Salon
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 




Gość

PisanieTemat: Salon   Pią Wrz 01, 2017 11:11 pm


Salon


Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Wrz 03, 2017 2:39 pm

W czasie wędrówki do salonu starała się nie rozgadywać, najlepsze kąski woląc zachować na później, kiedy będą miały w swoich dłoniach kieliszek wina... lub czegoś wiele mocniejszego. Przechadzania się korytarzami zamku stanowiło miłą odmianę od często siedzenia lub spania w niewygodnych miejscach. Po pełnej dawce dyskomfortu chciała wykorzystać do pełna chwile spędzone w domu.
Po wejściu do pomieszczenia kroki od razu skierowała w stronę barku z różnokolorowymi alkoholami - prawdopodobnie były najlepiej wyposażone w procentowe napoje w całym kraju. Grappa, whisky, bimber... Po wyciągnięciu ręki na odpowiednią półeczkę można było bez mrugnięcia powieką przenieść się w dowolny kraniec Europy.
Co takiego porabiałaś podczas mojej nieobecności? — zapytała Adrienne, nalewając do dwóch wysokich szklanek odpowiednią absyntu o miodowym posmaku z orzechową nutą. Najpierw wolała wysłuchać spokojniejszej opowieści swojej towarzyszki, nim zacznie tłumaczyć powód, dla którego musiała kolejny raz wyjechać.
Jeśli nieśmiertelna zdecydowała się na zajęcie miejsca na wygodnej kanapie obitej aksamitem, usiadła obok niej, podając szklankę.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Wrz 03, 2017 3:24 pm

Najgorsze w mieszkaniu z kimś jest to, że nie do końca ma się świadomość, co tak naprawdę zawierało się w baryku... smakowy absynt, nie żeby się nie spodziewała ze względu na stereotypy, ale nadal dość niecodzienny i niesztampowy wybór. Sama pewnie wzięłaby się za czerwone wino, ale skoro już polano, to grzechem będzie to wylać... nieprawdaż? Spoczęła również na kanapie, uwalając zgięte kopytka na tymże meblu i opierając się prawą łapką o oparcie, czyli siłą rzeczy siadając boczkiem... najbardziej skomplikowany opis na tej stronie?
- Eusebio zachciało się ganiać za szczurami, a jak przystało na pana szefa, to łowcy musieli odwalać brudną robotę. Dosłownie bo goniliśmy za wampirem przez kanały, ładne kilka godzin, a główny atut chłopa to właśnie te cholerne gryzonie, dogadywali się idealnie... - powiedziała i aż napiła się, bo szorowanie które miała później było wręcz legendarne, czyścioszką trzeba być! - Paradoksalnie do dorwania go przyczyniły się te małe stworzonka... była ich ładna grupka to rzuciłam w próbującego uciekać po drabince cwaniaczka, spadł... a później podkurwiony kompan zepsuł mu twarz na kilka ładnych godzin, delikatnie rzecz ujmując - dokończyła opis ostatniej brudnej roboty, ale co poradzić, SS musiało czasem i po rynsztoku tuptać, za to fuhrer płacił.
- Więc teraz twoja kolej na mniej sztampową i roboczą historyjkę - rzekła, zerkając na Irinę.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Wrz 03, 2017 3:48 pm

Dawno nie miała w ustach absyntu, więc poszedł na pierwszy plan, dzięki czemu mogła smakować jego bogatego bukietu zasiadając przy swojej towarzyszce. Nogi podwinęła pod siebie, czyli, patrząc obiektywnie, usiadła po turecku, zachowując tym samym pełną swobodę ruchów. Jednocześnie miała dobry wgląd na twarz Adrienne. Przez ostatnie pięćset lat nauczyła się jej rysów na pamięć, lecz za każdym razem, kiedy wracała, miała wrażenie, jakby odkrywała coś zupełnie nowego. Z każdym przestąpieniem przez próg holu czekała na nią niespodzianka.
Parsknęła zduszonym śmiechem - choć nie mogła być pewna, czy za ten odruch jej się nie dostanie - w odpowiedzi na wspomnienie szczurów. Na szczęście po chwili uspokoiła się na tyle, żeby przybrać normalny wyraz twarzy i spokojnie wysłuchać dalszej części opowieści o wędrówce kanałami. Oparła się wygodniej o oparcie kanapy powoli sącząc wyborny alkohol.
Okazało się, że sama muszę wyśledzić wampira, po którym jedynym śladem był kawałek tkaniny nasączony zaschniętą krwią jego ofiary. Monitoringu w okolicy brak... Musiałam czaić się na niego przez cholerne dwa i pół miesiąca, zanim dorwałam go i odebrałam stosowne dokumenty, które na nieszczęście przy sobie nosił. Tym samym dotarłam do gniazda, w którym czaili się jego kompania... Pierwszy raz od piętnastu lat udało mi się ściąć trzy piękne główki za jednym machnięciem!
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Wrz 03, 2017 7:05 pm

Jak przystało na pasowanego rycerza, Adrienne grzecznie słuchała opowieści i popijała absynt, mniej szkodliwy niż czeski alkohol, ale jej to na życie i tak już nic nie pomoże. Nawet uniosła kieliszek wyżej w momencie gdy Irinę dopadła, jak to jakiś czas temu wyczytała w internetach, głupawka? Śmiechawka? Śmieszkizm? Skisła? Tak średnio zna polski żeby przetłumaczyć na w pełni młodzieżowy z jebawki... ale akap to szanuje.
- Mnie kazano brać żywcem, ale to był zwykły urzędnik, całkiem młody i pływający w korupcji bardziej niż polityk z Ugandy - powiedziała, powolutku zmierzając do lekkiego podrążenia pewnej kwestii... - Co takiego przeskrobał twój cel, skoro miałaś wolną rękę w zakresie egzekucji, bez bawienia się w kołkowanie i sąd w Berlinie? - spytała bo to ją akurat ciekawiło, takie sprawy były znacznie rzadsze, trudniejsze... i dużo bardziej przyjemne, lub jak kto woli, ekscytujące. - I miecza, mam nadzieję, nie stępiłaś?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Wrz 03, 2017 7:40 pm

Żywcem... Zazwyczaj pozwalano Petrovej na swobodne wymierzenie kary obranemu celowi. Pełna swoboda w liście wymyślonych przez nią osobiście liście tortur, dzięki którym mogła zmęczyć biedaka, zanim zszedł z tego świata. Niestety z ostatnim przypadkiem nie mogła postąpić wedle własnej woli ze względu na goniący czas i sprawy pozostawione w Berlinie. O dziwo musiała pobyć kilka tygodni pod kuratelą przewodniczącego. Została zmuszona do wysłuchania nowych plotek jakoby dotyczących jakiegoś nieznanego zagrożenia. Niestety Petrova przynajmniej na chwilę obecną postanowiła nie przejmować się niesprawdzonymi wieściami i wrócić do domu, gdzie zgodnie z oczekiwaniem odnalazła oazę spokoju i wyciszenia, nie ważne, jak śmiesznie to brzmi.
Młody wampir narażający ujawnienie naszej tajemnicy nieświadomej części ludzkości. Dodatkowo miał przy sobie jakieś papiery będące potrzebne naszemu przełożonemu — odparła, robiąc sobie krótką przerwę na wzięcie porządnego łyku absyntu — i generalnie mam wrażenie, że dają mi tylko te przypadki, które nie wymagają sądu. Wolą, żebym bawiła się z dala od ich siedziby.
Rosjanka nie słynęła z szczególnego okrucieństwa, lecz nieśmiertelni stojący wyżej w hierarchii najwyraźniej uważali, że lepiej byłoby, gdyby takie sprawy załatwiała sama. Podobno mieli i tak dużo pełno roboty.
Nie, nie stępiłam. Choć dla polepszenia jego stanu muszę go naostrzyć.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 05, 2017 6:25 pm

Mogłaby pozazdrościć Irinie, bo dla Ad tak średnio pozwalano dokonywać egzekucji na miejscu, może dlatego że Eusebio usiłował nieco ją oduczyć takich wybryków...? W końcu była córką jego przygłupiego ale uroczego przyjaciela to może miał jakieś skrajnie ciche przeświadczenie o potrzebie... wychowawczej? Cóż, pewnie nieprędko, jeśli w ogóle to usłyszy z jego ust... i coś wzajemnego od strony Ad do pana szefcia... heh. Przynajmniej to zostawia furtkę pod podwyżkę...
- Wygląda na to, że młodzi to i głupi... chociaż z drugiej strony to same też pewnie takie byłyśmy - odparła i uniosła wyżej kielich, z zamiarem delikatnego brzdęknięcia własnym ob tej Iriny, ot taki toast za brawurę minionych lat... i nie żeby nadal takiej zapewne nie miały, ale formalnie im już tego nie wypada prezentować. Nie przy wszystkich... ale własna siedziba to jeden z wielu wyjątków, nieprawdaż? - Ale jeśli miał lekkie rączki to sama bym mu je chętnie łamała, co kolejne zrośnięcie się - zaraz też dodała, bo akurat złodziei nie cierpiała, może poza tymi bankowymi ale przecież nie będzie w podatkach płacić państwu za coś co oficjalnie prowadziłoby do pierdla, czyż nie?
- Może po prostu Hiszpan, oprócz Arabów, ma uprzedzenia i do Rosjan? Prawosławie i te sprawy... - powiedziała, pół żartem, bo może nie prawie ale to nadal to samo... albo to samo bez tego prawie, nie znała się dokładnie na wiarach. Dla niej każda to zabobon i zbędna rzecz, ale jeśli komuś te imaginacje pomagały, i nie szkodziły otoczeniu, droga wolna. - Masz sześć stów na karku, nie dziw się, że dają cięższe przypadki gdzie nawet nie ma potrzeby przeprowadzania procesu i wypisywaniu przez urzędasów większej liczby papierków - stwierdziła, bo to wydawało się logiczne.
- I apropo trupiej pracy, stary coś planuje że tak ostatnio zamilkł? Ani zameldować się, ani kolejnego zlecenia, przecież ten cały sojusz nie wybił nawet niezarejestrowanych z jednego państwa... kryzys wieku średniego i jak Cezar, grzmocić Kleopatrę nad Nilem? - spytała, co w istocie chodziło o to, co słychać w samym domku skoro Irina ostatnio się tam meldowała. Ad niby też, ale to było wcześniej, a ostatnimi czasy zbijała bąki... - I pomijając interes, jakieś bardziej interesujące widoczki w trasie? - spytała, puszczając jej oczko... wiesz co miała sprośnego na myśli?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Wrz 05, 2017 7:34 pm

Gdyby jej matka wiedziała, czym się zajmuje, na pewno nie byłaby z niej zadowolona. Stanowiła mocne przeciwieństwo innych wampirzych rodziców, którzy woleli bardziej krwawe wychowanie dziatwy, pozwalając im na bardziej swobodne żerowanie na ofiarach. Rodzicielka Rosjanki starała się hamować takie zapędy u swojej córki z racji swojego młodego wieku. Zazwyczaj starała się mieć przy sobie ludzi gotowych do oddania krwi w każdej chwili. Po zamczysku pałętało się kilku, którzy byli w stanie dopomóc nieśmiertelnym w ukojeniu pragnienia, lecz teraz nie było takiej potrzeby. Upiła łyk absyntu i pod wpływem słów Ad zaśmiała się z nikłych wspomnień młodości.
Nie wiem. Moja matka starała się... dobrze mnie wychować. Nie dopuszczała do sytuacji, w których wyssałabym człowieka do cna i naraziła zasady pozwalające nam niejako na funkcjonowanie w współczesnym świecie — odpowiedziała, bardzo ochoczo podejmując toast od swojej towarzyszki. Upiła kilka ostatnich kropli alkoholu i odstawiła szklankę na stolik z cichym brzęknięciem, rozprostowując i zwijając smukłe palce w pięść na zmianę. — Chciałam je złamać, ale... kazano mi załatwić sprawę w miarę szybko. Podobno i tak spędziłam przy niej zbyt dużo czasu.
Nie potrafiła zrozumieć pośpiechu, o jakim przypominano jej praktycznie codziennie, kiedy starała się w miarę niepostrzeżenie dorwać cwaniaka. Powoli zaczynało ją to irytować. Miała, jak zdążyła powiedzieć Niemka, sześćset lat na karku i nie należała do kogoś bez doświadczenia. Mimo to czasami potrafiła stwierdzić, że lubi tę robotę i rozlew krwi, który się z nim wiązał. Zapewne był to wynik bezstresowego wychowania matki.
Nic mi nie mówili. Dość wyjątkowo postanowili nabrać wody w usta — zaśmiała się cierpko. — Ciesz się, że dali Ci trochę spokoju... Może w końcu dadzą nam urlop, skoro ostatnie wieki spędziłyśmy na uganianiu się za cwaniakami?
Rozpuściła włosy z kucyka i schowała frotkę z powrotem do kieszeni dżinsów. Kiedy nieśmiertelna wspomniała o... widoczkach, Petrova bez zastanowienia westchnęła głośno i ułożyła głowę na jej kolanach, robiąc najbardziej nieszczęśliwą minę, na jaką było ją stać.
Nic a nic.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Wrz 18, 2017 3:08 pm

Na całe szczęście rodzice tej dwójki byli... cóż, mniej lub bardziej niedysponowani, a przynajmniej niedoinformowani wystarczająco aby wlepić im szlaban na garażyk, przystojnych Azjatów, dramy i kocyki... a jak wiadomo gdy kota nie ma to myszy harcują!
- Może to będzie trudne w zakresie dania wiary, ale nawet jako raczkująca wampirzyca musiałam pilnować Pascala, a nie on mnie... z nim jak z dzieckiem, tyle że wyrośniętym, dla którego absolutnie wszystko to nic więcej jak zabawa w piaskownicy - powiedziała, bo akurat tego bawidamka nie dało się wyrzucić z pamięci, a jaki był to i młodsza siostra mogłaby potwierdzić. Chociaż z drugiej strony Ad szybciutko wyfrunęła z gniazdka i pewnie są rzeczy o których się fizjologom nie śniło, a  których nie znała... Francuska Sałepa: Nieznana Historia! - Podobno zawsze się guzdrzemy, a szanownym urzędnikom kawka stygnie i ciasto się zsycha - dodała kąśliwie wobec pewnej kasty. Zawsze znajdą paragraf dlaczego robisz coś nie tak... dobrze że nie zajmują się podatkami bo wtedy nic tylko się zabić.
- Oni i urlop... nie, prędzej odkopią kolejne pradawne zło które przyjdzie zwalczyć czymś jeszcze gorszym... dzień jak co dzień bo każdy utopijny spokój musi dopaść apokalipsa. Pytanie brzmi, co tym razem pójdzie nie tak jak powinno... - powiedziała, a raczej pociągnęła jak zwykle pesymistyczną myśl, która zwykle miała w sobie więcej niż ziarenko prawy. Oby nie poszła uszczelka pod głowicą... - Może nie zaglądałaś do właściwych miejsc...? - spytała z cwanym uśmieszkiem, delikatnie gładząc po włoskach ułożoną na jej kolankach Irinę. - Sztab, posterunek... - MUNDURY!
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Wrz 22, 2017 11:05 pm

Szlaban na garażyk... Nigdy!
Parsknęła zduszonym śmiechem w - jak na razie - jedynej odpowiedzi na słowa nieśmiertelnej.
- Miałam różne sytuację z moją rodzicielka, kiedy przesadzałam według niej w użytkowaniu ludzi i musiała mnie od nich odciągać siłą, ale nie zdarzyło się, żebym musiałam ją niańczyć. - Skrzywiła usta w dobrze znanym grymasie zastanowienia. Przestrzeganie jej wygórowanych i niekiedy wyjątkowo dziwacznych zasad potrafiło doprowadzić Irinę na skraj wytrzymałości. Nie zmieniało to jednak faktu, że obie w jakiś sposób na pewno się sobą przejmowały. Dość zagmatwana sprawę z Pascalem w większości kojarzyła przez wcześniejsze opowieści Adrienne. Za każdym razem zastanawiała się, jak bardzo musiało być z nim nie tak, choć swoje dobre strony też musiał posiadać. Chyba.
Kąśliwą uwagę wobec wampirów leżących wyżej w hierarchii urzędniczej zaaprobowała gromkimi oklaskami. Trudno było się z nią nie zgodzić z prawdą. Przez swoją upierdliwość i dokładność stawali się dość Niebezpiecznymi graczami... Chyba. Gdy tylko chcieli potrafili wymyślić sobie cokolwiek, żeby Cię wrobić.
Urlop... Prawdę mówiąc potrafiła kilka lat przesiedzieć w bezczynności, aż tu nagle dostaje wiadomość z treścią co najmniej zatrważającą - natychmiastowe wezwanie! W takich chwilach zwleczenie się z łóżka stawało się prawdziwą katorgą.
-... mundury. Tak, wiem. Zaglądałam, ale nikt nie wydał mi się nazbyt interesujący... - Calutki smutny wywód skwitowała głośnym westchnięciem.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Wrz 27, 2017 7:27 pm

- Bo widzisz, wampiry dzielą się na trzy kategorie: zdolne do samodzielnego funkcjonowania praktycznie zaraz, czyli w tym samym roku, co przemiana, takie wymagające kilku lat opiekuńczych skrzydeł... i za bogaci szlachcice - bawidamkowie - a piła tu do kochanego ojczulka, który z takowej się wywodził, to taka mieszanka Jofreya z GoT i jego młodszego brata... ani to okrutne, ani zaradne, czasem wkurzające, czasem słodkie. - Widocznie nie do tych kącików co trzeba - rzekła i puściła Irinie oczko, bo akurat tutaj, zupełnie przypadkowo, mogła wiedzieć nieco więcej niż przeciętna wampirzyca jako tako związana z militariami... w końcu skądś się dobrą krew brać musiało, czyż nie?
- Myślałam jak zapełnić tę wieczną lukę w garażyku... - zaczęła ciągnąć nowy temacik i zaraz wyciągnęła komórkę, na której odszukała pewne cudeńko, a raczej jego zdjęcia... - I takie >>>coś <<< rzuciło mi się w oczka... W dobrym stanie. - Heh, bo nawet wampirowi uda znaleźć się nówkę sztukę nieśmiganą... to są rzeczy niemożliwe, a Ad akurat natrafiła na świeżo odrestaurowaną sztukę. - Niby egzemplarz kolekcjonerski, i drogi, ale jako że cena wampirom nie gra roli... jak się prezentuje? - spytała, skoro już wcześniej i tak został poruszony temat garażyku... >>> Przesunęła też na drugie znalezisko <<< , które od tych wszystkich gier, miało u niej sentyment z podobnym, niemym już pytaniem... heh, oszczędności na paliwo nie są przewidziane. Jebać ekodriving.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Wrz 30, 2017 2:34 pm

Jak nie do tych kącików co trzeba...! Na puszczenie oczka przed Adrienne odpowiedziała głośnym burknięciem. Przecież dobrze wiedziała, gdzie szukać, tylko być może nie potrafiła dostrzec kogoś godnego, z odpowiednią krwią. Była wybredna i nie dziabała byle kogo. Musiał mieć w sobie to coś.
Na wspomnienie garażyku uniosła brwi. Na śmierć zapomniała, że miała wstąpić po drodze do domku do jakiegoś dobrego, austriackiego salonu samochodowego w poszukiwaniu jakiegoś fajnego autka w formie zadośćuczynienia za dłuuuugą nieobecność. Koniec końców tego nie zrobiła, będąc zbytnio zaoferowana perspektywą wyciągnięcia nóg przed rozpalającym się kominkiem i położenia głowy na kolankach swojej siostry. Widząc, jak wyciąga telefon, podniosła się do pozycji siedzącej i wyraźnie zaciekawiona spojrzała na wyświetlacz.
Rany... — szepnęła wyraźnie zafascynowana pojawiającymi się cudeńkami. Westchnęła głośno i z szerokim uśmiechem na twarzy uwiesiła się na szyi wampirzycy, niemalże siadając na jej nóżkach. W końcu wypadało ładnie podziękować za takie prezenty!
A może... Może zaprowadzisz mnie do garażyku i... i siądziemy za kółkiem? — błagalny szept Iriny rozniósł się cichutko po całym salonie. Czy komuś takiemu jak ona da się w ogóle odmówić...?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Paź 03, 2017 6:43 pm

Można zapomnieć o wielu rzeczach... ale żeby o nowym samochodzie? To się nie godzi, to jest niehumanitarne, tego zakazuje konwencja genewska, tak samo jak kija z kupą ale to szczegół. Nawet by jej tę wycieczkę darowała gdyby Irina przyjechała jakimś jaguarem... a z dwoma to i brak przystojniaczka przy boku. To nie tak ze ma parcie na cudze, ekhem, szczęście, po prostu ktoś musi a jej własne limity nie pozwalają na takie dogodności... to pewnie wina budżetu?
Niestety ale do pomieszczenia, w momencie tak uroczego namawiania na garażyk, wtargnął familiant... i aż cisnęło się na usta coś ala "a nie mówiłam?" Tak... z wiadomością o zebraniu...
... i chyba spojrzenie Ad mówiło wszystko odnośnie tego, że jednak błagalny szept... to zbyt okrutne aby to opisać. W każdym razie podrapała nieco Irinę za uszkiem, przynajmniej tyle im pozostało w obliczu otchłanie beznadziejności i walce o podwyżkę...
- Skubańce działają szybciej niż można tego oczekiwać... - skomentowała, a wkrótce obie wampirzyce, mimo wszystko zahaczając o garażyk, grzecznie ruszyły do Berlina... pewnie bez poszanowania zasad ruchu drogowego, ale czego fotoradar nie widzi za to się nie zabuli.

zt x2
Powrót do góry Go down




Sponsored content

PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ I ostatnim żywym ☦ :: Dzielnice mieszkalne :: Zamki :: Zamek Adrienne i Iriny-
Skocz do: