Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie - Page 2
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next




Gość

PisanieTemat: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sro Sie 30, 2017 7:16 pm

First topic message reminder :

czas: Wszystko miało początek w roku 1905
miejsce: Pekin i okolice
gracze: Yin Xue Shen x Yeong Ho Kim
opis: Opowieść o tym, jak pewien bardzo stary wampir zachwycił się pewnym niewinnym chłopcem...


*****

Doskonałego kwiatu szuka się przez całe swoje życie...


Kiedy lata przemieniają się w dekady, a dekady w stulecia... wszystko przestaje mieć znaczenie. Perspektywa istoty kroczącej po świecie już pół milenium drastycznie się różni od podejścia zwykłego człowieka. Gdzieś w tym wszystkim można się bardzo łatwo zatracić i przemienić się w zimnego, obojętnego potwora, który nie przejmuje się błahostkami. Taka przypadłość wiekowych wampirów.
Zapewne Yin Xue dołączyłby do tego niesławnego grona, gdyby nie jedna rzecz - on miał cel. I to bardzo szczytny cel, jakim było sprawowanie pieczy nad Chinami. Wciąż ubolewał nad upadkiem Dynastii Ming, która była jego dawną, ludzką rodziną... lecz mimo zmiany władzy na gorszą, Chiny były mu bliskie.
A jak najlepiej chronić kraj przed zagrożeniami z zewnątrz? Najlepiej kontrolować porty. Stąd właśnie szanowny pan Shen założył własną kompanię handlową, otwierając filie w różnych częściach kraju oraz za granicą. Prosperował doskonale, szybko się bogacił, miał wgląd na sprawy chińskie... ale jednak czegoś ciągle mu brakowało. I nie potrafił określić czego. Może gdyby był młodszy i bardziej ludzki, łatwiej byłoby mu odkryć przyczynę...
Wszystko miało się zmienić pewnej chłodnej i nieprzyjemnej nocy.
Tianjin - miasto portowe położone niedaleko Pekinu, było swoistą bramą do chińskiej stolicy. To właśnie tutaj przypływało mnóstwo statków... a najwięcej z Korei. Ostatnio nawet się to nasiliło. I nie zawsze przywożono sam ładunek, ale czasami pasażerów na gapę.
Yinowi to było na rękę. Im więcej ludzi, o których nikt się nie upomina, tym łatwiej polować. A że ostatnio miał w Tianjin sporo spraw do załatwienia i musiał się zatrzymać tu na dłużej, to jakiś posiłek był mile widziany.
Tak więc pewnej nocy wampir przechadzał się po wąskich uliczkach miasta, wypatrując potencjalnej ofiary. A gdy wreszcie przyuważył jakiegoś młodego mężczyznę, od razu znalazł się przy nim. Gracja, urok, przymilne uśmiechy i nadnaturalny wampirzy czar - mało który śmiertelnik potrafił się temu oprzeć. Nic zatem dziwnego, że wkrótce Yin zatopił kły w szyi ofiary, obejmując ją bardzo ciasno i przyciskając do swojego ciała.
Z daleka wyglądało to trochę jak uścisk kochanków.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Czw Wrz 07, 2017 8:06 pm

Cwany Yin, oj cwany. Okręcił sobie młodego sługę wokół palca już przy pierwszym spotkaniu! A to miłe słówka, a to komplementów kilka, darmowa gościna, posiłek, możliwość kąpieli, wspaniałe szaty. Normalnemu człowiekowi pękłaby głowa, a to dlatego, że nagromadziłoby się w niej wiele niebezpiecznych podejrzeń. Yeong także swoje podejrzewał, prócz tego planował i próbował kręcić. Problem w tym, że był tylko dzieckiem, a w dodatku ludzkim dzieckiem o wręcz zerowym doświadczeniu w porównaniu do wampira. Naturalnie więc był na przegranej pozycji. Mimo to się nie poddał i postanowił walczyć podczas trwania w błogiej nieświadomości.
Dumnie wypięta pierś, uśmiech na twarzy oraz błysk w obsydianie skośnych ślepi. Oto obraz drobnego dzieciaczka, który w przypływie siły raczył unieść spojrzenie na przepięknego Feniksa, przy czym warto zaznaczyć, że tym razem go już nie cofnął. Był jak prawdziwy Smok… malutki Smok Mushu patrzący centralnie na o wiele większego drapieżnego Ptaka. Czy się bał? Oczywiście. Czy czuł się onieśmielony? No jasne że tak! Mimo to wciąż patrzy.
- Po.. pokażesz? – chłopiec pyta drżąc pod niespodziewanym dotykiem Chińczyka. To była chwila, aczkolwiek wystarczająca. Czarne ślepia momentalnie powędrowały za drogą smukłych palców i rąk, gdy te tak ochoczo spoczęły i musnęły delikatną skórę łabędziej szyi. Nie będę kłamać; zero szram, zero zadrapań i niedoskonałości typowych dla ludzi niższej klasy. Cera Koreańczyka jest doskonała. Swoim wyglądem przypomina mlecznobiała porcelanę, dotykiem zaś najdelikatniejszy i najszlachetniejszy jedwab. Nie sposób się jej oprzeć, ale za to bardzo łatwo zniszczyć.
Pochylenie i objęcie. Naprawdę zrobiło się cholernie dziwnie… Serce chłopca zaczyna przyspieszać, a dotychczas bladą buźkę pokrywa różowy rumieniec. Dziecię nie przywykło do bliskich kontaktów, a już na pewno nie ze strony obcego mężczyzny – nie patrzcie tak na mnie, toć nawet Cesarz trzymał się od niego z daleka! Wolał patrzeć niż dotykać i robić inne rzeczy, aczkolwiek nie mówmy o nich. Yin to nie Cesarz, choć niewątpliwie jest od niego dużo przystojniejszy i pewnie bogatszy. Do tego homoś!
- Um… - i gdy ciało przylgnęło do drugiego ciała, z ust młodzieńca wydobywa się cichy dźwięk zaskoczenia. Chce się wyrwać – ręce samoistnie zaciskają się w pięści i unoszą na męski tors, gdy jego usta bezkarnie skradają słodycz dziewiczej skóry. Smakuje ci? Nie odpowiadaj.
Potem było już tylko gorzej. Oh doprawdy?
Jeśli do tej pory serce chłopca waliło jak oszalałe, to po ukąszeniu dorównywało bolidowi z formuły 1. Niespodziewany akt spowodował ciche westchnięcie i jęknięcie – nie potrafisz się przed tym obronić. Fala dziwnej rozkoszy rozchodzi się po twym ciele i zabiera ci całą siłą. W rezultacie rozluźniasz ręce i zaciskasz je, choć o wiele słabiej i już nie bezpośrednio „bijąc” Yina, a marszcząc delikatnie materiał jego białej szaty.
Słodka, niepowtarzalna, delikatna i niewątpliwie pieszcząca wrażliwe podniebienie gospodarza. Oto jakimi przymiotnikami charakteryzowała się krew Koreańczyka. Nie mogąc się bronić, lub nie chcą się bronić robi jedno. Poddany błogiej rozkoszy przymyka oczy. Nie wiedzieć czemu poczuł się osłabiony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Czw Wrz 07, 2017 8:41 pm

Wprawdzie Yeongowi nie udało się owinąć sobie Yina wokół palca, ale starania i tak nie poszły na marne. Bo młodzieniec zdołał osiągnąć coś bardzo trudnego - zwrócił na siebie uwagę tego wampira, wzbudził w nim ciekawość i zainteresowanie oraz... pewien rodzaj pożądania. Można śmiało powiedzieć, że młodziutki Koreańczyk nie był Feniksowi obojętny. A to naprawdę wielki wyczyn, bo tak wiekowy i stary wampir zwykle nie przywiązywał się do nikogo.
Śliczny, młodziutki Smok dumnie wypinał pierś. W tym geście było mnóstwo uroku, ale jednocześnie Yin zdawał sobie sprawę, że jeśli tylko chłopak będzie starszy, to takie zachowanie będzie mu pasować o wiele bardziej... zwłaszcza, gdy ciało zmężnieje i nabierze pięknego zarysu mięśni.
Na razie jednak liczyła się chwila, bardzo magiczna i cudowna. Chociaż początki wyglądały dość groźnie dla niewinnego chłopca. To aż niezwykłe, że jego poprzedni pan nie zdecydował się go dotykać... może w swojej starości nie odczuwał już pożądania? W każdym razie, Yin je odczuwał. Pragnął tego chłopca, lecz nie w taki sposób jak można sobie pomyśleć... jeszcze nie teraz. Obiektem pożądania okazała się krew śmiertelnika.
To naturalne, że człowiek próbuje się bronić w takiej sytuacji. Oczywiście nie miał najmniejszych szans w starciu z wampirem. Dlatego Yin nic sobie nie zrobił z tych uderzeń, tylko bezkarnie skradł pocałunek, zwiedzając wargami tę nieskazitelną, dziewiczą skórę. Czy naprawdę można kogoś zgwałcić ustami? W tej chwili chyba coś takiego miało miejsce, ale pan Shen kompletnie się tym nie przejął. Wiedział, że Wampirzy Pocałunek załatwi sprawę i oszołomi chłopca, dając mu mnóstwo rozkoszy.
Przyjemność była niezrozumiała dla kogoś, kto nigdy jej nie doznawał. Zwłaszcza taka erotyczna przyjemność. Słodki, cudowny jęk był prawdziwą muzyką dla uszu wampira. Aż chciało się go słuchać godzinami...
Yin przytulił swoją śliczną ofiarę, tym samym zabezpieczając ją przed upadkiem. Z doświadczenia wiedział, że ludziom kręciło się w głowie, a nogi mieli jak z waty. A co dopiero taki młodziutki, niewinny chłopiec, który nigdy nie zaznał takiej rozkoszy. Och, ale przyjemność działała w obie strony. Słodka, ciepła i cudowna krew była jak nektar bogów, jak najsilniejszy afrodyzjak. Wampir zamruczał, powolutku sącząc ten życiodajny napój, jednocześnie uspokajająco głaszcząc Yeonga po włosach. W tym akcie picia krwi nie było miejsca na brutalność czy ból. To było przyjemne, czułe i naprawdę wspaniałe dla obu stron.
Wszystko musiało się jednak skończyć. Yin nie chciał wziąć za dużo krwi. Raczej chodziło mu o zakosztowanie jej i poddanie ocenie. Tak więc oderwał się w końcu od szyi chłopca, jeszcze czule liżąc rankę. Spojrzał na swojego pięknego sługę błyszczącymi oczami. Z kącika jego apetycznych ust spłynęła strużka krwi.
- Wyborny... doskonały...
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Czw Wrz 07, 2017 10:45 pm

Słowne opisanie przeżyć i stanu psychicznego chłopca było jak początków wszechświata. Niemożliwe. Erotyzm, dziwne uczucie gorąca, dreszcz, spięcie mięśni, płytki oddech, walące serce, to tylko część z faktycznych wyznaczników towarzyszących malcowi podczas dobrowolnego oddania się błogości chwili. Gdy się kończy Koreańczyk sapie otumaniony niewielką utratą krwi, do tego zmęczony i dziwnie zrelaksowany. Czemu?
To miło ze strony Yina, iż ten postanowił złapać malca w swoje ramiona. Dzięki temu oszczędził mu upadku na ziemię, a przy okazji zdołał sobie co nieco pomacać, a jak już mówiłem, chłopak pomimo młodego wieku posiadał niewielki zarys mięśni, które w przyszłości staną się cholernie apetycznym widoczkiem dla pary pewnych nieprzyzwoitych czarnych ocząt. Wstydź się Yin!
W końcu szał ciał, tudzież szok doznany ugryzieniem minął. Koreańczyk się budzi; towarzyszy mu lekkie mruknięcie i drgnięcie ciała. Zaczyna się wiercić jak niewyspane pisklę, a potem unosi błyszczące spojrzenie centralnie na Yina. Patrzy nań pytająco.
Nie, nie jesteś zły. Nie na niego, tym bardziej na siebie. Po prostu nie rozumiesz co się tak właściwie stało.
- Ugryzłeś mnie. Ugryzłeś mnie! – głos ma ochrypły i cichuteńki. Próba jego uniesienia kończy się fiaskiem. Zamiast krzyknąć, malec brzmi jakby jęczał. Tak w przenośni ma się rozumieć. Eh, źle to brzmi prawda? Zatem określę to troszeczkę inaczej. Próba uniesienia głosu powoduje zmianę jego tonu przez co zamiast krzyczeć, Yeongho brzmi jakby „śpiewał”. O! To zdecydowanie trafniejsze określenie. Smok nieświadomie zaczyna śpiewać swemu Panu, jak i śpiewało jego serce.
Przylgnięty i niemalże wtulony w ciepłe ciało coś niespecjalnie chciał się odsunąć, przynajmniej nie od razu. Robi to dopiero po kilkunastu sekundach – Azjata pragnie stanąć na nogi i robi to, aczkolwiek dość nieudolnie. Nieważne. Ignoruje porażkę na rzecz szybkiego skrycia twarzy, którą pokrył już nie różowy, a czerwony rumieniec. Pokrył on lewy polik, nos i prawy polik.
- Dlaczego mnie ugryzłeś. - krótkie pytanie opuszcza zaciśnięte usta malca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pią Wrz 08, 2017 3:29 pm

Przytulenie i zabezpieczenie ofiary przed upadkiem wcale nie było takie bezinteresowne jak mogło się wydawać. Otóż Yin skorzystał z bliskości i oszołomienia śmiertelnika, więc podczas picia krwi bardzo subtelnie pozwiedzał palcami jego ciało. Dzięki temu był już w stu procentach pewien, że ten śliczny chłopiec wyrośnie na wspaniałego, pociągającego mężczyznę, któremu naprawdę trudno będzie się oprzeć. Ktoś tak przystojny z pewnością będzie cieszył oko starego wampira.
Na razie jednak Yinowi musiała wystarczyć krew młodzika. A trzeba przyznać, że była naprawdę wyborna. Pan Shen nie pamiętał już, kiedy ostatnio pił coś tak smakowitego... a że pamięć miał słoniową, to rzeczywiście o czymś to świadczyło. Najchętniej wypiłby więcej, ale nie chciał narażać Yeonga na niebezpieczeństwo. W tak młodym wieku człowiek nie był jeszcze wystarczająco wytrzymały. Ale z biegiem lat będzie można pozwolić sobie na więcej...
Kiedy wampir skończył pić, wciąż jeszcze przytrzymywał chłopaka, wodząc ognistym spojrzeniem po jego szyi. Czarne oczy Yina przypominały teraz dwa rozżarzone węgle, albo niebo usiane setkami gwiazd. Tak niezwykły błysk w oczach nie mógł należeć do człowieka. Tak samo jak żaden normalny człowiek nie gryzie drugiej osoby i jeszcze się po tym wszystkim oblizuje, co by nie uronić ani kropelki krwi. W tym powolnym ruchu języka było coś cholernie nieprzyzwoitego ale i pociągającego jednocześnie.
- Nawet wschód Księżyca nie jest tak piękny, jak pieśń, którą dla mnie śpiewasz - zamruczał Yin, zachwycony dźwiękiem, który wydał z siebie młodziutki Smok. Jakoś nie odniósł się do słów Yeonga. Chłonął ich ton, melodię i barwę. Zupełnie jak koneser muzyki, który usłyszał bardzo piękny utwór.
Szkoda, że Koreańczyk zdecydował się odsunąć. Ale to było zrozumiałe. Wampir mógłby śmiało mu na to nie pozwolić, zakleszczając wokół niego ramiona... lecz zdecydował się tego nie robić. Dał chłopakowi swobodę. I tak przeczuwał, że Yeong kiedyś zatęskni za ciepłem jego ciała, za miarowo i uspokajająco bijącym sercem, za zapachem będącym połączeniem świeżości zimowego poranka z subtelną słodyczą orientalnego ogrodu...
Yin przyglądał się w milczeniu chłopakowi, na razie nie odpowiadając na jego pytanie. Czujnemu wzrokowi wampira nie umknął oczywiście ten piękny rumieniec podniecenia, który pojawił się na twarzy Koreańczyka. Pan Shen wpatrywał się w to cudo jak w obrazek, ale ostatecznie zdecydował się przemówić.
- Powiedziałem ci, że od czasu do czasu będę czegoś od ciebie potrzebował. Tym czymś jest twoja krew - Śnieżny Feniks zamilkł na chwilę, dając rozmówcy czas na przetrawienie tej szokującej informacji - Nie obawiaj się, nie potrzebuję jej zbyt często, ani zbyt dużo. Oprócz ciebie mam jeszcze dwóch innych żywicieli... chociaż nie ukrywam, że twoja krew smakowała mi najbardziej.
Wampir uśmiechnął się samym kącikiem ust, zupełnie jak zadowolony z siebie łobuz, który sprawił komuś jakiś brzydki kawał. Jednocześnie już sobie kalkulował co nastąpi najpierw - krzyk, ucieczka, próba uderzenia... a może coś innego?
Faktem jest, że większość ludzi krzyczała i próbowała rzucić się do ucieczki.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pią Wrz 08, 2017 6:19 pm

Pan Shen jak zwykle wykazał się niebywałym sprytem. W nagrodę otrzymał możliwość bliższego „poznania” swojego sługi i chociaż już to podkreślałem, tak podkreślę raz jeszcze – za kilka lat, ciało chłopca zmężnieje, a wtedy szanowny Pan Yin nie tylko będzie miał na czym zawiesić oko, ale także swoje łapki, o ile te rzecz jasna odważą się sięgnąć po zakazany, dziewiczy i jakże słodki owoc swojego uroczego pionka. Do tego czasu pozostało czekać lub oddawać się błogim fantazjom.
Płonący ogień w czarnych ślepiach demona niespecjalnie radował malutką kruszynę. Świadczył o nieludzkim pochodzeniu pięknego mężczyzny, który tylko i wyłącznie ze sobie znanych powodów postanowił przygarnąć zabłąkaną sierotę. Teraz młody Koreańczyk już wiedział czemu. Myśl o pożądaniu jego krwi napawała go strachem. Od razu sobie przypomniał legendy o starożytnych demonach, ich mocach, dwojakim charakterze, a także o ludzkim nastawieniu do nich. Zmarszczył brwi, a potem wyłonił zbladłe lico spod materiałowego rękawa, by móc ocenić. Śnieżny Feniksie. Czy faktycznie jesteś bezdusznym demonem? Czy pożerasz serca i dusze?. Jeśli tak to dlaczego jesteś ciepły i bije ci serce? To pewnie przykrywka prawda? Mamisz mnie. Mamisz wyglądem, zachowaniem oraz chłodno-orzeźwiającym zapachem wprost z niebiańskiego ogrodu.
Przez ciebie nie mogę uciec. Przez ciebie wciąż się na ciebie gapię. Przez ciebie moje serce bije głośno jak mosiężne dzwony katedr. Jesteś okrutny.
- A więc jesteś demonem.- zaczął. – tylko demony spijają krew ludzi. Niektóre… Inne pożerają ich serca lub dusze, ale ty ich nie jesz prawda? Widziałem twoich ludzi, rozmawiałem z nimi. Nie wyglądali na pozbawieni iskry życia. Dlaczego? Dlaczego ich przy sobie trzymasz? To zupełnie niezgodne z kanonem demonów jakie znam. – Yeongho znał wiele legend. Nie każda opisywała duchy jako złe czy dobre. Problem w tym, że wiedza o tych konkretnych duchach… przepraszam, demonach, ograniczała się tylko i wyłącznie do tych… złych, szkaradnych, uwodzicielskich, złośliwych i uprzykrzających życie ludzi na każdym kroku. Stąd też fascynował się tańcem. Wierzył, że kiedyś zdoła się go nauczyć tj. sztuki tańca, która miała moc przepędzenia złych duchów.
- Nie… - a potem zaprzeczył skonfundowany. – nie możesz być demonem. Słyszałem, że kiedy pożerały ludzi, ci krzyczeli z bólu. Twoje ugryzienie nie bolało. Czemu? Dlaczego poczułem się tak dziwnie? I czemu… - grad pytań przerwało paniczne sięgnięcie dłonią do szyi, gdzie dziwnym trafem nie pozostał nawet najmniejszy ślad po ugryzieniu. Czemu?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 10, 2017 1:47 pm

W jednej chwili wszystko stało się jasne. Tak doskonała i idealna istota nie mogła być człowiekiem. Wprawdzie Yin za życia był naprawdę olśniewającym mężczyzną, lecz przekleństwo wampiryzmu dodatkowo wyostrzyło jego piękno, usuwając wszelkie skazy i niedoskonałości... których prawdę mówiąc, było naprawdę niewiele. A teraz ten demon bez duszy pokazał swoje prawdziwe oblicze. Nie przemienił się w ohydną bestię z legend, lecz jego oczy zdradziły jego prawdziwą naturę.
Był pięknym, uwodzicielskim demonem. Aż się prosiło, aby nazwać go Demonem Śniegu, lecz czy te piekielne istoty nie przyjmowały postaci pięknych kobiet? A może pan Shen był wyjątkiem?
Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, większość normalnych ludzi rzuciłaby się do ucieczki, albo przynajmniej wydała z siebie okrzyk przerażenia. Ale Yeong nie zrobił ani jednego, ani drugiego. Jasne, dało się wyczuć jego strach... głównie dzięki sercu, które łomotało jak szalone. Ale to był jedyny objaw przerażenia. Bo dzielny Smok odważył się dodatkowo zasypać wampira pytaniami, które były naprawdę logiczne.
Yin był pod wrażeniem, co okazał przez pełne uznania kiwanie głową i nieco szerszy uśmiech. Gdyby miał długą, siwą brodę, pewnie by ją teraz pogładził w zamyśleniu.
- To prawda, jestem demonem... lecz nie takim, który pożera serca czy dusze. Moim pożywieniem jest krew. Wprawdzie mogę jeść normalne, ludzkie jedzenie, jednak nie jest ono w stanie zaspokoić mojego głodu. Ale ta zdolność pomaga mi się wmieszać w tłum normalnych ludzi - wampir mówił powoli, aby zszokowany człowiek nie pogubił się w tych wszystkich informacjach. Na pytanie o służbie, zaśmiał się cicho, zupełnie jakby usłyszał dobry żart.
- Sprytny jesteś i bardzo mądry, Yeong Ho - rzekł, kiedy już tylko zapanował nad swoim rozbawieniem - To prawda, demony zwykle nie utrzymują ludzi przy życiu. Gdyby zbyt wielu ludzi wiedziało o mojej naturze, byłbym w niebezpieczeństwie. Ale nie mogę się odcinać całkowicie od śmiertelników. Są moimi żywicielami, a oprócz tego pilnują mnie za dnia. Widzisz... za dnia jestem całkowicie bezbronny i zwykle jestem tak osłabiony, że po prostu śpię.
Trochę to ryzykowne, zdradzać tak niebezpieczną informację. Ale czy Yeong Ho odważyłby się zabić śpiącą i bezbronną istotę? W dodatku tak piękną i tak opiekuńczą?
- Moje ugryzienie daje przyjemność... sam nie wiem czemu tak jest, ale to bardzo praktyczne. O wiele łatwiej jest pić krew z kogoś, kto jest spokojny i kto się nie rzuca z wrzaskiem - Yin wzruszył ramionami. Nie miał pojęcia, czemu wampirze ugryzienie dawało tyle rozkoszy, ale jemu to pasowało - Mojej służbie też to się podoba. Nie raz mnie proszą, abym ich kąsał, nawet kiedy nie jestem głodny. Sądzę, że tobie też się to spodoba...
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 10, 2017 9:38 pm

Chłopiec w istocie powinien uciec. To że tego nie zrobił wynikało z kilku powodów; po pierwsze powiedzieć, że jego szanse były marne, to jak stwierdzić, że lew jest niegroźny. W rzeczywistości faktyczna szansa na przeżycie ucieczki przez Koreańczyka wynosiła 0 procent. Może nawet mniej. Drugim z powodów była nieznajomość terenu – Koreańczyk ucieka, nie zna języka, ani okolic, zatem co dalej? Myśl o wkupieniu się w łaski podróżnych artystów brzmiała kusząco, aczkolwiek mało realnie. Idźmy jednak dalej. Powód numer trzy, zmieszanie. Otóż mały Yeongho sam już nie wiedział czego się spodziewać po Yinie. Z jednej strony mężczyzna go przerażał, z drugiej przyciągał, z trzeciej fascynował, a czwartej nie było bo po trzech się zeruje.
Nie tylko Śnieżny Feniks był pod wrażeniem. Kim także był pod jego wpływem, co zresztą pokazał w następujący sposób; wpierw się wycofał, potem schował zarumienioną twarz, jeszcze potem ją wyłonił, a po wszystkim raczył usiąść na piętach – jak miewali w zwyczaju siadać czy też klęczeć słudzy przed swoimi Panami – aby w spokoju wysłuchać dziwnego wykładu wampira na temat niego samego. Nie obyło się bez kilkukrotnego mrugnięcia czernią niewinnych ocząt. Nie wszystko co rzekł Yin zostało zrozumiane przez młody umysł. Przynajmniej nie od razu.
- Bez… bezbronny? – spytał marszcząc brwi. – to nawet nie takie dziwne. Demony nie lubią słońca. Nie. Demony nie lubią światła. Pali was prawda? – i dodał niepewny swojej tezy, którą opierał tylko i wyłącznie na ludowych legendach oraz opowiadaniach o szamańskich rytuałach, które w późniejszym czasie przekształciły się na taniec artystyczny.
- Nie boisz się, że twoi… żywiciele cię kiedyś zdradzą? Że cię zabiją? – w tym momencie przez malca przemówiła spora nieufność. Pomimo młodego wieku niespecjalnie ufał ludziom. Yinowi też nie… znaczy nie do końca… Yin to nie człowiek, a więc się nie liczy!
- Będziesz… będziesz pić ze mnie krew… - i tutaj paradoks. Koreańczyk nie pałał zbytnią radością na wieść, że przyszło mu się stać cudzą przekąską na utrzymaniu. Z drugiej strony dziwne uczucie podczas ukąszenia sprawiało mu radość. Na razie nie potrafił jej opisać słowami, tym nie mniej z pewnością czuł się z tego powodu zażenowany… nie. Chodziło mi raczej o zakłopotanie i lekki dyskomfort, ale hej! Nie co dzień padasz ofiarą dziabnięcia, które z łatwością szło porównać do przeżycia podczas orgazmu czyż nie?
- Ja? – spytał i uniósł przy tym głowę oraz szeroko otwarte oczy. – Dlaczego miałbym cię o to prosić… - głos mu trochę zadrżał, a uszy zaczęły piec jak rozżarzone węgle. Wstyd prosić o coś tak… dziwnego i przyjemnego. Tym bardziej wstyd dla osoby, która nie zwykła „obcować” w takich klimatach…
Ta.
I mówi to chłopiec z dziewczęcą urodą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pon Wrz 11, 2017 5:44 pm

Nawet dorosłemu człowiekowi ciężko było pojąć naturę wampiryzmu, a co dopiero tak młodej osobie. Jednak Yeong miał ogromny potencjał i rzeczywiście starał się kojarzyć fakty, Swoją wiedzę opierał głównie na mitach i zabobonach, ale o dziwo sporo w tych legendach było prawdy. Tak więc Yin tylko się tajemniczo uśmiechnął - nie do końca wiadomo, czy ucieszyła go pełna pokory poza sługi czy raczej jego mądrość. A może jedno i drugie?
- Słońce jest w stanie mnie spalić w ciągu kilku sekund. Nawet najmniejszy promyk, który wdziera się przez szczelinę w zasłonie, potrafi zrobić mi ogromną krzywdę - wyjaśnił wampir - Dlatego nie zdziw się, jeśli zobaczysz, że w wielu pokojach tej rezydencji, okna są bardzo szczelnie pozasłaniane.
Pytanie o zdradę było bardzo rzeczowe i jak najbardziej logiczne. W dzisiejszym świecie lepiej nikomu nie ufać. Osoby nieufne żyły statystycznie dłużej niż ci, którzy nie byli podejrzliwi. Zdrada czai się na każdym kroku. Dobrze, że Yeong to dostrzegał.
- Nie muszę się tego bać. Dostają ode mnie coś, co sprawia, że są mi posłuszni. Wiedzą, że nie dostaną tego od nikogo innego, więc trwają przy mnie wiernie - znów taka zawiła odpowiedź! Pan Shen potrafił naprawdę elegancko wybrnąć z wielu kłopotliwych pytań. Bo przecież nie powie młodemu, że ghule są uzależnione od jego krwi. Gdyby to powiedział, plan uczynienia Koreańczyka ghulem skończyłby się fiaskiem. W końcu żadna osoba o zdrowych zmysłach nie wpada dobrowolnie w tak straszny nałóg.
- Bardziej obawiam się o ciebie. Sporo zaryzykowałem, przygarniając cię i opowiadając ci o mnie - dodał Yin, spoglądając na chłopaka ze smutkiem. W jednej chwili potrafił przybrać taki przejmująco smutny wyraz twarzy - Można powiedzieć, że to teraz ja jestem na twojej łasce.
Wredny wampir potrafił grać ofierze na uczuciach. Zauważył, że Yeong to wrażliwy chłopiec, więc tak podle bawił się jego sumieniem... tym samym kupując sobie bezpieczeństwo.
- Od ciebie zależy nie tylko moje bezpieczeństwo, ale i dostęp do pożywienia. Nie mam prawa cię do niczego zmuszać. Ale sądzę, że sam mnie kiedyś poprosisz, abym się z ciebie napił. Przecież ci się to podobało, nie zaprzeczaj - wampir uśmiechnął się samym kącikiem ust.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pon Wrz 11, 2017 6:42 pm

Na początku była duma i ogromne ŁAŁ. Ależ jestem mądry! – jedna konkretna myśl nieustannie świdrowała wewnątrz chłopięcej łepetyny. Potem zapadła cisza, a po niej dziwne uczucie skrętu. Sztuka zabawy cudzym sumieniem to nie lada wyzwanie. Wielu ludzi go nie posiadało, ale przecież młodziutki chłopiec nie był jak tamtych wielu. Na nic mu ostre pazurki, kiełki oraz pseudo groźne spojrzenie smoka. Tak naprawdę odznaczał się ciepłym usposobieniem, charakterem no i przede wszystkim naiwnością. Nic dziwnego, że Yinowi z łatwością przyszło go sobie omotać.
- Dlaczego mi o tym mówisz? – spytał zakłopotany sytuacją, a tym bardziej dziwnym wyznaniem ze strony wampira. Maluśka zmarszczka przy ściągniętych brwiach zniknęła w efekcie czego czoło chłopca na powrót stało się gładkie i delikatne, jak delikatny był materiał ofiarowanej, co było oczywiście zwykłym pozorem. W rzeczywistości wszystko, co trapiło, tliło się i dokuczało Koreańczykowi znajdowało się w środku, a więc wewnątrz jego serca oraz umysłu. Z początku starał się to ukryć, zatuszować za porcelanową powierzchnią przyodzianej maski. Jak widać nieskutecznie.
Wejście w sferę emocjonalną kosztowało czarnowłosego wiele wysiłku… wysiłku, aby nie wyjść na ciepła kluchę oczywiście. Mocno zacisnął swoje usta i zęby, a potem ręce. Starał się nie patrzeć Yinowi prosto w oczy, aczkolwiek stanęło na tym, że jednak to uczynił.
Nieśmiałe ślepia zlustrowały ptasie lico i zaszkliły się kilka sekund po tym, jak niegrzeczny Chinol postanowił przyodziać maskę numer trzy zwaną; zatroskana minka. Gratuluję. Sukcesywnie kupujesz sobie swoje własne bezpieczeństwo poprzez bezczelne omotanie młodego wraz z jego pokrętnym poczuciem winy. Powiem więcej…
Yeongho musiał się bardzo postarać, aby z oczu nie popłynęły łzy. Proszę nie mylić motywów. Było mu przykro Yina, aczkolwiek o wiele bardziej tęsknił za domem, co w połączeniu z kilkoma innymi „motywami” dało początek całkiem ostrej mieszance. Gotująca się na wolnym ogniu zupa dość mocno wymusiła na malcu kilkukrotne pociągnięcie duchowym noskiem. I tym realnym też, choć w tym wypadku czarnowłosy uparcie przysłonił się materiałem rękawa. Nie chciał przecież wyjść na beksę nawet jeśli nią był.
- Nie wydam… - burknął. – Znaczy… - burknął znów. – Ja nic nie zrobię. – typowa dziecięca logika. Z jednej strony pragniesz coś nabroić, z drugiej się wahasz, a z trzeciej połykasz przynętę w uznaniu, że jeśli ty go nie zabijesz, to on cię nie wyrzuci, dzięki czemu będziesz żyć jak pączek w maśle. Głupi, głupi Kim. Całkowicie dał się Yinowi omotać, choć kwestią kąsania przemilczał. Na moje oko była to za delikatna sprawa jak na jego wiek. Za rok, może dwa?
- To co teraz? Będziesz mnie tutaj trzymać? – spytał już z mniejszym zakłopotaniem, a większą zadumą na brak ran na szyi. Ręką cały czas wodził po tamtym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Wto Wrz 12, 2017 6:08 pm

Yin był niezłym intrygantem, lecz sukcesy na tym polu były mu już pisane od dawna. W końcu od najmłodszych lat musiał się zmagać z toksycznym towarzystwem na cesarskim dworze - z jego własnymi braćmi na czele. Życie cesarskiego księcia to nie przelewki. A zdolności Ptaszyny stały się jeszcze silniejsze po przemianie w wampira... i nie chodziło już tylko o samą umiejętność hipnozy, ale przede wszystkim o doświadczenie. Kiedy się kroczy po świecie grubo ponad pięćset lat, doskonale się wie jak działa ludzka psychika i jak większość ludzi by się zachowała. Lata obserwacji zrobiły swoje.
Tak więc pan Shen przy pomocy łzawych wyznań i smutnych minek wywołał solidne wyrzuty sumienia u swojej młodocianej ofiary. Biedny Yeongho omal się nie popłakał, ale chłopcu w takim wieku łzy jeszcze ujdą. Nawet Yinowi zdarzyło się uronić kilka łez, gdy przytrafiało mu się coś bardzo przykrego - a wydawać by się mogło, że wampiry są pozbawione ludzkich uczuć.
- Chciałem cię uświadomić, że nie tylko ty tutaj ryzykujesz. Obydwaj musimy sobie nawzajem zaufać. Wtedy wszystko będzie łatwiejsze - odpowiedział Feniks, wciąż patrząc smutno na swojego rozmówcę. Jednak kiedy chłopiec stwierdził, że nie zrobi swojemu opiekunowi krzywdy, wampir wyraźnie się rozpromienił.
- Wiedziałem, że jest w tobie szlachetność, Młody Smoku.
Po tych słowach Yin nieznacznie skinął głową, co miało być taką ledwo zauważalną formą ukłonu. Ktoś tak szlachetny jak Śnieżny Feniks, nie musiał się kłaniać byle komu. Dlatego taki oszczędny gest musiał Koreańczykowi wystarczyć. I tak spotkał go ogromny zaszczyt.
- Nie jesteś moim więźniem. Możesz swobodnie opuszczać moją rezydencję, ale najlepiej będzie, jeśli na początku będziesz się trzymał blisko mojej służby. A przynajmniej póki nie opanujesz języka. Pekin jest bardzo niebezpiecznym miejscem dla cudzoziemców...
Lepiej by było dla małego, gdyby nie próbował zwiać.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Wto Wrz 12, 2017 7:45 pm

Pitu, pitu ja posłucham.
Słuchał. Nawet zrozumiał. Albo dał się nabrać. Stawiam na drugą z opcji no, ale nieważne. Grunt, że młodociany szczyl złapał przynętę. Dzięki temu Śnieżna Ptaszyna miała pewność, że młokos mu nie spierdoli. Z kolei kwestia ukłonu? Otóż spotkała się ze sporym zdziwieniem. Niemniej jednak chłopak uśmiechnął się szeroko, bo jakżeby inaczej! Dla podróżnego artysty nie istniało nic cenniejszego jak ukłon oraz oklaski.
Tak więc ja je zabieram, następnie kłaniam niziutko i znikam za Twym przyzwoleniem zacny Feniksie. Nic tu po mnie – jak powiedział tak zrobił. Młodzieniec opuścił komnaty o ile otrzymał ku temu stosowne pozwolenie.

3 lata później…
Kim Yeongho już nie był małym chłopcem. Trzy lata służby na „dworze” wampira, spora aktywność fizyczna oraz „ścisłe” przestrzeganie diety – przyznaj się pryku, żeś specjalnie to sobie wymyślił dla polepszenia smaku krwi – skutecznie rozbudowały dziecięce ciało, które obecnie należało do smukłego i cholernie przystojnego młodzieńca, którego wiek nie przekraczał szesnastu wiosen. Nie wierzycie? To uwierzcie. Podejdźcie bliżej, wy, tak zwani gapie i wytężcie czarne spojrzenia ślepi, a wnet ujrzycie przechadzającego się po wąskich uliczkach chłopaka.
Rozbudowana sylweta, szerokie ramiona, mięśnie na nich i na torsie również, do tego subtelny zarys kości biodrowych. Nie bez powodu czarnowłosy Koreańczyk wzbudzał sensację nie tylko wśród Pań, ale i Panów, których tak swoją drogą starał się zbywać na każdym możliwym kroku. Łyse pały nie leżały w jego guście. Podobnie jak miętkie faje, którymi Qing mogli się bez problemu poszczycić. Doprawdy. Zostańmy tylko i wyłącznie na drodze zawodowej dobrze? Chłopak dalej będzie kontynuować rodzinny zawód – dalej występuje, tańczy i śpiewa, aczkolwiek już nie podróżuje i zdecydowanie mniej udziela się pośród wyżej postawionych. Z wiadomych przyczyn woli ich unikać. I żeby nie było. To nie kwestia hejtu, a kiepskiego akcentu oczywiście… i może lekkiej obawy o złamane serca Pań oraz zazdrość Panów. W końcu nie co dzień widuje się pawiego sługę, który swoją urodą mocno mu dorównywał.
A pomyśleć, że chodziło tylko i wyłącznie o uroczą nieśmiałość naszego młodego bohatera.
Trzy lata służby to szmat czasu, dla człowieka oczywiście. Czy Kimowi było z tego powodu źle? W żadnym wypadku. Jak na zwykłego sługusa miał sporo swobody – nie licząc chwil kiedy jej nie miał, a więc podczas kąsania. Czort z tym. Przyzwyczaił się i jeśli mam być szczera, to faktycznie to całe gryzienie zaczynało mu się powoli podobać. Wielokrotnie sam z siebie odsłaniał szyję, podczas posilania przygryzał wargi, a także zdawał się cicho jęczeć. Wszystko po to, aby skraść jak najwięcej atencji wampira, a wierzcie mi. Kim pomimo „delikatności” był bardzo chciwym typkiem. Dwulicowym zresztą też.
Dziś miało być nie inaczej. Tak? Nie? Kim nie przypominał sobie, aby „Pan”… Pan Pawik Homoś, bo tak go raczył zwać po cichaczu, musiał koniecznie uzupełnić zapasy krwi. O co więc mogło chodzić? Czyżby miał mu rozczesać włoski? Albo pomasować ramiona? Ostatnio mocno narzekał na swojego poprzedniego pupila. Peszek.
Do komnaty Yina, Yeongho zawitał nie później, jak o wyznaczonej porze. Ubrany był w prostą granatową szatę. Jej materiał oraz pas przepięknie podkreślały kształt ciała młodzieńca, co również uczyniły opięte rękawy oraz spodnie. Jedyne czym się różnił od typowego wampira „sprzed” lat, to tak naprawdę fryzura. Koreańczyk w przeciwieństwie do Śnieżnego Feniksa nie nosił się z długimi włosami. Czasem miał je półdługie, aczkolwiek w większości były starannie przycięte. Ponoć kwestia gustu, choć w rzeczywistości nie planował upodabniać się do łysych pał i ich obleśnych zwyczajów. Krótkie włosy mu nie przeszkadzały. Ponadto symbolizowały odcięcie się od przeszłości, do której naprawdę nie chciał wracać. Przez miętkie faje oczywiście, bo to wszystko to ich wina – zatem prócz zniszczenia domu, wygnania z rodzinnych ziem, Kim powinien sobie policzyć zniszczenie fryza. Jak full pakiet, to full pakiet. A teraz do rzeczy.
Chłopczyna stanął przed drzwiami do komnaty wampira, zapukał i czekał na odpowiedź.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Wto Wrz 12, 2017 8:32 pm

Trzy lata to szmat czasu dla zwykłego śmiertelnika, ale szczerze mówiąc, dla wampira również. Zwłaszcza, gdy wampir niecierpliwie oczekuje na moment, kiedy jego inwestycja długoterminowa zacznie się zwracać. Bo tak się składa, że Yin potraktował swój nowy nabytek właśnie jako inwestycję. Dobieranie sobie ghuli to sprawa naprawdę ciężka i wymagająca ogromnego nakładu pracy. Wiązała się też ze sporym ryzykiem. Na szczęście Yeongho okazał się być nie tylko posłusznym sługą, ale i pojętnym uczniem. Jego chiński był na dobrym poziomie, podobnie jak inne umiejętności.
Nie mówiąc już o jego atrybutach fizycznych, które w ciągu tych trzech lat nabrały na atrakcyjności. Yinowi naprawdę trudno było oderwać wzrok od pięknego sługi... ręce z resztą również. Nie raz się zdarzało, że w czasie kąsania wampir pozwalał sobie na dużo mocniejsze przytulenie, niż to dopuszczalne. Albo na subtelne wodzenie palcami po plecach czy karku chłopaka... czasami nawet smukłe dłonie Yina zawędrowały w okolice bioder. Do niczego więcej nie dochodziło, ale takie rozkoszne i nasączone nutką erotyzmu pieszczoty dodatkowo wzmacniały przyjemność z picia krwi... Tak, orientacja pana Shena była widoczna gołym okiem, ale na szczęście zwyrol potrafił się powstrzymać. Jeszcze.
Lecz jedno można powiedzieć na pewno. Yeongho skutecznie skupił uwagę swojego pana właśnie na sobie. Pozostali służący odchodzili nieco do lamusa. Yin nie wzywał ich do siebie tak często, ale jak już to robił, to działy się jakieś niestworzone rzeczy... sądząc po odgłosach dobiegających z pokoju. A jak to będzie z młodym Smokiem?
Kiedy Yeongho zjawił się wieczorem w prywatnej komnacie pana Shena, wampir akurat stał przy oknie, spoglądając w nocne niebo. Zawsze to robił, kiedy się nad czymś usilnie zastanawiał - przez te trzy lata Koreańczyk mógł to już śmiało zauważyć.
- Dobrze, że jesteś. Usiądź wygodnie, herbata czeka - Yin wskazał na niski stolik herbaciany i dopiero wtedy przeniósł spojrzenie na swojego podopiecznego. Uważał, że Koreańczykowi ładniej by było w długich włosach, ale żadne prośby nie pomogły i uparty Smok nie zmienił zdania. Szkoda.
- Wyglądasz olśniewająco... zmężniałeś, nabrałeś sił i umiejętności. Zrobiłeś ogromne postępy - tyle komplementów na dzień dobry. Ten dwulicowy Chinol czegoś chciał. I nie chodziło tylko o kąsanie, bo o tym powiedziałby od razu.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Wto Wrz 12, 2017 9:51 pm

Podstępny Chinol zawsze zostanie podstępnym Chinolem. Tym razem Kim nie dał się tak łatwo omotać. Macanki cacanki w istocie sprawiały mu niebywałą przyjemność – no nie przyzna się do tego głośno, ale wiadomka, mowa ciała robiła swoje – tym nie mniej cóż to za sztuka sięgać po chętny owoc? Obaj zgodzimy się, że o wiele lepiej smakował ten zakazany. Stąd też Koreańczyk wielokrotnie się opierał lub starał się opierać, co jak dobrze wiemy zawsze kończyło się tak samo. Czy tego chciał czy nie, ulegał wampirowi pod wpływem jego niecnych sztuczek… Czasem może starał się go troszeczkę hamować, gdy łapki wędrowały zbyt nisko bioderek. Ot takie podatne na dotyk stworzenie. No nie miał wprawy chłopczyna.
Wkroczenie do prywatnych komnat dziwnie wpływało na Koreańczyka. Kwestia przyzwyczajenia to jedno. Istotę stanowiła nietypowa aura tego miejsca oraz fakt rzeczy, do jakich dochodziło… No nie okłamujmy się już proszę. Dziwne krzyki, sapnięcia, a potem wymęczone ghule na zewnątrz. To nie był przypadek, jak i nie przypadkowa była niecodzienna orientacja Pana Shena.
Wskazanie na stolik było wystarczającą zachętą na to, aby sługa po wykonaniu głębokiego ukłonu mógł przy nim spocząć w charakterystyczny sposób znany tylko sługom, a więc na piętach. Gdy to uczynił, uniósł nieśmiało czerń niezmiennego szczenięcego spojrzenia na Yina. Nietrudno się domyślić, iż mocno się nad czymś zastanawiał, ale to już przecież wiemy. Ładnie to określiłeś staruszku. Szanuję, a potem pójdę o krok dalej mówiąc, że i Koreańczykowi twoje tajemnicze rozważania dały mu sporo do myślenia. W efekcie ściągnął delikatnie brwi do środka.
- Wzywałeś mnie do siebie Panie. Pozostali są wielce zaniepokojeni twoim odtrąceniem Panie. Czyżby ich krew nie zaspokajała twojego podniebienia? Czy raz jeszcze pragniesz skosztować mojej? – spytał chcąc w ten sposób potwierdzić dziwne plotki i ploteczki, które od pewnego czasu miewały w zwyczaju lawirować pomiędzy murami ptasiej rezydencji. Niby nic niezwykłego, a jednak mocno dokuczały wodnemu smokowi. Podobnie jak kilka zazdrosnych spojrzeń i obelg w jego stronę. Niektórzy mężczyźni znosili odrzucenie gorzej od bab. Świat się kończy. Ale do rzeczy.
Niespodziewany komplement zaowocował subtelnym zarumienieniem się mlecznobiałej cery chłopaka. W rezultacie spuścił głowę jeszcze niżej.
- Schlebiasz mi Panie.a teraz mów czego chcesz stary zboczku. – tego już nie powiedział na głos. Nawet nie pomyślał… No może przez chwilę, ale naprawdę krótką! Potem poczuł się troszeczkę zdekoncentrowany. Chinol czegoś chciał. Ha! Na pewno czegoś chciał! Kim zbyt długo – tak w przeliczeniu na ludzkie – znał swojego Pana. No dalej ptaszyno. Daj się pociągnąć za utalentowany jęzor i powiedz w końcu o co chodzi. Będzie na sucho czy mokro?
Nie powiedział nigdy Yeongho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Czw Wrz 14, 2017 6:32 pm

W komnacie pana Shena rzeczywiście panowała specyficzna aura. O ile początkowo niewinny chłopiec tego nie dostrzegał, to wraz z upływem lat nabierał coraz większej świadomości i zaczynał łączyć fakty.
Zazdrosne spojrzenia pozostałych ghuli były bardzo proste do ujrzenia. Niechęć do nowego pupilka wampira była po prostu ogromna, ale z czystego strachu przez Yinem żaden z tych młodzieńców nie odważył się zrobić krzywdy Smokowi. Bo pan Shen kiedyś powiedział, że jeśli którykolwiek ghul podniesie rękę na Yeonga, to ją straci. Albo w najlepszym wypadku skończy z połamanymi palcami. A trzeba przyznać, że Feniks nie lubił rzucać słów na wiatr, więc jego ostrzeżenie zostało potraktowane z pełną powagą.
- Pozostali mnie nie interesują, mój drogi Yeongho - odparł wampir, po czym machnął lekceważąco ręką. Nawet w takim geście pełnym pogardy dało się ujrzeć coś pięknego... zniewalającą grację. Cokolwiek Yin nie robił, jego ruchy zawsze miały w sobie mnóstwo czaru.
- Za to ty... owszem - po tych słowach pan Shen obrócił się z lekkością godną tancerza i podszedł do stolika herbacianego. Zajął miejsce naprzeciwko swojego rozmówcy i sięgnął po imbryczek. Nie rozlał jednak napoju do czarek, tylko intensywnie wpatrywał się w swojego ślicznego sługę.
Gdyby tylko potrafił czytać w myślach Yeonga, pewnie by się srogo obraził. Tak to jest. Alkoholik nie lubi, kiedy ktoś go nazywa alkoholikiem. I tak samo było ze zboczeńcami. Trzeba jednak przyznać, że mimo swoich dziwnych upodobań, Yin potrafił się bardzo elegancko zachowywać i nigdy nie brał nikogo siłą. Wystarczyła mu siła perswazji.
- Tym razem nie chodzi o krew, Smoku Ze Wschodu - zamruczał wampir, pozwalając sobie na kolejny, poetycki komplement - Zapewne się już tego domyśliłeś, kiedy cię wezwałem. Otóż... uważam, że jesteś gotów.
Chwila pauzy, która zwiększała napięcie, była po prostu nie do zniesienia. W dodatku towarzyszył jej zagadkowy uśmieszek Yina, który mógł oznaczać wszystko. Smukłe palce wampira wodziły po pokrywce imbryczka z herbatą, od czasu do czasu bębniąc paznokciami o porcelanę. Swoją drogą, bardzo nieprzyjemny, metaliczny dźwięk.
- Uwierzyłbyś, że młodziutki i śliczniutki Li ma tak naprawdę czterdzieści lat? - pan Shen miał na myśli jednego z ghuli, który faktycznie wyglądał na niewiele starszego od Yeonga - Podarowałem mu eliksir młodości... podobnie jak pozostałym. I teraz przyszedł czas, abyś i ty napił się swojej pierwszej porcji.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Czw Wrz 14, 2017 7:30 pm

Wiesz, co kochanie? Twoje słowa brzmiały, co najmniej dziwnie. Odbieram je, jako zaproszenie do czegoś niegrzecznego. Oh… Czyżbyś chciał pokazać mi swoje kotki? No dobra. Pójdziemy i je zobaczymy, a potem wyczeszemy i ewentualnie wymyjemy jak to robią kocie mamy chcesz? Mam nadzieję, że masz sprawny język, bo ja na przykład mam.
Myśli Koreańczyka stanowiły jeden wielki misz masz, totalny zlepek wszystkiego, co dobre, wraz ze wszystkim, co złe. Po ich odczytaniu Yin mógłby nie tylko się obrazić, co bardziej zwariować, jak kocham nieżyjącą mamę! Wynikało to z faktu niezdecydowania chłopaka na wiele istotnych tematów takich jak kwestie egzystencjalne i w ogóle… Dobra teraz to się zbijam. Tak naprawdę wszystkie sprzeczności dotyczyły samego wampira oraz jego cholernie niezrozumianego motywu działania. Widzisz skarbie. Nie raz i nie dwa doszły do mnie słuchy o groźbie odcięcia łapek lub połamania palców za bezkarne uniesienie na mnie ręki.
Czy wiesz, że przez takie zachowanie dorabiasz mi pawi ogon? Oszalałeś? Przecież Smoki nie paradowały w piórkach… Chociaż. Takie białe i stylowe. Ponoć modne w lecie.
Przybycie Pana i jego spoczynek przy stoliku stanowiły wyraźny sygnał zmuszający do działania. W swoim naturalnym lub wyuczonym odruchu, Kim chwycił za imbryk – dodam, że uczynił to z niezwykłą dozą ostrożności, aby przypadkiem nie musnąć opuszkiem palców skrawka boskiej dłoni Yina – który pochylony centralnie nad czarką wampira, zalał ją po brzegi gorącą wodą. W założeniu, że w środku były już liście herbaty, jej aromat momentalnie rozszedł się po większości powierzchni kunsztownej komnaty.
- Mówią, że tylko niewielu dostępuje zaszczytu spożycia eliksiru młodości. – niski głos Koreańczyka świadczył o jego pewności siebie. Błąd. Tak naprawdę była to tylko i wyłącznie iluzja. W rzeczywistości czuł narastającą niepewność i pewien dyskomfort, który wynikał z dwuznaczności słów Śnieżnego Feniksa oraz jego równie dwuznacznej mimiki twarzy. Już raz ją taką zapamiętał i co? Skończyło się na niezapowiedzianym dziabaniu.
Kochany, piękny, stary pedałek. Ucz mnie!
- Nie Panie, gdybyś nie potwierdził tego swoimi słowami, to zapewne nadal snułbym jedynie podejrzenia. Jego aparycja jest dość wyjątkowa, a jednak sam Li nie wydaje się być zacofany pod względem fizycznego rozwoju. – słowa czarnowłosego w żadnym wypadku nie miały być obraźliwe. Chodziło mu raczej o podkreślenie istotnego wniosku obserwacji. Otóż pomimo młodo wyglądającej twarzy i ciała, to nie sam Li nie wyglądał na mężczyznę zacofanego lub zatrzymanego pod względem rozwoju filologicznego. Wiecie o co mi chodzi? Krew Yina pod żadnym pozorem nie spowalniała jego procesów nazwijmy to dojrzewania. Powodowała jedynie wolniejsze starzenie się komórek.
- Czy i mnie czeka podobny los?
- Czym sobie Panie zasłużyłem na taki zaszczyt? – znów niski głos, znów bijąca pewność siebie Smoka i znów zwykła iluzja. Kim był lekko zaniepokojony, choć to normalne. W końcu każdy przeciętny człowiek obawiał się nieznanego.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sob Wrz 16, 2017 10:20 am

Ktokolwiek, kto zdążył już bliżej poznać szanownego pana Shena, ten wiedział, że niemal każdą wypowiedź można było odczytywać dwojako. W samym zachowaniu wampira było mnóstwo denerwujących sprzeczności, które były kompletnie niezrozumiałe dla osób nie znających chińskiej kultury. Chociaż tutaj należało jeszcze wspomnieć o ogólnym zwichrowaniu w psychice tego mężczyzny. Dokładnie tak - Yin nie był wcale normalny, mimo że starał się na takiego zgrywać. Niestety bardzo starym wampirom działo się tak, że po prostu dziwaczały wraz z upływem czasu. Dlatego jego zachowanie było czasami naprawdę trudne do ogarnięcia.
Pewnym rodzajem dziwactwa mogła być też próba dorobienia Smokowi pawich piórek. Pan Shen najwyraźniej uznał, że hybryda tych dwóch stworzeń to coś najpiękniejszego... symbol swoistej harmonii. Wszak stare chińskie przysłowie mówi, że Smok i Feniks to dobrana para.
Biedny Yeong miał prawo czuć się zmieszany tą rozmową. Niestety natrafił na wrednego wampira, który czerpał jakąś perwersyjną przyjemność z manipulowania rozmówcą. Mętlik w głowie byłby zapewne jeszcze większy i pojawiłoby się jeszcze więcej dwuznaczności, gdyby nie konkretne słowa Koreańczyka. Sprytna bestyjka zrozumiała o co mniej więcej chodzi!
- A zatem się domyśliłeś, że moja służba to nie są zwyczajni ludzie. Masz bystry umysł, Złoty Kwiecie - odpowiedział wampir, serwując rozmówcy kolejny, słodki komplement - Fakt, nie są nieśmiertelni tak jak ja... jedynie starzeją się dużo wolniej.
Szczerze, to trochę to Yinowi nie było na rękę, że młody się tak szybko zorientował. Bo zwykle nabierał swoich potencjalnych ghuli na fałszywą obietnicę nieśmiertelności. Z Yeongiem będzie inaczej. Wampir nie mógł się jednak wycofać, skoro karty zostały odsłonięte. Musiał wreszcie powiedzieć jak to działa.
- Pamiętasz dzień, kiedy cię znalazłem? Zastanawiałeś się, dlaczego cię nie zabiłem, a ja zgrabnie uniknąłem odpowiedzi - pan Shen uśmiechnął się przymilnie i sięgnął po czarkę herbaty, upijając kilka łyków. Delektował się tym napojem bardziej niż krwią - Zapewne przez te trzy lata zastanawiałeś się, czemu cię oszczędziłem. Może sądziłeś, że była to litość? Wyprowadzę cię z błędu... to nie była litość. Ja nie znam litości.
Temu ostatniemu zdaniu towarzyszył dość niepokojący i chłodny błysk w czarnych oczach Yina. Ten mężczyzna potrafił być czarujący i przerażający jednocześnie.
- Wybrałem cię, bo ujrzałem w tobie doskonałe piękno... Jesteś moim kwiatem chryzantemy, którego szukałem przez setki lat. Takie piękno nie może się zmarnować... nie mogę pozwolić, aby zabił je czas - po tych słowach Feniks odłożył pustą czarkę, a następnie powoli sięgnął po coś do rękawa. Zwykle pod jedwabiem ukrywał różne niespodzianki, najczęściej jakąś broń. Tym razem było to ostrze z białego jadeitu.
Wyglądało to dość niepokojąco, kiedy siedzący naprzeciwko ciebie mężczyzna sięga po broń. Zwłaszcza jeśli wiesz, że ten mężczyzna ma nierówno pod sufitem. Yin jednak nie miał zamiaru skrzywdzić swojego sługi. To ostrze było przeznaczone dla niego samego. Jedno szybkie cięcie tuż przy nadgarstku wystarczyło, aby kilkanaście kropel wampirzej krwi spłynęło do pustej czarki.
- Wypij, a twoje ciało stanie się silniejsze i twoja młodość potrwa dłużej...
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sob Wrz 16, 2017 5:45 pm

Smok w istocie był cholernie domyślnym stworzeniem i do tego, jakim ciekawskim! Wytęż słuch, a potem wzrok, najlepiej oba te zmysły jednocześnie. Wnet dostrzeżesz lewitujące nad Tobą pisklę. Widzisz już? No to patrz dalej. To samo pisklę nie tylko lustruje Cię swoim bystrym wzorkiem, lecz przede wszystkim uczy się – długa obserwacja pomaga młodemu zrozumieć wiele istotnych rzeczy; kwestię niespotykanej młodości wśród sług, ich nadludzką sprawność, sedno wierności wobec Pana, a także… W tym miejscu się zatrzymuję i mrużę czerń ciekawskich oczu. Widzę bowiem nutę zazdrości, smutku i gniewu wraz ze strachem. Te dwa skierowane są bezpośrednio we mnie. Stroszę falujące na wietrze włosie na grzywie i podlatuję bliżej, gdy okazuje się, że ich niechęć płynie z Twojego rozkazu. Ludzie to doprawdy dziwne istoty. I choć sam jestem jednym z nich, tak nic, a nic nie pojmuję, a Ty?
Nieustanne napełnianie czarki było dla pokornego sługi chlebem powszednim. Koreańczyk również o to dbał, aby czarka jego przełożonego nie pozostała pusta na dłużej jak kilka sekund. Gdy dochodziło do upicia ostatniego łyku od razu chwycił za czajniczek, podnosił go i przechylał celem nalania powoli stygnącej wody. Czynił tak kilka razy, a każdy kolejny był jeszcze piękniejszy od poprzedniego. Nie wierzysz? Ależ ja Cię proszę. Już to kiedyś wspominałem. Yeongho nie należał do ludzi królewskiego pochodzenia. Nieznana mu była dworska etykieta, zasady, nakazy i zakazy, jakie obowiązywały wszystkie dzieci królewskie czy nawet ich służbę. Znał natomiast jedną złotą regułę, a zwała się hierarchia.
Stąd też liczne pokłony, nieśmiałość wobec kontaktu wzrokowego, przemyślany dobór słów podczas dialogu lub milczenie w chwili bycia niepotrzebnym i nie tylko. Ponad nimi znajdowało się coś jeszcze, mianowicie niebywałe i niespotykane wśród zwykłego pospólstwa piękno oraz płynność ruchów. Naprawdę niewielu ludzi potrafiło poruszać, mówić i zachowywać się w ten sposób. Tym razem podejdź bliżej i zwróć uwagę na sposób w jaki obsługiwał Cię twój pupil.
A to uśmiechnął się subtelnie, a to pochylił głowę, by następnie unieść spod jej czarnych kosmyków spojrzenie przenikliwych kamieni obsydianu, a to delikatnie zwilżył miękkie wargi ust, czy odsłonił kawałek nadgarstka podczas napełnienie czarki wodą i zasłonił wraz z płynnym odstawieniem naczynia na bok. Czy nie czujesz się w ten sposób kuszony? Jeśli nie toś dziwny. Jeśli zaś tak, to pozwól mi na oddanie należnego Ci pokłonu. Jak już zapewne wiesz jestem Kim Yeongho, Twój pokorny sługa, a zarazem syn podróżnego artysty. Sztuka gry jest dla mnie jak potrzeba oddychania. Nie mogę bez niej żyć. Nie potrafię. Już zawsze będę na swój sposób uwodzicielskim kusicielem, albowiem tak mnie właśnie wychowano. Aby kusić, a jednocześnie nie pozwalać być kuszonym. Aby dawać radość, lecz nie pozwalać na bezczelne zerwanie i zabranie źródła tej radości.
Stąd moje wycofanie. Stąd obserwacja i wyciąganie wniosków. Zaś to co myślę tam w środku… Proszę nie wnikajmy w to zbyt mocno. Widzisz mój drogi Feniksie. To co na zewnątrz może Ci się wydawać piękne, w środku potrafi być gorzkie i zepsute. Nie nazywaj mnie więc pięknym póki nie poznasz drugiej strony medalu. Wbrew pozorom jestem bardzo chciwym Smokiem, ale to już przecież wiemy. Nie bez powodu woda jest moim żywiołem. Zamiast zdobywać nieboskłony, pływam w najgłębszych otchłaniach zdradzieckiego oceanu. Dziwnym trafem jestem najspokojniejszym przedstawicielem swoich braci. A ty Feniksie? Zdobyłeś już swój tron?
- Schlebiasz mi Panie… - dziwny trafem w głosie Kima nie zagościł strach. Młodzieniec wyglądał i zachowywał się tak, jakby chłód spojrzenia Śnieżnego Feniksa wraz z chłodem jego słów nie zrobił na nim żadnego wrażenia. I w gruncie rzeczy tak było. Swoim wiekiem nie miał prawa przyrównywać się do wampira, niemniej jednak „wojna”, tudzież jej zalążki w połączeniu z młodym wiekiem oraz koniecznością szybkiego wydoroślenia, skutecznie wypleniły z niegdyś młodego szczeniaka pojęcie strachu. To wiele tłumaczy prawda? Na przykład, dlaczego nie próbował wtedy uciec i czemu pozostał z Yinem. Oczywiście, że się bał, jednak zdrowy rozsądek wygrał. Prosta kalkulacja.
Dobycie noża spod szerokiego rękawa szaty to niecodzienny widok. Koreańczyk automatycznie odsunął się w tył. Znów powiem, że nie była to kwestia strachu. Nie do końca. Główną rolę odegrało ciało, a w zasadzie jego automatyczna reakcja tj. spięcie się mięśni i ich ruch w tył. Ciało chłopca było gotowe się bronić, chociaż spodziewany atak nigdy nie nadszedł.
Spływająca krew bez wątpienia wydała się słudze fascynująca. Wiele się o niej nasłyszał, lecz nigdy nie miał możliwości jej spróbować. Trochę go to korciło… Trochę. Nie bez powodu o tym wspominam. W smoczym umyśle zapaliła się czerwona lampka.
- Wybacz mą śmiałość Panie. Jestem zaszczycony mogąc wstąpić w szereg Twych sług, jednakże chciałbym wiedzieć. Każdy dar niesie ze sobą pewną cenę. Moja niewiedza jest ogromna, tym nie mniej proste wierzenia każą sądzić, że i w Twym darze kryje się drugie dno, pewna cena, którą przyjdzie mi Tobie zapłacić. Czy zechcesz mi ją teraz zdradzić? – zapytał po uprzednim ujęciu w obie dłonie czarki ze szkarłatnym płynem jako dowód na to, że nie zamierzał nagle odtrącić hojnego prezentu wampira.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 17, 2017 1:39 pm

Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć kuszącego zachowania Smoka. Yeongho był w swoim zachowaniu bardzo subtelny i elegancki, ale właśnie coś takiego najmocniej działało na Feniksa. Bo widzisz, drogi Złoty Smoku... wyobraźnia to bardzo potężna broń, którą bardzo szybko można wykorzystać przeciwko właścicielowi. Zapewne dostrzegłeś, jakim wrażliwym typem jest twój pan i że zachwyca się każdym, nawet odrobinę odsłoniętym skrawkiem twojej skóry. A resztę wampir dopowiadał sobie w myślach.
Gdyby zajrzeć Feniksowi do głowy, można się przerazić tego, co tam się teraz kłębiło. Myśli dwuznaczne, namiętne i nieprzyzwoite... a głównym bohaterem tych zmysłowych fantazji był właśnie młodziutki Koreańczyk. Yin już sobie wyobrażał upojne chwile z tym ślicznym młodzieńcem... na podłodze, na stole, na ścianie, czy wreszcie na łóżku. Apetyt tego starego wampira rósł wraz z upływem czasu, ale dzisiaj wyjątkowo pan Shen miał ochotę na swojego sługę - zwłaszcza kiedy ten tak słodko go kusił. Czy robiłeś to świadomie, Smoku? Jeśli tak, to igrasz z ogniem.
Właściwie to tylko powaga dyskusji ratowała cię przed dotykiem i pocałunkami twojego pana.
Często zdarzało się tak, że coś co wydaje się piękne z zewnątrz, w głębi jest zepsute. Śnieżny Feniks był tego doskonałym przykładem. Pod jego śliczną aparycją skrywało się zimne i lodowate serce... a dusza miała na sumieniu wiele niewinnych istnień. Kto by się jednak spodziewał, że takim samym zepsutym owocem będzie młody Yeongho? Najwyraźniej wojna potrafiła wyrządzić mnóstwo szkód w psychice.
Yin był zaskoczony odwagą swojego podopiecznego. Uważnie lustrował wzrokiem moment, w którym Koreańczyk sięgnął po czarkę z krwią. Spodziewał się ujrzeć na twarzy śmiertelnika niepewność, odrazę czy nawet strach. Nic takiego jednak nie było. Pojawiło się za to bardzo konkretne pytanie, które po raz kolejny sprawiło Feniksowi problem. Wampir za wszelką cenę starał się przemilczeć istnienie skutków ubocznych, ale Smok okazał się być nieugięty.
- Znów dociekliwie dochodzisz do prawdy - rzekł Yin, po czym polizał swoją ranę na nadgarstku, żeby się szybciej zagoiła. Nie trzeba chyba mówić, że to powolne liźnięcie było nasączone elektryzującą dawką zmysłowości.
- Wszystko ma swoją cenę. Moja krew da ci siłę, młodość i możliwości, których nie mają inni śmiertelnicy. Jednak musisz ją spożywać regularnie. Po kilku dniach poczujesz się słabiej, a dalszy post może mieć katastrofalne skutki - westchnął ciężko - Moja krew uzależnia silniej niż opium. Bez regularnych porcji wpadniesz w szał, albo zrobisz coś równie głupiego.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 17, 2017 2:38 pm

Wiesz… ja bardzo lubię igrać z ogniem Śnieży Feniksie. Lubię patrzeć jak dla mnie tańczy, jak się wygina i syczy czerwonym jęzorem. Lubię ryzyko. Problem w tym, że ty mi go nie dasz. Nie zdołasz mnie poparzyć, a co najwyżej zamrozić prawda? Nie odpowiadaj. Biorę wdech zimnego powietrza i przymykam oczy. Jesteś jak lód Feniksie. Zatem pokaż mi potęgę swej burzy i uważaj, bym przypadkiem nie zmoczył Twych piór. Nim się obejrzysz, jak wystrzelony z samego dna oceanu kłapnę paszczą i chwyciwszy za zgrabną nogę pociągnę Cię ze sobą z powrotem do najdalszych głębin, o których istnieniu nie miałeś pojęcia.
Powiedzieć, że zalizanie rany w wykonaniu śnieżnej ptaszyny było dwuznaczne, to jak przypierdolić sobie laczkiem Kubota w twarz. W ogóle nieadekwatne. Słowo „dwuznaczne” nie było w stanie nawet w połowie odzwierciedlić ogromu erotyzmu, jakim emanował szanowny Pan Shen, a emanował nim stąd, aż do Uralu. Nic dziwnego, że Smok spoglądał na niego z fascynacją i nie tylko. Czujesz? Czerń moich niewinnych oczu zaczyna przez Ciebie przechodzić. Jestem uległym sługą, a jednak muskam opuszkami palców jedwab Twej mlecznobiałej skóry na polikach. Przechodzę nimi dalej, wzdłuż linii szczęki, aż nie zatrzymuję się przy kąciku ust. Kusi mnie, aby czubkiem palca móc je obrysować, lecz w tej samej chwili wycofuję się. Pozostawiam po sobie niedosyt, a także uczucie błogiego chłodu pod postacią niewielkich kropel wiosennego deszczu.
Informacje sprzedane Koreańczykowi przez dwulicowego Chińczyka nie napawały go zbytnim optymizmem. Siła, młodość i możliwości w zamian za dobrowolne przyzwolenie nałożenia na siebie złotej smyczy w postaci potrzeby picia krwi. Niewielu byłoby gotowych na takie poświęcenie. Niewielu mądrych rzecz jasna, niemniej jednak ja już o tym wspominałem prawda? Kim nie od dziś zdawał sobie sprawę z konsekwencji zabawy ogniem. Problem w tym, że zamiast się wycofać, stawiał kroki w przód.
Ryzyko, strach i ja? A czy próbowałeś kiedyś okiełznać wodę? Dziś nakładasz na mnie smycz, lecz to nie ty będziesz pociągać za jej sznurki. Czasem Ci na to pozwolę, a czasem nie. Zyskasz dla siebie wiernego sługę, lecz ten sam sługa zaciśnie na Twej gardzieli mięśnie silnego ogona, które z czasem zaczną się powoli zaciskać. Zaczniesz mnie drapać i gryźć, a wtedy ścisnę Cię jeszcze bardziej byśmy razem skoczyli w tajemniczą otchłań moich wód. Co ty na to? Pozwolę Ci je zamrozić chcesz? Od zawsze uderzało we mnie piękno lodowych rzeźb. Tak chłodne, tak niebezpieczne i ulotne w dotyku…
- Po jej wypiciu będziesz miał stuprocentową pewność Panie, że będę Ci wierny. – powiedział czemu towarzyszyło bardzo subtelne i przenikliwe spojrzenie czarnych kamieni zwanych oczami, a z nimi równie przenikliwy oraz tajemniczy błysk. Nie pytaj. Patrz, bo oto Koreańczyk przypieczętował swój los w momencie muśnięcia czarki miękkimi wargami ust w miejscu, gdzie jeszcze chwilę spoczywały usta Yina (nieoficjalny kiss normalnie). Przechylił ją w efekcie czego szkarłatna ciecz spłynęła wprost do gardzieli.
Przełknął całą zawartość, a sposób, w jaki to czynił był równie zmysłowy, co zalizanie rany na cudzym nadgarstku. Po wszystkim czarnowłosy poczuł dziwne mdłości. Rozchylił więc lekko zaczerwienione usta, odstawił naczynie na stolik i przetarł je koniuszkiem palca, na którym wkrótce spoczął skupiony i zamglony wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 17, 2017 4:25 pm

Wierny i uległy sługa, niewinny młodzieniec, który jeszcze nigdy nie zaznał zmysłowego szaleństwa... wydawać by się mogło, że ktoś taki nie potrafi spoglądać na drugą osobę z pożądaniem. Nic bardziej mylnego. Yeongho był nieprzewidywalny jak wzburzone fale rzeki Jangcy, które równie dobrze potrafiły dać życie jak i je brutalnie odebrać. I właśnie tę nieprzewidywalność pokazywał coraz częściej.
Intensywne spojrzenie dwóch czarnych obsydianów zdawało się przewiercać duszę Feniksa na wylot. Ale nie to było w tym wszystkim najbardziej niesamowite. Yin mógł przysiąc, że jego rzekomo niewinny sługa nie tylko rozbiera go spojrzeniem, ale i również nim molestuje. Och, cóż za zaskoczenie! Każda normalna osoba poczułaby się zgorszona, speszona czy nawet mentalnie zgwałcona, ale nie pan Shen. On nie był tak do końca normalny, jak już było wspomniane wcześniej. Więc pozwolił się pożerać smoczemu spojrzeniu, nieznacznie przygryzając przy tym usta, co wyglądało cholernie seksownie. To intensywne, pożądliwe wpatrywanie się zostało uznane przez dumnego Pawia za adorację jego piękna... za oddawanie mu należnej, boskiej czci.
Patrz na mnie Smoku, zachwycaj się mną, wznoś do mnie modły, a potem poddaj się najmroczniejszym fantazjom i wyobraź sobie, że mogę być tylko twój... a ty masz nade mną pełnię władzy i możesz zbrukać moją boskość, biorąc mnie brutalnie i mocno. Doskonale wiesz, że jestem istotą, którą powinno się czcić, ale z drugiej strony moja prowokująca postawa sprawia, że aż chce się mnie posiąść i zdominować całkowicie. Zaciśnij swój silny ogon wokół mojej łabędziej szyi, skrępuj mi skrzydła i zmuś do uległości. Będę dziobał i drapał, lecz obaj wiemy, że Feniks zawsze ustępuje Smokowi i zawsze mu się oddaje...
A przynajmniej wtedy, kiedy ich szanse są wyrównane.
Bo na razie musisz poprzestać jedynie na fantazjach, mały człowieczku. Może kiedyś, kiedy staniesz się Nieśmiertelnym jak ja, twoje mroczne pragnienia znajdą ujście. Na razie skupmy się jednak na moich pragnieniach.
- To oczywiste, że będziesz mi wierny. Nie ma w pobliżu innych wampirów oprócz mnie... więc nikt cię nie poratuje, gdy poczujesz głód - potwierdził pan Shen, serwując rozmówcy jeden z tych swoich przesłodkich uśmieszków.
Ten moment, w którym kształtne usta Smoka dotknęły czarki, był po prostu magiczny. Znów fantazja wampira zaczęła pracować na pełnych obrotach, czego oznaką były błyszczące oczy... płonące z pożądania. Tego było po prostu za wiele. Tak więc kiedy tylko Yeongho odłożył czarkę i poczuł oszołomienie (krew tak starego wampira była mocna i ostra, a jednocześnie cudownie słodka jak dobry alkohol), pan Shen przysunął się bliżej... niebezpiecznie blisko. Nawet nie minęła sekunda, a Feniks pochwycił Smoka za podbródek i pocałował go głęboko w usta. Tak chciwie, władczo i pożądliwie, że aż robiło się gorąco. Widać, że skumulowana przez trzy lata namiętność i pragnienie do młodziutkiego chłopca, znalazły w końcu ujście.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 17, 2017 6:35 pm

Metaliczny posmak był praktycznie wszędzie. Wpierw na ustach, potem w gardzieli, w brzuch i kończynach. Koreańczyk zmarszczył brwi. A więc to tak. Teraz już wiem, jakie to uczucie, gdy ktoś nakłada na Ciebie łańcuchy. Ich chłód, szelest i ciężar nie podobają mi się. Ciało pragnie się wyrwać, lecz ja je powstrzymuję, wszak coś Ci niedawno obiecałem prawda? Musisz mi wybaczyć. Trochę minie nim przywyknę do Twych sideł, ale to nie szkodzi. Kiedy już to zrobię będą bezużyteczne. W końcu nie bez powodu metal nienawidził wody.
Otumanione ciało nie miało szans w starciu przeciwko potężnej sile napierającego wampira. Skończyło się na tym, że Pan Shen nie tylko skradł PIERWSZY pocałunek Koreańczyka, ale wraz z nim wylądował… no na nim. Mówiąc wprost. Yeongho był tak oszołomiony spożyciem krwi, że nie zdołał w porę „spiąć” ciała w efekcie czego poleciał na ziemię, a że Yin go akurat w tym samym momencie pocałował… Wszystko potoczyło się niezwykle szybko.
Mówi się, że nigdy nie się zapomina swojej pierwszej miłości, swojego pierwszego zbliżenia, a także pocałunku. Coś w tym jest. Gwałtowne muśnięcie skutecznie wyprowadziło wodnego gada z równowagi. Na chwilę przed upadkiem oczy Koreańczyka zrobiły się wielkie i okrągłe jak złote monety. Serce stanęło mu mniej więcej w połowie gardła, a ręce samoczynnie uniosły się do góry, aby zacisnąć smukłe palce na gładkim skrawku ptasiego odzienia. Chłopak początkowo starał się temu opierać. Nie żeby coś, ale nie był homosiem, którego można było sobie bezkarnie macać i całować. Oh? Zalatuje mi to trochę hipokryzją, a to dlatego, iż Yeongho niespecjalnie protestował podczas niegrzecznych zaczepek. Czyżby i teraz cała zabawa z opieraniem się miała podjudzić apetyt sprośnego wampira?
Doprawdy zrozumienie istoty jestestwa wodnego smoka było niemożliwe. Chociaż? Ja myślę, że to działa mniej więcej w ten sposób; Kim ceni sobie igranie z ogniem do czasu, aż nie dochodzi do nawiązania zbyt bliskiego kontaktu. Wtedy zaczyna się lekka panika będąca efektem braku doświadczenia w pewnych kwestiach. Ups. I nagle okazuje się, że wszechpotężny Pan mórz i oceanów nie był jednak taki potężny, na jakiego się kreował. Pomyśleć, że wystarczyło poruszyć jedną struną.
Cieszysz się Feniksie? Pamiętaj tylko, aby się przypadkiem nie przeliczyć. Kiedy raz zakosztujesz soku z zakazanego owocu, będziesz go pragnąć po kres swoich dni. Jesteś gotowy na takie poświęcenie? Zatem pij i rozkoszuj się chwilą. Moje usta są niebywale miękkie i słodkie nie uważasz?
Upadek na ziemię nie należał do najprzyjemniejszych, a ten spotęgowany dodatkowym ciężarem w postaci wampira już w ogóle. W tym przypadku ból odgrywał jednak drugorzędną rolę. Główną atrakcję stanowił pewien Paw, który najwyraźniej zdołał się rozgości nie tylko na umięśnionym ciele Koreańczyka, lecz przede wszystkim we wnętrzu jego ust. Zrobiłeś to Feniksie? Wtargnąłeś do środka? Jeśli tak, to pozwól, że Ci coś powiem. Smok nie wychodzi Ci naprzeciw. Jest zbyt skołowany, tym nie mniej początkowy opór zdaje się zanikać. Palce obu dłoni rozluźniają się (ale nie schodzą) i nie marszczą już materiału Twej szaty na torsie. Dodatkowo Kim pozwala sobie na przymknięcie ślepi, co skutkuje pełnym oddaniem się chwili.
Pozwalam Ci mnie posiąść. Słyszysz to w szalonym biciu mojego serca, płytkim oddechu, a także w cichym pomruku, który usilnie staram się w sobie stłumić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pon Wrz 18, 2017 6:07 pm

Kto by pomyślał, że sprawy potoczą się aż tak szybko? I że wszystko zakończy się lądowaniem na podłodze - dobrze, że posadzkę wyłożono miękkimi matami, bo inaczej takie uderzenie byłoby dużo bardziej nieprzyjemne. Chociaż biedny mały Smoczek był tak oszołomiony wszystkim, że zapewne nie wiedział, co się wokół niego dzieje.
Pierwszy skradziony pocałunek! Ha, pan Shen to wredny złodziej, nie ma co. Zamiast zapewnić swojemu słudze trochę romantyzmu i delikatności, od razu go zaatakował swoją namiętnością. Widzisz jak na niego działasz, Smoku? Nie mógł się powstrzymać.
Nieznaczny opór był wyczuwalny. Może Yeongho nie okładał napastliwego zboka pięściami, ale ogólne napięcie ciała i kurczowe zaciskanie palców na śnieżnobiałym jedwabiu mówiło swoje. Nie wspominając już o sercu, które biło jak oszalałe. Biedne maleństwo się wystraszyło, lecz na szczęście okazało się niemal takim samym hipokrytą jak pan Shen. Z resztą... ten piękny Feniks potrafił sprowadzić na złą drogę niejednego mężczyznę, nawet takiego, który sądził, że wdzięki tej samej płci nie są pociągające. Być pocałowanym przez kogoś tak wspaniałego i emanującego elegancją to wspaniałe przeżycie... czy nawet zaszczyt.
Moment, w którym Yin wylądował na cudownym, umięśnionym ciele swojego sługi, był bardzo ekscytujący dla wampira. Po raz kolejny wyobraźnia zaczęła pracować na najwyższych obrotach, zastanawiając się, jak ten silny Smok wyglądałby bez wierzchniego okrycia. To wszystko sprawiło, że Feniks pogłębił pocałunek i bezczelnie wtargnął językiem w usta partnera. Nie potrafił się oprzeć pokusie dogłębnego zakosztowania tych słodkich ust. A trzeba przyznać, że to co ten wampir robił swoim językiem, to było istne mistrzostwo. Trudno się dziwić biednemu Yeongowi, że był skołowany i nie odpowiedział na te pieszczoty.
Brak wyraźnego oporu został zinterpretowany przez wampira jako przyzwolenie na więcej. Tak więc Yin powtórzył pocałunek, tym razem nieco spokojniej i nie tak chaotycznie jak na początku, a jego smukłe dłonie zaczęły wędrować po silnym torsie Smoka... stopniowo schodząc coraz niżej, wzdłuż boków, aż do bioder. O dziwo ten dotyk nie był nachalny - miał w sobie coś subtelnego i przypominał bardziej wodzenie palcami po strunach jakiegoś instrumentu.
Najbardziej niesamowite było jednak spojrzenie Yina. Wystarczyło na chwilę zerknąć w jego oczy, by ujrzeć w nich prawdziwy płomień. Wampir wcale nie musiał mówić, że pragnie swojego pięknego sługi. To pożądanie było po prostu widać.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pon Wrz 18, 2017 7:41 pm

Powtórzenie pocałunku było jak uderzenie gromu z jasnego nieba. Sprytne z Ciebie ptaszysko Feniksie. Dobrze wiesz, że w przeciwieństwie do Ciebie, moja woda stanowi idealny przekaźnik dla zabójczego prądu. Powiedz mi zatem. Czy czujesz jak zaczynam drżeć pod wpływem dotyku Twych dłoni? Czy dostrzegasz różnicę pomiędzy fakturą ciała? Wczuj się w każde wgłębienie, wybrzuszenie i w idealną gładź mej skóry Feniksie. Wpierw rozrysuj, a potem zapamiętaj mapę mojego ciała, albowiem nie tak łatwo dam Ci do niego dostęp. Chcąc zerwać owoc z gałęzi dziewiczego drzewa, musisz wpierw sobie po nie sięgnąć, a przed przejść jeszcze przez pozornie niewinny strumyk wokół. Zmruż oczy i podejdź bliżej. Gładką taflę zaczynają pokrywać pierścienie, gdzie każdy kolejny pochodzi od pojedynczego pomruku, jaki towarzyszy nam podczas niezręcznej zabawy i pieszczoty ust. Staram się je stłumić, lecz nie potrafię. Struny głosowe mej gardzieli żyją własnym życiem.
Ciało Koreańczyka stanowiło sporą zagadkę. Z pozoru wyglądało na dosyć drobne, kruche i niewinne. W rzeczywistości jednak stanowiło idealne odzwierciedlenie boga wprost z obrazów grackich rzeźb. Gładź i mlecznobiała barwa skóry bezczelnie kusiła swą fakturą i cudownym napięciem po rozłożeniu na całą powierzchnię przepięknie zarysowanych pod nią mięśni. Nie doszukuj się w nich mocarza drogi Feniksie. Każdy z tych mięśni został specjalnie ukryty i podkreślony przy pomocy lekkiego wydrążenia dłutem, aby jednocześnie kusić, a przy tym nie odrzucać. W końcu obaj wiemy, że co za dużo to nie zdrowo prawda?
Pieszczota ust zdawała się przeciągać w nieskończoność. Zdezorientowany Kim nie do końca wiedział jak należy się zachować. Odepchnąć? Ulec? A może wpierw ulec, potem odepchnąć, a na sam koniec poczęstować siarczystym ciosem w policzek? Przecież to co wyrabiał ten mężczyzna było straszne! Obrzydliwe! Jak można dotykać, pieścić i smakować osobę tej samej płci? Otóż można. Ty to wiesz, ja to wiem, on też to wie. Wszyscy wiedzieliśmy. To nie tak, że czarnowłosy żywił wobec tego jakiś wstręt. Po prostu nigdy dotąd nie całował się z innym mężczyzną. Poprawka. Z nikim się nigdy nie całował, bah, przez myśl mu nie przeszło, aby nawet zacząć! Był artystą, a do tego wolnym duchem miłującym swobodny dryf po dnie oceanu. Tam nie ma miejsca na cielesne przyjemności.
Wyjście Yinowi naprzeciw zdawało się być rzeczą niemożliwą, aczkolwiek tylko z pozoru. W gruncie rzeczy Smok okazał się być cholernie pojętną bestią. Zamiast się wycofać, postanowił poczęstować Chińczyka jego własną bronią. W efekcie Pan Paw powinien zaliczyć niemałe zdziwko, ponieważ jeszcze przed bezczelnym wtargnięciem do cudzego WNĘTRZA, miękkie wargi ust niewinnego partnera postanowiły naprzeć na równie miękkie i wilgotne wargo Pana Shena. Było to dość niezgrabne z jego strony, ale za to nacechowane nieposkromioną siłą potężnego gada. Czujesz? Dłoń zaczyna się po Tobie zsuwać. Dziecko zaczyna się uczyć – wodzi niżej poprzez pierś i dalej na żebra, a potem brzuch. Sposób w jaki to czyni jest kropka w kropkę podobny do Twojego, lecz wtedy następuje brutalne stop.
Palce prawej ręki mocno zacisnęły jedwab skóry, co mogło, ale nie musiało podrażnić skrytą pod nią skórę brzucha Chińczyka. Smok sapnął i warknął gardłowo, gdy tylko obcy język wtargnął do środka ust… Nie. To zdołał przeżyć, a nawet się temu oddać. O wiele gorzej natomiast zniósł bezkarne zjechanie w okolice bioder. Wtedy ryknął znów – lewa ręka momentalnie spoczęła i zacisnęła się mocno na wampirzym nadgarstku. Koreańczyk mówił stop.
A teraz zagadka. Czy zinterpretujesz jego zachowanie jako faktyczne powiedzenie NIE? Nadpiszesz je wedle własnego uznania spaczonej wyobraźni? Nie krępuj się. Tylko popatrz jak na Ciebie patrzy , jak dyszy, jaki jest zarumieniony, jak rozchyla wargi i jak serce wali mu młotem! A może… może powiesz; pieprzyć to wszystko i postanowisz go wziąć siłą? Jakby nie patrzeć postąpił bardzo niegrzecznie drapiąc Twój brzuch i łapiąc mało delikatnie za nadgarstek dłoni tuż przy swoim biodrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pon Wrz 18, 2017 8:48 pm

O Niebiosa... to ciało! Smukła i z pozoru delikatna sylwetka, a jednak wyrzeźbione jak u boga wojny. To własnie sekret Azjatów - niby są tacy drobni, a w rzeczywistości pięknie umięśnieni... i to nie w nadmiarze jak to się ma u zachodnich diabłów. Idealny złoty środek, czysta harmonia. Nic dziwnego, że Yin był zachwycony swoimi doznaniami, tą bliskością ze swoim sługą i kontaktem z jego młodym, niewinnym ciałem. Właśnie... niewinnym. To było widać na pierwszy rzut oka i z jednej strony strasznie to pana Shena podniecało, ale z drugiej oznaczało, że trzeba będzie się bardziej pomęczyć.
Ktoś, kto nigdy się nie całował i w dodatku nigdy nie czuł ciągotek do tej samej płci, miał prawo uznać takie rzeczy za obrzydliwe. Ale jak tu się oprzeć komuś tak pięknemu i komuś tak wspaniałemu jak Śnieżny Paw? Cóż, jak widać można. Ale o tym za chwilę.
Wampir zatracił się w pocałunku i płynącej z tego przyjemności. Zwłaszcza, gdy Yeongho odpowiedział swoimi wargami na tę pieszczotę. Mało tego... zręczne, smocze dłonie zaczęły pieścić kochanka dokładnie tak samo i z niemal identycznym wyczuciem. Yin był tym tak zaskoczony, że początkowo się spiął... trochę jak ptak, który nastroszył piórka pod wpływem zimna. Ale było to chwilowe. Bo zaledwie kilka sekund później Feniks rozluźnił się, mrucząc i wzdychając. Och, jakie to przyjemne...
Do czasu.
Smok okazał się być zdradziecką gadziną. Zupełnie nagle i bez ostrzeżenia postanowił zaatakować. Wbił swoje szpony w delikatny, ptasi brzuch, dotkliwie zaciskając je na skórze. A jakby tego było mało, temu mało przyjemnemu uszczypnięciu towarzyszył silny i mocny chwyt za nadgarstek. Yin momentalnie oderwał usta od warg młodzieńca i wydał z siebie coś w rodzaju przenikliwego pisku. Przez długą, naprawdę nieznośnie długą chwilę patrzył z niedowierzaniem na Yeonga.
- Ośmieliłeś się mnie odrzucić? Wzgardzić mną? - słowa Śnieżnego Feniksa brzmiały chłodno i nieprzyjemnie. Widać, że ten mężczyzna nie przywykł do tego, że ktoś mu odmawia - Nie jestem dla ciebie wystarczająco piękny?
Prawda była taka, że Yin poczuł się tak, jakby ktoś uderzył go w twarz. I w tej chwili nie ważne było to, że Smok zdradzał oznaki podekscytowania czy podniecenia. W tej chwili liczyło się to, że ten oślizły gad odważył się podnieść rękę na swojego pana.
Reakcja wampira była błyskawiczna. Podniósł się i wymierzył Smokowi siarczysty policzek. Następnie złapał jego nadgarstek, zacisnął mocno palce i boleśnie go wykręcił, aż coś chrupnęło.
- Powinienem połamać ci palce - wysyczał, pokazując kły - Zaczniemy od tego najmniejszego?
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pon Wrz 18, 2017 9:42 pm

Pożerałeś mnie wzrokiem, słowami, a teraz pożerasz mnie swoim ciałem. Twoje reakcje są niczym ręcznie spisane koreańskie znaki. Naniesione przy pomocy czarnego tuszu z łatwością dają się odczytać przez przenikliwe spojrzenie mych ślepi. Dzięki temu zaczynam rozumieć, co do mnie czujesz i jak czujesz. Nie są to uczucia pozytywne, tym bardziej szczere i płynące z głębi serca.
Dajesz sobą pomiatać Feniksie. Oddany pierwotnym instynktom zaczynasz zatracać najważniejszy z nich. Świadomość własnego bezpieczeństwa. Mógłbym Cię teraz zaatakować, zacząć dusić, a nawet zamordować podczas boskiego uniesienia. Niemniej nie zrobię tego. Jestem bowiem nic niewartym człowiekiem, który nie miał szans w starciu z tak potężnym wampirem.
Ból podczas uderzenia w twarz był niczym. Skończyło się na cichym syknięciu. Kolejna porcja bólu podczas schwytania nadgarstka, także była niczym, tym bardziej w porównaniu z zaserwowanym bólem w trakcie jego wykręcania. W jednej chwili chrzęst kości naznaczył niewinne lico smoka wyraźnym grymasem; usta Koreańczyka uległy wykrzywieniu, z gardzieli wydobył się cichy jęk, a oczy… Za nimi skrywało się najwięcej – zaczynają powoli błyszczeć, myślisz sobie, że to gniew i chęć zemsty. Mylisz się. W rzeczywistości to wzbierające się łzy. On patrzy na Ciebie i milczy tłumiąc narastającą chęć wydania z siebie krzyku.
Smok zaczyna powoli ulegać, gdy pierwsza z nich, z tych niewinnych łez, spływa powolnie po lewym poliku i gdy naznaczywszy wilgotnym śladem całą swą drogę opada i ginie w odmęcie ciemnej przestrzeni waszych jestestw. Zaraz stwierdzisz, że Cię to nie ruszy, lecz powiedz mi. Spójrz w oczy i powiedz, że ta sama łza nie zdołała wkraść się bezczelnie do wnętrza Twojego serca, nie osiadła na nim i nie zaczęła drążyć niewielkiej dziurki w grubej warstwie lodu. Powiedz… POWIEDZ, że widok przenikliwych ślepi wpatrzonych tylko w Ciebie, nie był wystarczająco urzekający, by stwierdzić. Już dość. Powiedz mi to prosto w twarz Feniksie, że dajesz radę oprzeć się memu urokowi, gdy ja dobrowolnie ulegam Twemu… No dalej! Skosztuj gorzkiego smaku własnej mieszanki, bo widzisz… Uczę się bardzo szybko i pojmuję wiele rzeczy też szybko.
Koreańczyk milczy nie czując się na tyle „godnym”, aby odpowiedzieć pięknemu stworzeniu. Jedynie patrzy i pomrukuje z bólu, a wtem druga z łez opuszcza oko i spływa cieniutką drogą tuż obok tej pierwszej. Jego wzrok mówił sam za siebie. Przepraszam…



A teraz pozwól, że Ci pokażę co to znaczy dać się złapać. Poczuj zaciskającą się na Twej gardzieli pętlę. Tak, dobrze myślisz. To mój ogon. Zaciskam go bardzo mocno, jak i zaciskam szpon – uderzam w nim centralnie w Twą pierś. Grzebię tak długo póki nie docieram do kryształowego serca. Wyrywam Ci je i zaciskam nań pazury jeszcze bardziej. Na własne oczy widzisz, jak ostre krańce ulegają wygładzeniu. Oto moja perła.
Przecież Ci już powiedziałem. Jestem chciwy.
A teraz…
Pozwól mi pokazać, co to znaczy zatonąć w cudzych oczach Feniksie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Sponsored content

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   

Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ Rozkoszuj się ciszą ☦ :: Dział gier :: Retrospekcje :: Archiwum-
Skocz do: