo przeszłą. Mamy nadzieję, że czas jej cierpienia dobiegł końca. Pamiętaj o stworzeniu Informatora i Korespondencji. W razie pytań, napisz do kogoś z ekipy. Życzymy miłej gry na Into Darkness!
ILOŚĆ POZOSTAŁYCH PUNKTÓW: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ Rozkoszuj się ciszą ☦ :: Dział postaci :: Zaakceptowane :: Kobiety :: Katherine von Manstein-
Skocz do: