Salon
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

avatar

Rola / pozycja :
Główny Administrator

Wiek :
Nie dotyczy

Multikonto :
Nie dotyczy





PisanieTemat: Salon   Pią Sie 25, 2017 4:24 pm


Salon



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Paź 18, 2017 9:46 am

Z całą swą kobiecą delikatnością i gracją, uwaga na penisa w jej spodniach, usadziła Rafaela na kanapie, cudzej bo z piętra nienależącego do łowców... tak było szybciej no i pite będzie na ich koszt. Szczerze mówiąc to same pozytywy są z tym związane... Podała mu też nieco krwi w buteleczce, lecz wpierw zrobiła drinka, na bazie klasycznej gorzałki i z domieszką krwi, na "uspokojenie" i przysłowiowego kopa, o ile nie miał głowy do takich napitków. Marcus Marcusem ale z histerią mniej zdziałają.
- Lepiej? To teraz skup się na swojej wizji i wyciągnij z niej każdy możliwy szczegół... pomieszczenia, może jakieś twarze? Gdzieś nieopatrznie upuścili jakiś przedmiot? Wszystko co tylko udało ci się dostrzec. - rzekła... wróć, to było bardziej jako żądanie, aczkolwiek bez nachalności i przystawienia ostrza do gardła. Jeśli mieli iść na randkę niemalże we dwoje, bez przyzwoitek będzie nie po bożemu, musieli mieć kilka podstaw prawnych... takie są procedury, nie ona je wymyśliła.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Paź 18, 2017 8:08 pm

Dał się wyprowadzić bez szemrania. Zwłaszcza, że urzędnicy nieco uszczknęli z dramatyzmu jego przedstawienia. Usiadł sobie na owej kanapie. Rafael nie zauważył tych podtekstów - niech się wampirzyca cieszy... że nie drążył.
Prawda była taka, że łyk świeżej krwi dopiero tak naprawdę otrzeźwił wampira. Wizja była tak dokładna, tak silna... czuł skutki uboczne. Wszyscy zdawali się je dostrzegać patrząc na to jak wampir sobie z nimi nie radzi... Taki stary, a taki niedouczony... Skazany na oślą ławkę... na wieki.
- Nieznacznie. - odpowiedział drapiąc się po karku i popijając popisy jej barmańskich zapędów.
Doszedł do siebie. Wziął kilka głębszych... w tym oddechów. Może jako wampirowi nie były mu wcale potrzebne, ale jako Rafaelowi - zdziałały swoje - uspokoiły jego nadspotykane rozdygotanie. Zaznaczę, że nie tyle sama wizja tak na niego zadziałała, a to co zobaczył i... to co sobie dopowiedział. To, z czym skojarzył nadciągającą i nieuchronną przyszłość. Co do tego, że była nieuchronna nigdy nie miał pewności - podglądając przyszłość można było przynajmniej próbować ją zmienić... a on chciał uratować Marcusa. Nie dlatego, żeby podlizać się Ptysiowi, ale... z tego powodu, z jakiego tkwił w tej wampirzej strukturze. Zarażając entuzjazmem w kwestii poszukiwania zaginionych wychowujemy tych, którzy kiedyś być może ocalą nas... Nie fajnie tak zostać zostawionym na łaskę lub niełaskę obcych z lakonicznym "radź sobie sam".
Raz jeszcze na spokojnie zreferował Adrienne to co zobaczył. (to co już wypowiedział Rafael + informacje od Mistrza Gry) Na pytanie o jednostki nie był w stanie odpowiedzieć, bo się na tym zwyczajnie nie znał. Jakby go zapytała o okresy lęgowe ptaków występujących z Niemczech i kalendarze łowieckie przyległych landów - odpowiedziałby pewnie bez zająknięcia... ale nie o typ wojska. Powiedział natomiast, że:
-Kojarzą mi się ze SWATem... takim z amerykańskich seriali. Duzi, groźni, ubrani od stóp do głów... uzbrojeni po zęby, bez cech indywidualnych. - obawiał się trochę tego wyjścia... ale jeśli to byli łowcy wampirów nie mógł się wycofać. - Nie potrafię nawet zidentyfikować ich rasy. Nie będziemy wiedzieli z kim mamy do czynienia, dopóki nie staniemy z nimi oko w oko i nie dadzą nam tego poznać. - zastanowił się jeszcze nad tym co widział, a co żądała od niego wampirzyca.
- Nie, nie zawuważyłem nic charakterystycznego. Wyglądali jak wycięci z jednego szablonu... A fabryka, jak fabryka - stara, zamknięta... pozostałości tkanin. - zastanowił się chwilę.
- Mógłbym spróbować zobaczyć coś więcej... - zawahał się - ale z wizjami jest tak, że... nie zawsze da się podejrzeć przyszłość. Ta była wyjątkowo rzeczywista. Dlatego mam pewność, że są w Berlinie... i na tyle daleko, że w ciągu godziny nie zdążymy do nich dotrzeć. - zastanowił się.
- Ale jak tam już dotrzemy... jeśli coś zostawią wartościowego - mogę spróbować odczytać z tego odrobinę przeszłości... może to nas pokieruje dalej. - spojrzał na nią. Decyzja należała do niej, chociaż dało się po nim poznać, że woli działać niż czekać na cud...
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Paź 18, 2017 8:37 pm

W spokoju wysłuchała tego nietypowego jak na swój wiek, powiew świeżości zapewnia mu plusik (!!!), wampira... i troszeczkę ją panowie ze SWAT'u zmartwili, nie dlatego że mogli stylizować się na tego typu formację, ale...
- Ktoś ewidentnie planuje wycinać nam niezbyt sympatyczne numery tuż pod samym nosem, mając ku temu środki... - mruknęła, ni to do niego, ni do siebie... Skoro tuzin uzbrojonych typa rekwiruje wampira od tak, coś tu śmierdzi i nie są to niewyprane resztki skarpetek obwiesia spod mostu. - Tak czy owak możemy wpieprzyć się w pułapkę, ale jeśli dobrze pójdzie i przeżyjemy, w następnym ruchu to Sojusz może wyciąć im psikusa... - zaraz też dodała, motywacyjnie, no i pomijając fakt że zaraz muszą ruszyć tyłki bo czas leci. Tik, tak, tik, tak, i czterech sekund ni ma. W każdym bądź razie taka robota, ktoś musi iść na szpicę aby reszta mogła popracować nad tym co zostanie.
- Postaram się dać ci sposobność do zabawy w archeologa - rzekła i poklepała go po ramieniu, dla podniesienia morale, tudzież ze zwykłego ludzkiego odruchu i zaprzeczeniu tego jakoby miała być oziębłą suką. Miejmy nadzieję że Ad potrafiła się jeszcze bić, miejmy nadzieję że Rafael potrafił nadal coś odczytać... w sumie spełniając te dwa warunki, na papierze, ładnie się uzupełniali... randka wypali? - Łap za sprzęt i pogoń któregoś z familiantów, niech zacznie szukać tej fabryki na mapie... najwyżej będzie nas instruował w trakcie jazdy. Tymczasem kopnę nasz zwiad, mogą się przydać. I widzimy się w samochodzie - Well, w jej główce to wampiry miały robić za żywe tarcze, jakby więcej mogą przyjąć i to przetrwać względem ludzi...
I jeśli Rafael nie miał niczego do dodania, to Ad wystrzeliła jak z procy...

/ jeśli to wszystko to w sumie możesz dać nam zt i męczymy żyda mg xD / <- pamiętać żeby usunąć tę wstawkę
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Paź 18, 2017 8:59 pm

Trochę zmarkotniał słysząc jak Ad głośno myśli.
- Możesz nie straszyć dzieci? - skrzywił się nieco. Wiedział, że łatwo nie będzie, ale... wiedzieć coś, przypuszczać to jedno. Usłyszeć swoje myśli, zwłaszcza te pełne obaw w ustach łowcy... nie, to nie brzmiało dobrze. Być może dlatego ten przejaw ludzkich odruchów w postaci poklepania po ramieniu faktycznie wlał nieco siły w jego na nowo rozgorzałego ducha walki. Przecież musiał się trochę ogarnąć, chociaż spotkanie ze SWATem wcale mu się nie podobało... Bo jak niby miał z nimi walczyć? Na wspomnienia? Musiał coś wymyślić... opracować jakiś plan i... wcale nie miał na to wiele czasu.
- Idę. - odpowiedział. Nie, nie będzie się z nią dzielił obawami. Było widać, że je ma... i ich liczba stale rośnie, ale... czego się nie robi dla rodziny. Poszedł zatem. Czy Ad będzie zadowolona z tego co wampir ze sobą zabierze - czas pokaże. Znaczy wyszedł tuż za tym jak wampirzyca opuściła pomieszczenie. Właściwie to ostatnie słowo powiedział chyba do pustych ścian. I tyle ich tu widziano.

z/t Adrienne i Rafael
Powrót do góry Go down




Sponsored content

PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ I ostatnim żywym ☦ :: Der Vampir-Allianz :: Główna siedziba :: III piętro-
Skocz do: