Ciemne uliczki
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

avatar

Rola / pozycja :
Główny Administrator

Wiek :
Nie dotyczy

Multikonto :
Nie dotyczy





PisanieTemat: Ciemne uliczki   Czw Lip 06, 2017 7:13 pm


Ciemne uliczki



Oddalone od głównego placu uliczki stwarzają pozory labiryntu. W rzeczywistości jednak prowadzą do mało lubianej i odwiedzanej dzielnicy żebraków. Nic dziwnego, że nie ma tutaj strażników i że nie dociera pozytywna aura zabawy. To miejsce zostało porzucone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Czw Lip 06, 2017 9:35 pm

W tym tłumie czaiło się niebezpieczeństwo i tak samo jak pchanie się do dziupli węży, tak i pchanie się w sam środek tego poruszenia było samobójstwem. Przynajmniej tak wyceniał to jego instynkt, a on zwykł mu ufać. A mimo to szedł wolnym krokiem starając się wyłapać ich rytm, złapać schemat, w którym poruszenie się odbywało, wyszukać charakterystycznych sylwetek, które wyczytał z umysłu strażnika - i z całą pewnością badałby ich dalej, starając się z tym stopić, by zrozumieć to, co się tutaj działo, gdyby nie ptak, który przyciągnął jego uwagę.
Znak od matki.
Shirai od razu się rozejrzał - dyskretnie, bez żadnych gwałtownych ruchów, poszukując tej starej jędzy - oj niech ją tylko spotka, to tak jej nawtyka, że się jej odechce znikać na całe lata... Znikanie w czasach, kiedy łowcy byli wszędzie? Brał pod uwagę możliwość, że kobiecie mogło się coś stać - jej i całej bandzie, z którą podróżowała, dlatego nie mogła wejść z nim w bezpośredni kontakt, ale też znał ją nie od dziś. Wiedział, ze lubiła gierki i zagadki, a już na pewno kochała wystawiać swoje pociechy na różne próby. Nie obawiał się, że coś się jej stało, bo nie uważał, żeby to było aż tak prawdopodobne, by sobie tym bardziej zawracać głowę. Lepiej było się skupić na znalezieniu jej.
I to, co czmychnęło w cień, było raczej bardzo ważne. Ważne było to, czym lub kim był ten cień.
Shirai skierował się w tamtą stronę.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Pią Lip 07, 2017 4:20 pm

O dziwo Irina nigdzie się nie spieszyła. Wolała iść powoli, jak gdyby nic się nie stało, jak gdyby zapomniała o obecności strażników czmychających gdzieś za jej plecami. Nie odwróciła wzroku. Tracenie dodatkowych sekund na potwierdzenie tego, co było oczywiste, stanowiło jedynie stratę czasu. Niewielką... ale kto wie, do czego będzie jej potem potrzebny?
Nie szła prosto. Od czasu do czasu kluczyła pomiędzy węższymi uliczkami, zastanawiając się, jakie posiadane dary może wykorzystać. Zaciskała i rozprostowywała pięść, nadal czujnie obserwując otoczenie. Miała też nadzieję, że nieprzyjemne uczucie spowodowane obecnością religijnych ozdóbek zniknęła. Cholerny papież.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Pią Lip 07, 2017 6:11 pm

Jakie było wielkie zdziwienie Yina, kiedy usłyszał jak "diablica z Zachodu" odpowiedziała mu po chińsku. Szkoda, że w tym całym zamieszaniu musieli się rozdzielić i dziewczyna zniknęła mu w tłumie.
A poza tym Yin miał ważną misję do wypełnienia, jaką było odnalezienie Nergui. Matka była chyba jedyną kobietą w życiu pana Shena, która tak wiele dla niego znaczyła... ha, można powiedzieć że ją na pewien sposób kochał, chociaż najbliżej było temu do uczucia między Dzieckiem a Rodzicem. Dlatego tak bardzo Yinowi zależało na odnalezieniu Nergui.
Kiedy tylko Chińczyk znów był wolny, musiał jakoś zgubić łowców, którzy prawdopodobnie już zwrócili na niego uwagę. W sumie miał na to niezły patent. Wystarczyło tylko wbić się w tłum i... uruchomić kamuflaż taktyczny. Pewnym problemem w niewidzialności było padające światło, ale w ogólnym zamieszaniu dało się to chyba jakoś rozwiązać.
Tak więc pan Shen trafił w jakąś opuszczoną uliczkę. I co najśmieszniejsze, zobaczył, że przed nim idą dwie postacie - ten gość w czerni (heh, gdyby wiedział, że to jego brat) i... owa kobieta, z którą jeszcze chwilę temu tańczył. A to dopiero! Nici przeznaczenia bywają naprawdę bardzo pokrętne.
Yin na wszelki wypadek pozostawał jeszcze w trybie niewidzialności, ale ruszył za Iriną. Czyżby i ona podążała za cieniem sokoła?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Pią Lip 07, 2017 6:57 pm

Shirai
Pierwsza i rzecz najważniejsza jaka rzuciła się wampirowi w oczy, nawet nos. Zapach krwi. Ale o tym zaraz.
Cień czegoś zaiste był nieistotny. Zniknął. Ważniejszy okazał się cień naszego pupila z rodziny Jastrzębowach. Ten nie zniknął, wręcz przeciwnie. Ogromne ptaszysko sunęło kilka centymetrów nad głową Japończyka, by po wleceniu w głąb uliczki wylądować bezpiecznie na lewym ramieniu swojego tymczasowego Pana.
Facet siedział kilka metrów wzdłuż wspomnianej „ścieżki”. Krwawił. Skąd i przez co nie wiadomo. Jedno natomiast było pewne. Skoro trzymał przy sobie pupila Nergui, to musiał być również jednym z jej ghuli. Bingo!

Shirai stanął przed wyborem:
1. Może podejść bliżej rannego
2. Może załatwić wpierw sprawę dziwnej kobiety, która ni wiedzieć czemu wbiegła w tą samą uliczkę przy okazji ciągnąc za sobą dwójkę zamaskowanych mężczyzn.

Irina
Zachowanie wampirzycy nadal budziło pewne podejrzenia. Na całe szczęście jednak zamaskowani postanowili odpuścić. Albo jej uwierzyli, albo wkroczenie na dzielnicę żebraków było im w niesmak. Jedno z dwóch. Nieistotne. Najważniejsze, że zatrzymali się w połowie drogi.
W tym samym czasie oczy Iriny wyłapały coś jeszcze, a w zasadzie kogoś. Mężczyznę. Całe jego ciało otulała czerń. Z maską czy bez i tak dość mocno wyróżniał się w tłumie. Czyżby był jednym z potencjalnych oponentów? Należy powiedzieć wprost; nie wyglądał zbyt przyjaźnie. Prócz tego warto dodać, że Irina poczuła zapach świeżej krwi.

Irina stanęła przed wyborem:
1. Może spróbować nawiązać kontakt z dziwnym typem w tej samej uliczce.
2. Może się wycofać tym samym ryzykując spotkanie z zamaskowanymi, którzy pomimo odpuszczenia sobie pościgu nadal stali w połowie drogi do uliczki.

Yin
Wejście w tryb niewidzialności to najlepsze rozwiązanie pod słońcem. Dzięki temu Feniks pozostał niezauważony i jako jedyny mógł tak naprawdę swobodnie zacząć sobie myszkować w ciemnej uliczce. Tradycyjnie widział zamaskowanych ludzi, którzy stali w połowie drogi, widział Shirai’a i Irinę. Udało mu się nawet dostrzec drapieżne ptaszysko będące pupilem mateczki! Ha! Matka. To znak, że gdzieś tutaj było…. W takim razie dlaczego w pewnym momencie Yin poczuł zapach świeżej krwi?

Yin stanął przed wyborem:
1. Może rozmówić się z jednym z nieznajomych, Iriną lub Shirai’em.
2. Może zacząć samodzielnie myszkować, co będzie równoznaczne z wyminięciem nieproszonych gości.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Pią Lip 07, 2017 7:42 pm

Woń krwi. Nie pierwszy raz już tego wieczoru i na pewno nie ostatni - pewnie nawet gdyby ptak w tą stronę nie leciał to sprawdziłby o co chodzi, może już byli tutaj strażnicy, może ktoś był przy trupie? Wąska uliczka nie dawała zbyt dużego pola do manewru, gdyby to była pułapka bardzo ławo byłoby go tutaj zamknąć, dlatego bardzo uważał wchodząc wgłąb uliczki. Szaleństwo. Na szczęście szaleństwo chodziło z nim w jednej parze, nawet jeśli nie było elementem dominującym i przyćmiewającym jego samego to całkiem niezła była z niej towarzyszka. Jastrząb poprowadził go i przyśpieszył, kiedy dane mu było zbliżyć się do tymczasowego właściciela.
No proszę, domniemany trup nadal dychał.
Shirai zrobił już jeden krok w stronę familianta, ale zatrzymał w półkroku, kiedy zobaczył kobietę, która biegiem wpadła do uliczki. Nie było co fisiować, nie było gdzie się schować i nie było co liczyć na to, że był niezauważony - przesunął się w stronę familianta, żeby go zasłonić - zamierzał po prostu przeczekać, aż ekipa przebiegnie dalej, ale był już gotowy do ewentualnego odparcia ataku. Po prostu ta wesoła trójka nie wydawała się nim za bardzo zainteresowana... tak na pierwszy rzut oka.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Pią Lip 07, 2017 10:20 pm

Zapach świeżej krwi w akompaniamencie obecności nieznajomego od stóp do głów ubranego w czerń nie wróżyła nic dobrego. Mimo wszystko wydawało jej się, że nie należy do ugrupowania działającego z ręki samego papieża. Wydawało jej się. Domniemania, kto jest dobry a kto zły mogą ją słono kosztować, ale skończy jeszcze gorzej, jeśli wróci się do uliczki i napotka dwóch zamaskowanych mężczyzn.
Zaciskając usta ruszyła do przodu, w kierunku, skąd dochodził zapach posoki. Mimowolnie migdałowe tęczówki wampirzycy zaiskrzyły się od wyobrażenia, jak spija z człowieka życiodajny płyn. Bądź co bądź nie było to możliwe dopóty, dopóki ktoś go zasłaniał. Kiedy już miała wymijać tę dwójkę, nieco zwolniła krok, chcąc im się lepiej przyjrzeć. Niewątpliwie nieznajomy był kimś więcej niż tylko się podawał. Nie odezwała się ani jednym słowem, ale skinięcie głową z jej strony mogło wyrazić aprobatę kontaktu. O ile zdecyduje się ją przyjąć.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Sob Lip 08, 2017 5:10 pm

Grunt to wykorzystać przewagę, jaką dawały wampirze moce. Nikt przecież nie powiedział, że Chińczycy działają uczciwie. Co to, to nie. Byli honorowi, jasne... ale tylko między sobą. W barbarzyńskim kraju trzeba się zachowywać po świńsku.
I tak właśnie postąpił Yin, który pod osłoną cieni mógł dokładnie się wszystkiemu przyjrzeć. Zapach krwi był bardzo drażniący, ale nie ma się co napalać, bo jeszcze się okaże, że to krew kobiety. A takiej krwi pan Shen nie ruszy, choćby nie wiadomo co.
Wciąż pozostając pod osłoną niewidzialności, wampir rozglądał się uważnie po uliczce w poszukiwaniu jakichś podejrzanych rzeczy. Oczywiście dostrzegł rannego nieznajomego, przy którym znalazł się ten typ w czerni. Ale o dziwo typ w czerni nie wyglądał na kogoś, kto chce tego mężczyznę zabić... raczej go ochraniał.
I to Yinowi wystarczyło.
Na pewno musiało to wyglądać dość dziwnie, kiedy zupełnie znikąd pojawił się osobnik w płaszczu z pawich piór. Zmaterializował się dokładnie o krok od mężczyzny w czerni... i mało tego, zdjął maskę, zarzucając przy tym włosami. Nie ma to jak epickie wejście. Ale ktokolwiek znał tego Śnieżnego Pawia bliżej, ten wiedział, że on zawsze tak robił. Pozer do potęgi piątej.
- Kimkolwiek jesteś, łączy nas ten sam cel. Jestem po twojej stronie - odezwał się po chińsku, tak melodyjnie i elegancko jak tylko on potrafił.
Po tych słowach spojrzał kątem oka na Irinę. Nie był pewien czego tu chciała, ale miała u niego duży plus za znajomość cywilizowanego języka. Ech, Chinol i jego wybujałe ego. Przyzwyczajajcie się.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Sob Lip 08, 2017 5:49 pm

Ghul. Shirai oraz Yin poznaliby jego twarz nawet na końcu świata. Mężczyzna bez wątpienia przynależał do małej kompanii ich matki. On i ten drapieżny ptak. Jeszcze żył, znaczy się ghul, aczkolwiek był ranny. Świeża krew sączyła się z okolicy brzucha. Rana? Jakby zadana mieczem. Gość długo nie pożyje, może z kilka lub kilkanaście minut.
- Nergui… - wydukał po chińsku.
- Atak… łowcy… - dodał…
Ah i tak! Powiem jeszcze kilka rzeczy. Shirai poznaj brata. Yin ty też. Irino, poznaj proszę dwóch Azjatów. W zasadzie poznajcie się wszyscy i proszę. Zdejmijcie wpierw te maski!
Teren był czysty. Nikt nie ruszył w pogoń za nieśmiertelnymi – no wybaczcie, ale nagłe wyjście z niewidzialności o czymś świadczy – dzięki czemu panował względny spokój. Trójka przybyszy miała chwilę czasu, aby wyjaśnić sobie parę spraw, a także wydobyć informacje od umierającego.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Sob Lip 08, 2017 5:59 pm

Nawet nie drgnęła dostrzegając przed sobą pawia. To z nim tańczyła na placu. Zatrzymała się, spoglądając na dwóch nieznajomych, jednocześnie badawczo przyglądając się umierającemu. Bez większego problemu wyłowiła trzy słowa wydobywające się z jego ust.
- Miło mi panów poznać - powiedziała w ramach powitania. Zdjęła maskę z twarzy i włożyła ją do jednej z bocznych kieszonek. Bardzo egzotyczne towarzystwo, prawda?
Atak... Łowcy... Spróbowała połączyć to z przemową papieża, na którego wspomnienie tylko świadomość ogromnej liczby strażników wyposażonej w krzyże i nie wiadomo co jeszcze przeciw wampirom. Bo niby przeciw komu innemu postanowił wytoczyć nieoficjalną wojnę?
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Nie Lip 09, 2017 10:13 am

A więc czas dołączyć do śledzonego towarzystwa, zwłaszcza gdy grono było dość... niecodzienne, jeśli można tak się wyrazić. A przynajmniej leżący i dogorywający truposz będący Chinczykiem. Cóż, tutaj warto na boczku podlizać się, albowiem zaprawdę powiadam wam, Adrienne potrafi odróżnić od siebie Chińczyków, Japończyków i Koreańczyków. Dwie pierwsze nacje widziała naocznie, dziękujemy za wyprawy w tamte strony, za straty w wojownikach nie przepraszamy... ach, a jeszcze tam portugalskich enklaw nie ma... może niebawem to się zmieni, ale co zwiedziła przed premierą to jej, long story. Z kolei te kitajce z tamtego cypla gdzie dzisiaj jest debil z pseudo atomówkami, o nich zaledwie słyszała... więc siłą rzeczy jakoś odróżni od reszty.
- Daleka droga od ojczystych Chin, uwieńczona śmiercią wśród zachodnich demonów - rzekła w ramach przywitania, spoglądając to na półtrupa, to na resztę towarzystwa, i zdejmując maskę. No i skoro Szlachetny Paw Wpierdolu, u którego i tak nie ma szans bo na boczku każdy zna orientację słodziaczka, wyszedł z niewidki...  i też nawijał w tym dziwnym języku, no lingwistką to Ad nie była i szeptać po chińsku sprośnych rzeczy nie potrafiła, to kolejny zagubiony skośny... - Wasz kompan? - aż spytała z ciekawości, choć nie wyglądała na specjalnie przejętą cudzym zgonem. Heh, przywykła do umierania.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Nie Lip 09, 2017 11:25 am

Co to za dziwna noc, że gdzie nie powędrował, to ktoś siedział mu na ogonie?
Obserwował jak niewiasta się zbliża - bez strachu i niepewności, wyprostowana, kręcąc biodrami jak przystało na damę na takim balu na forum - przynajmniej jak przystało na damę z kraju Europejskiego. Powabna i wdzięczna miała w sobie paraliżującą sztywność, która błąkała się na czubkach jej palców, krańcu nosa i górnych wycięciach warg - ledwo zauważalne myśli powodujące uwagę sprawiały, że nie była jedną z wielu niewiast w tłumie. Żadna zresztą normalna niewiasta nie zapuszczałaby się w ciemne uliczki. I zamiast przejść obok - zatrzymała się tuż przez Shiraiem i skinęła głową - jak konspiracyjnie! Jakiś posłaniec? Informator? Może to ktoś, kto przynosi wieści od Nergui, towarzyszka umierającego?
Mężczyzna nie miał czasu zastanowić się nad tym dłużej niż sekundę. Jego dłoń wyrwała katanę z pochwy, stal zaśpiewała w powietrzu kiedy tuż obok niego pojawił się mężczyzna ubrany w śmieszy, krzykliwy, pawi strój - ostrze powędrowało do gardła lecz nie po to, by zabić, a po to, by ostrzegawczo przyłożyć je do szyi nieznajomego... och na pewno? Jego głos był bardzo znajomy.
Twarz tym bardziej.
Cicho prychnął pod nosem, a to prychnięcie miało wydźwięk śmiechu. Cofnął katanę i schował ją na swoje miejsce, sięgając do maski, by ją zdjąć i przypiąć do pasa. Obdarzył brata przeciągłym spojrzeniem - dwie niewiasty tylko krótki, ulotnym, zostawiając je swojemu bratu.
Nie musiał bratać się z dziewkami.
Zwrócił się w kierunku ledwo dychającego mężczyzny i kucnął przy nim wyciągając do niego dłoń, by złapać jego podbródek i unieść go, nawiązując z nim kontakt wzrokowy. Chciał przeczytać jego wspomnienia tak daleko w tył jak bardzo uzna za stosowne.
A to, że umierał?
Cóż, nie jego zabawka, nie jego problem.

Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Nie Lip 09, 2017 12:04 pm

Coś się zaczynało robić tłoczno w tej nieszczęsnej uliczce, bo nie wiadomo skąd pojawiła się kobieta w stroju asasyna - a przynajmniej tak to wyglądało. Czyżby też potrafiła znikać jak Yin? Kto ją tam wie. Szanowny pan Shen miał na głowie o wiele ważniejsze sprawy, a mianowicie tego narwanego typa w czerni, który przyłożył mu katanę do gardła.
Tylko coś ta katana wygląda znajomo. Yin nie cofnął się, spoglądając swojemu przeciwnikowi prosto w oczy, bez cienia strachu. Czasy, w których był młodym, zahukanym wampirzątkiem bezpowrotnie minęły. Jednak... te oczy wydawały się cholernie znajome. Tego spojrzenia się nie zapomina. I wkrótce okazało się, że pod maską kryła się twarz brata.
- Oszczędny w słowach jak zawsze - mruknął Yin, lecz zaraz potem uśmiechnął się przesłodko - Dobrze cię widzieć, Bracie.
Ta słodycz ociekała fałszywym jadem.
Nie było jednak czasu kontynuować tej uroczej pogawędki, bo umierający ghul powiedział coś bardzo ważnego. Yin nachylił się nad nim, wyraźnie przejęty jego słowami.
- Widziałeś Matkę? Zaatakowali ją łowcy? Gdzie ona jest? - zasypał biedaka pytaniami, ale co się dziwić? Jeśli chodziło o Nergui, mógł wywrócić świat do góry nogami, byle tylko ją odnaleźć i upewnić się że była bezpieczna.
Kiedy kobieta-asasyn się odezwała, Śnieżny Paw uraczył ją krótkim spojrzeniem. Znajcie łaskę pana.
- Można tak powiedzieć, że to nasz kompan - odpowiedział wymijająco, przechodząc zgrabnie na łacinę. Chociaż śpiewnego, chińskiego akcentu nie udało mu się pozbyć.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Nie Lip 09, 2017 11:23 pm

Shirai.
Biedny ghul. Przed powiedzeniem czegokolwiek został zaatakowany przez wrednego i niegrzecznego Japończyka. Odczytanie wspomnień człowieka nie było czymś wybitnie trudnym, aczkolwiek… Fala obrazów jaka trzasnęła w łeb czarnowłosego zafundowała mu ostre party hard.

Idziesz. Czujesz chłód. Twoje serce bije jak oszalałe. Boisz się. Towarzyszka po twojej lewej stronie spogląda na ciebie ukradkiem i kładzie rękę na ramieniu. Coś mówi. Uspokaja cię. Ponownie skupiasz się na misji. Jesteście w Wenecji. Ty, ona, ta twoja towarzyszka, kilka innych ghuli oraz Nerguii. Jest mocno zaniepokojona. Stajecie przed bramami miasta. Wizja urywa się…

Biegniesz ile sił w nogach. Chyba ich zgubiłeś. Chowasz się za ścianą. Widzisz ich – sześcioro dobrze uzbrojonych łowców. Czwórka cię szuka. Pozostała dwójka ciągnie martwe ciało towarzyszki, która kilka dni temu podtrzymywała cię na duchu, a teraz nie żyła.
Krwawy ślad po jej ciele napawa cię obrzydzeniem oraz gniewem. Czekasz na dogodną okazję – zbliża się łowca, atakujesz go z zaskoczenia i zabijasz. Nie. Ten cię uprzedził i wbił brutalnie miecz centralnie w brzuch. Upadasz.
Podchodzi do ciebie mężczyzna. Obrywasz kopniakiem dwa razy. Potem cię podnoszą, a on, ten przywódca… znasz jego twarz, już ją widziałeś…
Uśmiecha się i kładzie na tobie stopę naciskając ranę. Czujesz ból. Coś mówi, nie rozumiesz go, ale za to widzisz. Wszystkich ghuli wyrżnięto w pień. Ocalałeś tylko ty – nie wiesz jak i czemu, ale was rozpoznali, napadli i pokonali. Nergui, gdzieś zniknęła, nie… nie widziałeś jej od wczoraj. Mrużysz oczy i wizja na moment wędruje do momentu, gdy wampirzyca chyba nakazała wam zająć się jakąś sprawą, gdy ona sama miała załatwić coś własnego. Zniknęła, a ty wzrokiem powracasz do przywódcy.
Widzisz martwe ciała, a także jedno konkretne. Dziewczyna… wampirzyca i to w dodatku zakołkowana. Biała szata, czarne włosy i drobna postura ciała…
Wizja urywa się.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Nie Lip 09, 2017 11:39 pm

Uniosła wzrok znad kapelusza, uważnie obserwując nadchodzącą wampirzycę. Uśmiechnęła się szeroko, przypominając sobie, jak nie dalej niż kilka minut temu udawały rodzeństwo.
- Miło mi cię widzieć, siostro - mrugnęła do niej, po chwili wzrok przenosząc na nieznajomego i jego kompana, który obficie broczył krwią. Jak dużo życia mu zostało? Westchnęła głucho, oczekując jednoznacznego rozwiązania całej sytuacji. Nadal miała się na baczności, wiedząc, że strażnicy mogą wrócić w każdym momencie.
Przyjęła lekko zaokrągloną sylwetkę, starając się mieć wzgląd na dwóch towarzyszy i towarzyszkę.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Wto Lip 11, 2017 4:53 pm

Heh, gdy nazywasz siostrą jakąś nieznaną wampirzycę, a i tak myślałaś, że to człowiek... chamstwo w państwie włoskim! Pascala tu trzeba, on znał się na demaskowaniu, to pewnie to wydobywanie tego gryzacznego pierwiastka wampirzego, nic tylko dziabać podczas bliższej relacji... heh.
- Zbiegi okoliczności, to chyba wspólny przodek... - odparła, z lekkim uśmieszkiem, bo mogła powiedzieć tyle że Irina raczej nie była córą najodważniejszego wampira po tej stronie galaktyki. Still... nawet zabawne wyjście.
Tylko nieco jej spojrzenie zmieniło się na wzmiankę o łowcach, powiedzmy że średnio ich lubiła, to nic osobistego ale tacy dziwnie agresywnie reagowali na jej nocną naturę... ciekawe dlaczego? I o ile niezbyt, wcale, ją obchodziła utrata "matki" przez obcą osobę, to jednak dawało ludziom nieco skuteczności... czytaj prędzej czy później przydałoby się ich wyrąbać, kto wie czy nie i dla swojego dobra? Z Włoch do Niemiec nie tak daleko... heh, as geografii.
I apropo łaski, Najpiękniejsza Pawlica pokusiła się na uraczenie Śnieżynki drugim spojrzeniem, jakaś rozrzutna natura ją dzisiaj dopadła, może też i w parze z klątwami? Ma ktoś piwerko? Przy okazji, powalonemu papieżowi coś bardziej odbiło, że takie podchody wobec trupów chce robić? Ogłoszenie krucjaty mu niemiłe? Well, nope, oficjalni chuligani z gałęzi ateistów na posterunku?
- Apropo łowców, ponoć niektórych potrafią tak zirytować, że rozdają zniżki na ostateczne rozwiązanie tej kwestii w stu procentach, choć nie jestem pewna czy przy granicy między Europejczykami i Azjatami o tym wspominali - cóż, lepiej pozbyć się problemu na nie swoim żerowisku, niekoniecznie tylko swoimi łapkami. Pomijając, ze to nic osobistego ze strony Ad wobec ludzi, ot taka praca. Niestety nie potrafiła mówić tak na około jak przedstawiciele innej cywilizacji, choć w założeniu miało to zabrzmieć jako drobna propozycja.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Wto Lip 11, 2017 6:32 pm

Nie ważne, jak bardzo bolało. Nie ważne, czy ten ghul miał zaraz umrzeć. Jedyne co było teraz ważne to powód, dla którego Nergui tutaj przyjechała i gdzie ona była. Tej drugiej informacji nie był w stanie z niego wydobyć, zobaczył to w jego wspomnieniach - nic dziwnego, Nergui nie zwykła zwierzać się z tego, co robiła, a już na pewno nie familiantom. Już jednak wiedziałeś, dlaczego w ogóle tutaj przyjechała, przynajmniej... poniekąd. Łowcy. Chciała ich zabić, zdobyć jakieś informacje, nawiązać kontakt z innymi wampirami? Nie miało sensu cofać się dalej, skoro nie powiedziała ghulom teraz po co tutaj byli, to czemu miałaby mówić wcześniej? Mimo to cofnął się jeszcze bardziej we wspomnieniach mężczyzny. Szukał powodu, szukał czegokolwiek... Tak i skupił się potem na wampirzycy. Znał ją? Kim była?
W końcu zostawił biednego familianta w spokoju, ale nie podniósł się od razu. Nie spojrzał na obcych i nie raczył wziąć udziału w ich rozmowie - w uszach mu szumiało, a jego umysł spowolnił, przytłoczony intensywnymi doznaniami, włącznie z tymi związanymi z bólem. Nie ważne, jak bardzo darli z bratem koty Shirai zawsze obnażał przy nim swoje plecy, zupełnie jakby wiedział, że Yin nie wykorzysta chwili słabości starszego brata tak jak w tym momencie. W końcu "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem", a oboje mieli wspólny cel i wspólnego wroga - łowców.
Wstał powoli i spojrzał na Yina.
- Łowcy zarżnęli szajkę Nergui, matka zniknęła jeszcze przed rzezią. - Odezwał się przyciszonym, głębokim głosem po chińsku do Yina.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Wto Lip 11, 2017 6:57 pm

Nie doczekał się odpowiedzi na swoje pytania, bo najwyraźniej umierający ghul nie był w stanie już nic więcej powiedzieć. Aż się prosiło tutaj o stwierdzenie - a to peszek... gdyby nie jedna rzecz. A mianowicie Shirai, który potrafił zaglądać ludziom do głowy. Naprawdę bardzo cenna umiejętność. Yin nie miał pojęcia jak ona działała, lecz gdy tylko spostrzegł, że Brat przykłada dłoń do umierającego, domyślił się, że coś jest na rzeczy. A kiedy Japończykowi zakręciło się w głowie, wszystko już było jasne - doznał wizji, która zafundowała mu mocnego kopa.
I owszem, obaj azjatyccy bracia darli ze sobą koty od samego początku, jednak w obcym kraju musieli się trzymać razem. Zbyt wielu wrogów dookoła, aby się głupio wykłócać. Tak więc Yin nie bawił się we wbijanie noża w plecy Brata. Zamiast tego użyczył mu swojego ramienia, aby Shirai mógł się na nim podeprzeć i aby nie stracił równowagi.
Słowa Japończyka nie napawały optymizmem.
- Uciekła? Wiesz dokąd? Ujrzałeś cokolwiek, co mogłoby stanowić jakąś wskazówkę? - jak to się mówi, co dwie głowy to nie jedna.
A skoro o tym mowa. Chińczyk znów nawiązał kontakt wzrokowy z tajemniczą wojowniczką, która opowiadała o łowcach. Może ona wie coś więcej? Trzeba to wykorzystać.
- Szlachetna Pani, czy wiadomo ci coś więcej o działalności tutejszych łowców? Zabili wielu z naszych towarzyszy i istnieje ryzyko, że mogą skrzywdzić kogoś, kto jest dla nas bardzo ważny. Każda pomoc się przyda - wolał jeszcze nie wtajemniczać tej wampirzycy we wszystkie szczegóły, a jedynie nakreślić zarys.
Fakt faktem, że wróg wroga jest przyjacielem.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Wto Lip 11, 2017 7:26 pm

Ghulowi nie pozostało wiele czasu. Każdy ubytek krwi przybliżał go do śmierci. W skrócie; czas na zadawanie pytań powoli się kończył, ale hej! Shirai zyskał naprawdę wiele cennych informacji. Pozostała opcja odczytywania. Dalsze cofnięcie się? A i owszem podziałało. Wprawdzie obrazy były dość chaotyczne – ghul ledwo kontaktował – tym nie mniej rzuciły nieco światła.
Nergui przed wyjazdem do Wenecji skontaktowała się ze Skadii. Ich rozmowa przebiegła dość ostro. Widać, że Skadii na czymś mocno zależało i równie mocno pragnęła przekonać swoją „dobrą znajomą”. Ta zgodziła się, choć powiedzmy sobie wprost. Przyjacielska pomoc, a tak przynajmniej można sądzić, nie była głównym powodem wyruszenia. Nerguii była na takie rzeczy za stara. Musiało być coś jeszcze. Wizja urwała się w momencie śmierci ghula. Przedtem jednak wymamrotał.
- Wilkołaki… Łowcy… porwali jedną z waszych… - i wtedy właśnie umarł.
Ps. tajemniczą wampirzycę znali Pan Paw oraz Pan Tygrys. Najmłodsza z sióstr.

/Sesję nadzoruję, aczkolwiek daję chwilę przerwy na sesje gracze/gracze.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Sro Lip 12, 2017 3:36 pm

Skorzystał z podstawionego mu ramienia, powoli wracając do pionu - tego mentalnego, bo fizycznie nic mu nie dolegało. Z tym, co zostaje na psychice problem jest taki, że nie zagoi się po wypiciu krwi, nie pozostawiając po sobie blizn.
Powoli, po kolei... nie wszystko na raz... ale pytania padły wszystkie na raz. Jeden za drugim, bez dania czasu na odpowiedź, a każde z pytań zostało zarejestrowane tylko nie mógł na nie odpowiedź od razu, nie natychmiast. Chyba. Przekręcił nieco głowę w bok, by zaraz pokręcić nią przecząco.
- Wiem, w którym miejscu się rozdzielili, ale nie poznaję go. - Umysł umierającego nie był tak prosty do pojęcia jak normalnie funkcjonującego człowieka, za bardzo się rozpływał, ciągnął w dół, co rusz uderzając swoimi bodźcami. Miał się rozejrzeć, skupić na obrazie, prześledzić wędrówkę mężczyzny do tego punktu, dałby radę się cofnąć, wymagałoby to chwili, ale dałby radę... jasne, pewnie, że poradziłby sobie, nie odczytywał po raz pierwszy wspomnień, ALE.
Wizje nagle stały się jasne.
Tamta twarz stała się jasna.
Jeśli wampiry mogły poblednąć to Shirai właśnie pobladł, zaciskając mocniej palce na ramieniu Yina.
- Mei. - Krótkie imię wyślizgnęło się z wąskich warg mężczyzny. Nie musiał nic dodawać, słowa ghula dopowiedziały wszystko.
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Czw Lip 13, 2017 7:38 pm

- Niewiele więcej niż to, że może to mieć związek z papieżem. Co prawda zdarzają się wśród nich szaleńcy, ale ten początkowo był zdrowy na psychice... a po śmierci ilość przypadków drastycznie maleje - odparła, wiedząc niewiele więcej niż Azjata. Blisko jej podwórka to podłapywała plotki, a z tych i tym dupku lordzie co znowu podwyższył podatki, czasami dało się wyłuskać ziarenko albo dwa użytecznych informacji. - Ryzykownym, choć może nie tak idiotycznym na pierwszy rzut oka wyjściem byłoby spytać go o to osobiście, pomijając potrzebę odizolowania go na czas pogawędki od ludzi, zwłaszcza gwardzistów, w sposób dyskretny - Knight, "siostrzyczka" której możliwości nie znała, dwójka azjatów... no tutaj to dużo wozów z sianem i grupek mnichów należałoby wprowadzić do siedziby papy. - Chyba, że wasz "towarzysz" zdołał przekazać jakieś poszlaki mogące wskazywać na siedzibę niemilców chcących zakosztować odrobiny stali? - tu spojrzała na prawie martwego, albo już trupa, człowieka i Shiraia którego imienia nie znała, z resztą jak każdy każdego, ale takie luksusy to przy herbatce.
Cóż, Włoszką nie była, ale gościnnie występowała, niekoniecznie na samych turniejach i parę miejsc potrafiła skojarzyć. Ech, gdzie jest Pai Mei ze swoimi mądrościami! Tacy dalekowschodni mistrzowie zawsze dawali cenne wskazówki...
Powrót do góry Go down




Gość

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   Pią Lip 14, 2017 6:35 pm

Tak to już z tą Ptaszyną było, że za bardzo się emocjonowała, jeśli sprawa dotyczyła bliskich jej osób. A do takich osób należało zaliczyć wampirzą Matkę. Co się więc Yinowi dziwić, że zasypał brata pytaniami? Wiadomo jednak, że Shirai potrzebował czasu na odpowiedź, bo musiał się przecież pozbierać po wizji.
Dlatego w tym czasie, kiedy Japończyk dochodził do siebie, Yin przysłuchiwał się, co ta "zachodnia diablica" miała mu do powiedzenia. Wyglądało na to, że wiedziała niewiele więcej niż on, ale trudno się mówi.
- Papież... ja również sądzę, że ma to z nim związek. Podczas przemówienia dziwnie się zachowywał, był nerwowy i wydawał się wyraźnie coś ukrywać. Wydaje mi się, że stoi za tym ktoś jeszcze... ktoś na tyle potężny, by móc wpłynąć na tak ważną osobistość - no to pan Shen podzielił się z wampirzycą swoimi spostrzeżeniami na temat obserwacji zachowania papieża. Z mowy ciała tego klechy wyczytał więcej niż z otwartej księgi.
Zapewne pogawędka trwałaby dalej (i może doszłoby w końcu do momentu przedstawienia się sobie), ale wtedy Shirai opowiedział bratu, co takiego ujrzał. Jedno, krótkie słowo. Imię osoby, która również była bardzo ważna... kochana Siostrzyczka.
- Mei! - Yin niemal wykrzyknął to imię, bo był tak mocno wzburzony tym, co usłyszał. Oczywiście, że połączył fakty. Mei została porwana. Groziło jej śmiertelne niebezpieczeństwo - Musimy ją odnaleźć!
Oj, ktoś się tak przejął, że aż wbił paznokcie w ramię Shiraia. Biedna Ptaszyna ciągle jeszcze miała problem z okazywaniem nadmiaru uczuć. Po chwili jednak nadszedł moment uspokojenia się i oczyszczenia umysłu.
- Jak na razie papież to nasz jedyny trop, drogi Bracie. Sądzę, że muszę przeniknąć do jego pałacu i zacząć poszukiwania właśnie tam.
Powrót do góry Go down




Sponsored content

PisanieTemat: Re: Ciemne uliczki   

Powrót do góry Go down
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ Zanurz się w ciemności ☦ :: Prolog :: Włochy-
Skocz do: