Krypty
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

avatar

Rola / pozycja :
Główny Administrator

Wiek :
Nie dotyczy

Multikonto :
Nie dotyczy





PisanieTemat: Krypty   Pią Sie 25, 2017 10:31 am


Krypty


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Sro Paź 18, 2017 9:28 pm

Do krypt przemknął cicho, jak na łowcę przystało. Dopiero w kamiennym pomieszczeniu, które mu się z klasycznym pojęciem krypt jako miejsc opuszczonych, zapomnianych i brudnych kłóciło, pozwolił sobie na to, by iść normalnie. Bogato zdobione wnętrze przypominające salę balową podbijało jego kroki dostojnym echem. Kamień pewnie był sprowadzany z drugiego krańca świata za kapustę, o której szejkowie mogą jedynie pomarzyć. A każdy element spasowany, każdy detal dopracowany... Wszystko złocone i na bogato. Uśmiechnął się pod nosem. Nie z powodu otaczającego go przepychu. Z powodu kroków towarzyszących, które mówiły jednoznacznie, że należą do Sonii i nikogo więcej. I tyle by było z podziwiania budowli... Dragomir zatrzymał się w pobliżu filara. Nie odwracał się... nie od razu. Gdy tylko stanęli naprzeciw siebie ghul uśmiechnął się do Sonii. Wyciągnął w jej kierunku rękę, gdy miał ją już w swoim zasięgu i zachaczył palcami jej palce przyciągając urzędniczkę do siebie.
- Twój obłędny zapach...- wymruczał muskając ustami ciepłą skórę jej szyi... Sprawiał wrażenie, jakby cała reszta go nie interesowała.... tylko i wyłącznie ona, w tej chwili... dobrze, że miał czas pozachwycać się pomieszczeniem... bo teraz mógł nie mieć ku temu okazji ani sposobności...
- zakazuje myślom uciekać... uwięziony tu i teraz nie pragnę w tej chwili niczego więcej... nad ciebie. - podszczypał nieco skórę jej szyi... w kąśliwym pocałunku ozdobił ją... słodką pamiątką na jutro.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Sro Paź 18, 2017 10:11 pm

Sonia prosi, Sonia dostaje z wzięciem poprawki na – SONIA JEDNAK NIE PROSI, ONA BIERZE! Salę spowiła cisza. Jedynie stukot obuwia ghulicy świadczył o obecności dwóch dusz, które w bardzo niegrzeczny sposób zamierzały zbezcześcić świętą posadzkę wartą miliony kapust. Dobrze, że Eusebio tego nie widział, ani on, ani nikt inny – ot jedyne miejsce, które nie posiadało kamer, bądź miało je naprawdę dobrze ukryte. Sonia o nich wiedziała, aczkolwiek zamiast uprzedzić, milczała uznawszy, że dodadzą im ostrzejszej pikanterii. W końcu kto nie lubi być nagrywanym podczas niegrzecznej randki!
Przyciągnięta kobieta sapnęła cicho i zaśmiała się pod nosem. Zaatakowana pieszczotą, odchyliła gwałtownie głowę na bok – gęste pukle włosów opadły do tyłu, a przed rozprzestrzeniły słodką woń kobiecych perfum. Po smukłej szyi przemknął dreszcz, a potem kolejny, gdy miękkie wargi oraz szorstka broda drażniły delikatny jedwab łabędziej skóry.
- Jesteś zdobywcą, zatem zacznij odkrywać tajemnice tego miejsca. Śniący nie będą nam przeszkadzać. – rzekła Sonia spod mocno zaciśniętych warg. Dłonie kobiety mimowolnie objęły Dragomira w pasie, po czym w bardzo niegrzeczny sposób zaczęły wkraczać pod materiał koszulki. Pokaż mi, co sobą reprezentujesz i ile ukrywasz. Jesteś ghulem Ad, nie uwierzę więc, że przybyłeś tutaj całkowicie bezbronny.
Gra się rozpoczęła.
Kto będzie łowcą, a kto ofiarą?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Czw Paź 19, 2017 12:59 am

Z perspektywy Dragomira wyglądało to raczej tak: Sonia zaprasza. Ale to prosty facet - mógł nie zrozumieć zasad tej gry. Na razie działały na jego korzyść... chyba, że Sonia należała do gatunku modliszek czy innych czarnych wdów. Wtedy... no cóż - wydawało mu się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a to jabłko mogło mieć robaczka... drapieżnego robaczka dodajmy. W sumie - na razie mało istotne, bo był "tu i teraz", a nie w jakiejś hipotetycznej przestrzeni. Lubił słuchać tej pieśni, którą wydawało zadowolone ciało... zawtórował kobiecie pomrukiem aprobaty...
- Tajemnice tego miejsca? - zapytał odciskając pieczęć swoich ust na jej szyi. Jego zwinne palce, błyskawicznie poradziły sobie z dwoma najwyższymi guziczkami.
- Czy tego? - odchylił nieco kołnierzyk i pocałował ją w obojczyk...
- Czy ma pani na myśli jakieś inne, tajemne miejsca, które wymagają znacznie większej uwagi? - wzrok powędrował nieco niżej, a bezczelny uśmieszek zawisł w kącikach ust. Miała pełne prawo, by czuć się rozbierana wzrokiem... do reszty dojdziemy... Jego głos nieco się obniżył... stał bardziej wibrujący... bardziej magnetyczny, jakim staje się pod ciężarem niedopowiedzeń... które niejako nie pozostawały niedopowiedzeniami sensu stricte... bo Dragomir zachęcony nieco... bardziej... dotykiem Sonii... starał się nieco osaczyć ją swoją osobą... ustawić ją sobie w tańcu kroków tak, by miała za plecami filar... Nie przeszkadzało mu to w oglądaniu listwy jej eleganckiej bluzki... brailem. Pewnie nie mógł się oprzeć, by przy okazji nie odpiąć jakiegoś guziczka... czy kilku... zupełnie przez przypadek, oczywiście - przekleństwo zwinnych paluszków...
Śniący? Martwi? Żyjący? Ktoś mógłby im teraz przeszkodzić? Może jedynie kataklizm...
Szukając broni pod koszulką musiała się rozczarować. Dało się pod nią wyczuć jedynie mięśnie hodowane od dawna. BHP i Ppoż. - swoboda ruchów i te sprawy... Zciągnął koszulkę nim zrobiły to jej ciekawskie rączki. Zbliżył się do niej jeszcze bardziej, o ile było to możliwe - i założył sobie jej nogę za biodrem... gładząc dalikatnie Sonię po łydce...
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Czw Paź 19, 2017 6:21 am

Kwestia modliszkowego jestestwa był dosyć sporna. Najprędzej pokusiłabym się o określenie jej mianem czarnej wdowy. Patrzy, wzdycha i zaczyna kusić powolnie prężącym się ciałem- mięśnie wszystkich miejsc ulegają spięciu, rozluźnieniu i ponownemu napięciu pod pewnym dotykiem męskiej dłoni.
Dragomir w odczuciu dominacji mógł swobodnie ugniatać glinę fizycznej postaci ghulicy. Ta mruczała i wzdychała do jego uszu pełna aprobaty wobec przyjemnych działań.
- Tajemnice... W końcu czy to przypadek, że na teren spoczynku nieśmiertelnych wybrano akurat tą komnatę? Pascal musi być zadowolony.- gorzej ze złamaniem i osaczeniem psychiki. Kobieta wprawdzie zdradziła malutki sekrecik, tym niemniej nadal uparcie wymijała pytania Dragomira. Każda z odpowiedzi była bardzo ogólnikowa lub zakładała pytanie.
- Innych miejsc jest całkiem sporo. Każda grupa takie ma. - trzask paru guziczków był powodem wyjawienia kolejnego sekreciku. Łowcy, urzędnicy, uczeni... Nawet uczniowie. Każde ze zgromadzeń miało kilka sekrecików za uszkiem i jeden w postaci tajemnych sal. Tacy uczeni na przykład. Ot chyba jako jedyni mieli dostęp do super wykokszonego laboratorium. A łowcy? Zbrojownia jak się patrzy.
Długotrwałe droczenie się z obojczykiem oraz guziczkami poskutkowało zwrotem akcji. Kobieca noga cofnęła się do tyłu z kolei ręce ułożone na nagim torsie zaczęły pchać Dragomira w kierunku najbliższej ściany.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Sob Paź 21, 2017 12:25 pm

Hmm... prawdę mówiąc Dragomir nie spodziewał się, że ich tête-à-tête (nie wliczając bacznie rejestrujących najdrobniejszy ruch kamer... a może i mikrofonów poutykanych w tym wnętrzu... wszakże - Dragomir nigdy wcześniej tu nie był. Z wiadomych względów.A jako niedopuszczony do tego wnętrza nie mógł też widzieć nagrań z niego pochodzących. Każda grupa miała swoje tajemnice i to było naturalne, że nie chętnie dzieliła się swoimi tajemnicami...) przerodzi się w coś na trochę większą skalę niż jedynie miłe spędzenie czasu... przerywnik w długiej i pełnej wampirzych spraw egzystencji.
- Nie wiem. - odpowiedział zajęty czymś zupełnie innym niż myślenie...zgłębianiem sekretów jej kobiecego ciała. Urocze kształty, po których sunęły jego dłonie... a których celem nadrzędnym było wprawienie w drżenie najdrobniejszego skrawka jej skóry... by wypełnić tą przestrzeń co najmniej eufonią westchnień...
- CO taki ghul jak ja może na ten temat wiedzieć? - przerwał na chwilę pieszczoty zaglądając w jej oczy. Słowa te nie przejdą pewnie bez echa... Pascal złożony w kryptach... po co trzymać wampiry w takim stanie? Przecież mogłyby sobie żyć wśród innych. - Służyć i nie zadawać pytań. Iść przed siebie, niczego nie żałować... bo tylko ci, co nie mają nic do stracenia wracają cało. - nie miał złudzeń co do własnej osoby, swego znaczenia i przeznaczenia. Wrócił do swojego zajmującego zajęcia. Delikatnie całując i ssąc bardziej unerwione obszary jej ciała, które powoli odsłaniał odginając jej bluzeczkę... Ale, że już i tak skora była do mówienia postanowił to wykorzystać...
- Po co trzymać wampiry w stanie zawieszenia przez tak długi czas?- starał się mówić tak, jakby go to tak naprawdę nie bardzo interesowało.
-Chciałabyś tak sobie leżeć w krypcie, gdybyś była wampirem? - zapytał...
Nie oponował za bardzo, gdy zaczęła go pchać. Uśmiechnął się po swojemu - łobuzersko.
- Tak się chcesz bawić? - uniósł lekko brew... czy to w geście zapytania czy raczej podjętego wyzwania... Potrafił być delikatny, ale jak chciała inaczej... cóż... Długo nie musiała czekać na kontrę... Szybki, zecydowany ruch rąk ghula rozrywających materiał... reszta guziczków strzeliła, gdy zdarł z niej lekko rozpiętą bluzeczkę...
- Upss. - udał, że mu przykro... nieudolnie udał. Ale oczy mu rozbłysły, bo... lubił kobiety w ładnej bieliźnie podkreślającej ich atuty...argumenty... Argumenty Sonii przemawiały do niego...
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Sob Paź 21, 2017 1:25 pm

Be my guest! Zagłębianie się w sprośne sekreciki bardzo cieszyło Pannę Sonię. Komplementowała wszystko cichymi westchnięciami, pomrukami i wieloma niegrzecznymi gestami, chociażby błądzeniem rączek, które bardzo ochoczo spoczęły na jędrnych pośladeczkach.
- Najwyraźniej za mało… szperasz. – wyszeptała. – Ponieważ same tego chcą, albo w obawie przed ich gniewem lub jako wymiar kary za okrutne występki przeciwko grupie… Istnieje wiele motywów Panie Dragonow. – w odpowiedzi na czułe muskanie odsłaniającej się skóry, kobieta syknęła, a potem zacisnęła rączki na cudzym tyłeczku.
- Może… Zależy. Skoro nic nie czuję… - dodała na kilka sekund przed pchnięciem Dragomira na pobliską ścianę. Zerwanie koszulki rozbawiło kobietę. Nie wstydziła się swych wdzięków, wszak ona? Kształtne ciało oraz podniesiony biust wręcz krzyczały o atencję! Niemniej przed dobraniem się do najapetyczniejszych partii ciała, Dragomir musiał się uporać z nieco innym problemem. Otóż Sonia w bardzo niegrzeczny sposób pozwoliła sobie na podłożenie mu nogi. Chciała go w ten sposób przewrócić na zimną posadzkę, a potem rozsiąść się wygodnie i okrakiem na jego biodrach. Nie muszę chyba dodawać, że jej własne świadomie zaczęły się poruszać prawda?
- Zadajesz zdecydowanie za dużo pytań. – syknęła, po czym wbiła się namiętnie w miękkie wargi ust mężczyzny. Nie zaprzestawała przy tym poruszania ciałem, powiem więcej! Pochylenie się do przodu spowodowało mocno odczuwalne naparcie biustem na czyiś tors.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Sob Paź 21, 2017 6:15 pm

- Mało to do mnie przemawia. - uśmiechnął się niezbyt przekonany do jej słów... w odniesieniu do samego Pascala oczywiście, a nie do tego co robiła panna Sonia. To ostatnie akurat mu się podobało, czemu dawał wyraz w swoich coraz bardziej intensywnych pieszczotach i pomrukach...
- Pascala chyba nie tyczy się żaden z wymienionych?- tak sobie rzucił niby od niechcenia...
Akurat w to, że wampiry nic nie czują nie wierzył... ale nie skomentował tego. Nawet jeśli spoczywając w swoich trumnach nic do nich nie dociera... to tuż po przebudzeniu zobaczyć jak wszystko ich minęło? Pozycja nie do pozazdroszczenia. Zaczynać wszystko od nowa? Nowe znajomości, nauka wszystkiego co dla innych jest już oczywiste... nadrabianie doświadczeń... Ale oczywiście nie zdołał się rozwinąć w tym myśleniu nie tyle rozproszony widokiem, który ukazał mu się w wyniku podjętych działań, ale przede wszystkim bliskim spotkaniem z zimną posadzką... tak nagle. Z całą pewnością by jej tego nie wybaczył i odwdzięczył się czymś równie zwodniczym, gdyby nie wynagrodziła mu tego w taki sposób. Wytrąciła mu tym cały arsenał kąśliwych komentarzy. Dość mocno zaciskając ręce na jej udach wędrował nimi ku górze, by gdzieś od wysokości talii zakreślać delikatne kręgi przesuwając się w kierunku tych boskich piersi...
- Zdecydowanie... - więcej nie miał szans powiedzieć... gdy te zmysłowe usta znalazły się tak blisko... No to sobie posyczeli oboje... niestety kąsania ghuli nie były tak przyjemne jak te wampirze... chociaż bez wątpienia pomimo wszystko w jakiś sposób...stanowiły zapowiedź znacznie większej przyjemności... więc gdy tylko dotyk jej piersi wywołał cudowne mrowienie automatycznie niegrzeczne rączki ghula wylądowały na pośladkach Sonii... w końcu trzeba trochę kobiecie pomóc, żeby się nie zmęczyła zbyt szybko...nim wszystko się właściwie rozpoczęło... że zaczął gdzieś majstrować, by pozbawić ją tej niewygodnej spódniczki, tak tylko wspomnę...
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Sob Paź 21, 2017 6:59 pm

Niewinne i delikatne muśnięcie warg ust dosyć szybko przeobraziło się w namiętny, gorący i zdecydowanie głęboki pocałunek. Towarzyszyło mu wiele pomruków, westchnięć i ruchów zarówno bioder, jak i klatki piersiowej. Nie da się ukryć, że Pan Dragonov został zaatakowany z niemalże dwóch frontów i to w tym samym czasie! Sonia była tego świadoma, toteż bardzo chętnie korzystała ze swojej chwilowej przewagi, aby jak najskuteczniej uciszyć niegrzecznego partnera. Wypytywał o zbyt „intymne” rzeczy, przynajmniej w mniemaniu wampirów.
- Pascal to dość długa historia, nie warta zakrzątania sobie nią głowy. – wysyczała w przerwie pomiędzy pocałunkami, westchnięciami oraz niegrzecznym schodzeniem wzdłuż linii szczęki, na brodę i szyję. Ktoś tutaj komuś zostawił ślad prawda? W takim razie nadszedł czas zemsty, bo i Panna Sonia przyczepiwszy się do skrawka skóry, pozwoliła sobie na naznaczenie jej powierzchni mocnym zaczerwienieniem malinki. Ad będzie zazdrosna lub dumna. Ewentualnie dumna i zazdrosna w jednym. ALBO ONIEŚMIELONA – kek, ponoć dziewica, ale kto ją tam wie. Ja na przykład nie wierzę, ona strasznie kłamie, do tego łatwo ją zawstydzić. Ot miękki pierożek!
Cudze łapki na jędrnych pośladkach, a to Ci nowość! Sonia, aż syknęła z wrażenia. Naturalnie nie miała nic przeciwko, aby Dragomir rozprawił się z niewygodną spódnicą. W ramach tipu dodam, że zapięcie do niej znajdowało się z tyłu. Wystarczyło chwycić za ekspres i pociągnąć w dół, aby obcisły materiał, zsunął się po bioderkach. W założeniu, że ghul miał sprawne paluszki – patrzy na AD- to nie powinien mieć większych problemów z wygraną w starciu z zamkiem prawda? Na sam koniec pozostanie mu tylko zająć się stanikiem, rajstopami oraz… Czy wspominałam już, że Sonia nosiła stringi?
W czasie, gdy mężczyzna bawił się spódniczką, kobieta schodziła coraz niżej – usta z szyi zsunęły się na obojczyk, z kolei prawa łapka zjechała jeszcze niżej, w okolice brzucha. Tam też doszło do wsunięcia się łapki pod spodenki. Pokaż kotku co masz w środku!
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Nie Paź 22, 2017 6:54 pm

Mówisz, że może wam przeszkodzić jedynie kataklizm...?
Irina nie stawiła się na zebranie. Ba, nie czuła z tego powodów dużych wyrzutów sumienia, wiedząc, że Adrienne i tak będzie skora do opowieści. Nawet reprymenda otrzymana przy dostarczeniu raportu spowodowała jedynie zmarszczenie się czoła wampirzycy. Chcąc na spokojnie przemyśleć fakty wypełniające urzędowy druczek zeszła do Krypt - ciche, spokojne miejsce, w którym nikt nie powinien jej przeszkadzać i ona nie będzie nikomu przeszkadzać... Jak bardzo się myliła!
Zaraz po wsunięciu się do zaciemnionego pomieszczenia wychwyciła bardzo, ale to bardzo sugestywne dźwięki jednoznacznie sugerujące zabawiającą się parkę. Te pomruki, westchnięcia, syknięcia, jęki... Rosjanka wbrew sobie uśmiechnęła się szeroko i kryjąc się za filarami ostrożnie kroczyła ku miejscu, w którym ktoś postanowił urządzić sobie harce. Ktoś! Prawie parsknęła, dostrzegając, że owym mężczyzną był Dragomir. To tak spędzał czas z dala od jej siostrzyczki? Ciekawe, czy wiedziała o zajęciach swojego ghula.
- Nie przeszkadzam?
Nonszalancko oparła się biodrem o jeden z ostatnich filarów. Spoglądała ku nim z wyraźnym rozbawieniem.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Nie Paź 22, 2017 9:07 pm

Taki atak dwufrontowy mógł przyjmować codziennie... no - ostatecznie i ze dwa albo trzy razy dziennie... ale nie więcej -nie można być za bardzo ugodowym. Pochłonięty bez reszty figlami z panną Sonią podzielność uwagi mógł mieć jedynie na odwzajemnianiu pocałunków... momentami nieco kąśliwym odwzajemnianiu... ale to chyba wcale jej nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie, bo wiła się (chciało by się porównać do ryby schwytanej w sieci, ale to... Pannie Sonii do ryby było daleko... jak stąd do Kijowa) w swoim nienasyceniu.... i na poszukiwaniach zamka, który wraz z chwilą odnalezienia zjechał w dół... a że spódnica jej była dość obcisła... kobieta znajdowała się w pozycji, w której żadne negocjacje nie wchodziły w grę... ściąganie jej przez głowę - godziło by w godność obojga... sorry Sonia - miałaś ładną spódnicę... Dobry materiał rozrywał się ciężko, ale z racji swej siły - bez większych problemów i z tą przeszkodą poradził sobie Dragomir. W razie gdyby Sonii przyszło do głowy by być na niego za to złą... Poczęstował ją swoją najniewinniejszą miną z serii "to nie ja... to ona sama się podarła... słowo". To co nam jeszcze zostało? Paskudne Strümpfhose... wszystko co kobiece i co miało w swojej nazwie "hose" było paskodne... Niech straci - odkupi jej to ubranko... i sprawi pożądne (od słowa "pożądać") Strümpfe (bez hose)... Tymczasem zdarł z niej to włukno, za którym chowała coś, co sprawiało, że jej pupa wyglądała apetycznie.
- Niecierpliwe z ciebie stworzenie. - niby to ją skarcił, gdy powędrowała "podejrzeć" to, czego ghul nie zamierzał przed nią ukrywać. Poczęstował Sonię klapsem....
- Obie rączki tutaj.- nakazał wskazując miejsce na swojej klacie... na razie jeszcze był... uprzejmy, chociaż minę miał nie znoszącą sprzeciwu. Nie to, że mu się nie podobało co robiła Sonia... ale lubił być panem sytuacji... ta zaczynała się jednak nieco wymykac spod kontroli... zwłaszcza, gdy ujawniła się Irina.
- Nie skądże, może zaparzyć ci herbatki? - odezwał się do niej "nieco" sarkastycznie... ale nie przeszkadzało mu to w tym, co dotychczas robił.
- Rączki. - uśmiechnął się do Sonii przypominająco. No chyba nie była aż tak wstydliwa, by sobie stąd pójść... Irina to nie kataklizm...
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Nie Paź 22, 2017 9:53 pm

Mówiąc wprost. Żyd policzy sobie za podarcie spódnicy, bluzki i rajstop. Do tego doda koszt stanika, bo znając życie ten także pójdzie do porwania prawda? Ja nie rozumiem! Ci ludzie tacy mało cierpliwi jacyś! Ale, ale! Wracając teraz do sedna.
Pominę kwestię reakcji Sonii. Czemu? Ponieważ sposób ich opisania byłby nie adekwatny do tego, jak bardzo kobieta napaliła się na zdobycie apetycznego kochanka. Nie da się ukryć, że we wszystkich swoich działaniach była bardzo zaborcza – stąd również niegrzeczne wsunięcie rączki pod spodnie. To, że została skarcona tylko podsyciło apetyt – kobieta syknęła i wyszczerzyła rządek białych zębów w odpowiedzi na zachowanie Dragomira. Zgodnie z poleceniem oparła dłonie na jego torsie, a zaraz potem wbiła się mocno w jego usta z bolesnym przygryzieniem dolnej wargi.
Niespodziewane pojawienie się Iriny było jak cios w policzek ze zdwojoną siła. Dragomirowi jej obecność mogła nie przeszkadzać, tym niemniej Sonia jako wysoko sytuowana reprezentantka samego Eusebio musiała zachować twarz. W momencie odzewu Iriny, kobieta zerwała się, a nawet próbowała zejść z ghula Panny Ad. Chciała okryć swoje ciało resztkami odzienia tj. bluzką. Spódnicę także planowała pochwycić.

- Pani... – syknęła jeśli:
Dragomir puścił Sonię.
Milczała jeśli:
Dragomir zdecydował się jednak zatrzymać przy sobie kochanicę.

Irina miała prawo wezwać ochronę lub zareagować sama na bezczelne baraszkowanie w świętym miejscu wampirów.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Nie Paź 22, 2017 11:02 pm

//wiem, że się wcinam, ale pewnie nie dane mi będzie dokończyć... a przerywać jest niezdrowo so...

Ta niecierpliwość, to pewnie wina krwi. Chciało by się powiedzieć gorącej, ale czy ktoś kiedyś widział wampira o gorącej krwi? (te smażące się na słońcu się nie liczą). Tak, to musiała być wina krwi... i wieku ghula. Nie oszukujmy się - większość jego rówieśników zajmowała się pseudo prokreacją nie wtedy, gdy mieli na to ochotę, a wtedy - gdy mieli ku temu ekhem - techniczną możliwość... i żeby była jasność - kamienica w Graz była jedyną nieruchomością, którą posiadał Dragonov. Aby nie tracić czasu, który przybliżał go z każdym dziesięcioleciem do opisanego powyżej stanu - nie tracił czasu na klasyczną rozbiórkę - zostawiając to zajęcie budowlańcom. No, może z tym jednym, malutkim wyjątkiem potwierdzającym regułę... Jedyną możliwością, by stanik Sonii podzielił los pozostałych elementów odzienia, których już nie posiadała na sobie było założenie przez nią na to spotkanie stanika - pułapki... znaczy bez zapięcia (z tymi przednimi i tylnymi zapięciami jego zwinne rączki sobie radziły bez problemu... kwestia wprawy i doświadczenia...nie muszę dodawać, że wolał te zapinane z frontu?). Niemniej jednak tak od razu pozbawiać kochankę pięknej bielizny to zbrodnia niewybaczalna... a on takich nie miał w zwyczaju popełniać - zwłaszcza, jeśli były skierowane przeciwko niemu samemu.

A gdzie tam ją utrzymał, jak jeszcze nie zdołał złapać za te kuszące nadgarsteczki, a ona już postanowiła stanąć na baczność? Płocha niczym łania, a mógłby przysiąc, że jeszcze przed kilkoma chwilami mógłby dla niej znaleźć inny zwierzęcy totem. Dragomir westchnął. Chuj bombki strzelił - świąt nie będzie. Cała Irina. Sam nie wiedział, czy aż tak go nie lubiła... była zazdrosna o Adrienne czy po prostu taka już była. Bez wątpienia powinna sobie sprawić własnego ghula, którego mogłaby dręczyć do woli zawsze i wszędzie, a nie za plecami Adrienne... udaremniać mu tajemne schadzki, na które (tak nawiasem mówiąc) miał jeszcze błogosławieństwo swojej pani... czym nie każdy mógł się poszczycić. Jeszcze chwila, a zaraz cały nastrój opadnie...
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Pon Paź 23, 2017 7:21 pm

Irina po prostu taka była. Nic i nikt - nawet Adrienne, choć w jej towarzystwie zachowywała się zupełnie inaczej - nie był w stanie tego zmienić. Z rozbawieniem malującym się na twarzy obserwowała niezdarne próby opanowania sytuacji przez zbieranie resztek ubrań przez nieznajomą, którą Dragomir miał ochotę... sprawdzić. Bardzo dogłębnie.
Syknięcie wydobyte z ust kobiety spowodowało tylko, że nabrała większej śmiałości, a co za tym idzie również bezczelności.
— Naprawdę sądziliście, że nikt się nie zorientuje, jeśli postanowicie udać się załatwiać sprawy akurat tutaj? — uniosła brew, spoglądając zwłaszcza w stronę ghula siostrzyczki. Bawienie się, choć chwilowe, mogło dopiero zacząć być zabawne.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Pon Paź 23, 2017 7:51 pm

Ghulica niemalże natychmiast przyodziała „strzępki” swojej garderoby, po czym od razu wykonała pełen ukłon w stronę wampirzycy. Bycie urzędniczką to jedno, mimo to kobieta dobrze wiedziała do czego byli zdolni nieśmiertelni. Eusebio ją przed tym przestrzegał: powtarzał, aby trzymała się zasad, bo inaczej spotka ją kara. Na nic wtedy pozycja i bycie ulubienicą szefa. Przywileje nie jej nie chroniły przed gniewem innych, w szczególności jeśli posiadał on solidne podstawy.
- Pani proszę o wybaczenie… - mruknęła chcąc nieco załagodzić niekorzystną sytuację dwójki ghuli. Mówiąc cały czas była pochylona. Nie śmiała unieść i spojrzeć bezpośrednio na lico nieśmiertelnej. Czuła przed nią wstyd, strach, a także pokorę. Dziwiła się, że Dragomir postanowił pozostać bezczelny. Może to wina przynależności do grupy łowców? Ci zawsze odznaczali się śmiałym podejściem do życia, nie to co urzędnicy. Tam wszystko i wszyscy mieli swoje miejsce.
Sonia spojrzała ukradkiem na Dragomira. Najwyraźniej chciała go trochę poskromić, choć mówiąc wprost. W chwili obecnej cała jej drapieżność umknęła, gdzieś w dalekie krzaki. Twarda i nieokiełznana kobieta, trzęsła się jak owsika w strachu o własne życie i przed gniewem Pana. Albo czuła wobec niego ogromny respekt, albo wampir stosował na niej niecodzienne metody wychowawcze.

Dragomir mógł ochronić ghulicę – takie zachowanie niewątpliwie wzbudzi u niej zaufanie do jego osoby.
Mógł również olać sprawę i zająć się sobą – wtedy najpewniej będzie bezpieczny, aczkolwiek nie wiadomo co z Sonią.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Pon Paź 23, 2017 9:03 pm

Bycie ghulem Adrienne miała jedną niewątpliwą wadę - Irinę. Na co dzień nie przeszkadzało mu to... bo niezależnie od tego jak bardzo się różnili - obojgu zależało na wspomnianej wampirzycy... choć chyba każde z nich miało w tej trosce swój własny interes. W tej chwili spotkanie z Iriną było mu bardzo nie na rękę.
Zachowanie Sonii go rozłożyło do tego na łopatki - jeszcze chwila i gotowa mu tu dokonać swojego żywota. Wstał, chociaż posadzka nie sprawiała już wrażenia takiej chłodnej i całkiem wygodnie się leżało.
- Miałem nadzieję, że w ferworze przygotowań do wypraw wszyscy będą odwiedzać bardziej przydatne miejsca - zbrojownie, laboratoria... pomieszczenia ochrony... konferencja się przeciągnie... - zaczął wyliczać, chociaż sam za te bardziej przydatne uważał tylko to pierwsze... otrzepał się wstając. Jemu na honorze nie było hańbą chodzenie porozbieranym, więc... niech będzie, że nie jest ostatnim chamem i ubrał swoją niedoszłą kochanicę we własną koszulkę, która pewnie na niej zakrywała znacznie więcej niż tylko to, co powinno być zakryte. Z ciężkim bólem (powiedzmy, że serca) pożegnał się z Sonią całując ją w okolicach ucha i szepcząc przy okazji:
- Nie powinnaś tu zostawać.- pomijając drobny szczegół, że nie powinno tu być jego i Iriny.
- Nie sądziłem, że zaszczycisz nas swoją obecnością, w siedzibie Allianzu. - zwrócił się do Iriny. W końcu tyle smsów jej wystukał... bez odpowiedzi... a martwił się o Adrienne... że coś jej się mogło przydarzyć, gdy czas gnał, a ona nie przychodziła... Bo żeby był zachwycony tym wtargnięciem... to nie powiem, chociaż coraz mniej sprawiał takiego wrażenia. Może mimo wszystko ucieszył się, że Irina jest cała... Ad była w opłakanym stanie, a kto wie jak mogłaby przeżyć utratę siostry...
- Myślałem, że byłaś z Adrienne. - jak się zastanawiacie co robił Dragomir - to starał się zagadać Irinę, żeby Sonia mogła opuścić te krypty po angielsku. Liczył po cichu na to, że nawet jeśli Sonia tak bardzo zachęcała dziś wszystkich do potraktowania jej żelazną ręką niesprawiedliwości - Irina sobie odpuści spełnianie zachcianki ghulicy Eusebio. Nie uśmiechało mu się dostać rykoszetem za taką błahostkę. Był ghulem i zwykle nie dyskutował w wielu kwestiach przytakując jak to robią koguciki na dachach... gdzie zawieje wiatr. Ale mimo wszystko był samcem i nawet jeśli nie zawsze wychodziło mu to na zdrowie w pewnych kwestiach bronił swojego... i w tym wypadku byłby zmuszony stanąć w obronie Sonii.
- Rozumiem, że też idziemy na tą obławę? - zapytał zbliżając się do wampirzycy. - W przeciwnym razie dołączyłabyś się? - uśmiechnął się.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Wto Paź 24, 2017 6:31 pm

Nie sądziła, że jest dla Dragomira wadą. Nie uprzykrzała mu życia za każdym razem, ale kiedy tylko się nawinął lubiła mu troszkę dopiec. Ot, dla zwykłej zasady. I chęci uszczknięcia przyjemności rzecz jasna, tak jak w obecnej chwili - bawiła się przednio, obserwując niezdarne próby pozbierania się ghulicy. Okrycie swojej kochanicy koszulą w żaden sposób nie złamało zapędów Rosjanki.
- Nie mnie powinnaś prosić o wybaczenie, ale swojego wampira. Nie będzie zadowolony z twojego występku...
Przeciąganie poszczególnych liter w ostatnim słowie jednoznacznie coś sugerowało. Po części ukrywała, że za niewielką przysługę mogłaby nie pisnąć cokolwiek wampirom stojącym wyżej w hierarchii. Pod znakiem zapytania stała jedynie spostrzegawczość nieznajomej.
- Zaszczyciłam was moją obecnością razem z Adrienne. Poszła na zebranie a ja szwendam się to tu,
to tam...
- mrugnęła do niego porozumiewawczo. - Obława jest nudna. Lepiej bawić się twoim kosztem.
Jeśli łudzili się, że szybko się nimi znudzi, niewątpliwie byli w błędzie.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Wto Paź 24, 2017 6:39 pm

A teraz mały zwrot akcji. Lubicie takie? Ja uwielbiam. Naprawdę miło było popatrzeć, jak Dragomir porzuca Sonię na pastwę wampirzycy przy jednoczesnym uprzedzeniu jej. Jeszcze zabawniejsze jednak było obserwowanie samej ghulicy, która swoją grę aktorską doprowadziła do perfekcji. W bardzo niegrzeczny, aczkolwiek subtelny sposób złapała Dragomira, aby szepnąć mu co nieco na uszko:
- To dopiero początek, a już uciekasz? – widać nawet on dał się nabrać na mistrzowskie podejście do tematu. Wybaczcie mili Państwo. Ghulica dobrze znała swoją wartość. Tym bardziej wiedziała, jak bardzo Eusebio cenił sobie jej życie. W końcu kto jak nie ona, ogarniała papierkowy burdel!
- Ten sam Pan był wielce niezadowolony z Twej nieobecności Pani. – nadal mi nie wierzycie prawda? Zatem niech odzew – nadal pokorny ma się rozumieć – kobiety będzie dowodem na to, że jednak nie do końca obawiała się nieśmiertelnej, a wcześniejsza gra była tylko i wyłącznie na pokaz. Najwyraźniej Sonia zapragnęła odstawić maluczki pokaz talentu … a może chciała w ten sposób nadepnąć wampirzycy na odcisk? Czort jeden wie. Liczyło się tylko to, że nie tak łatwo zamierzała wypuścić Dragosa z krypt. Cały czas się go trzymała… powiedziałabym, że rąsia zsunęła się na tyłek, ale niech stracę. Grzeczniutko pociągnęła za paseczek, aby delikwenta zatrzymać. Naturalnie wszystko bardzo dyskretnie!
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Czw Paź 26, 2017 12:35 am

- Nie bardzo rozumiem.- zaczął się bacznie przyglądać wampirzycy, jakby mógł wychwycić w jej wydlądzie czy ruchach coś, co by mu to dało do zrozumienia. Mógł kalkulować ruchy, starać się przewidzieć wyniki pewnych działań, ale nie rozumiał tych subtelności... odcieni... był psychopatą i nie zależało mu tak naprawdę na niczym, co nie było jego dobrem, co zamykało mu jednocześnie drogę na rozumienie pewnych niuansów kobiecego zachowania.
- Myślałem, że wszyscy jak jeden mąż zajmują się sprawą kradzieży krwi i poszukiwaniem Marcusa. - był zdziwiony, że przyszła tu faktycznie pobawić się ghulami.
- To mało zabawne patrzeć na pożarcie kogoś, kto się o to sam prosi.- odpowiedział uprzejmie Sonii komentując jeszcze nie tak odległą sytuację, a cień smutnego uśmiechu przebiegł przez jego twarz... Próbę odciągnięcia wampirzycy od swojej osoby odebrała jako ucieczkę? Tym bardziej, że sama zaczęła składać swoje ubrania? Na bogów, co można było powiedzieć o nim, to można było mówić, ale nie to, że będzie zmuszał kogokolwiek do seksu... a przynajmniej nie członka sojuszu w budynku Allianzu na dodatek. Jakieś standardy/ramy postępowania trzeba było mieć, gdy nie miało się sumienia. Tym bardziej, że względem Sonii miał pewne plany, które nie zakładały jej wyeliminowania.
- Widocznie nie zrozumiałem, że uciekając chcesz być ścigana.- odpowiedział. Pewnie nie wiecie jak to jest być samcem na linii walki słownej między jedną i drugą niewiastą rzucającą jadowite słowa? Powiem wam - nie fajnie. Patrzy się tak na jedną, a raz na drugą. Obie ładne, obie Krysie, obie podobają mi się, a tu się nie da i najlepiej zabrać swoje zabawki i z całym ekwipunkiem wymknąć się gdzie indziej, bo niezależnie od tego co się zrobi... z góry jest się przegranym. Nie wiedzieć czemu - Dragomir czuł przez skórę to samo - że niezależnie od tego co zrobi - nie wyjdzie z tego cało... więc narrator postanowił mu trochę skomplikować i zamiast definitywnie zostawić pole walki rozjuszonym samicom postanowił go tam zostawić... tym bardziej, że akcja zatoczyła kółko... i jakaś kobieca dłoń chwyciła go za pasek... no a szkoda się tak szamotać i rozpruć szlufki... więc się zatrzymał w miejscu... tym bardziej, że nie było dla niego innej misji niż ta, której właśnie się poświęcał... Odwrócił się w stronę urzędniczki i podciągając jej koszulkę zajął się jej sterczącymi piersiami, które wypinały się wręcz zachęcająco wołając go po imieniu, żeby się nimi zajął... Nie mógł być głuchy na to wołanie. Na jedyne treści które do niego docierały. Pozory chowamy do pudełka... ściągamy maski... ułożony ghul dostał teleport na Madagaskar... Każdą próbę przerwania mu dokończenia deseru odbierze jako atak...
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Pią Paź 27, 2017 6:43 pm

Widać było, że kompletnie zignorowała dalsze słowa Dragomira, całą uwagę poświęcając Sonii. Mała, cwana suka, która myślała o sobie w samym superlatywach. Kącik ust Iriny mało zauważalnie drgnął. Z trudem powstrzymywała wpłynięcie na twarz niezbyt pozytywnego uśmieszku.
Odetchnęła głęboko, choć tego nie potrzebowała, o czym dwoje ludzi dobrze wiedzieli. Nie dbała o to.
- Jak myślisz, komu będzie mu bardziej brakowało? Ciebie, czy mnie? Zastanów się, kogo trudniej zastąpić.
Dragomir najwyraźniej zrobił to samo - nie zwrócił na nią uwagę. Rosjanka splotła dłonie w koszyczek.
- Adrienne będzie niepocieszona, jeśli nie pójdziesz ze mną na górę. Teraz.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Pią Paź 27, 2017 6:59 pm

Sonia, aż za bardzo znała swoją wartość. Albo skutecznie otumaniła swoją osobą starego Eusebio, albo posiadała kilka innych atutów lub… Lub zwyczajnie stary wampir nadał jej tyle przywilejów, że głowa mała. Stwierdzenie, gdzie leżała faktyczna prawda było jak wygranie w lotka. Niemożliwe.
- Grunt droga Pani, aby każdy znał swoje miejsce. – odpowiedziała ni to atakując, ni będąc pokorną. Ot wielka urzędniczka, prywatna sekretarka samego Eusebio! Kobieta naprawdę dobrze znała swoje miejsce, tutaj również… pod pieszczotami też. Nie powiem, nie powiem… Pan Dragomir dobrze wiedział jak poprawnie odebrać wysłany sygnał, choć powiedzmy sobie wprost. Sonia i wobec niego miała pewne plany. Jakie? Ot wielka tajemnica świata. Jedno było pewne. Ghulica mogła się przyczynić do wielkich zmian… Bardzo, bardzo wielkich i niekoniecznie dobrych zmian.
- Część łowców została wysłana za Marcusem, druga część ma za zadanie pilnować siedziby, a trzecia część… Najwyraźniej ta ostatnia część postanowiła gdzieś zniknąć przez co Eusebio znów będzie niepocieszony. Po co jednak kłaść sobie dodatkowe kłody pod nogi. Pani… - ostatnie słowo wysyczała nie potrafiąc zapanować nad reakcjami własnego ciała.
- Błogich chwil jest niewiele… To jedyna okazja, aby pokazać kto tu rządzi. – dodała w bardzo dwuznaczny sposób, gdy rączki niegrzecznie powędrowały na cudzy tyłek, a głowa odchyliła się w bok. Bezwstydnica prężyła się i wiła pod dotykiem Dragomira. Specjalnie eksponowała swoje półnagie ciało przed wampirzycą. Chciała zostać przez nią ukarana.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Czw Lis 02, 2017 5:14 pm

Sonia była naprawdę zagadkową ghulicą. Wydawała się być niesamowicie pewna siebie. Albo przynajmniej była dobrą aktorką z wysokim poziomem odwagi - który sługa nie pierzchnąłby przed starą wampirzycą mającą tak dużo doświadczenia?
Przyglądała się tej dwójce z rosnącym rozbawieniem. W końcu zwróciła uwagę na wyeksponowane ciało Sonii nie dającego dużo pola dla wyobraźni. To co mogła, odsłoniła... Z przekąsem na obliczu postawiła kilka kroków do przodu i trzasnęła jej poślad otwartą dłonią.
- Jak znudzisz się... nim, bez problemu mnie znajdziesz.
Koniec końców wyszła z Krypt.

z/t
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Krypty   Nie Lis 05, 2017 9:45 am

Zabawa była przednia. Tylko nieliczni wiedzieli co tak naprawdę się wydarzyło w podziemnych kryptach Sojuszu. Sonia nie zamierzała się tym dzielić z innymi, choć niewątpliwie wieści i tak szybko się rozejdą i do Eusebio. Nieważne. Ghulica nie robiła niczego bez powodu. "Bliższe" poznanie Dragomira dało kobiecie pewien zarys jego osoby. W zamian oczywiście oddała mu swój prawda?
Zdobyte informacje miały przysłużyć się jej w przyszłości, aczkolwiek ich cel pozostawał niejasny. Jedno było natomiast pewne - to nie pierwsze i nie ostatnie spotkanie na jakie Sonia zaprosi prywatnego ghula Panny Ad. Z pewnością zechce to jeszcze powtórzyć. Na razie jednak wszystko miało się ograniczyć do tego jednego spotkania...

~ END
Powrót do góry Go down




Sponsored content

PisanieTemat: Re: Krypty   

Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ I ostatnim żywym ☦ :: Der Vampir-Allianz :: Główna siedziba :: Podziemia-
Skocz do: