Central Park
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

avatar

Rola / pozycja :
Główny Administrator

Wiek :
Nie dotyczy

Multikonto :
Nie dotyczy





PisanieTemat: Central Park   Nie Paź 29, 2017 12:32 pm


Central Park


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Paź 29, 2017 1:39 pm

Dzień dla Mave nie był zbyt wykańczający. Wszak nie było dziś wykładowcy, z którym miała mieć najwięcej zajęć. Czas jak zwykle leciał chorobliwie wolno, a ona bazgrając po swoich zeszytach lub też przeglądając strony internetowe, starała się przyśpieszyć otaczający ją świat. Czekała tylko aż skończą się lekcje.
Westchnęła wdychając świeże powietrze, gdy tylko wydostała się z uczelni. Parę koleżanek szło w tę samą stronę co nasza Creswell, dlatego też miała jeszcze towarzystwo, zanim wszyscy się rozeszli. Kiedy to się stało dziewczę włożyło do uszu słuchawki i puściło jakąś spokojną muzykę.
Jak zwykle na ulicach były tłumy, do których się już zdążyła przyzwyczaić, lecz trzeba przyznać, że nie podobała jej się perspektywa tak bliskiego kontaktu z innymi.
A propos bliskich kontaktów… Nagle telefon przerwał muzykę i zawibrował. Oznaczało to, że dostała wiadomość. Znudzona wyjęła urządzenie i spojrzała na ekran.
Carol.
Chce się spotkać? Dlaczego ta wiadomość jest taka chłodna? Nigdy w ten sposób do niej nie napisał. Może coś się stało?
Znużone samopoczucie zostało oblane falą stresu oraz swoistego niepokoju. Przez te kilka lat odkąd mężczyzna ją przygarnął jeszcze nigdy nie dostała tak dziwnej wiadomości. Azali powinna się martwić?
Gdy tylko weszła do mieszkania, ściągnęła płaszcz oraz buty. Nastawiła wodę na herbatę, a potem usiadła na sofie w salonie. Wzięła telefon do ręki i przeczytała wiadomość jeszcze kilka razy. Kliknęła na pole do odpowiedzi, a gdy pojawiła się klawiatura do pisania… Jej palce zastygły.
Co jeżeli to żona lub dzieci Carola się z nią spotkają, może to pułapka?
Dlatego też za miejsce schadzki wybrała najbardziej publiczne miejsce jakie tylko mogło być. Choć panował lekki półmrok to Central Park ciągle był oblegany. Jeżeli zjawi się ktoś z rodziny Carola, dziewczyna wcześniej to zobaczy i odejdzie… Pomyślała wtenczas, że to będzie dobry plan.
Zawarła w wiadomości godzinę i miejsce spotkania, a potem ją wysłała. Wtenczas czajnik dał o sobie znać. Zalała herbatę, a potem poszła się umyć. Wzięła zimny prysznic, choć tak naprawdę marzyła o ciepłym. Jej drobne ręce delikatnie przesuwały się po namydlonym ciele. W pewnym momencie jej ruchy stały się gwałtowniejsze jakby za wszelką cenę chciała zwykłym mydłem zmyć strach przed tym co ma się wydarzyć.
Może to dziwnie zabrzmi, ale gdy oblewała się wodą czuła spokój, który ją ogarnia. Był chwilowy, ale dał uczucie ulgi. Wychodząc z kabiny prysznicowej, wycierając głowę, spojrzała na bliznę, którą zadała jej własna rodzicielka. Zmarszczyła brwi i przeklęła kobietę w myślach. Za to wszystko co wycierpiała, powinna mieć święty spokój. Dlaczego Carol wszystko psuje?
Ubrała się w czarne spodnie i zwykłą, przydużą koszulkę z jakimś zespołem rockowym, którego słuchała gdy była młodsza. Weszła jeszcze raz do kuchni, aby napić się herbaty. Całe szczęście była jeszcze ciepła, a to rozgrzało zestresowany organizm blondynki.
Założyła na nogi zwykłe buty w kolorze swoich spodni, a potem wzięła płaszcz. Sprawdziła czy ma wszystkie potrzebne rzeczy i wyszła z mieszkania. Przekręcając klucz w zamku zastanawiała się czy Carol byłby w stanie zabrać to wszystko co jej dał. Chciała wyrzucić z głowy wszystkie wątpliwości, przecież zrobił dla Velle tak wiele, ale… Zwyczajnie nie mogła oprzeć się wrażeniu, że stanie się coś złego.
Nie pojechała autobusem, lecz przeszła się na miejsce spotkania. Jej włosy wiatr rozwiewał na wszystkie strony, a złote pukle poddawały się zefirkowi jak ona przez te wszystkie lata swojej anormalnej matce.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Paź 29, 2017 2:09 pm

Carol miał poważny mętlik w głowie. Ukrywanie młodziutkiej utrzymanki dla o wiele starszego od niej mężczyzny, stawało się z dnia na dzień coraz trudniejsze. Żona nic nie podejrzewała, przynajmniej nie w oczywisty sposób. Mimo to, co noc pytała męża gdzie idzie i o której wróci do domu. Ten zaś karmił jej uszy kłamstwami o delegacjach lub potrzebie dłuższego pozostania w biurze celem pozałatwiania ważnych rzeczy firmowych. Kobieta ufała mężowi bezgranicznie, dlatego też przyjmowała jego wytłumaczenia zawsze w ten sam sposób: kiwając głową. Na zewnątrz tego nie pokazywała, tym niemniej w środku było jej cholernie przykro.
Odkąd Carol dostał „awans”, coraz rzadziej pokazywał się w domu. Dzień za dniem jego stosunki z małżonką zaczęły się powoli ochładzać – para przestała się do siebie zbliżać: nie istniała pomiędzy nimi chemia, pożądliwy ogień, radość… Ostatnią deską ratunku i spoiwem rodziny było tak naprawdę dziecko, a w zasadzie dwójka dzieci – ot niewiele młodsze od utrzymanki. Tylko dzięki nim, małżeństwo Carola jeszcze się nie rozpadło – mężczyzna, choć skakał z jednego kwiatka na kwiatek, poczuwał się w obowiązku zadbania o rodzinę, przynajmniej w kwestii materialnej. Sfera emocjonalna pomiędzy nim, a żoną pozostawiała wiele do życzenia.
Velle miała słuszność w obawie przed nadchodzącą rozmową. Carol musiał sobie z nią wiele wyjaśnić i postawić sprawę jasno, a przynajmniej takie mogło powstać odczucie.
Mężczyzna dość szybko odebrał wiadomość: Central Park, za godzinę. Odpowiedź była krótka: niedługo się pojawię – jak napisał, tak też zrobił.
Na miejsce przybył o wyznaczonej godzinie, a nawet troszeczkę wcześniej. Czarny wóz zaparkował centralnie przed wejściem do parku. Panował półmrok – nadchodzący czas zimy dawał o sobie znać – słońce chyliło się za horyzont: była godzina około dziewiętnastej.
Chłodny powiew jesiennego wiatru poruszył materiałem szarego płaszcza Carola. Mężczyzna wyjął telefon, aby napisać wiadomość do Velly: w którym miejscu się znajdujesz? Dasz radę dostać się do głównego wejścia? – wysłał, po czym ruszył wolnym krokiem wzdłuż głównej ścieżki. Czekał na przybycie dziewczyny. Minę miał bardzo poważną.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Paź 29, 2017 3:25 pm

Jej kroki były ciche, starała się nie zwracać na siebie uwagi i większość czasu oczęta dziewczęcia były zwrócone ku ścieżce. Nie patrzyła przed siebie bojąc się, iż zobaczy Carola, a wtedy zacznie się trudna rozmowa od której już nie będzie mogła uciec. Chciała odwlec to tak długo jak się dało.
Z drugiej strony ciągle miała z tyłu głowy, iż na miejscu może zjawić się jego żona, a to skończy się o wiele gorzej niż mogłoby się wydawać.
Czy miała kiedyś wyrzuty sumienia ze względu na to co robiła?
Kiedyś tak, lecz mężczyzna przekonywał ją, że jest to jego wybór, iż za niedługo i tak rozwiedzie się z żoną, bo kocha tylko swoją młodą blondynkę. Jednak przez te kilka lat nawet nie powziął najmniejszych kroków, aby rozstać się z kobietą, a Velle zamykał usteczka dolarami, które przeznaczał na jej dobre życie.
Trzeba jednak przyznać, że Mave również to pasowało. Takie życie było wygodne i dziewczęciu nie śpieszyło się, by zostać czyjąś żoną, toteż nigdy nie pośpieszała mężczyzny oraz też niczego nie wymagała. Poddawała się jego woli, żeby dostać normalne życie.
I wszystko grało. Dlaczego teraz mały świat, który udało jej się zbudować, rozpada się na milion kawałków. Czuła, że to spotkanie będzie nad wyraz nieprzyjemne.
Nie będzie usłane pocałunkami stęsknionych kochanków, tylko gorzkimi słowami, które będą tak oschłe jak wiadomości, które przychodziły od Carola.
Miała nadzieje że słowa, jakie usłyszy dziś od mężczyzny nie zniszczą jej życia. Co jeżeli on będzie chciał to wszystko zakończyć? Co się z nią stanie?
Odebrała ostatni sms i westchnęła. Była niedaleko od domniemanego położenia swego starszego kochanka. Włożyła ręce do kieszeni płaszcza i ruszyła przed siebie. Nie odpisała mu na wiadomość, ponieważ wiedziała, że i tak za kilka chwil go zobaczy.
Carol mógł wypatrzeć jak z mroku wyłania się złota głowa Velle. Dziewczyna przybrała na lico figlarny uśmiech, który sprawiał, że wyglądała bardziej jak mitologiczna nimfa, niźli zwykła, przestraszona dziewczyna.
Dla osób, które przechodziły obok mogłoby się wydawać, że ojciec spotyka się z córką. Ich związek był toksyczny i usłany pragnieniami obu stron. Carol poszukiwał kogoś kto spełni jego pragnienia, a Mavelle człowieka, który zapewni jej godne życie.
Uśmiech nie zniknął jej z twarzyczki nawet jak zobaczyła poważną minę mężczyzny. Wolała udawać, że nie ma pojęcia, iż to spotkanie różni się od innych. Dlatego też niemal wskoczyła w ramiona kochanka, nie zachowywała już ostrożności.
Złożyła mu na policzku delikatny pocałunek, a jej niebieskie oczy nie przerywały wpatrywania się w mężczyznę.
- Chciałeś mnie dziś widzieć, więc jestem…- powiedziała cicho, niemal szeptem, ale wiedziała, iż Carol ją słyszy- Coś się stało?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Paź 29, 2017 5:45 pm

Carol faktycznie obiecywał – obiecywał wiele rzeczy: swojej żonie, dzieciakom, Velle… Problem w tym, że większość z tych obietnic została zapomniana lub spełniona jedynie po części. Pomimo słów i zapewnień, Carol wcale nie chciał rozstawać się z żoną. Było mu z nią poniekąd bardzo wygodnie – wracał z pracy do wysprzątanego domu, od razu zasiadał przed stołem i jadł ciepły posiłek. Potem brał prysznic i szedł spać nie czując większej potrzeby obcowania z małżonką. Od tego miał przecież dużo młodszą utrzymankę prawda? Wszystko było takie idealne. Dlaczego więc chciałby to zmienić?
Widok złotowłosej nimfy był niczym widok przepięknej bogini w pełni swojej chwały. Ostre rysy twarzy złagodniały, gdy usta wykrzywiły się w uśmiechu. Carol podszedł do niewiasty i musnął delikatnie jej gładki polik, przy czym warto podkreślić słowo „musnął”. Zrobił to tak, aby jak najbardziej wyrazić „tęsknotę”, jednocześnie maskując prawdziwe intencje – z zewnątrz wszystko wyglądało jak zwykłe przywitania ojca z córką. Nikt nie zwrócił na to szczególnej uwagi.
- Tak. Chciałem z Tobą o czymś bardzo poważnie porozmawiać. – odpowiedział przy ponownym powrocie do chłodnego i nieco zamyślonego wyrazu twarzy. Czyżby naprawdę miał zamiar to wszystko zakończyć? Od tak przeciąć, jak gdyby nigdy nic? Czy którekolwiek z nich chociaż przez moment pomyślało, co mogłoby się stać, gdyby Vella zaszła w ciążę?
- Przejdźmy się. – dodał nieco cieplejszym tonem głosu, by następnie zaoferować dziewczęciu ramię, zaś drugą ręką wskazać drogę w przód.
- Powiedz mi… - chrząknął. – Jak Ci się żyje? Jak Twoja nauka i plany na przyszłość? – lawina dziwnych pytań Carola robiła się coraz bardziej podejrzana.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Paź 29, 2017 7:33 pm

Poważnie porozmawiać?
Będąc szczera nawet nie wiem czy oni kiedykolwiek prowadzili jakąś poważniejszą rozmowę. Wszak ich najbardziej dorosłe konwersacje skupiały się na tym, który naszyjnik będzie leżał najlepiej na bladej szyi Mave.
Perspektywa rozmowy naprawdę na serio przeraziła Velle. Wiedziała, że coś było na rzeczy i bała się czy odchodząc dzisiaj od Carola zostanie z niczym.
Niepewnie przyjęła zaoferowane ramię. Chciała aby ta rozmowa nie potoczyła się w tak złym kierunku jak podejrzewała, ale… Od początku coś było nie tak.
Jego chłodny wyraz twarzy najbardziej niepokoił dziewczę, które było gotowe, by zaraz się rozpłakać i błagać mężczyznę, aby jej nie zostawiał. Czymże ona była bez niego?
Uzależniła się od jego obecności, wszystko co teraz miała należało do niego. Nawet nie dokończy swoich dziennikarskich studiów, gdy mężczyzna odejdzie, bo to właśnie on za nie płaci. Mavelle w takim wypadku musiałaby zająć się prostymi pracami dla ludzi bez wykształcenia i prawdopodobnie skończyłaby jak matka. A tak nie miała się jej historia skończyć… Wszystko miało być inaczej.
- Żyje mi się bardzo dobrze, wiem że wiele razy to mówiłam, ale naprawdę dziękuję za to wszystko co dla mnie robisz…- powiedziała chcąc jeszcze raz zaznaczyć ile mu zawdzięcza.
Może też pragnęła wywrzeć na mężczyźnie swoistą presję. W końcu kto by się dobrze czuł zostawiając bezrobotną kobietę samą i zabierając jej dom. Przecież sam ją uratował z takiego stanu.
- Plany te same co wcześniej. Zamierzam być najlepszą dziennikarką w Nowym Jorku- zażartowała, a potem kontynuowała- Napisałam już parę artykułów i mój wykładowca powiedział, że jestem w tym całkiem niezła i jeżeli tak dalej pójdzie, to może nawet załapie się na robotę w CNN. Podobno zna tam ludzi…
Przerwała, ponieważ zauważyła ten dziwny wyraz twarzy mężczyzny. Zastanowiła się też chwilę po co on ją o to wszystko wypytuje.
- Musisz mi powiedzieć co się stało… I dlaczego o to pytasz…- oznajmiła po chwili ciszy, a potem przystanęła.
Ten ruch sprawił, iż przedstawiciel płci brzydkiej również musiał się zatrzymać.
Carol szczerze martwił Creswell. Ich relacja też nie opierała się tylko na pieniądzach i seksie. Velle naprawdę adorowała mężczyznę… Nigdy nie miała męskiego wzorca w rodzinie poza Ethanem, który również odszedł od jej matki. Czy teraz Carol odejdzie od niej?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Paź 29, 2017 8:09 pm

Carol był odpowiedzialnym mężczyzną. Istniała bardzo nikła szansa na to, że nawet po odejściu, zabrałby jej wszystko, co dotychczas otrzymała. Nie, nie byłby zdolny do czegoś takiego. Jeśli już, to odszedłby pozostawiając jej wszystko co kupił, a być może nawet zaoferował tymczasowe wsparcie do czasu stabilizacji dziewczęcia. Na razie jednak Velle nie powinna się tym przejmować. Chłodny wyraz oraz słowa były niepokojące, aczkolwiek niekoniecznie sugerowały chęć odejścia. Może?
- Dobrze wiesz, że nie musisz mi dziękować. Wiem też, że martwi Cię charakter spotkania i mój sposób wysławiania się. – przycichł na moment, a nawet przystał zgodnie z przewidywaniami dziewczęcia. Carol przez chwilę milczał stojąc naprzeciwko swej utrzymanki. Spoglądał nań wzrokiem opiekuńczym i poniekąd bardzo czułym. Powiem więcej – w pewnym momencie podszedł bliżej, aby ułożyć dłoń centralnie pod jej podbródkiem i unieść go delikatnie do góry. Chciał, aby Velle na niego spojrzała.
- Wiele Ci obiecywałem, jednak… - znów przycichł starając się zebrać na tyle odwagi, aby ostatecznie uformować brutalne słowa. – Nie mogę zostawić żony. Jest teraz ciężko chora, ma raka. Rozpoczęła już leczenie, lecz sama rozumiesz. Nie potrafię od tak odwrócić się od niej i odejść. Nie chcę również porzucać Ciebie.. nas. Czy jednak będziesz skora jeszcze trochę poczekać? – spytał przy delikatnym gładzeniu jasnego polika swojej młodszej kochanki oraz przy późniejszym zaczesaniu kilku niesfornych kosmyków za ucho. Widzisz?
Może to tylko głupi przerywnik, może przypadek lub zrządzenie losu, sam nie wiem. W momencie zetknięcia się twarzą w twarz, Velle miała prawo zauważyć średnich rozmiarów prostokątny przedmiot, który widniał w kieszeni płaszcza Carola. Co to mogło być i dlaczego tam? Wyglądało na książkę, ale hej! Mężczyzna nie miewał w zwyczaju przychodzić na spotkania z książkami. Czujesz ten stres?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Paź 29, 2017 10:47 pm

Podejrzewała, że Carol nie jest mężczyzną, który by ją porzucił w ten sposób, ale wiedziała, iż nie może mieć pewności. Całe jej życie było pokazem, wielkim występem, w którym przedstawiono uciekających i okrutnych przedstawicieli płci brzydkiej. Więc skąd mogła mieć pewność? Przyzwyczaiła się jednak, aby brać zawsze najgorszy scenariusz i czytać go z wymuszonym uśmiechem.
Pokiwała powoli głową po jego następnych słowach. W istocie te sprawy niewyobrażalnie ją martwiły, a kłucie w żołądku, które pokazywało jak bardzo się stresuje, tylko się nasiliły po wypowiedzi Carola.
Gdy do niej podszedł, nawet nie drgnęła. Patrzyła na niego z ciekawością i jak gestem skierował jej głowę lekko w górę, dokładnie spojrzała mu w oczy. Mave nie mogła z nich nic wyczytać, oprócz tego, iż to co mężczyzna zamierza powiedzieć, będzie naprawdę trudne.
Była pewna, że ją zostawi…
Dopóki nie wypowiedział kolejnych zdań. Jego żona jest chora? Velle musi poczekać?
Mężczyzna może tego nie wiedział, ale dziewczynie nie śpieszyło się do przejęcia nazwiska po żonie Carola. Zależało jej tylko na jego obecności, nie potrzebowała całej jego uwagi, chociaż stwierdzenie, iż w ogóle jej nie chciała byłoby oczywistym kłamstwem.
Nagle również źle się poczuła z tym co robi. Co prawda na wyrzuty sumienia było zdecydowanie za późno, lecz teraz… Myśl, iż żona kochanka jest chora i umiera, a w tym samym czasie Carol przychodzi do niej i…
Mave poczuła, że słabnie. Choć nie były to dla niej najgorsze wieści, tak były naprawdę złe. Niewielka pieszczota, którą obdarzył ją mężczyzna sprawiła, iż Velle spuściła wzrok. Nie wiedziała jak ma się czuć. Przez jej głowę przelatywało milion myśli. Najchętniej to uciekłaby z tamtego miejsca. Ale przecież nie mogła tego zrobić…
Z daleka można było wyczuć jej zmieszanie i niepewność.
W tamtym momencie dziewczyna zauważyła przedmiot w kieszeni Carola. Miał naprawdę dziwny kształt… Zastanawiała się co to mogło być. Mężczyzna mógł zauważyć, iż dziewczyna zerka w stronę tajemniczej rzeczy w jego kieszeni.
- Dobrze, poczekam...- stwierdziła nie patrząc na kochanka- Chyba już pójdę...
Była gotowa stamtąd odejść, wrócić do mieszkania i płakać nad swoim losem. Wyrządziła rodzinie Carola ogromną krzywdę swoją osobą, powinna odejść, ale nie mogła... Potrzebowała mężczyzny.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Paź 30, 2017 5:09 pm

Carol dosyć szybko ujrzał zmieszanie i niepewność na uroczej buźce 22 letniej Velle. Czuł się z tym źle – z faktem, że przekazywał jej niezbyt dobre wieści o żonie, a dokładnie o jej stanie zdrowia. Z drugiej strony chciał być wobec utrzymanki szczery, bo chociaż nie łączył ich oficjalny związek – i zapewne nigdy nie połączy – tak w rzeczywistości umiłował jej osobę, jak miłowali swe muzy zacni malarze, muzycy oraz artyści z wszelkich czasów. Złotowłosa nimfa była dla niego kimś więcej niż prostą kochanką i przedmiotem zaspokojenia fizycznych potrzeb. Przy niej czuł się wolny, żywy i młody jak lata temu – przy żonie zaś odnajdywał spokój oraz stateczność, która także była niezbędnym elementem życia i jestestwa mężczyzny. Czy mógł się zatem zwać złym człowiekiem?
- Zostań. – odparł łapiąc Velle za dłoń, gdy drugą wyjął z kieszeni grubą książkę. Była oprawiona miękką, dość starą okładką, a do tego przewiązana cieniutkim sznureczkiem. Brakowało jej typowego malunku książek z przodu. W zamian za to miała dziwny, na wpół rozmazany symbol krzyża. Na pierwszy rzut oka przypominała Biblię, choć w rzeczywistości nią nie była – objętość przedmiotu była zbyt mała.
- Zobacz. – dodał po chwili, kiedy już wypuścił dziewczę z uścisku ręki i podał jej trzymaną książkę, a w zasadzie stary dziennik.
- Kupiłem wczoraj na aukcji, Dziennik Zakonnika z czasów istnienia Inkwizycji. Ręcznie oprawiany i spisywany przez wielu mnichów. Był bardzo drogi, powiedziałbym nawet, że o wiele droższy niż inne dzienniki tego pokroju. Chciałbym odczytać jego zawartość, lecz jak sama wiesz moja sytuacja rodzinna wymaga całej mojej atencji. Mavelle, czy byłabyś w stanie wyświadczyć mi przysługę i odczytać zawartość tego dziennika? Byłbym bardzo zobowiązany. – tym razem słowa Carola nie były tak chłodne jak wcześniej. Przesycała je ekscytacja oraz dziecięca ciekawość nad tajemniczą treścią kupionego przedmiotu.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Paź 30, 2017 9:20 pm

Jej oczy, które na myśl mogły przynosić wiosenne niebo z bajkowej opowieści, znów spojrzały na Carola. Doceniała jego szczerość, aczkolwiek musiała przyznać, że to co powiedział naprawdę ją, nie tyle co zasmuciło, ale również wpędziło w swoisty wir rozważań. Może powinna się w końcu zastanowić nad tym co robi ze swoim życiem?
Gdy mężczyzna złapał ją za dłoń i nakazał zostać, tak też zrobiła. W sumie to nie widziała sensu w ucieczce…  Po prostu słowa, które przed chwilą usłyszała, zaczęły kłuć Velle niewidzialnymi igłami zmuszając, by ciągle o nich myślała. Było to naprawdę niewygodne dla Mave, której intencje wcale nie były złe. Ona nie dopuszczała do siebie myśli, iż może być tą złą, która niszczy świętą więź łączącą żonę i męża dla własnych wygód… Ich relacja była trochę bardziej skomplikowana, a może przynajmniej tak się złotowłosej wydawało.
Kiedy zobaczyła, iż mężczyzna wyciąga z kieszeni ten dziwny przedmiot, od razu skupiła na nim całą swoją uwagę. Z początku myślała, iż to może kolejny drogi prezent, więc lekko się zdziwiła, jak zobaczyła starą książkę. Wyglądała niczym skradziony z muzeum zabytek, więc lekko zaciekawiona dziewczyna spojrzała na swojego kochanka. Kompletnie nie wiedziała do czego mężczyzna  zmierza.
Przyjęła dziennik i uważnie go oglądała, wsłuchując się w jego słowa. Następnie pokiwała powoli głową oraz wysiliła się na uśmiech.
- Jasne, że mogę go odczytać, żaden problem…- odparła zerkając raz na podarunek, a raz na Carola.
Spoglądając na niego zaczęła się zastanawiać czy naprawdę bogaci ludzie nie mają na co wydawać pieniędzy i kupują jakieś antyki, które w ogóle nie będą przydatne w codziennym życiu...
Cieszyła się jednak, że mężczyzna jest czymś tak zaciekawiony i jego egzystencja nie kręci się tylko wokół pracy, rodziny oraz spotkań z Mave.
- Mam napisać potem z tego jakieś streszczenie, opowiedzieć o tym…- zagadnęła zastanawiając się jak ma Carolowi przedstawić to co wyczytała.
Mave spojrzała na przedmiot, który trzymała w dłoni. Musiał być bardzo drogi i stary… Poniekąd bała się, iż może coś mu się stać, wszak dziewczę było lekko roztrzepane i często przyciągało do siebie kłopoty. Widać musi to jak najszybciej przeczytać, a to znaczy, że najbliższy weekend będzie miała zajęty.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Paź 30, 2017 9:40 pm

Stary, zakurzony, miejscami lekko nadszarpnięty przez czas, a mimo to piękny i ręcznie pisany oraz oprawiany w okładkę dziennik. Carol musiał postradać zmysły, aby wydać na niego tyle pieniędzy – tak mówiły mu jego dzieci i zapewne tak mogłaby powiedzieć Mave. Poprawiam, mogła, dzieciaki już nie – nikt prócz kochanki nie wiedział o nowym nabytku mężczyzny. Może kilku znajomych, w tym stary profesor, wykładowca na uniwersytecie, a także zagorzały kolekcjoner wszystkich dzieł pisanych. I jego stara książka mocno zainteresowała.
- Naprawdę? – kamień z serca. Oczy Carola błysnęły żywym światłem, a usta uniosły się lekko w subtelnym uśmiechu. Śmiertelnik znów poczuł się młody, silny i pełen werwy. Żona nigdy nie pozwoliłaby mu na zakup dziennia, a ona? Była tak dobra, że zgodziła się nawet na jego odczytanie! Jak w takiej sytuacji mógłby ją zostawić? Swoją boginię, iskrę życia, kochankę, towarzyszkę i pomocnicę! Nigdy nie zajmie siedziska po prawicy króla: nigdy nie będzie jego jedyną, lecz na zawsze pozostanie tą wyjątkową i niezastąpioną.
- Notatki… Sporządziłabyś dla mnie notatki? Chciałbym… - w tym miejscu Carol przerwał, aczkolwiek tylko na chwilę. Raz jeszcze zaprosił dziewczynę na spacer, w trakcie którego wznowił swój monolog. To w nim opowiedział blondwłosej o zaprzyjaźnionym profesorze, o jego fascynacji dziełami pisanymi, o aukcji i książce, a także o wielu interesujących „plotkach” krążących na jej temat. Jedna z nich wspominała o średniowiecznym zakonie inkwizytorów, którzy zwali się podobnież łowcami. Podobno polowali na czarownice, lecz w tym wszystkim było coś jeszcze – to coś miało się kryć właśnie w tym dzienniku, którego język był podobno językiem łacińskim – tak przynajmniej twierdził profesor. Sam Carol bardzo sceptycznie podchodził do słów przyjaciela. Niemniej z czystego szacunku postanowił przyjrzeć się sprawie.
- I teraz już wiesz… - zakończył monolog westchnięciem. Cały czas się uśmiechał i zerkał kątem oka na niewiastę. Nie chciał jej zanudzić, ani w żaden sposób wykorzystać, przynajmniej nie bardziej niż… dotychczas. Nieważne. Mężczyzna zaśmiał się pod nosem. Był ciekaw reakcji swej kochanki na niecodzienne "wyznanie".
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Wto Paź 31, 2017 5:09 pm

- Tak, naprawdę- westchnęła i znów posłała mu uśmiech.
Podejrzewała, że książka może być spisana w innym języku, więc mentalnie przygotowała się do pracy ze słownikiem. Wątpiła, iż będzie w stanie odczytać tak stary przedmiot ze swoją nikłą znajomością języków obcych.
Starała się nie oceniać mężczyzny. Sama pewnie wydałaby taką sumę pieniędzy na coś innego. Może była prostą dziewką, ale na pewno nie przeznaczyłaby na taki antyk fortuny. Wolałaby coś praktycznego, coś co rzeczywiście przydałoby się jej w życiu. Możliwe, że to przez to, iż niewiele miała w czasie swojej dotychczasowej egzystencji i teraz rozrzucanie pieniędzy jest dla niej strasznie głupim zachowaniem.
Gdy znów zaczęli swój powolny spacer… Dziewczyna poczuła się znużona. Choć Carol strasznie się tym wszystkim ekscytował, ona nie podzielała aż tak bardzo jego zainteresowania. Ciekawiło ją co skrywa dziennik, jednakże nie była pasjonatką takich tematów. Mogłaby przeczytać streszczenie takiego reliktu jako luźne opowiadanie w zimny wieczór, ot co- nic więcej.
Uśmiechała się jednak co chwilę i udawała, że podziela fascynację tym obiektem, a trzeba przyznać, iż aktorką była całkiem dobrą.
Ożywiła się, gdy pojawiła się mowa  o czarownicach. Chyba jak większość kobiet interesował ją motyw wiedźm w popkulturze. Choć oczywiście były one zwykłymi kobietami, które cierpiały za nic, tak perspektywa, iż przedstawicielki płci pięknej mogłyby mieć magiczną moc była warta rozmyślań. Nieraz Mave zdarzyło się myśleć, o tym  co byłoby gdyby urodziła się z anormalnymi zdolnościami. Otwierałoby się przed nią tyle drzwi… Szkoda tylko, że nadnaturalny świat wcale nie istniał.
- Cieszę się, że znalazłeś sobie odskocznie od codzienności…- skwitowała dziewczyna, a potem dodała- Oczywiście, że zrobię notatki, to lepsze spędzenie weekendu niż seriale.
Dodała od siebie niewielki uśmiech. Chyba sama próbowała się do tego przekonać.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Wto Paź 31, 2017 5:32 pm

Znużenie dziewczyny nie umknęło uwadze starszemu mężczyźnie. Wybudziwszy się ze swojego transu, od razu postanowił w płynny sposób zmienić temat.
- Wybacz. – najpierw jednak przeprosił. – Nie chciałem Cię zanudzać. Chyba udziela mi się fascynacja mojego przyjaciela. Profesor prócz znanych zainteresowań wykazywał fascynację czymś jeszcze – sam nie wiem co o tym myśleć, jednakże on wierzy, że zakupiony przeze mnie dziennik jest zaledwie jednym z wielu. Wspomniał również, że część odszyfrowanej wiedzy wspominała coś o krwawych obrzędach i czarnej magii. Dziwne. Przyznam szczerze, że nigdy nie spotkałem się z takim przedstawieniem – rozumiem, że motyw magii i czarownic był dość popularny jak na tamte czasy, lecz nie w takiej skali… - Carol raz jeszcze skarcił siebie samego w myślach. Tym razem się powstrzymał przed dalszym drążeniem tematu, który ewidentnie nie interesował blondwłosego dziewczęcia.
- Przepraszam. – z tego względu ponownie przeprosił niewiastę, po czym kontynuował. – A może zechciałabyś coś zjeść? Zabrałbym Cię do naszej ulubionej restauracji? – zaproponował w ramach rekompensaty za wytrwałość w słuchaniu oraz zgodę na udzielenie pomocy. Carol miał nadzieję, ze taka propozycja skutecznie zatrze niesmak po rozmowie, a nawet zachęci Vellę do przyłożenia się do powierzonego jej zadania. Widać, że bardzo mocno mu zależało na jak najdokładniejszych notatkach. Czemu?
Niebo powoli spowijał mrok. Chłodny wiatr poruszył pasmami włosów oraz materiałem odzienia. Park o tej porze wyglądał przepięknie. Nic dziwnego, że ludzie wciąż po nim spacerowali – oni, a także ktoś jeszcze. Oh… nie wiedzieć skąd, dlaczego i jak długo, lecz zdaje się, że ktoś śledził parę kochanków. Mężczyzna? A może kobieta? Co jeśli to jednak chora żona? Czy trwając w bólu zdiagnozowanego raka byłaby w stanie posunąć się do tak śmiałego i szalonego kroku jakim jest śledzenie kogoś? A może jednak to wcale nie była ona?
Carol nie zauważył dziwnej persony, ta zaś poruszała się po tej samej ścieżce, co para przy zachowaniu odległości kilkudziesięciu metrów.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Wto Paź 31, 2017 6:58 pm

O ile z początku dzień nie był przytłaczający, tak teraz dziewczyna czuła się jakby na jej drobną głowę ktoś postawił kilka ciężarków. Choroba żony Carola i dziennik, który zgodziła się przetłumaczyć były naprawdę niełatwymi w udźwignięciu sprawami.
Velle spojrzała na mężczyznę, a potem na swoje buty. Żałowała, że nie wzięła ciepłej kąpieli, tylko oblała swoje ciało zimną wodą.  Co jakiś czas chłodny wiatr jej przypominał, iż popełniła niemały błąd. Dziewczę westchnęło i poprawiło pukiel włosów, który zdołał się wyswobodzić zza ucha. Jej wzrok powędrował na ścieżkę, która ciągnęła się przed nimi. Wciągnęła powietrze nosem czując jak zimno powoli rozprzestrzenia się po jej bladym ciele.
Przyjęła jego przeprosiny w milczeniu nieznacznie kiwając głową. Wysłuchała dalszych słów kochanka, lecz była nastawiona do nich niezwykle sceptycznie. Chyba profesor, z którym zadawał się Carol, miał zbyt dużą wyobraźnię. Czarna magia, rytuały, może jeszcze obcowanie z szatanem, aby dostać większą moc? Komu się chciało opisywać te brednie?  Przecież mężczyzna był inteligentnym człowiekiem, nie wiedziała dlaczego wszystkie te rzeczy go fascynują. Mógłby przeczytać zwykłą książkę fantasy, bo pewnie było w niej tyle samo prawdy, ile w przedmiocie, który ciągle dzierżyła w dłoni.
Gdy usłyszała kolejne przeprosiny przetarła połowę twarzy dłonią, tak jakby chciała zetrzeć z siebie zmęczenie, a potem powiedziała:
- Nie, dziękuję...  Jadłam przed wyjściem.
Oczywiście, że skłamała. Nie miała ochoty na wspólny obiad, nawet jeżeli był w jej ulubionej restauracji. Nie chciała też urazić mężczyzny, po prostu… Wolała już wrócić do mieszkania.
Ton jej głosu był oschły i czuć było przedzierające się przez niego zmęczenie. Miała nadzieję, że Carol zrozumie co próbowała mu przekazać, w dzisiejszy wieczór pragnęła się rozstać  w pokojowej atmosferze.
Schowała książkę do obszernych kieszeni swojego płaszcza, a potem podniosła lekko głowę do góry, by spojrzeć mężczyźnie w oczy. Zachowała się niegrzecznie, ale nie chciała by Carol czuł się urażony. Kątem oka zauważyła personę, która już od jakiegoś czasu za nimi szła. Jednak dziewczyna nie podejrzewała niczego, wszak gdy spotkała mężczyznę poczuła, iż żadne zagrożenie nie nadchodzi. Co jeśli nie przemyślała dokładnie ryzyka jakie mogło za sobą nieść ich tajemnicze spotkanie? Azali żona mogłaby ruszyć za mężem, by sprawdzić czymże jest ten jego "awans"?
Niestety zignorowała fakt istnienia tajemniczej postaci. W parku było dostatecznie dużo ludzi, Mave nie była na tyle bojaźliwa, aby myśleć, że wszyscy ją śledzą. Choć może troszkę ostrożności przydałoby się złotowłosej nimfie, która wspięła się na palce, by znów pocałować mężczyznę w policzek.
Ten drobny gest miał zwiastować pożegnanie, czekała tylko teraz na jego przyzwolenie do odejścia.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Central Park   Wto Paź 31, 2017 7:18 pm

Carol zrozumiał. Dziś faktycznie wydarzyło się bardzo dużo. Z początku chciał przekazać jej jedynie wieści o żonie. Wzmianka o książce przyszła… przypadkiem? Tak naprawdę ciężko stwierdzić. Na pewno jednak mężczyzna nie planował zbytnio rozpowiadać się na jej temat, choć jak widać fascynacja wzięła górę. Mimo to w końcu zaprzestał rozmowy – widział, że dziewczyna nie była zbytnio zainteresowana tematyką, lecz czemu się dziwić… Różnica wieku pomiędzy nim, a nią była spora, co chcąc nie chcąc przekładało się na zróżnicowane spojrzenie oraz pojmowanie świata oraz spraw z nim związanych. Carol nie wierzył w istnienie świata nadnaturalnego. Z drugiej strony niezdrowa fascynacja jego przyjaciela wzniecała w nim iskrę… ogień dawnej młodości. Nie da się ukryć, że brakowało mu jej w jego życiu. Czyżby zatem kryzys wieku średniego?
Zrozumienie ludzkich motywów działań było niekiedy bardzo kłopotliwe.
Tajemniczy osobnika okazał się być dziewczyną uprawiającą jogging. Nieświadoma rozmowy oraz bycia zauważoną, przebiegła obok idącej pary kochanków. Krok za krokiem zaczęła się oddalać, aż nie zniknęła całkowicie. Dopiero wtedy Carol zdołał ją zauważyć, choć i tak cała atencja skupiła się na Meve oraz jej drobnych, aczkolwiek znaczących gestach.
- Jesteś wspaniała. – wyszeptał po pocałunku w polik. – Odwieść Cię do domu? – spytał. Śmiertelny nie protestował na odejście swej umiłowanej nimfy. Wydawał się zrozumieć przekaz, a nawet pochwalać taką, a nie inną decyzję. Dzisiaj wydarzyło się zdecydowanie za dużo. Powinni porozmawiać jutro lub najlepiej za kilka dni, gdy stan żony Carola się ustabilizuje.
Na razie mężczyzna czekał na odpowiedź. Jeżeli Meve się zgodzi, odwiezie ją, jeżeli nie, pozwoli odejść przy życzeniu jej bezpiecznego powrotu.

z/t 2x
Powrót do góry Go down




Sponsored content

PisanieTemat: Re: Central Park   

Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ I ostatnim żywym ☦ :: Reszta świata :: Ameryka Północna :: Nowy Jork-
Skocz do: