Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next




Gość

PisanieTemat: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sro Sie 30, 2017 7:16 pm

czas: Wszystko miało początek w roku 1905
miejsce: Pekin i okolice
gracze: Yin Xue Shen x Yeong Ho Kim
opis: Opowieść o tym, jak pewien bardzo stary wampir zachwycił się pewnym niewinnym chłopcem...


*****

Doskonałego kwiatu szuka się przez całe swoje życie...


Kiedy lata przemieniają się w dekady, a dekady w stulecia... wszystko przestaje mieć znaczenie. Perspektywa istoty kroczącej po świecie już pół milenium drastycznie się różni od podejścia zwykłego człowieka. Gdzieś w tym wszystkim można się bardzo łatwo zatracić i przemienić się w zimnego, obojętnego potwora, który nie przejmuje się błahostkami. Taka przypadłość wiekowych wampirów.
Zapewne Yin Xue dołączyłby do tego niesławnego grona, gdyby nie jedna rzecz - on miał cel. I to bardzo szczytny cel, jakim było sprawowanie pieczy nad Chinami. Wciąż ubolewał nad upadkiem Dynastii Ming, która była jego dawną, ludzką rodziną... lecz mimo zmiany władzy na gorszą, Chiny były mu bliskie.
A jak najlepiej chronić kraj przed zagrożeniami z zewnątrz? Najlepiej kontrolować porty. Stąd właśnie szanowny pan Shen założył własną kompanię handlową, otwierając filie w różnych częściach kraju oraz za granicą. Prosperował doskonale, szybko się bogacił, miał wgląd na sprawy chińskie... ale jednak czegoś ciągle mu brakowało. I nie potrafił określić czego. Może gdyby był młodszy i bardziej ludzki, łatwiej byłoby mu odkryć przyczynę...
Wszystko miało się zmienić pewnej chłodnej i nieprzyjemnej nocy.
Tianjin - miasto portowe położone niedaleko Pekinu, było swoistą bramą do chińskiej stolicy. To właśnie tutaj przypływało mnóstwo statków... a najwięcej z Korei. Ostatnio nawet się to nasiliło. I nie zawsze przywożono sam ładunek, ale czasami pasażerów na gapę.
Yinowi to było na rękę. Im więcej ludzi, o których nikt się nie upomina, tym łatwiej polować. A że ostatnio miał w Tianjin sporo spraw do załatwienia i musiał się zatrzymać tu na dłużej, to jakiś posiłek był mile widziany.
Tak więc pewnej nocy wampir przechadzał się po wąskich uliczkach miasta, wypatrując potencjalnej ofiary. A gdy wreszcie przyuważył jakiegoś młodego mężczyznę, od razu znalazł się przy nim. Gracja, urok, przymilne uśmiechy i nadnaturalny wampirzy czar - mało który śmiertelnik potrafił się temu oprzeć. Nic zatem dziwnego, że wkrótce Yin zatopił kły w szyi ofiary, obejmując ją bardzo ciasno i przyciskając do swojego ciała.
Z daleka wyglądało to trochę jak uścisk kochanków.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sro Sie 30, 2017 8:16 pm

Chiny. Do tej pory słyszałeś o nich jedynie z opowieści. Wiesz, że sobie są i że kiedyś sprawowały pieczę nad twoim domem. Kiedyś… To całkiem trafne określenie. KIEDYŚ! – masz ochotę krzyknąć raz jeszcze. Głupie chujki, w dodatku głupie i miękkie łyse chujki. W twoim mniemaniu sprzedali swoich „przyjaciół” na rzecz demonów zza morza. Prychasz i marszczysz gniewnie nos. Nic dziwnego, że przyszło ci opuścić dom, którego tak swoją drogą nie posiadałeś.
Swoje przybycie do Chin młody szczyl zawdzięczał rybakowi. Pewno zaraz powiedzą; oh, jaki uczynny mężczyzna! Pomógł osieroconemu 13 – latkowi się wydostać z burzliwych ziem. Nic tylko ukochać… guzik prawda. Czarnowłosy szczeniak dobrze wiedział, że za dobroć serca to się dostaje w papę, a nie do kieszeni. Naturalnie więc zaoferował „usługę” w postaci dostarczenia tajemniczej paczki do jednego takiego typa, który miał urzędować tutaj… No tutaj, w Tianjin. Nieważne. Miał być i miał odebrać swoją przesyłkę. Miał… To znów trafne słowo określające chusteczkowe położenie Koreańczyka, który nie dość, że po przybyciu nie wiedział, gdzie ma iść dalej, a co gorsze nie znał nawet języka! Krótko mówiąc wpakowałeś się po same uszy.
Była noc. Wiatr nieustannie przeczesywał bujną czuprynę czarnych włosów młodzika, gdy ten nieustannie kroczył pomiędzy uliczkami w poszukiwaniu… zaraz, zaraz. Czy aby przypadkiem domniemany odbiorca nie prowadził sklepu? Tak! To na pewno był jakiś malutki sklepik z równie malutkimi bibelotami… Pieczątki! – nagle czarne ślepia rozpromienił blask nadziei. Teraz, gdy szczyl wiedział czego szukać mógł bezzwłocznie obrać właściwy kierunek, dostarczyć paczuszkę, ukłonić się niziutko i mieć nadzieję na to, że dostanie przysłowiowy napiwek.
Nie marnując czasu ruszył więc w przód z szerokim uśmiechem na smukłej i niewinnej buzi, która już wkrótce, bo po upływie kilkunastu minut marszu zwróciła się w stronę dziwnego mężczyzny. Oh? – pytasz w myślach zaskoczony widokiem nieznajomego i jego towarzysza. Mówisz sobie wprost, nie zwykłeś kogoś podglądać, a już na pewno nie dwie osoby tej samej płci. Guzik. Staruszek Cesarz był przecież homosiem… no może bi, ale to nadal częściowy homoś! Od razu przypomina ci się jego obleśna facjata przez co ciało ulega spięciu i lekkiemu wzdrygnięciu się. Zastygasz w bezruchu z głupkowatą miną i twarzą wlepioną w ckliwy i niemoralny obrazek macających się dwóch panów.
Minutowy paraliż oraz jego ciszę przerywa huk, dźwięk walącego serca. To właśnie dzięki niemu śmiertelnik budzi się ze swojego letargu. Okryty czerwonym rumieńcem decyduje się odwrócić wzrok, a nawet uciec, gdy… Nieumyślne upuszczenie drewnianej paczuszki na pewno zwróci uwagę dziwnego Pana. Oj!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sro Sie 30, 2017 8:42 pm

Nie było chyba nic gorszego niż znaleźć się w obcym kraju i w dodatku nie znać języka. Człowiek w takim przypadku miał prawo czuć się jak osaczone zwierzę, ewentualnie jak głupiutka małpka. I nie da się ukryć, że taka zagubiona osoba często stanowiła łatwy cel dla naciągaczy i innych oprychów.
Pozostaje więc pogratulować młodziutkiemu Koreańczykowi odwagi, że zdecydował się wyruszyć do Chin. A może to nie była odwaga tylko szaleństwo? Bądź desperacja? Cokolwiek to było, zawiodło młodzika bardzo daleko od domu... a w dodatku wrodzony idealizm i poczucie obowiązku zmusiło go do dostarczenia tajemniczej przesyłki. Niejeden dałby sobie z tym spokój, dbając o swój własny tyłek. Widać, że nawet w tych podłych czasach trafiali się idealiści... i tym razem nie chodziło o pewnego wiekowego marzyciela, który pamiętał czasy Dynastii Ming.
A skoro o panu Shenie mowa. Tak stary wampir zwykle zachowywał się bardzo ostrożnie i wiedział, że nie należy wgryzać się w pierwszą lepszą osobę na ulicy. Jednak Yin znał ten rejon miasta i wiedział, że mało kto się tam zapuszcza. Trafiali tu tylko najbardziej podejrzani osobnicy, albo tacy którzy zabłądzili.
I tu dochodzimy do sedna sprawy.
Pewien młodziutki Koreańczyk przypadkowo stał się świadkiem pożywiania się wampira. Z daleka wyglądało to na szczęście nieco inaczej, zwłaszcza jeśli połączy się to z cichymi westchnieniami pochwyconego śmiertelnika. W końcu wampirze ugryzienie jest bardzo przyjemne dla ofiary, prawda? Trudno się więc dziwić młodemu chłopcu, że ten widok go zawstydził. Ale czy przy okazji odrobinę go nie zafascynował?
Moment upuszczenia paczki był sygnałem ostrzegawczym dla wampira. Yin dość nieelegancko i brutalnie odepchnął od siebie swoją ofiarę, rzucając ją gdzieś w kąt niczym szmacianą lalkę. Nie zdążył wypić wszystkiego, ale człowiek pozbawiony tak dużej ilości krwi nie miał prawa przeżyć. Teraz uwagę Nieśmiertelnego przykuwał tajemniczy intruz, który go przyuważył.
Wampir był szybki. Cholernie szybki. I nawet jeśli biedny chłopaczek gdzieś się ukrył, krwiopijca i tak go zlokalizował. Przecież nietrudno było usłyszeć tak mocno uderzające serce w piersi...
Yin pochylił się nad młodzikiem, wlepiając w niego spojrzenie swoich smoliście czarnych jak u demona oczu. Jednak to nie te oczy były najbardziej przerażające... tylko ślad krwi na kształtnych ustach mężczyzny. Już się wydawało, że potwór coś powie, lecz tak się nie stało. Milczał, obserwując swoje "znalezisko" i przechylając przy tym głowę jak zaciekawiony ptak.
Bo w istocie był zaciekawiony. Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna dostrzegł w drugiej osobie coś niezwykłego. Piękno. Prawdziwe piękno. Ulotne i doskonałe jak kwiat chryzantemy.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sro Sie 30, 2017 10:01 pm

U przeciętnego człowieka rytm bicia serca był miarowy i jednostajny. U Yeonga natomiast ten sam rytm dość mocno wykraczał poza normę. Zamiast melodyjnej pieśni, do uszu wampira docierało głośne dudnienie godne huczenia katedralnych dzwonów. Bez wątpienia szczeniak był wystraszony i zestresowany o czym poza sercem świadczyły również zwężone źrenice oczu oraz krople potu spływającego po gładziutkim i lekko zakurzonym czole.
W pierwszej kolejności Yeong faktycznie planował uciec. Wystrzeliwszy jak torpeda z działa, schował się za pobliskimi beczkami w nadziei, iż Feniks go zignoruje, że na powrót zajmie się swoją ofiarą, a potem odejdzie. Niestety los miał inne plany wobec śmiertelnika. Mówiąc wprost, Koreańczyk nie miał najmniejszych szans na wygraną z istotą nadnaturalną, ale hej! Kto normalny dałby się tak łatwo zabić co?
Na pewno nie ty.
Zdeterminowany i pragnący żyć chłopiec cofa się o kilka centymetrów w tył. W efekcie przylega do ściany pobliskiego budynku. Cholera! – przeklinasz pod nosem w swoim rodzimym języku. Nie masz już dokąd uciec, a facet zamiast zostawić cię w spokoju zdaje się mieć spory ubaw. Cholera! – przeklinasz raz jeszcze podczas próby podniesienia drobnego ciała do pozycji stojącej. W istocie ci się to udaje, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Im dłużej spoglądasz na demona, tym bardziej zaczynasz się go bać. Chłód czarnych oczu cię przeraża, jak lód przechodzi przez miękką glinę napiętego ciała, gdy spływająca po wydatnych wargach ust krew powoduje paraliż i skurcz wszystkich mięśni jednocześnie.
Zamarły i niezdatny do walki chłopak decyduje się na ostatni krok. Zacisnął nie tylko usta, ale przede wszystkim drobne piąstki, które poruszone mocnym impulsem z mózgu, uniosły się do góry jakoby gotowe do spuszczenia niezłego łomotu dziwnemu facetowi. No, no, no! No dajesz staruszku! Pokaż jaki jesteś silny! Uderz mnie! Pewno ci się to nie uda, bo zaraz się skurczę i spierdolę centralnie pod twoimi nogami. No dalej!
Kłamstwo.
W rzeczywistości Yeong faktycznie przyjmuje pozycję bojową, niemniej jednak zamiast zaatakować, wgapia się namolnie w przystojnego Chińczyka. Bije od niego strach, ale i fascynacja. Typek bez wątpienia ociekał dziwną charyzmą. Czemu?
- Czego chcesz? – w końcu zdołał z siebie wydukać krótkie pytanie wypowiedziane oczywiście po koreańsku.
A co jeśli… jeśli zaraz mu się oberwie za upuszczenie paczki? To pewnie typek od tego rybaka. Oszukał go i wykiwał! Gruby, mały chujek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Czw Sie 31, 2017 5:49 pm

Chęć przetrwania potrafiła zdziałać cuda. To właśnie dzięki woli życia człowiek potrafił się zdobyć na rzeczy, których normalnie nie miałby odwagi robić. Przyparte do muru zwierzę kąsało zwykle najmocniej, nawet jeśli większość ataków była wyprowadzana na oślep.
Szczerze mówiąc, to Yin nie spodziewał się takiej bojowej postawy po tym młodziku. Raczej sądził, że nastąpi paniczna próba ucieczki z głośnym wrzaskiem. A tu ani jednego ani drugiego. Jasne, śmiertelnik się bał, ale o dziwo przeżywał swój stres dość spokojnie. Przecież mógł wykrzyczeć przekleństwa, zamiast po cichu mamrotać pod nosem. Zadziwiające.
Wampir zmierzył uważnym spojrzeniem zaciśnięte pięści młodzieńca. Gdyby nastąpił jakikolwiek atak, z pewnością nadnaturalnej istocie nie byłoby trudno go uniknąć. Na twarzy Yina pojawił się lekki uśmieszek sugerujący rozbawienie. A potem wampir oblizał usta z krwi, co wyglądało dość dwuznacznie. Tak, zdecydowanie emanował on jakąś dziwną charyzmą. Był drapieżny, ale i piękny. To trochę tak jak piękno kobry czy rekina - fascynujące ale i przerażające jednocześnie.
I tę fascynację Yin dostrzegł w oczach młodzika. A kiedy padło pytanie po koreańsku, wampir znów przechylił głowę na bok. Dawno nie używał tego języka, znał jedynie bardzo starą wersję. To jednak wystarczyło, aby zrozumieć śmiertelnika.
- Nie zabiję cię - rzekł Feniks takim tonem, jakby znów był cesarzem udzielającym komuś łaski. Władczy, charyzmatyczny, a przy tym troskliwy jak ojciec. I w dodatku tak uroczo kaleczył koreański swoim śpiewnym, chińskim akcentem.
- Jeśli chcesz żyć, lepiej idź ze mną - tym słowom towarzyszyło głębokie spojrzenie w oczy chłopaka. Coś w tym spojrzeniu było... jakiś hipnotyzujący magnetyzm, któremu trudno się oprzeć.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Czw Sie 31, 2017 7:46 pm

Jeśli dla Yina zachowanie chłopaka było dziwne to co on miał powiedzieć?! Tajemnicza randka z innym mężczyzną, intymne „złączenie”, być może nawet pocałunek, odrzucenie nim jak zwykłą szmacianą lalką, niebywała szybkość ruchów, rozbawienie strachem i stresem Koreańczyka, a potem… to. To! Co on sobie myślał hę? Że tak po prostu może się na ciebie gapić? Pedofil jakiś. Pedofil i zwyrol w jednym! Teraz już wiesz czemu nikt inny nie zobligował się na dostarczenie paczki. Gdybyś tylko wiedział… Gdybyś…
Stres ani myślał opuścić drobne ciało walecznego szczeniaka. Hę? Uniesione ręce i walka? Nic z tych rzeczy! Szczyl się tylko zgrywał. W rzeczywistości nie miał jaj, aby uderzyć starszego i silniejszego od siebie mężczyzny. Pewno zaraz skończyłby z podbitym okiem, obitą twarzą lub co gorsza w ogóle by nie skończył, a jeśli już do w prostym grobie w postaci dołka w ziemi. Nie, nie, nie. Takim rzeczom mówisz głośne i stanowcze nie. Bezczelny to może i jesteś, uroczy też, ale z pewnością nie głupi.
- Pa… paczka. – aby to z siebie wydukać, młodzik musiał się nieźle postarać. I postarał. Chwiejnie bo chwiejnie, ale zaraz wziął porządny wdech, a potem wydech, podczas którego usta uformowały krótkie słowo. Paczka… No przecież, że paczka! Masz ochotę pacnąć się w łepetynę. Oczywiście tego nie robisz, tym nie mniej kłaniasz się nisko – ty nadal głupio wierzysz, że ten wampir to domniemany odbiorca przesyłki – w ramach przeprosin, następnie ruszasz za mężczyzną, a przedtem sięgasz po leżącą na ziemi skrzynkę, którą planujesz przekazać nieznajomemu jak tylko raczy się zatrzymać.
Chłopaczek idzie tuż za Yinem. Ani myśli go wyprzedzić, a tym bardziej nie planuje ucieczki… dobra… teoretycznie kusiło go, aby wziąć nogi zapas, ale co to da? Mówiąc znów; na bank zdołałby cię dogonić, a potem sprać na kwaśne jabłko. Nie, nie, nie. Raz jeszcze powtarzasz głośno w myślach „nie”. Chcesz żyć, a najlepiej żyć i zarobić. Co z tego, że się w ciebie wpatrywał? Zboczek jak każdy inny. Bo to pierwszy w okolicy? Popatrzy się popatrzy i przestanie. Ty zaś uśmiechniesz się – w zasadzie cały czas usiłujesz to robić – szeroko i uroczo w nadziei, że urok osobisty zdoła go na tyle zauroczyć, aby w przypływie dobrego humoru odebrał skrzynkę i jeszcze ci za nią zapłacił. Po wszystkim ukłonisz się niziutko, podziękujesz, polecisz i odejdziesz. Co mogło pójść nie tak?
- Mam pańską paczkę. Prosto z Korei. – nie chcąc wyjść na prostaka, młody pieseczek decyduje się na kolejny odzew. Tym razem wyjawia cel przybycia, który był odbiorcy zapewne znany, przynajmniej z samego założenia. Czy poprawnie? Powiedzieć, że tak, to jak stwierdzić, że niebo w Pekinie jest zawsze czyste i piękne. To normalne, że w głowie młodzika paliła się czerwona lampka – nieznajomy, krew i dziwny akcent, oho, pewno Chinol, ale co zrobić? Nie bez powodu mówią, że klient nasz Pan.
Kończy się na tym, że wystraszony i poniekąd oczarowany dziwną charyzmą Yeong rusza za wampirem. Nie wie o jego prawdziwej naturze, natomiast szczerze wierzy, że jest on osobą, z którą miał się skontaktować w sprawie paczki. Stąd też stara się uspokoić, uśmiechnąć i być grzecznym oraz posłusznym kundelkiem. I co? Dasz mi za to monetę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pią Wrz 01, 2017 5:42 pm

O Yinie można było powiedzieć wiele rzeczy, lecz do pedofila było mu daleko. Chociaż słusznie młodziutki Koreańczyk przeczuwał, że w spojrzeniu wampira było coś dwuznacznego. A co takiego? Otóż Yin próbował sobie wyobrazić, jak to śliczne stworzonko będzie wyglądało za cztery, może pięć lat. W końcu miał już pewną wprawę w takim "szacowaniu", bo przecież pamiętał poszczególnych chińskich cesarzy i był przy nich wiele lat, patrząc jak dorastają i się starzeją. Pewne schematy można więc sobie dopasować i wyciągnąć wnioski. Jakie wnioski wyciągnął pan Shen? Ano takie, że ten uroczy chłopiec za kilka lat wyrośnie na bardzo przystojnego mężczyznę, więc szkoda zabijać coś tak pięknego.
Masz szczęście, mały Kwiatuszku.
Kiedy młodzik wspomniał coś o paczce, Yin tylko uśmiechnął się zagadkowo i nie skomentował tego w żaden sposób. Oczywiście, że nie był odbiorcą żadnej przesyłki. Ale skoro ten mały Szczeniaczek tak myśli, to po co go wyprowadzać z błędu? Jeszcze by próbował zwiać, albo zrobiłby coś równie głupiego.
Tak więc wampir ruszył przodem, a chłopiec grzecznie podążał za nim. Idealny materiał na sługę, można rzec. Bo gdyby próbował iść tuż obok jak równy z równym... oj to by nie było mile widziane. Cóż, gdzieś po drodze mały ponownie wspomniał o tej nieszczęsnej paczce. Uparte stworzenie. Upór niemal jak u Chińczyka!
- W porządku, rozumiem - odparł wymijająco Yin, nawet nie spoglądając na młodego posłańca - Dasz mi ją na miejscu. Muszę ją sobie spokojnie obejrzeć...
Ostatnie zdanie zabrzmiało trochę... niepokojąco. Między wierszami można wyczytać, że pan Shen chciał oglądać coś innego niż paczkę. Ale tak to już było z tym Feniksem... każde jego zdanie miało jakieś ukryte dno. Z tymi Chinolami nigdy nic nie wiadomo, co mieli na myśli.
Trochę ten spacerek trwał, ale w końcu obaj dotarli do dużego, ceglanego budynku z elegancko zakrzywionym dachem - jak to w chińskim stylu. Nad drzwiami wisiał szyld z wypisanymi chińskimi znakami oraz namalowanym srebrnym ptakiem, który przypominał pawia.
- Srebrny Feniks - wyjaśnił Yin znaczenie symboli - Tak się nazywa moja gildia handlowa. Tutaj mam jeden ze swoich oddziałów... dość skromny i słabo urządzony. W Pekinie wygląda to dużo lepiej.
Kiedy weszli do środka, rzeczywiście było dość skromnie. Nie powitał ich żaden służący, nikt nie zaproponował herbaty. A samo pomieszczenie, będące połączeniem gabinetu z salonem, też jakoś nie powalało. Może na piętrze będzie lepiej? Yin jednak wskazał młodemu miejsce przy niskim stoliku herbacianym, a sam zdjął płaszcz i usadowił sie naprzeciwko. I dopiero teraz było widać, że pod tym nijakim płaszczem skrywała się przepiękna, śnieżnobiała szata o długich rękawach. Zdecydowanie niemodna w czasach Qing. Tak samo jak niemodny był fakt, że pan Shen nie golił sobie połowy głowy na łyso jak większość współczesnych Chińczyków.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Pią Wrz 01, 2017 7:31 pm

Jeśli ktoś kiedyś widział psa, szczeniaka, to z pewnością nie obcy był mu widok wielgachnych oczu, które co rusz pochłaniały wszystko dookoła, od czubka butów po postacie, a na ceglanych budynkach kończąc. Cel? Bardzo prosty. Chęć poznania lub raczej podjęcie próby, bo tak jak wzrokowo szło zapamiętać naprawdę sporo rzeczy, tak o wiele gorzej wyglądała sprawa z odczytaniem chińskich znaków.
Gdyby nie mądrość, łaska i pewnie dobry humor Srebrnego Feniksa, to nigdy byś nie wpadł, że miejsce, do którego szło wam przybyć należało nie tyle, że do samego wampira, co bardziej, że była to gildia handlowa. ŁAŁ! Ponoć nie chcesz, a jednak zdumiony rozchylasz lekko kilkukrotnie zwilżone wargi ust w nadziei, że trafiłeś pod dobry adres. Teraz tylko poczekać grzecznie, aż miły Pan otworzy paczkę, poduma pod nosem i łaskawie wynagrodzi za dostawę, bo wynagrodzi prawda? Oj głupi z ciebie kwiatuszek, bardzo głupi. Trochę szkoda, choć może to i lepiej? Życie w niewiedzy nie jest takie złe, a przecież…
- A więc jest Pan ważną osobistością. – młodzik odezwał się dopiero po wejściu do środka i spoczynku na wskazanym miejscu nie inaczej jak na piętach. Głoś miał cichy, a wzrok spuszczony i ulokowany na średnio zaciśniętych piąstkach na szarym materiale spodni i po części na błękicie szaty. Zwróć uwagę, zwracasz, bardzo niechętnie i nieśmiało, a jednak ukradkiem starasz się podejrzeć twarz nieznajomego, a przy tym ukrywasz podziw jego aparycją i pięknem odzienia. Wygląda o wiele dostojniej niż wszyscy Azjaci spotkani dotychczas. Co zabawniejsze nie nosił się w workowatych szatach, a i głowę miał całą! Całą pokrytą czarnymi włosami ma się rozumieć!
Krótkie pytanie zradza się wewnątrz umysłu chłopca. Skoro był taki ważny i pewnie obrzydliwie bogaty, to dlaczego przyodziewał i czesał się tak dziwnie? Czy wysoko postawiony handlarz, uczony, a nawet urzędnik nie powinien mieć na wpół wygolonej głowy i długiego czarnego warkocza? Czy nie powinien nosić bogato zdobionych szat w charakterystycznym kolorze Qingów? A gdzie jego pierścienie i pieczątki? Bez nich przecież ani rusz!
Lawina pytań skutecznie trzymała chłopca w rydzach. Dzięki temu milczał i siedział w miarę spokojnie jak zastygnięta statua z marmuru, choć były to tylko i wyłącznie zwykłe pozory. Wewnątrz, aż się w nim tliło. Uczeń kupca, urzędnika czy samego Cesarza z niego żaden, raczej prosty syn podróżnego artysty. Aż! Tyle wystarczy, aby powrócić myślami do czasów wiernej służby. Była krótka, ale i pouczająca. To dzięki niej zdobyłeś wiedzę na temat dworu, zwyczajów i sposobu noszenia się arystokratycznych snobów. Pod tym względem Yin niewiele się od nich różnił, ale hola, hola! Przecież nie był Koreańczykiem…
Chłopiec długo nie wytrzymuje. Ponownie unosi czarne tęczówki oczu, choć tym razem nie na mężczyznę, a na leżącą tuż obok paczkę, a potem na stolik i… w zasadzie na wszystko. Speszony przygryza dolną wargę ust i przełyka głośno ślinę. Dodatkowo spłyca oddech w rezultacie czego drobna klatka piersiowa porusza się do góry i w dół o wiele szybciej niż powinna. Widok pomimo skazy brudu w postaci osadzonego kurzu był/jest niebywale uroczy, ale i dość kuszący jeśli mamy być ze sobą szczerzy. Szczyl był wprawdzie bardzo młody, ale jak już szanowny Pan Shen zdołał zauważyć. Yeongho odznaczał się niebywałym urokiem osobistym. Sposób patrzenia, ruchy warg, smukłość w budowie ciała, delikatny zalążek zarysu mięśni, do tego idealnie dopasowana i opięta szata… Bez wątpienia za kilka lat będziesz prawdziwym łamaczem serc. Ha! Tak po prawdzie to już nim byłeś.
Szybkie nabranie powietrza do płuc sugerowało chęć odzewu. Niemniej na samej chęci się skończyło. Prostemu słudze, a tak właśnie zachowywał się obecnie Koreańczyk, nie przystało odzywać się bez pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sob Wrz 02, 2017 12:06 pm

Powiada się, że niewiedza jest błogosławieństwem i sporo w tym prawdy. Gdyby młodziutki Yeong wiedział o prawdziwej naturze towarzyszącego mu mężczyzny, pewnie nie byłoby mu teraz tak wesoło.
Jednak Kwiatuszek wcale nie był tak głupiutki, na jakiego wyglądał. Świadczył o tym fakt, że wygląd Yina i jego sposób ubierania się, wydał mu się dość mocno podejrzany. Słusznie bystre oczy chłopca wypatrzyły, że panu Shenowi brakuje ozdobnych pierścieni oraz innych symboli świadczących o byciu ważną osobistością. Bo prawda była taka, że Yin mimo swojego bogactwa, wcale nie miał takich wpływów, jakie powinien... a to właśnie dlatego, że nie potrafił się dostosować do wymogów obecnie panującej dynastii. Wprawdzie bywał w Zakazanym Mieście bardzo często, lecz jedynie pod osłoną niewidzialności, o czym nikt nie miał prawa wiedzieć. Przykre to, ale prawdziwe.
Niemniej, osobnik od którego biła aura dawnych czasów, zadziwiał każdego, kto na niego spoglądał. I brawa dla Koreańczyka, że usiłował spojrzeć na Yina. Bo zwykle instynktownie unikało się patrzenia na kogoś tak zimnego...
- W świecie handlu... owszem, jestem ważny - potwierdził pan Shen - W świecie polityki już niekoniecznie.
Mimo, że Yeong nie zadawał żadnych innych pytań, trudno było nie zauważyć jak mocno bił się z myślami. Śnieżny Feniks przypatrywał się młodzikowi z rozbawieniem, niejako podejrzewając, o czym młodzik może myśleć.
- Jak masz na imię? - zapytał w końcu Chińczyk, sięgając od niechcenia do nieszczęsnej paczki. Otworzył ją, zerkając kątem oka na zawartość. Ale to nie ona interesowała go w tej chwili. Tak naprawdę przypatrywał się dyskretnie chłopcu.
- W Korei jest teraz bardzo nieciekawa sytuacja. Kilka moich statków zatonęło u wybrzeży Pusan - oznajmił pan Shen, krzywiąc się na samą myśl. Towar wart dwie tony srebra po prostu poszedł na dno - Nie dziwię ci się, że uciekłeś. Przyjechałeś sam?
To było bardzo ważne pytanie. Bo jeśli Yeong przyjechał z kimś, to trzeba będzie zlikwidować te nadprogramowe osoby.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sob Wrz 02, 2017 1:21 pm

Wewnątrz drewnianej skrzynki znajdowało się kilka solidnie zabezpieczonych woreczków z czymś, co nie do końca było legalne. Dla wnikliwszych czytelników mogę powiedzieć, że były to substancje odurzające, czyli znane nam dziś pod nazwą narkotyków. Naturalnie chłopiec o nich nie wiedział. Był tylko prostym wysłannikiem, który chcąc uciec jak najdalej od burzy w Korei, wykorzystał okazję i przystał na propozycję „rybaka”. Czy ryzykował? Owszem i to nawet bardzo. Gdyby ktoś go teraz złapał i odkrył zawartość skrzynki… Oj… Malec byłby w przysłowiowej czarnej dupie, chociaż patrząc na obecną sytuację to czy przypadkiem już w niej nie był? Kwestia wolnej interpretacji i reakcji ślicznego Shena na widok nielegalnych substancji w przesyłce.
- Kim Yeong Ho Panie… - odpowiadasz cichym głosikiem i spojrzeniem lekko uniesionych czarnych tęczówek na smukłe lico Yina. Jesteś ciekaw czy ten tajemniczy mężczyzna cię zrozumie, czy raczej się pomyli i zamiast nazywać cię Yeongho będzie ci mówił po nazwisku. Nie wiesz i nie chcesz wiedzieć, a tym bardziej nie pytasz. Jest ci to obojętne. Nie przywiązujesz do nazwiska zbytniej wagi. Można nawet powiedzieć, że troszeczkę się go brzydzisz, bo przypomina ci ono o domu i wojnie, a także o pieprzonych Chińczykach, którzy nie potrafili dobrze zająć się swoim… sojusznikiem.
Wewnętrzny gniew oraz nienawiść wobec słabeuszy z Qing powoduje nagłe, aczkolwiek i urocze zmarszczenie się lekko zakrzywionego noska. Mała kruszyna naprawdę zaczyna przypominać psa i to w dodatku takiego, który pomimo drobnej postury ciała był gotów boleśnie pogryźć i podrapać każdego, kto choć na milimetr zalatywał śmierdzącym fetorem zdrajców. Aha i Japończyków też nienawidził, ot dla zwykłej zasady!
- Pewnie już nie wrócą. Japończycy wszystko zabierają dla siebie, a wy nie potraficie nic z tym zrobić… - w końcu buchnął płomieniem złości i… Gwałtowny zryw mógł go kosztować życie, dlatego też szybko skulił głowę i ciało w ramach przeprosin starszego i w nadziei, że ten nie zechce go za to zabić.
Przepraszam, przepraszam, przepraszam… - mruczysz pod nosem pełen pogardy dla swojego zachowania. Niech już sobie daruje tą przeklętą zapłatę. Najlepiej niech zapomni i każe ci spierdalać. Uczynisz to z największą chęcią byleby tylko żyć.
Widzisz? Widzisz jak mi jest teraz głupio i jak się przed tobą kajam?
- Tak Panie. Przybyłem tutaj sam na zlecenie „Rybaka”. Miałem ci tylko dostarczyć paczkę. – malec nie kłamał. Nie wliczając ludzi odpowiedzialnych za opiekę nad statkiem, to przybył do Chin całkiem sam. Biedna, mała osierocona kruszyna, o którą nikt nigdy się nie upomni. Czyż nie była to idealna ofiara dla głodnego wampira?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 03, 2017 11:58 am

Zawartość przesyłki była dość łatwa do przewidzenia. Zwykle przemycało się albo broń, albo drogocenne artefakty albo... opium. I właśnie ten narkotyk znajdował się w woreczkach. Pan Shen nawet nie musiał ich otwierać, aby powąchać - on doskonale wiedział, jak to cholerstwo wygląda. Nie raz Brytyjczycy mu je dostarczali w zamian za herbatę. Tak więc po wstępnych oględzinach, wampir odłożył paczkę na bok i w pełni skupił swoją uwagę na rozmówcy.
Akurat fakt, że nazwisko poprzedzało imię, nie był typowy jedynie dla Koreańczyków. Był to zwyczaj praktykowany w całej Azji - wynikał on głównie z tego, że na pierwszym miejscu zawsze znajdowała się rodzina oraz przodkowie. Tak więc Yin nie miał większych problemów z ogarnięciem, co jest nazwiskiem, a co imieniem. Nie mówiąc już o tym, że w Korei było Kimów od groma. Bardzo popularne nazwisko.
- Yeong Ho... całkiem ładnie. Imię cechujące odważnych ludzi - cóż, pan Shen pomylił się w innej rzeczy. A mianowicie zinterpretował imię chłopaka w inny sposób, sądząc że "Yeong" oznacza "bohater". Ale w koreańskim tak samo jak w chińskim jedno słowo może mieć wiele znaczeń.
- Możesz mi mówić "panie Shen" - skoro już poznał imię młodzika, to wypadało się również przedstawić. Yin jednak poprzestał na swoim ulubionym przydomku. Nazwiska rodowego nie używał już od bardzo dawna, bo w obecnych czasach byłoby to zbyt podejrzane.
No, no... kto by się spodziewał takiego wybuchu złości po takiej kruszynce? Można powiedzieć, że Yeong potrafił zaskakiwać podobnie jak Yin. Wampirowi bardzo się to spodobało, bo zaczynało go już mdlić od tych wszystkich uległych i bezbarwnych sługusów. A ten młodzik miał pazurek. Może by się nadał, aby go wyszkolić w walce?
- Nie tylko ciebie denerwuje, że cesarz nic nie robi. Nie tylko ty pałasz nienawiścią do słabej dynastii barbarzyńców - rzekł Śnieżny Feniks, lecz on w przeciwieństwie do Koreańczyka, wcale nie podniósł głosu. Przemawiał spokojnie, jednak brzmiało to o wiele bardziej przerażająco niż krzyk. Głównie dlatego, że w jego tonie emanował straszliwy chłód. Trochę tak, jakby to sama Zima zabrała głos.
- Spójrz na mnie. Czy wyglądam dla ciebie jak sługus marnych Qingów? Na pewno zauważyłeś, że jestem inny niż większość moich rodaków - po tych słowach Yin zadarł głowę wysoko do góry, promieniejąc majestatem. O tak, od tego mężczyzny biła niesamowita charyzma i pewność siebie... jak na dawnego cesarza przystało. Ale o tym nikt nie mógł wiedzieć.
A kiedy młody potwierdził, że przyjechał sam, wampir tylko pokiwał głową z tajemniczym uśmieszkiem.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 03, 2017 1:08 pm

Yin… przepraszam, Pan Shen w istocie promieniował majestatem i to w dodatku takim, którego chłopiec nie był w stanie opisać. Ograniczył się więc do podziwu, który wzrósł tym bardziej, gdy wyszły na jaw jego dziwne, aczkolwiek stosunkowo pozytywne preferencje. Nic dziwnego, że oczy malca błysnęły jak dwa obsydiany, a kształtne usta uniosły się do góry. Chciał coś nawet powiedzieć, aczkolwiek wpierw musiał odplątać kwestię imie… albo nie. Niech Feniks trwa w przekonaniu o odwadze chłopca. Nie wie, że nie tylko on obrastał w pawie piórka.
- Nie Panie, nie wyglądasz na jednego z Qing. Nie masz wygolonej głowy – prawie powiedział czachy – nie nosisz sygnetów, nie posiadasz pieczątek i w końcu nie okrywasz się szatami o mdłych i bagnistych kolorach. Twój wygląd Panie, styl wymowy oraz sposób zachowania przypomina ten spotykany u niebiańskich Cesarzy sprzed wielu stuleci. W dodatku otula cię biel, a więc musisz żywić do niej szczególne umiłowanie. – w całym swoim „przemówieniu” chłopiec nie skrywał, nie starał się nawet, sporej fascynacji osobą Śnieżnego Feniksa.
Dziwił go za to fakt, że ten mężczyzna odznaczał się tak sporą wyrozumiałością, pięknem i jestestwem jakby żywcem wydartym z kart minionej historii. Poza tym czuł radość z widoku czystej bieli, która na przekór Chińczykom, była dla Koreańczyków symbolem czystości, ducha spokoju i sprawiedliwości. Niewielu potrafiło się w niej nosić.
Zorientowany w swoim zachowaniu tj. wlepionych psich oczach oraz lekko rozchylonych ustach, chłopiec szybko opuszcza głowę. Nie wypada mu zbyt długo przypatrywać się nieznajomemu, to przecież bardzo niegrzeczne, a on wcale nie chciał być niegrzeczny… znaczy no chciał, ale dla kogoś innego, komu mógłby przysłowiowo przydzwonić z dyńki.
- Panie… czy… czy mogę już odejść? – pytanie dość ryzykowne, ale szalenie istotne dla młodego szczenięcia. Dostarczył paczkę, a więc spełnił obietnicę, następnie powędrował za Feniksem, znów okazał posłuszeństwo, teraz z nim rozmawiał, a raczej starał się rozmawiać i przede wszystkim słuchać wszystkiego co miał do powiedzenia. Pytanie zaś co dalej? Czy Śnieżna Ptaszyna miała wobec niego inne plany? A może, na co po cichu liczył, pozwoli mu odejść i zająć się swoimi mało znaczącymi sprawami?
Milczysz w oczekiwaniu na odpowiedź. Milczysz ze spuszczonym łebkiem. I znów milczysz w nadziei, że wkrótce wszystko się skończy i że na powrót staniesz się wolny. Kto wie? Może w okolicy doczepisz się do podróżnych artystów? W końcu należałoby pomyśleć o sposobie na życie i zarobku na nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 03, 2017 3:13 pm

Stary wampir doskonale wiedział, że zwykłemu śmiertelnikowi trudno jest oderwać wzrok od jego wspaniałej osoby. Czar, urok, majestat... czasami wzmacniany przez moce hipnozy, stanowił prawdziwą mieszankę wybuchową. A kiedy Yin się tak puszył, niemal zarzucając swoimi długimi włosami, mógł się skojarzyć z pawiem, który rozkłada swój okazały ogon. Coś w tym było. Ten mężczyzna miał wiele z ptaka i z pewnością tym ptakiem był paw. Czy też feniks. U Chińczyków to niemal jedno i to samo.
Jednak nie tylko szanowny pan Shen lubił obrastać w piórka. Okazało się, że Yeong również miał zadatki na dumnego i wyniosłego osobnika. Musiał tylko nad sobą trochę popracować. Na razie jednak jego uległość wobec wampira była cechą pożądaną.
- Jesteś bardzo spostrzegawczy i inteligentny, chłopcze. I rzeczywiście kocham biel. Ma dla mnie duże znaczenie - rzekł Yin, kiedy tylko przemowa młodzika dobiegła końca. Nie spodziewał się tak trafnej charakterystyki swojej osoby. W dodatku zdziwił go fakt, że młody nie wspomniał o bieli w kontekście żałoby. Wyglądało na to, że Koreańczycy inaczej postrzegali ten kolor. Interesujące.
- Powiadasz, że widzisz we mnie któregoś z dawnych cesarzy? Takiego porównania jeszcze nie słyszałem - zwykle spotykał się ze spojrzeniem pełnym politowania i pogardy. Ale to właśnie doprowadzało jego przeciwników do zguby. Nie doceniali go.
Cudowna była ta sprzeczność w zachowaniu Yeonga. Z jednej strony ta dzika fascynacja połączona niemal z uwielbieniem godnym bóstwa, a z drugiej ta słodka nieśmiałość i strach przed przesadnym spoglądaniem w oczy swojego pana.
W końcu musiało paść to nieszczęsne pytanie. W końcu mała kruszynka zdobyła się na odwagę i zechciała wyrazić swoją potrzebę. Dokąd to maleństwo chciało odejść? Samotne, nieznające języka... stanowiłoby łatwy cel dla oprychów czy zboczeńców. Nie można do tego dopuścić. Wampiry łatwo nie wypuszczają swojej zdobyczy.
- Zostań jeszcze chwilę. Na pewno chciałbyś się czegoś napić, albo coś zjeść - zamruczał przymilnie Yin, spoglądając w oczy chłopaka. Znów wrednie sobie pogrywał przy pomocy wampirzej hipnozy - Przyniosę ci herbatę.
Trochę to było dziwne, ale skoro w pobliżu nie było żadnego służącego, to gospodarz sam musiał zaopiekować się gościem. A poza tym nie przygotowywał normalnej herbaty. Dosypał do niej środka nasennego. Gdy napar był gotowy, wampir wrócił z czarką i postawił ją przed nosem Koreańczyka.
- Nie krępuj się... pij.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 03, 2017 5:00 pm

Niewątpliwie fascynacja wampira działała na korzyść chłopca. Dumny ze swoich osiągnięć – czyli całego JEDNEGO osiągnięcia – starał się kontynuować grę pozorów. Dziwne powiadacie? Ależ skąd! Nie zapominajmy, że pomimo szczenięcego wieku, malec był synem rodziny artystów. Grę aktorską miał we krwi, a skoro dzięki niej zdołał swego czasu zwrócić uwagę samego Cesarza… Powiedzmy, że nie tylko Pan Paw posiadał wewnętrzny urok. Malec także go miał, choć w o wiele mniejszym stężeniu.
- Z dawnych, tych najpotężniejszych! – ostatnie słowo malec zaakcentował w szczególny sposób. Chciał przez to podkreślić jego wyjątkowość, do czego doszło wkrótce o takie machnięcie małymi dłońmi. Ups. Chyba znów się zapomniał tak więc proszę mu to wybaczyć. Czarnowłosy nie do końca panował nad emocjami, a teraz szczególnie. Pozycja „w czarnej dupie” zdawała się całkowicie zejść na drugi tor, gdy górę wzięła nieokiełznana fascynacja i dziwna chęć kontynuowania dyskusji. Oh? Doprawdy? Raczej doprawdy z ciebie biedny szczyl. Nawet się nie zorientowałeś jak w jednej chwili wampir omamił cię swoim hipnotyzującym spojrzeniem. Nie było szans, abyś mu nie uległ.
- Mo… mogę? Naprawdę mogę zostać? – jeżeli wcześniej dzieciak śmiał się i skakał jak uroczy pies, tak teraz skakał jeszcze wyżej i uśmiechał się jeszcze szerzej niż dotychczas. Aby było śmieszniej, do tego wszystkiego dołączył dziwny, aczkolwiek i mocno urokliwy błysk w skutek, którego mętna czerń oczu przybrała żywszego tonu. To już nie były zwykłe ślepia oj nie. Od teraz mieniły się blaskiem najszlachetniejszego obsydianu, którego nie powstydziłby się żaden monarcha!
Człowiek nie miał szans w starciu z wampirem. Na pewno nie jeden człowiek i nie taki młody. Omamiony hipnozą Yeong mógł zrobić tylko jedno, przystać na propozycję wampira. I przystał. Co więcej ukłonił mu się nisko w podzięce za gorący napój – głośno mu tego nie powiesz, tym nie mniej i ja wiem i ty to wiesz, że spragnione usta wręcz same rwały się do gorącej herbaty. Nie walczysz, za to odbierasz naczynie i kłaniasz się raz jeszcze, by następnie zanurzyć różowe wargi i upić łyk smakowitego napoju wraz z dodatkiem środka nasennego. Tik tak?
Raz, odstawiasz czarkę na stolik. Dwa, unosisz obsydian oczu na Yina. Trzy, nagradzasz go najszczerszym, najdelikatniejszym i najpiękniejszym uśmiechem na jaki cię stać. Cztery, potem obraz zaczyna się rozmazywać. Pięć, chce ci się ziewać. Sześć, wypiłeś go dość sporo przez środek zaczął działać o wiele szybciej niż powinien. Siedem, zaczynasz się chwiać. Osiem, ziewasz. Dziewięć i dziesięć, opadasz na ziemię. Śpisz całkowicie zdany na łaską bądź niełaskę nieśmiertelnego Feniksa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 03, 2017 6:39 pm

Cóż za przesłodki, rozkoszny szczeniaczek. Gdyby mu dorobić ogon, pewnie by merdał na wszystkie możliwe strony. To zachowanie mocno rozbawiło Yina, ale jednocześnie dopieściło mu ego. Coś wspaniałego. Tyle wazeliny i włazidupstwa, ale przynajmniej było to szczere. A to się rzadko zdarza w obecnych czasach. Nic zatem dziwnego, że szanowny pan Shen mocno się zainteresował tym chłopcem.
Być może hipnoza wcale nie byłaby konieczna, ale skoro Yeongowi tak bardzo spieszyło się do wyjścia, to trzeba było sobie pomóc. Podobnie jak ze środkiem nasennym. Świńskie to i nieuczciwe, ale nikt nie powiedział że Chińczycy są uczciwi. Otóż nie. Większość z nich to dwulicowe, fałszywe dranie. I Yin nie był tutaj żadnym wyjątkiem.
Tak więc stary wampir z satysfakcją przypatrywał się, jak jego ofiara coraz bardziej odpływa, aż w końcu pogrążyła się we śnie. A gdy tylko słodko spała, nie pozostało nic innego jak tylko wywieźć ją z Tianjin do Pekinu. Tam w głównej rezydencji pana Shena będącej pod opieką wiernych ghuli, wszystko powinno pójść gładko...

***

Główna siedziba wampira nie robiła z zewnątrz ogromnego wrażenia. Ot, zwyczajny dom z cegły, jak wiele takich w Pekinie. Ale to tylko zmyłka. Wewnątrz był o wiele bogatszy i lepiej urządzony niż pawilony najbogatszych Mandarynów w Zakazanym Mieście. Pewne skarby z pałacu cesarskiego Yin przemycił sam, nie do końca legalnie oczywiście. Jednak większość wnętrz była po prostu efektem inspiracji cesarskimi komnatami. Dawne sentymenty pana Shena zostały magicznie zaklęte w licznych pomieszczeniach jego wspaniałej rezydencji.
Właśnie w jednym z takich pomieszczeń położono śpiącego królewicza. Łoże z baldachimem, jedwabna pościel... same luksusy. Od razu przygotowano również balię z gorącą wodą na kąpiel oraz przepiękne, jedwabne szaty... ich styl i wykonanie sugerowały czasy Dynastii Ming.
Yin obserwował, jak ghule krzątają się przy wszystkim, przygotowując co trzeba. Jednocześnie zajął miejsce na łóżku, wpatrując się w śpiącego Yeonga z nieskrywanym zachwytem. Gdyby tylko ten młodzik był starszy, panu Shenowi trudno byłoby oprzeć się pokusie dotykania go i całowania...
W każdym razie, jak tylko młody się obudzi, to będzie miał powitanie w prawdziwie królewskim stylu.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 03, 2017 7:42 pm

Od dawna nie spałeś tak dobrze. Rozchylasz wargi ust, wdychasz i wypuszczasz przez nie ciepły obłok powietrza. Zaczynasz się wiercić, choć bardzo subtelnie, coś mamroczesz pod nosem, zdaje się, że nawołujesz ojca, powieki oczu chodzą na lewo i prawo świadcząc o głębokim śnie, a potem ich ruch ustaje. Budzisz się.
Nieprzytomny chłopiec zaczyna powoli rozchylać ociężałe powieki oczu. Rozmazany obraz uniemożliwia mu na poprawną ocenę sytuacji. Do tej dochodzi dopiero po kilkukrotnym przetarciu oczu i ziewnięciu… Oh? A cóż to za słodki zapach? Młodzieniec nie przypomina sobie, aby… no właśnie, aby co? Gdzie on był? Czemu spał? I czemu nagle budzi się będąc otulonym delikatną pościelą i leżąc w miękkim łożu. Gdyby chcieć teraz określić stopnień zaskoczenia malca, to byłby on dziewięć razy ponad granicę normalności. Czy on aby zdołał się obudzić? A może wciąż śnił?
Szybko szczypiesz się w policzek, po czym mówisz; AŁA. A więc jednak to nie był sen. Niedobrze. W tym momencie zaliczasz poważne deja vu. I zrywasz się do pozycji siedzącej, zaczynasz rozglądać na lewo i prawo. Cholera. W coś ty się najlepszego wpakował Kim!
Chłopak jakoś tak automatycznie zacisnął drobne piąstki na materiale pościeli, którą okrył własne ciało, aż po sam czubek nosa. Był wystraszony, ale i zaskoczony, można powiedzieć, że nawet bardzo lub bardziej niż zwykłe bardzo. Aktualnie przeżywał szok, który bez wątpienia zawitał w oczach, co z kolei momentalnie powędrowały i zawiesiły się na Yinie w tym typowym pytającym spojrzeniu.
- Gdzie… gdzie ja jestem? – które nie bez powodu opuściło przykryte pościelą usta chłopca.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 03, 2017 9:04 pm

Rzeczywiście człowiek może się poczuć jak we śnie, kiedy budzi się nagle w takim bajkowym miejscu. A może to były Zaświaty? Uszczypnięcie rozwiało jednak wszystkie wątpliwości. Yeong żył i wszystko to, co widział, było prawdziwe - bogata komnata, luksusowe łoże i siedzący tuż obok mężczyzna w bieli.
Yin nie znał przeszłości tego chłopca i nie wiedział, że biedak dozna swoistego deja vu. Nie podejrzewał, że Yeong już kiedyś gościł w cesarskim pałacu... tylko, że ów pałac należał do cesarza Korei. Tak więc kiedy młody się tak spłoszył i niemal całkowicie przykrył kołdrą, wampir mocno się tym faktem zdziwił.
- Jesteś w mojej rezydencji w Pekinie. Wybacz, że zabrałem cię tutaj podstępem, ale nie było innego wyjścia. U mnie będziesz bezpieczniejszy niż na ulicy - wyjaśnił Yin, uśmiechając się łagodnie, tak jak to on tylko potrafił - Moja służba przygotowała dla ciebie kąpiel i świeże ubrania. Posiłek również będzie niedługo gotowy.
Przez chwilę wpatrywał się w przerażone oczy chłopca.
- Nie musisz się mnie bać. Skoro cię nie zabiłem przy pierwszym spotkaniu, nie zrobię tego i teraz. Jesteś mi potrzebny. Przyda mi się taki sługa, jak ty.
Prawdziwego powodu Yin na razie nie zdradzał. Bo tak naprawdę nie zabił Koreańczyka tylko dlatego, że ujrzał w nim piękno. Yeong był jego doskonałym kwiatem, którego szukał przez całe swoje długie życie.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Nie Wrz 03, 2017 10:08 pm

Początkowa dezorientacja zaczęła powoli opuszczać umysł chłopca. Stało się tak dzięki zapewnieniom Śnieżnego Feniksa. Sposób odzewu, doboru słów, ton ich wypowiedzi, mimika twarzy oraz gesty znacznie ułatwiały przekonanie do siebie śmiertelnika, a że ten był bardzo młody to i ufny. Nic dziwnego, że tak łatwo uległ zapewnieniom starego wampira zwyrola. W końcu go nie zabił, chociaż mógł. Nie wydał za paczkę i nie wywalił po jej dostarczeniu… Dobra. Akurat to ostatnie powiało dziwnie podejrzanym zapaszkiem, ale nadal! Postanowił go ze sobą zabrać, ugościć w „cesarskich” komnatach, napoić, nakarmić, a do tego umyć i odziać. Dobra staruszku. To kiedy mnie przelecisz?
- Nie rozumiem… - zaczął cicho chłopczyk, a właściwie „młodzieniec” zaraz po wyłonieniu nosa spod „KORDŁY”, kołdry. – posiadasz Panie pieniądze, władzę, możesz mieć każdego. Dlaczego więc postanawiasz wybrać akurat mnie? Do czego może ci się przydać sierota nieznająca tutejszego języka i będąca w zasadzie intruzem na chińskich ziemiach? – pyta dalej, a każdemu z kolejnych pytań towarzyszy śmielsze odsłonięcie smukłej twarzyczki.
Kiedy już nie było nic do odsłonięcia, Koreańczyk ponownie rozejrzał się dookoła w niedowierzaniu na wszystko co widział. Raz jeszcze poczuł się jak w cesarskim pałacu i… Czyżby o to miało chodzić? Ponownie miał robić za nadwornego artystę? Jak? W jaki sposób Feniks się o tym dowiedział?
- Jestem tylko synem podróżnego artysty Panie. W czym więc jestem ci potrzebny Panie? – teraz zaczął trochę… może nie tyle kręcić, co próbować się wytłumaczyć i chyba zyskać w oczach Azjaty. Bądź co bądź skośni szanowali sztukę, a więc i jej artystów prawda? W tym tkwiła nadzieja dla Yeonga… Przynajmniej w teorii. W praktyce mogło wyjść to zupełnie inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Wto Wrz 05, 2017 5:05 pm

Zachowanie Yina rzeczywiście było dość podejrzane, zwłaszcza gdy nie znało się jego prawdziwych intencji. A Yeong dodatkowo miał złe skojarzenia i siłą rzeczy postrzegał swojego nowego opiekuna przez pryzmat starego cesarza zwyrola. Chociaż... jakby się bliżej zastanowić, to pan Shen również nie był tak do końca normalny. Tylko z tą różnicą, że potrafił się dobrze kryć pod maską elegancji i dobrych manier.
- Władza, pieniądze, służba... mam tego sporo, lecz wciąż nie jest to ten sam poziom, co kiedyś. I zapewne już nigdy nie będzie. Czasy się zmieniły - w tym momencie Yin zabrzmiał trochę jak stary pryk, na którego w ogóle nie wyglądał.
Dociekliwe pytania młodzieńca były trochę kłopotliwe, ale dobrze że chłopak o to pytał. To świadczyło o jego inteligencji. Mądrzy ludzie trafiają się w każdej klasie społecznej, wbrew temu, co mówią zazdrości arystokraci.
- Każdy jest na swój sposób potrzebny - odparł Yin wymijająco - Poćwiczę z tobą koreański. Brakuje mi odpowiedniego akcentu i trochę... nowszych słów. Uczyłem się tego języka głównie z bardzo starych książek...
Czyli jak zgrabnie wybrnąć z tego, że ostatni raz miało się kontakt z językiem wiele lat temu.
- A o swoją znajomość chińskiego się nie martw. Nauka będzie szła w obie strony. Z resztą... moi pozostali służący również mogą cię uczyć - tu wampir wskazał na dwóch ghuli, którzy nadal krzątali się w pobliżu. Obaj służący byli młodymi, bardzo przystojnymi mężczyznami, chociaż do urody Yeonga trochę im brakowało. Ot, taka wyższość Koreańczyków nad Chińczykami.
Wzmianka o artystach sprawiła, że szanowny pan Shen uśmiechnął się szerzej. Wyglądało to trochę niepokojąco, bo mogło wzbudzić skojarzenia z jakimś maniakiem, czy zbokiem. Dobrze, że ten dziwny wyraz twarzy utrzymywał się zaledwie przez ułamek sekundy.
- Sztuka... coś wspaniałego. Bardzo cenię sobie sztukę. Sam grywam czasami na gu-zhengu. A ty co potrafisz?
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Wto Wrz 05, 2017 7:47 pm

Trzeba przyznać, że Pan Shen w iście cesarskim stylu zbył, a raczej wyminął pytanie chłopca, a że ten był bardzo młodym i naiwnym chłopcem, to stosunkowo szybko raczył łyknąć wersję starszego, co momentalnie przygasiło płomień i chęci do zadawania kolejnych dość kłopotliwych pytań. Niemniej wewnątrz malutkiej głowy pozostał pewien niedosyt. Mimo to milczysz myśląc. Dobra, niech mu będzie.
Słowa Yina faktycznie zabrzmiały jak wypowiedziane przez starego zrzędliwego pryka, o długiej siwej brodzie i równie długich i siwych kudłach. Obrazek jak ta lala, choć mało pasujący do młodego lica starego wampira. Trochę paradoks, ale kim jesteś, aby oceniać. Ty tylko podnosisz z wolna łapki do góry w przytakiwaniu i uroczym milczeniu, któremu towarzyszy jeszcze bardziej urocze zawieszenie obsydianowego spojrzenia na wampirze, a potem na krzątających się wokół dwóch ghulach.
Uwagę chłopca momentalnie zwraca ich wiek, wygląd, płeć, a także przepiękna szata z jedwabiu. Musiała być bardzo droga prawda? Kłamstwem byłoby się nie przyznać, że chciałbyś dostać taką na wyłączność, choć jeszcze większym kłamstwem, a raczej głupotą byłoby o nią poprosić.
- Wiele z nich jest mylących. Od ładnych kilku lat język koreański został mocno uproszczony. Ja Pana nauczę tylko niech Pan mnie nie wyrzuca. – w tym momencie przez młodzika przemówiła lekka panika. Z jednej strony chciał spierdolić, z drugiej zaś było mu tu dobrze, ciepło, pachnąco, miękko. Aż żal wracać na ulicę i szczerze? Yeong mógł sobie mówić co tylko chciał, a prawda była następująca. Nie ważne jak bardzo ukochał sobie wolność. Jako dziecko miał stosunkowo małe szanse na przeżycie pośród nieznajomych, a tak?
Sprytna z ciebie bestia. Próbujesz sobie omamić tego wampira i przyczepić się do niego na łatkę niewinnego szczeniaka, gdy w rzeczywistości będziesz wykorzystywać jego dobroć, przychylność i cierpliwość dla własnego widzimisię. A nuż nauczysz się chińskiego? Coś zarobisz? Żyć nie umierać, a potem mu spierdolisz, a co! Żeby tylko wszystko było takie łatwe. Oh?
Spokój przytakiwania przerywa pytanie dotyczące o umiejętności. Oczy chłopca zaczynają się świecić. Młodzik uśmiecha się szeroko po czym zaczyna mówić:
- Potrafię wiele rzeczy Panie. Nie obcy mi jest teatr kkokdugaski (kukiełkowy), występy maskowe, taniec, a także śpiew. Potrafię również cieszyć oczy swoim jestestwem. Poprzedni Pan bardzo to lubił. Miewał w zwyczaju ubierać mnie w swoje wykwintne szaty, malować i siedzieć godzinami tylko po to, aby mógł mną napawać swoje oczy. Czy ty Panie także sobie tego życzysz? – już przywykłeś do „aktorzenia” i bycia „statuą”. Co ci więc zrobi podobna praca tyle, że u innego zwyrola?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Wto Wrz 05, 2017 9:42 pm

Tak się składa, że pan Shen był bardzo cwaną bestyjką. Nie dość, że Chińczyk, to jeszcze wiekowy wampir... a zatem kłamstwa, półprawdy, zawiłe metafory czy wymijające odpowiedzi to jego chleb powszedni. Biedny, mały śmiertelnik nie miał szans z taką istotą, ale nic jeszcze nie było stracone. Kto wie, jakie niespodzianki przyniesie przyszłość?
Uwagę Yeonga zwrócili dwaj służący, którzy już zdążyli przygotować kąpiel i przepiękną szatę dla gościa. Czy młodzik dostanie ją na własność? Na chwilę obecną tak. Niech jednak nie myśli o ucieczce, bo mogłoby być z tego więcej kłopotu niż pożytku. Chłopak i tak miał szczęście, że Yin nie potrafił czytać w jego myślach. Inaczej już by się mogło zrobić niewesoło.
Bo pewna Ptaszyna była bardzo zaborcza. Od najmłodszych lat przyzwyczajana do tego, że dostawała wszystko, na co tylko miała ochotę. Istny, rozpieszczony paniczyk. Dobrze, że Mateczka Nergui zrobiła z nim trochę porządek...
- Nie mam ochoty cię wyrzucać, Yeong Ho - wampir wypowiedział imię chłopca miękko, ze sporą dozą czułości. Wlepił spojrzenie swoich smoliście czarnych oczu w śliczną buzię młodzika. Przez chwilę kontemplował jej piękno w milczeniu, zupełnie jakby przypatrywał się dziełu sztuki.
- Och, a zatem jesteś aktorem. Mam nadzieję, że twój śpiew będzie dużo piękniejszy niż to, co prezentują artyści w operze pekińskiej. Nie przepadam za tą formą... sztuki - pan Shen nie użył słowa "wycie" tylko dlatego, że zapomniał, jak brzmiało ono po koreańsku - Poprzedni pan?
Wampir uniósł brwi. Nie spodziewał się tego. Jeszcze raz otaksował chłopca spojrzeniem, jakby usiłował wyczytać z jego twarzy historię życia. Ale oczywiście było to niemożliwe.
- Obawiam się, że nie mam tyle czasu, aby godzinami się w ciebie wpatrywać. Jednak dostaniesz ode mnie piękne szaty i... od czasu do czasu będę czegoś od ciebie potrzebował. Ale o tym porozmawiamy później. Weź kąpiel, zjedz coś. A gdy będziesz gotów, daj znak służbie, żeby cię do mnie przyprowadzili.
Po tych słowach wampir podniósł się i opuścił pomieszczenie. Przemieszczał się tak szybko, że trudno było zarejestrować jego kroki. A Yeong został sam z dwójką służących, którzy najwyraźniej chcieli mu pomóc przy kąpieli i ubieraniu się.
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Wto Wrz 05, 2017 11:20 pm

Zabiegi pielęgnacyjne trwały nie dłużej jak kilkanaście… kilkadziesiąt minut. Młodziak był początkowo speszony obecnością dwóch ghuli. Do tej pory radził sobie sam – nikt go nie mył, nie ubierał, a już na pewno nikomu nie pozwalał się dotykać. Nie i już! Taki był dorosły, że praktycznie wszystko robił sam! No oczywiście nie licząc chwil, kiedy tego jednak nie robił, ale mniejsza o to.
Odejście Feniksa pomogło chłopcu się rozluźnić. Nie bierz tego dosadnie ptaszyno, niemniej aura twojej osoby dość mocno peszyła maleńkie pisklę. Stąd zasłonięcie się kołdrą, aż po sam czubek nosa! Przyznam szczerze, że gdyby nie zachęta ghuli, fascynacja młodego oraz zapewnienia Feniksa, to najprawdopodobniej nie ruszyłby się nawet na krok! Na całe szczęście wszystko skończyło się dobrze.
Kąpiel w gorącej wodzie to bez wątpienia rarytas godny Cesarzy! Trochę szkoda, że Feniks sobie poszedł, bo miałby okazję popatrzeć na całkiem smukłe ciało, które pomimo młodego wyglądu, znaczyło kilka subtelnych zarysów – a to zarys mięśni na brzuchu, a to leciusieńki zarys na ramionach. Ogólnie rzecz biorąc było na co popatrzeć, a mówiąc to wcale się nie zbijam. Mimo wszystko bycie artystą zobowiązywało, podobnie jak przebywanie na dworze Cesarza. Stary pryk dobrze wiedział, co zrobić i jak zrobić, aby jego prywatny pupil trzymał formę.

***

Wykąpany, pachnący, z ułożonymi włosami i odziany w przepiękną szatę z jedwabiu, a do tego najedzony! Yeongho wyglądał jak prawdziwy panicz! I tak też się poniekąd poczuł, aczkolwiek tylko przez chwilę. Może i nie powinien, ale od razu nawiązał w miarę „pozytywny” kontakt z ghulami, a to za sprawą oczarowania ich swoimi aktorskimi zdolnościami. W skrócie, nie obyło się bez króciutkiego przedstawienia tylko dla nich! Po jego zakończeniu był gotów stawić czoła wampirowi.
Albo nie…
Dwuznaczność słów Chińczyka nie dawała Koreańczykowi spokoju. Niby nie wyglądał na takiego, ale co jeśli taki był? Pojebany zwyrol, który zażyczył sobie, by przyprowadzić do niego prywatną kukiełkę do zabawy? Starasz się o tym nie myśleć. Skoro stary Cesarz ci nic nie zrobił, to ten pewnie też nie. Prawda?
- Panie… - przed wkroczeniem czarnowłosego do prywatnych komnat wampira należało go wpierw zapowiedzieć. Uczynił to nie kto inny jak wierny i trochę już „poużywany” sługa-ghul naszego pięknego homosia. Jeśli tylko otrzymał stosowne pozwolenie, to zaraz przepuścił przez drzwi małego panicza.
Chłpak wyglądał nieziemsko. Półdługie kosmyki włosów przepięknie kontrastowały z jasnym odcieniem mlecznobiałej cery. Do tego tworzyły swoistą magię, gdy opadając na czoło, zdawały się łączyć z dwoma kamieniami obsydianu skośnych ślepi. Ta magia dodawała chłopcu drapieżności. Z kolei opięta szata zdawała się to wszystko kumulować- piękno i gracja zaklęte w szlachetnym materiale, zaś siła w jej opięciu, które mocno podkreślało smukły kształt młodego ciała.
- Panie...- a do tego głos. Już nie był zachrypnięty i cichy jak poprzednio. Teraz Koreańczyk mówił pewnie, choć wcale pewnym nie był. Nieważne. Kłaniasz się nisko wampirowi nisko w podziwie przed aparycją, bogactwem włości i szczodrości dla twej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sro Wrz 06, 2017 7:56 pm

Mały Yeong Ho był naprawdę ślicznym chłopcem, a jego uroda wzrosła o tysiąckroć, kiedy został wykąpany, uczesany i ubrany w przepiękne, chińskie szaty. Ghule-służący zapewne doceniliby samodzielność młodzika, ale jednak tradycyjne, chińskie hanfu bardzo się różniło od współczesnych ubiorów. Więc trzeba było się trochę na nim poznać, aby je poprawnie zasznurować. I to tak, aby podkreślało wszystko to, co było warte podkreślenia.
Znając pana Shena, pewnie by został z chęcią i popatrzył na nagie ciałko swojego nowego nabytku, ale zdecydował się tego nie zrobić, aby nie peszyć Koreańczyka bardziej. Bo oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo onieśmielająco na niego działał. Ktoś tak emanujący wspaniałością jak Śnieżny Paw, olśniewał niemal każdego śmiertelnika.
Kiedy tylko jeden z wiernych ghuli-służących zapowiedział przybycie młodego aktora, Yin akurat przesiadywał przed lustrem i robił się na bóstwo. Każdy szanujący się chiński arystokrata wiedział, jak pomalować oczy i odpowiednio je podkreślić, by dodać sobie drapieżnego uroku. Szkoda, że ta piękna sztuka zaczynała zanikać u mężczyzn... wszystko przez tych cholernych, barbarzyńskich Qingów, którzy nie mieli pojęcia o prawdziwej elegancji.
Tak więc kiedy Yeong wszedł do pokoju, pan Shen akurat odkładał swoje narzędzia do upiększania na bok. Podniósł się i otaksował spojrzeniem swojego podopiecznego. Na twarzy wampira pojawił się lekki uśmieszek, będący wyrazem aprobaty.
- Pięknie wyglądasz. I brzmisz dużo piękniej - stwierdził - Jest w tobie siła i odwaga, dokładnie tak jak przewidywałem. Zatem będzie ci łatwiej przywyknąć do moich niecodziennych zwyczajów i przystawać na moje nietypowe prośby.
Znów ta chińska dwuznaczność!
Powrót do góry Go down

avatar

Grupa :
Wampiry

Rola / pozycja :
Nikt

Wiek :
125 lat

Multikonto :
Admin




http://intodarkness.forumpolish.com/t40-mei-xiu-li
http://intodarkness.forumpolish.com/t67-informator-mei-xiu
http://intodarkness.forumpolish.com/t272-relacje#1095
http://intodarkness.forumpolish.com/t271-dziennik#1093

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Sro Wrz 06, 2017 9:14 pm

Majestat bijący od Śnieżnego Feniksa był nie do opisania! Młody wpatrywał się w niego jak w obrazek, ale bez przesady! Zbyt długi kontakt wzrokowy był okazem braku wychowania, a jak dobrze wiemy, Yeongho pomimo mało szlachetnego pochodzenia nie był gburem i prostakiem. Stąd też spuścił wzrok na podłogę, choć przedtem bacznie zlustrował samego Feniksa; jego ubiór, fryzurę, twarz, makijaż, przyrządy do makijażu. Było tego całkiem sporo i jeśli mam być szczery to tylko dzięki szerokim rękawom szaty, chłopiec zdołał ukryć zachwyt w postaci lekkiego uniesienia się kącików ust do góry.
- Schlebiasz mi Panie. – odpowiedział głosem miękkim, ciepłym, wysokim, zarazem twardym, a to, dla tego, że cały czas porozumiewał się w języku koreańskim, który chcąc nie chcąc nie odznaczał się miękkością oraz płynnością jak w przypadku języka chińskiego. Kwestia raczej mało istotna, a jednak Yin poprzez odzew szczeniaka, otrzymał nie tylko próbkę brzmienia jego głosu, ale przede wszystkim wiedział, czego się spodziewać podczas nauki samego języka. W skrócie moi drodzy; Śnieżna Ptaszyna będzie musiała się mocno postarać, aby wyeliminować miękki akcent, który przypadkowo mógłby zmienić znaczenie słowa.
- Nietypowe prośby? Czy… zechciałbyś Panie powiedzieć mi coś więcej na ten temat? – pytaniu towarzyszyło drżenie, zarówno namolnie wspominanego głosu, jak i łapczywemu przełknięciu wezbranego powietrza. Chińczycy. Nigdy nie potrafili powiedzieć czegoś wprost. Problem? Naturalnie! Przez takie zachowanie Koreańczyk poczuł dezorientację. Nie powie tego wprost, tym nie mniej w czarnej łepetynie rodzi się niebezpieczna myśl; gość na sto procent oczekuje czegoś więcej niżeli zwykłej nauki języka. Zwyrol, zboczek i pewnie homoś! – takie oto myśli nawiedzały malutką łepetynę śmiertelnej człowieczyny. Czy słusznie? Nie wiesz.
Potem się uspokajasz i unosisz nieśmiałe spojrzenie na wampira. Podejdziesz nawet bliżej o ile otrzymasz stosowne pozwolenie.
- Siła… Urodziłem się w rok Smoka! – dziecko nadal było dzieckiem. Kim nie był temu wyjątkiem. Poruszony komplementem wypiął dumnie pierś w przód. Czuł się wyjątkowy, a to dlatego, że urodził się w ten wspomniany rok Smoka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   Czw Wrz 07, 2017 6:15 pm

Gdyby chłopak wpatrywał się dłużej w Feniksa, ten by wcale nie odebrał tego jako bezczelność... prędzej jako nabożną cześć, która należała się każdej doskonałej istocie. Czyli nie ma to jak skromność godna pawia. Ale pan Shen już tak miał. Wyniosły, pewny siebie, dumny i mający o sobie nie wiadomo jak wysokie mniemanie.
- Komplement w pełni uzasadniony - odpowiedział Yin, tym samym dając młodemu do zrozumienia, że nie była to fałszywa wazelina w chińskim stylu. Bo wiadomo, że Chińczycy uwielbiali słodzić swoim rozmówcom, lecz często nijak miało się to do ich prawdziwych uczuć. Jakby nie patrzeć, uwielbiali sobie wszystko utrudniać przez te dwuznaczności.
Nie ma się więc co dziwić biednemu Yeongowi, że w jego łepetynie zaczęły się pojawiać dziwne myśli. Bo rzeczywiście Yin miał w sobie coś lubieżnego... roztaczał wokół siebie aurę subtelnego i pociągającego erotyzmu. A sposób w jaki patrzał na ładnych młodzieńców... tego się nie dało z niczym pomylić. Orientacja pana Shena była widoczna gołym okiem. Wampir w ogóle się z tym nie krył, bo po co? W Chinach to rzecz absolutnie normalna.
- Gdybym próbował ci o tym mówić, nie chciałbyś mi uwierzyć. Najlepiej będzie ci to pokazać - zamruczał Yin, po czym podniósł się i powoli podszedł do Koreańczyka. Przez chwilę okrążał go niczym drapieżnik ofiarę, aż w pewnym momencie musnął palcami jego delikatną szyję. Dotyk był subtelny, ledwo wyczuwalny... przypominał trochę ruchy palców artysty, który sprawdzał czy instrument jest dobrze nastrojony.
- Smok... doprawdy ciekawe. Ja przyszedłem na świat w Roku Feniksa. Ale w tej chwili nie jest to aż tak ważne - po tych słowach wampir nachylił się i objął chłopaka, przyciągając go do siebie bliżej - Przecież ci obiecałem, że coś ci pokażę...
Zrobiło się naprawdę dziwnie i niezręcznie, ale Yin wcale się tym nie przejmował. Wciąż przytulając Koreańczyka, zbliżył usta do jego szyi, składając pocałunek na gładkiej skórze. A potem... zupełnie bez ostrzeżenia wbił w nią swoje wampirze kły.
Nagłe i bolesne ukłucie trwało na szczęście ułamek sekundy. Bo potem nastąpiła dziwna, cudowna przyjemność. Dla chłopca, który nigdy nie zaznał zmysłowych uniesień, musiało być to podwójnie intensywne doznanie.
Powrót do góry Go down




Sponsored content

PisanieTemat: Re: Kwiat skąpany w Srebrze i Szkarłacie   

Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ Rozkoszuj się ciszą ☦ :: Dział gier :: Retrospekcje :: Archiwum-
Skocz do: