Koori Ryuu Yamada
Regulamin
Przewodnik
Wizerunki
Rasy
Grupy
Kostka
Sklep
Nieobecności
Kto zagra?
Wezwij MG
Pytania
Forumowa Wiki
Zamówienia

Share | 
 

 

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 




Gość

PisanieTemat: Koori Ryuu Yamada   Sob Cze 10, 2017 7:47 pm

Koori Ryuu

Aloys Chen

WIEK POSTACI (data urodzenia): 512 (20.12.1505)
RASA: Wampir
DATA SPOKREWNIENIA: 1525 rok
RODZIC: Yin Xue Shen
ZNAKI SZCZEGÓLNE: TU WPISZ (wskazane dla osób z wadą "wybrakowany")


Jak płatek śniegu na wietrze
1505 - 1520
Było zimno, mroźno. Wszyscy narzekali na naprawdę paskudne warunki pogodowe, co w sumie tylko pogarszało nastroje, a także sprawiało, że ludzie z trwogą spoglądali w przyszłość. Ledwie poradzili sobie z głodem, a tu znów majaczyła groźba nieurodzaju. Jakby to wszystko nie wystarczyło w powietrzu wisiała groźba zdrady, poczęcia bękarta, który na świat przyszedł pewnej grudniowej nocy. Było to powodem wielkiego oburzenia i jeszcze większego wstydu. Jednak… służącej, która urodziła nie wyrzucono, podobnie nie wyrzucono jej dziecka. Nie jednak z litości. Raczej ze wstydu.
Kan, bo tak nazywał się ów bękart, wychowywał się w pałacu, odebrał odpowiednie wykształcenie, choć nie wpajano mu wiedzy z taką siłą, jak innym dzieciom cesarza, w ogóle traktowano go z mocnym przymrużeniem oka. Czasem niczym psa odpędzano go, od rodzeństwa, z którym mimo wszystko nie miał prawa się pokazywać, ani bawić. Nie wolno było mu także bawić się z dziećmi służby. Nic zatem dziwnego, że był dość osamotniony w pałacu pełnym ludzi. Niewielu było takich, którzy okazywali mu łaskę lub chociaż minimalne zainteresowanie. Jedynie młodsza z dwóch sióstr czasem się z nim bawiła lub pokazywała mu ciekawe rzeczy. Jedną z takowych było robienie płatków śniegu z papieru.
Oczywiście nie mógł decydować o swojej przyszłości, to było prawo jedynie ludzi niższego statusu społecznego. Ludzi biednych, pospólstwa. Jego życie było zaplanowane zapewne jeszcze zanim się narodził. Nic zatem dziwnego, że bardzo szybko zmieniło się to, czego się uczył. Jak tylko nabrał siły, zaczął uczyć się różnych sztuk walki, uczony był również strategicznego myślenia, oceny ryzyka, matematyki, geografii i wielu innych przedmiotów, które mogłyby mu ułatwić w przyszłości pełnienie roli generała wojsk. Tak właśnie miała wyglądać jego przyszłość. Miał zostać wojownikiem i do tego w sumie był przygotowywany od najmłodszych lat.

Pierwszy Pocałunek zniknie prawie jak dzień
1520-1525
Ostatnie szlify jego technik wojennych, strategicznego myślenia i wszystkiego, co przyszłemu żołnierzowi się przyda, odbywało się już poza bezpiecznymi murami pałacu. Uczył się zarówno w polu walki, podczas bitew i pomniejszych sporów, a także w dożo pod okiem mistrzów różnych stylów. Choć żyjąc już właściwie poza pałacem miał zdecydowanie większą wolność, mógł też poza tym, co musiał robić, robić również to, co chciał. I do takich rzeczy zdecydowanie należało poznawanie miasta, w którym przyszło mu żyć. Ludzi, których miał w przyszłości chronić, a także kłopotów, które zwykły nękać prostych mieszkańców.
Właśnie podczas jednej z takich „wypraw” po jednym z odwiedzanych miast, gdy przechadzał się po porcie podziwiając łodzie tworzone przez rzemieślników, miejsce miała dość nietypowa sytuacja. Słyszał wyzwiska rzucane pod czyimś adresem, groźby i bardzo nieporadne odpowiedzi, wymawiane łamanym japońskim. Zaciekawiony tym, ruszył w stronę zamieszania. Miał wtedy niecałe dziewiętnaście lat. To jednak nie miało większego znaczenia, bowiem już umiał doskonale władać mieczem, a także był niemalże mistrzem dwóch sztuk walki. Zamieszanie miało miejsce w zaułku, gdzie czterech żeglarzy Japońskich zagoniło w kąt młodego chłopaczka, który chyba nie do końca rozumiał, co ci jegomoście od niego chcą. Wyglądało to w sumie kiepsko, czterech na jednego? Tak w sumie nie wypada. Nic zatem dziwnego, że Kan dołączył do dyskusji, która niestety… zakończyła się lekkim mordobiciem. Ostatecznie udało się odpędzić tych japońskich żeglarzy, a chuchro zostało szczęśliwie uratowane, odprowadzone w bezpieczniejsze miejsce, czemu towarzyszyła całkiem miła rozmowa, która niestety uległa zakończeniu – zdaniem Kan zbyt szybko. Niestety obowiązki wzywały.
Dalsze treningi, wyjazdy w „teren”. Właśnie podczas jednego z takich wyjazdów, gdy miał zająć się problematyczną grupką rzezimieszków, którzy od dłuższego czasu nękali jeden z traktów zdarzył się wypadek.
Nikt nie przewidział zasadzki, to zaś sprawiło, że wszyscy w nią wpadli. Ostatecznie udało się z niej wykaraskać mniejszym lub większym kosztem. Taki właśnie większy koszt poniósł Kan, który został ciężko ranny. Widmo śmierci nigdy nie było tak blisko, jak wtedy. Zamiast jednak umrzeć… przyszło mu znów zobaczyć młodzieńca, którego uratował, a o którym poniekąd zapomniał. Szybko jednak sobie o nim przypomniał i w sumie… wyszło na to, że ich losy splotą się na dłużej.
Jedno ugryzienie, ból pomieszany z rozkoszą. I wieczność stała przed nimi otworem, chociaż… było to nieco niespodziewane. A nawet nieco niezrozumiałe dla Kana, który po tym wydarzeniu zmienił swe imię. Tego dnia również… zyskał wolność, jakiej nigdy nie miał.

Zatrzymaj każdy zegar 
Gwiazdy są w szoku

1525-1545
Stary świat stał się poniekąd nowym światem, wszystkiego niemal musiał uczyć się od nowa. Pierwszy w sumie raz w życiu miał wrażenie, że naprawdę widzi, słyszy, czuje. Wszystko się dla niego zmieniło. Powinien odczuwać strach, bać się zmian, które zaszły w jego życiu. A jednak niczego się nie bał. W sumie pierwszy raz odkąd się urodził, od tamtej mrocznej, grudniowej nocy czuł się wolny. Prawdziwie wolny. Mógł rozłożyć skrzydła i po prostu… odlecieć. Tego jednak nie zrobił. W Yina, którego miał szansę bliżej poznać był zapatrzony, jak w obrazek. Zafascynowany jego mądrością, doświadczeniem, wiedzą tym wszystkim, co mógł mu przekazać, czego mógł go nauczyć. Wiedzę chłonął jak gąbka, a także nie bał się samemu próbować, co umie, co potrafi, co może. Było mu naprawdę bez różnicy, gdzie żyje. Zwłaszcza, że Kan dla wszystkich umarł, a o Ryuu nikt w sumie nie wiedział. Dlatego bez wahania podążył za Yinem do Pekinu.
A gdy przyszła wiadomość o Matce tego wampira… cóż obiecał mu, że podąży za nim nawet na koniec świata i w sumie zamierzał dotrzymać swojej obietnicy.

Ciekawostki
○ Jego imię to połączenie słów „lód” i „smok”. Nie są to jego prawdziwe personalia.
○ Nazwisko, którym się posługuje, również do niego nie należy.
○ Ma bardzo ładny głos, ale rzadko zdarza mu się śpiewać.
○ Po wyjeździe do Chin, zaczął się uczyć kung fu,
○ Czasem przedstawia się jako „Ryuu” a czasem jako „Long” (smok z chińskiego).
○ Rzadko mówi o swoich korzeniach, dzieciństwie czy w ogóle ludzkim życiu.
○ Ma 176 centymetrów wzrostu. Niewiele, ale jest Azjatą, więc może.
○ Umie walczyć chińskim mieczem, kataną, często zdarza mu się używać tanto, czy wakazashi. Wachlarzem też raz czy dwa razy walczył. Jednak jego ulubioną bronią jest… żyłka, nitka. Ma nawet specjalne bransoletki, w których ma stalową lub srebrną żyłkę, tak cienką, że niemal jej nie widać.
○ Ma doskonały wzrok, a także bardzo dobry słuch. Pierwsze sprawia, że jest naprawdę świetnym łucznikiem, druga zaleta zaś, że strzelanie z zasłoniętymi oczyma nie jest dla niego problemem – robi to zaskakująco celnie.
○ Jest spod znaku drewnianego wołu, chociaż jego charakter… cóż to zdecydowanie nie jest wół.

ZALETY
○ Ludzki (-4)
○ Odporny (-5)

WADY
○ Bezdusznik (+2)
○ Lęk – klaustrofobia (+1)

UMIEJĘTNOŚCI
○ Akceleracja: Poziom 4 (-10)
○ Skrzydła (-5)
○ Pazury (-5)
○ Iluzja: Poziom 3 (-6)
○ Telepatia: Poziom 1 (-1)
○ Kontrola umysłów: Poziom 2 (-3)

JĘZYKI
Japoński - język ojczysty zna bardzo dobrze. Zarówno jego starszą, jak i nowszą odmianę.
Chiński - w dwóch odmianach (mandaryńskiej i kantońskiej), chociaż zdecydowanie lepiej wychodzi mu kantoński. Pisać w tym języku nie umie, czytać tylko troszeczkę.
Angielski - zna go na poziomie komunikatywnym, chociaż zdarza mu się mówić z błędami. Brzmi to zabawnie. - Pewnie po prologu się go dopiero nauczy.

Powrót do góry Go down

avatar

Rola / pozycja :
Główny Administrator

Wiek :
Nie dotyczy

Multikonto :
Nie dotyczy





PisanieTemat: Re: Koori Ryuu Yamada   Nie Cze 11, 2017 11:59 am

Akceptacja Karty Postaci
Twoja karta została zaakceptowana. Możesz już rozpocząć grę fabularną! Pamiętaj jednak o stworzeniu Informatora i Korespondencji. W razie pytań, napisz do kogoś z ekipy. Życzymy miłej gry na Into Darkness!
ILOŚĆ POZOSTAŁYCH PUNKTÓW: 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: ☦ Zanurz się w ciemności ☦ :: Koori Ryuu Yamada-
Skocz do: